Lifestyle Listy do redakcji

Drogie Kobietki! Zamiast wylewać wiadro pomyj na tę inną, której czegoś zazdrościcie… zastanówcie się dwa razy

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 sierpnia 2016
fot. iStock/Andrew Rich
 

Baby jednak są jakieś dziwne. I mówię to z pełną świadomością jako przedstawicielka tej piękniejszej płci. Nie chodzi mi wcale o wydawanie ogromnych pieniędzy na ciuchy, bieliznę i kosmetyki. Jak dla mnie nic, co gwarantuje nam dobre samopoczucie, nie jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Problemem jest raczej nie poniżanie i ciągła krytyka drugiej kobiety. Wymagamy od facetów świetnego traktowania, adoracji i akceptacji. Czy nie powinnyśmy zacząć od szacunku do swojej „siostry”?

Jako mała dziewczynka ciągle słuchałam o „solidarności jajników”. Wiecie, co tygodniowe spotkania mamy i jej przyjaciółek były dla mnie nie lada gratką. Byłam jedynym dzieckiem, a do tego dziewczynką. Jedna z przyszywanych ciotek na pytanie, o co tak właściwie chodzi z tymi jajnikami odpowiedziała, że boleśnie dowiem się jak dorosnę. No i się dowiedziałam. Nie myliła się nawet co do boleści, choć ostatnio wyznała, że miała na myśli bardziej okres. Zamiast solidarności poznałam zawiść. Faceci mają rację – synonimem słowa „zawiść” zaraz po „polak” jest „kobieta”.

Nigdy nie byłam najpiękniejszą laską w grupie. Nadrabiałam za to uśmiechem i pasją, przez co na zainteresowanie płci przeciwnej nie mogłam narzekać. Kiedy zaczęłam pracę w dość męskim świecie sportu, na wszystko musiałam pracować dwa razy ciężej niż panowie. Ale wiecie co? Wcale mi to nie przeszkadzało. Kochałam tę robotę. Aż w końcu pewnego cudownego dnia dowiedziałam się, że kolejny sukces odniosłam przez łóżko. Nie musiałam długo szukać odpowiedzialnej za tą informację. Weszłam w całe środowisko nad wyraz szybko i łagodnie. Nie traktowałam sportowców jak narodowych bohaterów, ale jak zwykłych ludzi. To był mój klucz do sukcesu, wcale nie łóżko. Ono mogłoby się okazać niezbyt dobrym wyjściem, bo moje ciało od sportowego odbiega dość znacznie. To była pierwsza sytuacja, w której poznałam tą „solidarność jajników”.

Mijały lata, a ja przyzwyczajałam się do coraz to nowszych plotek na swój temat. Co ciekawe, nigdy nie wypuszczanych w świat przez facetów. Ja wiem, my kobiety uwielbiamy plotkować. Taka nasza natura. Kochamy gadanie o nowych fryzurach, paznokciach, facetach. Jednak ponad wszystko, kochamy moment w którym tematem naszego sabatu staje się nieobecna wśród nas koleżanka. Zwłaszcza, gdy możemy powiedzieć o niej coś niezbyt miłego. Zgadłam?

Plotkarstwo to tylko jedna z tych wkurzających cech, których nigdy nie uda nam się wyplewić. Jest jeszcze cudowna siostra – zawiść. Kiedy poznałam mojego obecnego faceta, był w fazie rozwodu. Naprawdę się zakochałam, być może pierwszy raz w życiu. Ani środowisko sportu, ani muzyki w którym poprzednio pracowałam, nie było zbyt dobrym miejscem na rozwój prawdziwego uczucia. Być może właśnie dlatego z taką radością rozpoczęłam nową, wspólną drogę z przystojnym blondynem. Nic nie może jednak być idealnie, prawda? Razem z facetem, zyskałam wierną fankę, nabijającą wyświetlenia na wszelkich portalach społecznościowych. Niejednokrotnie ona wie lepiej, co się u mnie dzieje niż ja sama. Nowy komentarz od kolegi pod zdjęciem na Instagramie? Mam romans, a on koniecznie musi o tym wiedzieć! Nigdy nie czułam się tak osaczona.

Rozstania są trudne, szczególnie w długich związkach. Rozumiem, naprawdę. To, czego nie potrafię pojąć to kurczowe trzymanie się przeszłości. Nie wyszło, pora ruszyć dalej. Wina zawsze leży po obu stronach, nawet gdy wolisz grać ofiarę. Swoją drogą, to bardzo wygodne. Nie musisz się wtedy starać. Wystarczy, że całej swojej rodzinie powiesz, że on zdradził, wykorzystał i porzucił, a następnie osaczysz jego rodzinę, której wcześniej nienawidziłaś. No i przy okazji jego nową dziewczynę.  Zamiast rozpocząć życie od nowa, tkwisz w zawieszeniu. Wszyscy się nad tobą litują, a do tego głaszczą po głowie, bo jesteś w końcu taka biedna! Może ja żyję w innym świecie, ale czy nie lepiej po prostu się ogarnąć i udowodnić sobie samej i całemu światu, że stać cię na więcej?

Pozwólcie, że wrócę na chwilę do stalkingu. A tak, ciągłego obserwowania moich profili w Internecie. Okej, wrzucam wszelkie zdjęcia i posty ze świadomością, że może je zobaczyć każdy. Ile razy chce. Jednak w momencie, kiedy dowiaduję się, że trzy lata temu napisałam „uwielbiam facetów w szarych bluzach” zaczynam się bać. Trzy lata w kategorii social media to lata świetlne. Potem doszły fałszywe konta, a raczej hejt który z nich płynął. I może powinnam się przyzwyczaić, odpuścić, zrozumieć… Trudno mi jednak zrozumieć, jak można robić coś takiego drugiej kobiecie. Okej, możesz mnie nienawidzić. Ale przynajmniej zacznij żyć własnym życiem.

Drogie Kobietki! Mam do was prośbę. Kiedy następnym razem będziecie chciały wyrzucić wiadro pomyj na inną dziewczynę, której czegoś zazdrościcie… zastanówcie się dwa razy. A nawet trzy! Madonna zamiast niszczyć Britney postanowiła zostać jej przyjaciółką. I obie dobrze na tym wyszły.


Lifestyle Listy do redakcji

Panowie, wspierajcie swoje partnerki. Problemy kobiet to dużo więcej niż złamany paznokieć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 sierpnia 2016
Fot. iStock/PeopleImages
 

Prawda jest okrutna. Mimo, że za dwa lata będziemy świętować 100-lecie nadania prawa wyborczego Polkom, w kwestii pozostałych, dość podstawowych praw wciąż nie zmieniło się aż tak wiele. No i, przede wszystkim, ciągle jeszcze walczymy z mentalnością, której bliżej do początku ubiegłego wieku niż współczesności. Czy wy, panowie, nie moglibyście nas jakoś w tej walce wesprzeć? Jest przecież kilka takich „naszych” spraw, które w podobnym stopniu dotyczą również was. W których, gdyby nam było łatwiej, nasze związki z wami byłyby po prostu lepsze i bardziej szczęśliwe.

Kariera zawodowa

Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że kobiety dobrowolnie rezygnują z kariery zawodowej i rozwoju, w momencie kiedy decydują się założyć  rodzinę. W nowoczesnym, partnerskim związku, kobieta i mężczyzna wspierają się wzajemnie i dopingują w różnych dziedzinach życia. Wiadomo, natura tak to wymyśliła, że rodząc dziecko jesteśmy na jakąś, dłuższą lub krótszą chwilę wyłączone z życia zawodowego, że macierzyństwo to taki moment, w którym trzeba i warto na chwilę zwolnić. Ale dlaczego w tak wielu przypadkach ta chwila zmienia się w ciągnące się jak budyń lata, po których wrócić nam do pracy jest coraz trudniej? To nie prawda, że satysfakcja z wychowywania dzieci i „zajmowania się domem” wystarcza, lub raczej, to nie prawda, że wystarcza nam wszystkim w takim samym stopniu.

Nie pozwalajcie nam przeciągać tego momentu powrotu do pracy w nieskończoność. Dbajcie o to, byśmy miały motywację by się rozwijać, dla własnej satysfakcji. Ale pod żadnym pozorem nie umniejszacie roli pracy, którą wykonujemy w domu, zwłaszcza wtedy, gdy jako świeżo upieczone mamy definiujemy swoje role na nowo, próbując odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.

Zrozumcie, że dla nas tak samo jak i dla was ważna jest możliwość kontynuowania kariery, możliwość rozwoju. Mniej egoizmu, więcej empatii…

Podział obowiązków

Sprawa, która wydawałaby się kwestią naturalną.  Skoro oboje pracujemy – oboje w równym stopniu dbamy o dom i dzieci. A jednak, w praktyce zbyt często wygląda to inaczej. Jak często widziałeś JĄ, zmęczoną, wracającą z pracy, obładowaną zakupami, prowadzącą za rękę dziecko, które właśnie odebrała z przedszkola? Nie widziałeś – powiesz, że byłeś wtedy w biurze, na ważnym spotkaniu… Kto w waszym domu codziennie przygotowuje posiłki? Zastanawiałeś się kiedyś jak jej się udaje samotnie łączyć te wszystkie obowiązki i nadal – całować cię z uśmiechem na „dzień dobry”?…

I – pamiętaj –  to, że zarabiasz więcej nie uprawnia cię do tego, by w mniejszym stopniu zajmować się dziećmi i rzadziej posprzątać.

Macierzyństwo albo…nie

Decyzję o powiększeniu rodziny podejmujecie wspólnie, ale to w niej rozwija się nowe życie, to ona ponosi wszelkie koszty zmian hormonalnych, fizycznych i psychologicznych związanych z ciążą i porodem. Na pewno problem opieki okołoporodowej w Polsce nie jest ci obcy. Ale wiesz też, że ciągle zbyt niewielu ojców angażuje się w poparcie dla akcji takich jak „Rodzić po ludzku”.

Czy szanujesz prawo swojej kobiety do świadomego macierzyństwa i wspierasz ją w każdej decyzji, którą podejmie w trosce o swoje zdrowie i życie? Czy szanujesz również te kobiety, które równie świadomie z macierzyństwa rezygnują?

Zarobki

Drodzy panowie, czy istnieje według was jakikolwiek powód, dla którego kobieta i mężczyzna, zajmujący takie same stanowiska, posiadający podobne wykształcenie i równi doświadczeniem zawodowym, otrzymują dwie, różne (z korzyścią dla mężczyzny) pensje? Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn to wciąż realny problem. Dopingujcie wasze partnerki by żądały pensji adekwatnych do ich umiejętności i nie obawiały się prosić o podwyżki i należne im premie. A jeżeli jesteście szefami, dbajcie by w waszej firmie królowało równouprawnienie również w kwestii zarobków.

Godność i przemoc

Śmieszą was seksistowskie żarty? Uważacie, że problem molestowania seksualnego kobiet jest wyolbrzymiony, że to „wiele hałasu” o nic? Za każdym razem, gdy tak właśnie pomyślicie o jakiejś sytuacji, wyobraźcie sobie, że dotyczy ona bliskiej wam osoby. Zastanówcie jak będzie się czuła, gdy padnie ofiarą niewybrednych żartów i zaczepek, a nikt nie stanie w jej obronie.

Przemoc wobec kobiet nie dotyczy jedynie środowisk patologicznych. Czy byliście kiedykolwiek świadkami przemocy wobec kobiet? Niekoniecznie fizycznej, ale może słownej albo psychicznej czy ekonomicznej? Reagujcie, tak, jak chcielibyście by zareagował każdy inny facet, gdy waszej partnerce dzieje się krzywda.

Słuchajcie głosów mądrych kobiet, tak jak słuchacie głosów mądrych mężczyzn. Głosujcie na kobiety, które walczą o nasze prawa w parlamencie. Ale przede wszystkim, wspierajcie i traktujcie po partnersku kobiety, które kochacie. Bo nasze problemy to dziś naprawdę o wiele więcej niż złamany paznokieć.


Lifestyle Listy do redakcji

Czy potrafisz rozpoznać kłamczucha? Wystarczy tylko poobserwować…

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
30 sierpnia 2016
fot. iStock/ İsmail Çiydem

Pamiętacie ulubione hasło najlepszego serialowego lekarza? House ciągle powtarzał, że wszyscy kłamią. Bez wyjątku. I wcale się nie mylił. W końcu każdej z nas zdarzyło się choć raz skłamać. Chociażby w kwestii ceny nowych butów lub wymarzonej torebki! Badania wskazują, że większość z nas kłamie raz  w ciągu dnia. Okazuje się, że przeciętnie kłamiemy raz w ciągu dnia. To całkiem sporo, jak na zarzekanie się, że nas to na pewno nie dotyczy. The Harvard Business Review wypuścił niedawno wyniki badań „Jak wychwycić kłamczucha”.  Ponoć to umiejętność, którą posiada każdy z nas. Jednak na jakie zachowania musimy być wrażliwsi, żeby być bardziej skutecznym?

Mówi dużo i szybko 

Dokładnie tak samo jak w bajce, gdy Pinokio zaczynał kłamać, mówił bardzo dużo i bardzo zawile. To taka forma zagadania. Kiedy płynie w twoim kierunku dużo słów, przestajesz zwracać na nie uwagę i nieświadomie poddajesz się kłamstwu. No chyba, że będziesz na to wyczulona.

Przeklina

Nasze mniej lub bardziej urocze kłamczuchy mają także tendencję do przeklinania. Być może jest to związane ze zwiększoną ilością energii, której wymaga kłamstwo. Lepszym wytłumaczeniem wydaje się jednak fakt, że kłamiąc, przestajemy nad sobą panować. Przynajmniej wtedy, gdy nie jesteśmy w tym specjalistami. A gdy tracimy kontrolę, przekleństwa mogą lecieć jedno za drugim.

Używa trzeciej osoby 

Zrzucanie winy na kogoś innego? A może unikanie odpowiedzialności za kłamstwo? Osoby wypowiadające większe lub mniejsze kłamstewka, bardzo często mówią w trzeciej osobie. Nawet, jeżeli chodzi o nich samych. W ten sposób dystansują się od rzeczy, o których opowiadają.

Kiedy prawda wyjdzie na jaw?

Wydaje się to bardzo proste, czyż nie? Nie są to sygnały, które trudno dostrzec. Jednak według badań, tylko 50 na 20 tysięcy osób potrafiło poprawnie wskazać kłamcę. Jak więc poradzić sobie w kłopotliwych sytuacjach? Najlepiej doprowadzić do bardzo grzecznego i uprzejmego „przesłuchania”. A tak właściwie, to szczerej rozmowy. Znając  trzy podstawowe sygnały kłamstwa, powinno nam być o wiele łatwiej. Pod lekką presją kłamca zawsze poniesie jakąś klęskę. Niezależnie od tego, czy będzie chodziło o potknięcie się we własnych opowieściach czy przyznanie się do winy.  Jak do tego doprowadzić? Najpierw zadawaj dość ogólne pytania. Na przykład o rodzinę, pogodę czy ostatnie wakacje. Kiedy już będziesz widziała, że twój rozmówca zaczyna ci ufać, zastaw na niego małą pułapkę. A raczej niespodziankę w postaci bardzo szczegółowego pytania, na które być może znasz odpowiedź. Pamiętasz kryminalne seriale, w których wszyscy detektywi blefują, a nagle przestępcy zaczynają mówić prawdę? Pora wykorzystać swoją serialową wiedzę!

Żądaj szczegółów! To one są największym problemem. Niezależnie czy chodzi o ceny sukienek czy opuszczanie lekcji przez twoje dziecko lub ilość piw wypitych przez twojego faceta. Pamiętaj tylko, że gdy prawda wyjdzie na jaw, trzeba być bardzo ostrożnym i delikatnym. W przeciwnym razie, czekają cię prawdziwe dramaty. Od płaczu po zarzucanie, że nic nie rozumiesz. Bo kłamstwo miało być dla twojego dobra!

Dr House miał rację – wszyscy kłamią.

źródło: MamaMia.com.au


Zobacz także

Obalamy powszechne mity na temat odchudzania. Dość z nieudanymi dietami

Pamiętaj, że niewiele osób zaczyna swoje życie od śmierci. Akcja „List do dziecka”

Luksus, jakim jest… czas dla samej siebie. Ja już wiem, jak go wykorzystać