Lifestyle Psychologia Związek

Dlaczego powinniśmy szanować potrzeby naszego partnera i… swoje własne

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 marca 2017
Fot. istock/gilaxia
 

Kiedy spotyka się dwoje ludzi, spotykają się również dwa odrębne światy, czasem dwa systemy wartości, dwie wizje świata i otoczenia. Ale przede wszystkim, spotykają się różne potrzeby. Dlaczego dla dobra naszego związku jest tak ważne, by nie zaniedbywać tego, co dla naszego partnera jest istotne, co sprawia, że jest on szczęśliwy?

Sprawa jest dość oczywista – chodzi o szacunek dla osoby, która kochamy. Tam, gdzie jest zdrowa, dobra miłość, tam jest i szacunek i pragnienie zaspokojenia potrzeb tej drugiej strony, naszej drugiej połówki.

Nasze podstawowe potrzeby są niezbywalne i nigdy nie powinniśmy o tym zapominać. Jeśli ich nie zlekceważymy, szanse na udany związek rosną. A przynajmniej łatwiej nam się zorientować, czego tak naprawdę od tego związku i od partnera chcemy, co daje nam satysfakcję w relacji z drugą osobą.

Udane relacje sprowadzają się do podstawowych pytań dotyczących naszych najważniejszych potrzeb:

♥ Czego potrzebuję w relacji by czuć się kochana, szczęśliwa, bezpieczna, spełniona?

♥ Czego potrzebuje mój partner by czuć to samo?

♥ Czy mój partner interesuje się moimi potrzebami?

♥ Czy ja interesuję się tym, co go uszczęśliwia?

Jeśli partner nie jest zainteresowany naszymi potrzebami, relacja nie może się rozwijać, jest tylko trwaniem „obok siebie”, bez uważności i troski o uckohaną osobę. Jeśli to my nie chcemy zaspokajać potrzeb naszego partnera, wynik jest ten sam. Nie jesteśmy gotowi, by dać sobie to, czego potrzebujemy – nie jesteśmy gotowi na związek, bo do niego nie dojrzeliśmy.

Oczywiście, czasem spełnianie oczekiwań i zaspokajanie potrzeb partnera jest bardzo trudne, na przykład wtedy, kiedy prowadzimy bardzo intensywne życie zawodowe, które wymaga wytężonej uwagi i częstego przebywania poza domem. Jak wówczas zaspokoić potrzebę uwagi i obecności w stosunku do naszego partnera? Cóż kluczem do sukcesu jest udana komunikacja. Powinniśmy jasno określać nasze możliwości i mówić wprost o ograniczeniach, żeby się wzajemnie nie zawieść. Warto powiedzieć sobie szczerze: „Kocham Cię. Jesteś dla mnie ważny. Rozumiem, że jesteś zniecierpliwiony i nie podoba ci się to, jak przez mój napięty grafik zajęć, nie możemy spędzać ze sobą tyle czasu, ile potrzebujemy. Nie chcę, żebyś tak się czuł. Będę z tobą w kontakcie tak często, jak tylko będzie to możliwe.” No i oczywiście, jeśli obiecujemy, dotrzymajmy słowa.

By odpowiednio dbać w związku o swoje potrzeby, przy intensywnym życiu zawodowym należy pamiętać o kilku prostych zasadach:

  • Dbaj o komunikację: powtarzaj, że rozumiesz potrzeby swojego partnera i wiesz dlaczego to jest ważne.
  • Zawsze sam(a) pamiętaj o tym, co jest dla was ważne.
  • Mów jasno o granicach i ograniczeniach w zaspokajaniu potrzeb twojego partnera (np. brak czasu w pracy).
  • Informuj swojego partnera czego może się spodziewać z twojej strony (podczas konferencji nie będziesz mogła zadzwonić, podczas ważnej rozmowy nie odbierzesz telefonu).
  • Sprawdzaj czy sam/sama rozumiesz, gdzie leżą twoje granice.

Liczenie się z potrzebami i uczuciami partnera jest w związku sprawą oczywistą, jednak nierzadko bagatelizowaną, albo „naginaną” tylko i wyłącznie przez jedną ze stron. Zdarza się, że on albo ona wykorzystuje gotowość partnera czy partnerki do zaspokajania potrzeb ukochanej osoby, nie dając nic  zamian, a nawet manipulując nią. Tymczasem trwałe, dobre relacje wymagają elastyczności i wspólnych działań na rzecz zaspokajania wzajemnych potrzeb.

Udane relacje wymagają solidnej przyjaźni, to ona pomaga na samym początku budować zaufanie i poczucie bezpieczeństwa między partnerami. Jeśli chodzi o zaspokajanie potrzeb, komunikacja i kompromis są koniecznością. Dlaczego? To dośc oczywiste, komunikacja ma kluczowe znaczenie, bo pozwala nam wziąć pod uwagę potrzeby swojego partnera, jednocześnie wyrażając te własne. A kompromis? Coż, zdarza się, że wasze potrzeby kolidują ze sobą , a ty będziesz musiała o tym rozmawiać, negocjować, i  wreszcie dojść do kompromisu ze swoim partnerem.

Zawsze pamiętajmy o tym, że relacje rozwijają się we właściwym kierunku tylko wtedy, gdy potrzeby oby stron są brane pod uwagę i , w miarę możliwości, równomiernie zaspokajane.


 

Na podstawie: gottman.com


Lifestyle Psychologia Związek

Po pierwsze, nie obwiniaj. 10 rzeczy, które powinieneś wypróbować, zanim zrezygnujesz ze swojego małżeństwa

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 marca 2017
Po pierwsze, nie obwiniaj. 10 rzeczy, które powinieneś wypróbować, zanim zrezygnujesz ze swojego małżeństwa
Fot. iStock/jacoblund
 

Chcesz, by twoje małżeństwo się zakończyło, czekaj biernie, aż ta druga osoba się zmieni  – mówią ci, którzy znają się na rzeczy. Ale jeśli ciągle zależy ci na uratowaniu tego związku, nie rezygnuj z niego, póki jeszcze trwa. Stale niezadowolony i krytykujący partner nie może być motywacją do zmian, a jego oceniające zachowanie powoduje jeszcze większą frustrację i niechęć do naprawiania czegokolwiek. Choć jest to naturalne, że chcesz zrezygnować gdy stale się od siebie oddalacie, terapeuci par, właśnie w tym trudnym momencie zalecają ocieplanie relacji i próby wzmocnienia tego, co zaczyna się rozpadać.

Jaki jest przepis? Na każde negatywne odziaływanie, zalecana jest reakcja 5:1, czyli pięć działań pozytywnych, opartych na chęci wysłuchania drugiej strony i empatii. Ale przede wszystkim, powinniśmy wypróbować przynajmniej te 10 strategii, zanim na dobre się poddamy i zrezygnujemy z naszego małżeństwa:

1. Skończ z obwinianiem

Często krytykujesz swojego partnera i wytykasz mu jego błędy? To zła taktyka. Dużo lepsze efekty osiągniesz mówiąc o konkretnych reakcjach i konsekwencjach jego zachowania niż atakując. Inaczej brzmi: „Martwiłem się, kiedy nie zadzwoniłaś, bałem się, że się spóźnimy” , a inaczej: „Nigdy ci nie po drodze, nigdy nie pomyślisz, żeby zadzwonić”.

2. Przestań koncentrować się na niszczących konfliktach, których nie można rozwiązać

Wiecie, że 69% konfliktów w małżeństwie nigdy nie zostanie rozwiązanych? Warto więc nauczyć się nimi pomyślnie zarządzać. „Odbić się” od nieporozumienia a unikać konfliktu to kluczowa różnica. Pary, które unikają konfliktów są narażone na ryzyko stagnacji, bo partnerzy oddalają się od siebie.

3. Staraj się zrozumieć: siebie i partnera; wyrzuć gniew

Zadaj sobie pytanie: Co właściwie próbuję osiągnąć? Unikaj wyzwisk, sarkazmu, złośliwości i osobistych ataków na partnera. Pamiętaj, gniew jest zwykle objawem wewnętrznego bólu, strachu i frustracji.

4. Dąż do większej, fizycznej bliskości

Trzymanie się za ręce, przytulanie i dotykanie uwalniają oksytocynę, która relaksuje i uspokaja.Pozytywne doznania fizyczne zmniejszają również poziom hormonów stresu, w tym kortyzolu.

5. Pielęgnuj uczucie sympatii i podziw dla drugiej strony

Przypomnij sobie pozytywne cechy swojego partnera – nawet wtedy, gdy musisz się mierzyć z jego wadami. Mów głośno o tym, co dobre. Szukaj wspólnego pola, a nie upieraj się by iść „swoją drogą”. Posłuchaj jego / jej punktu widzenia i nie zamykaj się na komunikację.

6. Zaplanuj trochę czasu „razem”

Wystarczy rozmowa, która pokazuje, że masz w sobie empatię dla partnera. Poczucie, że jesteście „po tej samej stronie” może wam pomóc utrzymać głęboką więź i postawę jedności wobec innych.

7. Postaw na szczerą komunikację, rozmawiaj o kluczowych sprawach w waszej relacji

Pamiętaj, aby się do siebie zbliżyć, trzeba mówić o swoich obawach i wyrażać swoje myśli, uczucia i pragnienia w odpowiedni sposób. Urazy powstają wtedy, kiedy „zamiatamy pod dywan”.

8. Nie rozdrapuj starych ran, nie jątrz

Skoro decydujesz się naprawić swój związek, ciągłe wracanie do tego, co bolało, co go niszczyło, jest działaniem przeciw sobie. Zgoda, że trzeba to, co się wydarzyło wyjaśnić i wyciągnąć wnioski, ale na tym koniec. Nieufność i żal nie pomogą odbudować tej relacji.

9. Stwórz strefę „wolną od ranienia się”

Krytyka jest niedozwolona. Priorytetem jest wyeliminowanie toksycznej, negatywnej komunikacji i zmniejszanie napięcia wynikającego ze złych emocji między wami.

10. Przebaczaj

Przebaczenie nie jest akceptacją krzywdzących działań, ale przyjęciem do świadomości, że one miały miejsce.

Możesz czuć ból, frustrację, urazę, możesz mieć poczucie odrzucenia. Ale jeśli zanim staniesz się krytyczny, spróbuj jeszcze raz z życzliwością i zrozumieniem spojrzeć na swojego partnera. Warto spróbować.


Na podstawie: goodmanproject.com


Lifestyle Psychologia Związek

Dziecko nigdy nie może być dorosłe. Drogi rodzicu, nie wstydź się poprosić o radę

Anika Zadylak
Anika Zadylak
8 marca 2017
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz

Podcięła sobie żyły tak głęboko, że trzeba było zakładać szwy. Kiedy moja 12- letnia córka trafiła na oddział, po kolejnym omdleniu, a lekarz, po rozmowie ze mną i pierwszych badaniach zasugerował guza mózgu, pomyślałam, że to zły sen. Nie wiedziałam wtedy, że najgorszy koszmar miał się dopiero stać.

Dagmara: O mało nie straciłam dziecka

Kiedy tomografie i inne wyniki, wykluczały kolejne hipotezy, zapytano mnie, czy mamy jakieś problemy. Opowiedziałam pokrótce o naszym, niełatwym życiu i usłyszałam, że to chyba dusza mojej Agnieszki zachorowała. Dostałyśmy skierowanie do szpitala psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży. W karetce nie mogłam pojąć dwóch rzeczy. Jak mogłam nie zauważyć, że moją córkę, pożera depresja i zaburzenia żywienia. I jak mogłam do siebie dopuścić myśl, że przestała być już dzieckiem. Okazało się, że chciała być taką małą dorosłą i nie dźwignęła odpowiedzialności, jaką na siebie wzięła. Apeluję więc do wszystkich rodziców –  zwracajcie uwagę na swoich nastolatków, nie pozwólcie im za szybko wsiąknąć w tak zwaną dorosłość I pamiętajcie, że to jeszcze cały czas, potrzebujące opieki i wsparcia dzieci. Żeby nie było, za późno.

Córka Dagmary spędziła w psychiatryku prawie pół roku. Kilka razy zmieniano jej leczenie, starano się dostosować leki, tak, żeby nie przeszkadzały w nauce i codziennym funkcjonowaniu. Uczęszczała  na terapie grupowe i indywidualne, uczyła się siebie od nowa, a przede wszystkim tego, że jest nastolatką. Dziewczyną, której jedynym „zmartwieniem” ma być szkoła, sprzeczka z koleżanką, pierwszy chłopak i spotkania z przyjaciółmi.

–  Najbardziej byłam zła na samą siebie, że do tego dopuściłam, że jeszcze się nią chwaliłam. Bo taka rozsądna i mądra, taka samodzielna, potrafi ugotować i rachunki zapłacić. Ale też ogarnąć dom, zakupy i inne sprawy, kiedy ja nie dawałam rady. Nie mieliśmy łatwo, syn ciężko chorował, byłam sama, bywało różnie, ale zawsze mi się wydawało, że ona tego nie zauważa. Nie przeszło mi przez myśl, że jej musi być jeszcze ciężej, że się boi, że pewnych rzeczy nie rozumie, bo zresztą nie musi! Wtedy miała dopiero 12 lat, powinna jeździć na rolkach, a nie przejmować się obowiązkami dorosłych.

To trochę tak, jakbym zapomniała, że też kiedyś byłam nastolatką. Rodzice uczyli mnie odpowiedzialności, pilnowali, żebym za bardzo nie błądziła, miałam też swoje obowiązki owszem, ale nigdy, nie czułam się niczym obarczona. Byłam dziewczynką, która przesiadywała na trzepaku, bawiła się w berka, chodziła na szkolne dyskoteki. Nie musiałam się bać o kolejny dzień a za ścianą mojego pokoju, mieszkali zdrowi bracia. Potem na rodzinnej terapii, usłyszałam od mojej Agnieszki, że czuję się w domu, jak w więzieniu, jakby była ciągle osaczona lękiem i smutkiem. I, że mnie zawiodła, bo chciała pomóc, a dołożyła zmartwień. I wtedy mnie olśniło, że ja niby byłam, ale tak naprawdę, zostawiłam ją z tym wszystkim, zupełnie samą. I nie zrozumiałam sygnałów, jakie mi dawała. Nie zauważyłam ich, bo zapomniałam, że ona jest cały czas dzieckiem, które mnie potrzebuję, któremu to ja mam pomagać i być dla niego oparciem. A u nas, stało się  odwrotnie.

Aby zrozumieć istotę młodzieńczej depresji, trzeba uświadomić sobie, czym właściwie jest dla nastolatka okres przechodzenia z dzieciństwa w dorosłe życie. Niby wszyscy wiemy, że to czas bardzo trudny, ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę, na czym ta trudność polega. Już sama burza hormonalna wynikająca z fizjologicznych przemian w organizmie prowadzi do rozchwiania emocjonalnego i potrafi dać się nastolatkowi we znaki. Trudno bowiem zapanować nad własną psychiką, gdy człowiekiem targają silne i na dodatek skrajne emocje. Nie mniej trudna staje się konfrontacja młodego człowieka z rzeczywistością. Kilkunastolatek zaczyna dostrzegać konflikty w rodzinie, a także biedę, przemoc, zakłamanie, kumoterstwo, niesprawiedliwość, które rządzą światem dorosłych. Z jednej strony się przeciw temu buntuje, z drugiej – odczuwa strach i beznadzieję. Dorastający człowiek zastanawia się, jak w przyszłości będzie wyglądało jego życie.

Terapia Agnieszki trwała blisko dwa lata. Dziś dziewczynka nie ma już stanów lękowych, przestała się okaleczać, zaczęła normalnie odżywiać i sypiać.

– Wiemy, że przed nami jeszcze kawał, długiej i krętej drogi. Teraz moja córka się uśmiecha, chodzi do psychologa raz na dwa tygodnie i nie bierze już leków. Mimo to, wiemy, że w każdej chwili może przyjść nawrót i znowu, trzeba będzie walczyć. Nic by się jednak nie udało, gdyby nie wsparcie specjalistów, gdyby nie zajęcia terapeutyczne i   pomoc, także ta dla mnie. Nie wiem, czy bym sobie z tym poradziła, gdyby nie rozmowy z terapeutami córki, wskazówki i opieka, jaką zostaliśmy otoczeni.

Do dziś boli mnie gdy słyszę, że ktoś nie zaprowadzi dziecka do poradni psychologicznej, bo to wstyd. Że się sąsiedzi dowiedzą i potem będą się śmiać, że nienormalne, że pomylone. Drogi rodzicu, jeśli nadal i długo oraz szczęśliwie chcesz być mamą czy tatą, to nie daj sobie wmówić podobnych bzdur. Jeśli zauważysz, że cokolwiek jest nie tak, nie wstydź się i nie bój, poszukać wsparcia i poprosić o radę. Pewnie brzmię jak jakiś slogan ale niestety, to przez to, że wiem co mówię. Tylko możliwie szybka reakcja i pomoc specjalistów, może wyrwać nasze nastoletnie dzieci, z piekła jakim jest depresja. I nasza czujność oraz pamięć o tym, że dziecko nigdy nie może być dorosłe.


Opis młodzieńczej depresji na podstawie: poradnikzdrowie.pl

 


Zobacz także

Podaruj sobie odrobinę relaksu i luksusu. Akcja „A co ty byś sobie podarowała w prezencie?”

Zamiast strzelać selfie z choinką - pogadaj z dziadkiem

Zamiast strzelać selfie z choinką pogadaj z babcią!

„Wiesz, czas może nieodpowiedni, ale chcę być z tobą uczciwy. Bo ja mam dwoje dzieci, no i żonę jakby też mam”