Lifestyle

„Dziewczynka wszystkiego nauczyła się od rodziców: kłamstw, manipulacji, wchodzenia w rolę partnerki ojca, dogadzania mu, kajania się kiedy było trzeba”

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
29 kwietnia 2021
 

„Znam takie patchworkowe rodziny, które całkiem dobrze funkcjonują. Nawet w mojej tak było przez jakiś czas, gdy mama mojego syna wyszła za mąż i spotykaliśmy się latami w zgodzie w dwadzieścia osób (moi i jej rodzice, nasz syn, plus jej mąż z dziećmi i rodziną) przy wszelkich okazjach i świętach. Niestety, do czasu…” – dziś Rozmówki Nieobyczajne o rodzinach patchworkowych.

Melisandra: Trudno mi rozpocząć ten tekst, bo temat też niełatwy. My i dzieci partnerów.  Czuję, że masz doświadczenia także i na tej płaszczyźnie. To, jak się układa z dziećmi naszych ukochanych wiele mówi o nich samych i o relacjach jakie tworzą. U mnie były dwa takie doświadczenia w życiu i oba bardzo mocne. Mój mąż miał dwoje dzieci z poprzednich związków.

Z synem był świetny kontakt, też dlatego, że jego mama była pozytywnie nastawiona do partnerek swojego eks i nie przenosiła negatywnych emocji. Skończyło się między nimi i tyle. Znalazła nowego partnera, a wraz z nim rozpoczęła nowe życie. Fakt, że mój eks mąż nie był też jakoś superwyględny w kontaktach z synem, bo miał korbę na punkcie swojej córki z drugiego związku. I tu mamy sedno… córeczki tatusiów. Znasz?

Marcin Michał Wysocki: Czyli rozmawiamy o dzieciach partnerów w ogóle, czy o córeczkach tatusiów? Nie mam wielu doświadczeń w tym względzie, a na pewno przykrych. Tak, dzieci partnera to trudny case, szczególnie gdy zajmują w jej/jego sercu mnóstwo miejsca. Jeszcze gorzej, gdy pochłaniają także większość jej uwagi i czasu. Wtedy znikam, zanim pojawiłem się na dobre, gdyż nie widzę przestrzeni dla nas, dla siebie. Takie osoby zdają się tego nie rozumieć i dziwią, że tobie to przeszkadza…

Melisandra: Miałam dwie pasierbice, aż zaczęłam szukać w sobie o co chodzi? Dlaczego tak mnie to dotyka i co chce powiedzieć? O tym powiem jako pointę.

W tym pierwszym związku córka była bardzo roszczeniowa. Ciągłe zaspokajanie jej potrzeb, często bardzo wygórowanych. Mama jej uświadomiła, czego powinna chcieć od mężczyzn i egzekwowała to od ojca. Miała to być forma kary, że zostawił matkę. Chcesz się ze mną spotykać? To proszę. Płać i płacz. I tak było. Mimo, że młodą ciągnęło do mnie, to po jakimś czasie i dobrze nawiązanej więzi był ban od jej mamy. Nie oceniam tego i rozumiem przesłanki. Ale szła za tym niezwykła  manipulacja i nieszczerość, toczenie nienawiści do mężczyzn, na czym najbardziej ucierpiał ojciec.

Marcin Michał Wysocki: …a potem ofiarą niechęci padnie partner…

Melisandra: Drugi związek, mama odeszła z dnia na dzień. Dla dziecka tragedia i niezrozumienie sytuacji. Dziecko zaczęło o wszystko obwiniać matkę. Ojciec skutecznie w tym pomagał. Dla mnie też to było niezrozumiałe i bardzo chciałam dziewczynce wynagrodzić tę pustkę, chociaż matki nikt i nic nie zastąpi. Z czasem zobaczyłam, jaka jest prawdziwa relacja ojca z córką. I dlaczego matka odeszła. Jak mała jest o niego zazdrosna. Jak przyglądała się kim jestem i co mogę zrobić, jaki to będzie miało wpływ na nią. Nic dziwnego dbała i walczyła o swoje, żyjąc w ciągłym strachu, chciała przeżyć, bo już matkę straciła a teraz mogła i ojca. Bardzo inteligentna dziewczynka wszystkiego nauczyła się od rodziców: kłamstw, manipulacji, wchodzenia w rolę partnerki ojca, dogadzania mu, kajania się kiedy było trzeba. Znała go najlepiej ze wszystkich, nawet od jego rodziców. To do niej przychodził się radzić i dźwigać z emocji. Była z nim bo nie miała wyboru, ale też nie pozwoliła innej kobiecie zająć miejsce przy nim. Ona nią była i znienawidziła kobiety, bo mama ją zostawiła.

Marcin Michał Wysocki: Boże, i taką potem spotykasz na swojej drodze…

Melisandra: Czy to okrutne, co mówię? Tak. Trudno się żyje w związkach, gdy dzieci manipulują rodzicami, a rodzice dziećmi, gdzie są ich własne gierki i tajemnice, gdzie ręka rękę myje, a wzajemna lojalność jest ponad ból, poniżenie, emocje. Bo mamusia lub tatuś są władcami i bogami życia i przyszłości dziecka, a dziecko jest od nich uzależnione i nie zna innego świata i innych emocji niż te niszczycielskie. Na to wszystko jest mój kolega, który ma czworo dzieci, dwie kobiety – byłą i obecną. Dzieci są dla siebie prawdziwymi siostrami i braćmi mimo, że z różnych związków, natomiast panie przyjaciółkami.

Marcin Michał Wysocki: Znam takie patchworkowe rodziny, które całkiem dobrze funkcjonują. Nawet w mojej tak było przez jakiś czas, gdy mama mojego syna wyszła za mąż i spotykaliśmy się latami w zgodzie w dwadzieścia osób (moi i jej rodzice, nasz syn, plus jej mąż z dziećmi i rodziną) przy wszelkich okazjach i świętach. Niestety, do czasu…

Melisandra: No właśnie. Wszystko zależy od nas. Jak stworzyć dzieciom nasz obraz szacunku wzajemnego, kiedy kobieta mówi o swoim byłym partnerze dobrze i z szacunkiem obojętnie co było, a mężczyzna darzy kobietę atencją i zrozumieniem. Jak wiele zależy od nas aby schować swoje chore ego i ambicje i zadbać o relacje. To jak odnosimy się do siebie jest matrycą związku dla dzieci. Tak będą tworzyć nowe związki, tak będą patrzeć na swojego partnera.

W ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy zapatrzeni w swoją nienawiść i chęć zemsty. Nienawiść do kobiet i nienawiść do mężczyzn. Jak obok matrycy wzajemnego hejtu, zaczynamy sami się zamykać na związki, bo dziecku to „szkodzi”, a dziecko zaczyna rządzić w domu i mówić, jak powinno być. Wchodzić w rolę dorosłego, partnera. Nie pozwalać rodzicowi na własne życie. Bo dziecko się boi porzucenia. To nie wyrachowanie, to strach.

Marcin Michał Wysocki: Absolutnie się z Tobą zgadzam. Naszymi ofiarami są dzieci, które tracą poczucie bezpieczeństwa.

Melisandra: Odkryłam to, bo się okazało, że jako mała dziewczynka robiłam to samo. Tak się bałam że mama „pójdzie z innym panem” że kłamałam, histeryzowałam, chorowałam na zawołanie, aby tylko została ze mną. Bo po co jej jakiś Pan? Dzisiaj moja mama jest samotna, ma swoje „jazdy” i taki mężczyzna bardzo byłby dla niej ważny. Byłby wsparciem na jesienne dni.

Dlatego dbajmy o siebie i o otwartość na partnerów. Nie róbmy z dzieci naszych powierników obaw, złości i nienawiści, „przyjaciół do pogadania” szczególnie o eks lub partnerze. To jakaś moda się zrobiła z równością dzieci z dorosłymi. Jestem przeciwna wciąganiu dzieci w świat dorosłych, w negocjacje i podejmowanie decyzji, doradzanie. One mają swoje życie, dzieciństwo, które powinno trwać jak najdłużej, a nie być ucinane i potem wyrzygiwane przez wewnętrzne dziecko w wieku dorosłym. Zostawmy je w swoim świecie i poświećmy im najpiękniejszym słońcem, miłością i zaufaniem. Niech sobie rośnie i cieszy się swoim czasem.

Marcin Michał Wysocki: Amen.

 

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Lifestyle

„Jak się masz, córeczko?” Kiedyś myślałam, że  matka mnie nienawidzi. 

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 kwietnia 2021
 

Przeczytałam w tej rubryce wiele listów  od kobiet, które skarżą się, że mają trudne relacje z matkami. Niestety miałam podobną sytuację w swoim życiu. Mama od lat była moim wrogiem. Chciała mieć syna – urodziła córkę. Myślała, że będzie wychowywać idealnego chłopca – wychowywała nieidealną dziewczynkę. Czasami byłam uparta, czasami miałam złe oceny, czasami nie chciałam sprzątać swojego pokoju…

Mama zawsze była niezadowolona. Mówiła, że jestem idiotkę, okropnym dzieckiem, wybrykiem natury. Relację nie poprawiły się, nawet kiedy wyszłam za mąż i przeniosłam się do innej dzielnicy. Rzadko dzwoniłam do mamy, rzadko się spotkałyśmy, a każde spotkanie było dla mnie wielką karą.

Mama chciała, żeby zostałam lekarką. Pod dużą presją rodziców ukończyłam studia medyczne, ale pracowałam jako dziennikarka. Byłam reporterką i prezenterką telewizyjną. Matka mi nigdy tego nie wybaczyła. Jej zdaniem nie byłam ani kobietą sukcesu (bo nie dostawałam żadnych nagród), ani dobrą gospodynią (bo nie gotowałam i nie sprzątałam codziennie mieszkania). Prawie każda rozmowa kończyła się kłótnią.

Myślałam, że nie ma takiej siły, która naprawi moich relacji z mamą. Pogodziła nas pandemia
koronawirusa. Ostatni raz widziałyśmy się w styczniu 2020 roku. W lutym mój tata wyjechał do pracy za granicę i zabrał mamę ze sobą. Potem zaczęła się pandemia koronawirusa i  powrót do
domu stał się niemożliwy.

Nie wierzyłam, że granice pozostaną zamknięte. Ale minęło lato, potem jesień, a rodzice nie mogli odlecieć. Czasami korespondowaliśmy przez Internet, ale nie mieliśmy czasu na długie
rozmowy, a i z połączeniem internetowym bywało różnie. Rozmawialiśmy coraz mniej. 28 października, w dniu moich urodzin, zadzwoniła do mnie. Moja mama, która tyle razy zapomniała o nich.

– Jak się masz, córeczko?

Zamurowało mnie. Nigdy nie słyszałam z jej ust takiego wyrazu, łagodnego tonu. Zawsze
była surowa lub  zirytowana…

Rozmawiałyśmy prawie dwie godziny. Powiedziałam o swojej rodzinie i o problemach w pracy  w czasie pandemii. Słychać było w jej głosie wsparcie, cierpliwie zapewniała, że wszystko będzie dobrze. Mogę sobie wyobrazić, jaki miała rachunek za rozmowę przez telefon! Tego dnia widziałam ją z drugiej strony. Wiedziałam, że martwiła się o mnie, tęskniła za mną. Bardzo chciała mnie widzieć. Dzięki tej rozmowie coś we mnie pękło. Kiedyś myślałam, że  matka mnie nienawidzi.

Niestety nie wiem, kiedy zobaczę mamę. Ograniczenia w podróżowaniu jeszcze trwają. Ale
nasze relacje już uległy poprawie. Teraz nie boję się rozmawiać z matką i mówić o tym, co mnie martwi. Niektórzy mówią, że kochamy bliskich tylko kiedy widzimy ich na zdjęciach. Zdałam sobie sprawę z innej strony tego powiedzenia. Czasami tylko odległość  pomaga zrozumieć uczucia. Nasze przede wszystkim. Ta pandemia, choć tak okrutna w statystykach, paradoksalnie nas do siebie zbliżyła. Dzięki niej pogodziłam się z matką.


Lifestyle

Najgorsze teksty z pierwszych randek. Uciekaj, gdy je słyszysz

Redakcja
Redakcja
29 kwietnia 2021
Fot. iStock/lechatnoir

Tak, są rzeczy, które zrażają drugą stronę. A jeśli nawet nie zrażają, to powinny, bo zapowiadają duże kłopoty. Szczególnie jeśli nie zależy ci tylko na seksie.

„Tylko się nie zakochaj”
Asekuracyjny zwrot, który ma go chronić. Później ci powie: „Przecież mówiłem”. Gdy więc to słyszysz, potraktuj poważnie. W tył zwrot.

„Nie traktuję tego jak randkę”
Mówi pan wsadzając ci rękę w majtki. Jeśli szukasz randek, odwrót. Jeśli myślisz, że sprawisz, że zmieni zdanie: odwrót w sekundę

„Miejsce baby jest…”
W kuchni, w wojsku, w łóżku, pod stołem. Nieważne, co powie dalej. Nawet nie słuchaj. Poradź mu, żeby znalazł swoje miejsce. Daleko od ciebie.

„Nie mam nic przeciwko gejom, czarnym, ale…”
To samo co wyżej. Uwierz, ma przeciwko. Właśnie to powiedział.

„Nie chwal się tak swoją pracą”
O proszę, już zazdrości. Albo już pokazuje, że nie umie słuchać. Bye. Od razu.

„Nawet masturbatory mi się z tobą kojarzą”
Niby powinno ci być miło, ale… No zresztą twoja decyzja. Brzmi jednak dziwnie.

„Good vibes only” zamiennie z „No drama pls”
Stały tekst narcyza albo króla zabawy. W każdym razie na pewno tekst faceta, który nie szuka poważniejszej relacji. Zwinie się po pierwszej złej minie, smutku, czy żalu. Możesz to ciągnąć tylko jeśli też jesteś zwolenniczką „Good vibes only”

„Chyba jednak wolę być z tobą niż z nią”
Chyba niech idzie porozmyślać nad tym gdzieś indziej

„Masz pożyczyć trzy stówy?”
Dziś trzy, jutro pięćdziesiąt. Tylko dla tych, co szukają utrzymanka. Albo wierzą, że to ten jeden raz.

„Dziecko pierwsze lata powinno być przy mamie”
Tak ojcowie mistrzowie odpowiadają na pytanie: „A dlaczego tak rzadko widujesz się z dzieckiem?”. Uciekaj. Chyba, że jesteś pewna, że sama nie chcesz mieć dzieci.

„To może sama się doprowadzisz? Ja już jestem zmęczony”
On tuż po orgazmie. Nie ma już siły na ciąg dalszy. Niech się sam doprowadzi do drzwi.

„Powinnaś ugotować coś z moją mamą”
Syneczkowie mamusi są cudowni pod warunkiem, że są twoim własnym synem.

Macie coś jeszcze?
Zebrane wśród kobiet na grupie Virtual Colleagues Daily (na Facebooku)

P.S Tak, chętnie poznamy teksty, które odstraszają mężczyzn. 🙂


Zobacz także

Nie można w pojedynkę odczarować całego świata. Ale można pięknie zmienić go dla siebie. Bądź z nami Oh!Eko! Każdy „mały świat” się liczy

Dzień #21. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

3 sytuacje, w których powinnaś zakończyć związek, a przynajmniej poważnie zastanowić się nad jego przyszłością