Lifestyle

Jak często zmieniać prześcieradła? Sorry, ale ja jestem w szoku

Pani Mądrala
Pani Mądrala
6 grudnia 2017
Fot. iStock/Yulia-Images
 

Coś wam powiem. Może i uwielbiam różne nietypowe, domowe triki i często je stosuję, ale jestem też zdania, że trochę brudu nie zaszkodzi. Jak to mówią – „częste mycie skraca życie”. Oczywiście warto do tego powiedzenia podejść z przymrużeniem oka, ale jednak coś w tym jest. Zawsze wydawało mi się, że w kwestii sprzątania i czystości umiem zachować zdrowy rozsądek i umiar. A potem przeczytałam wypowiedź pewnego mikrobiologa z Nowego Jorku i wniosek mam jeden – jestem brudasem, a moje łóżko to siedlisko wszelkiego syfu.

Moi mili, czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak często należy zmieniać prześcieradło i pościel? Spodziewam się odpowiedzi typu: „co kilka tygodni”, „jak mi się przypomni”. Udam, że nie słyszę wariantów: „jak się ubrudzi” lub „na święta”. Otóż, prześcieradło należy zmieniać co 7 dni. Tak, tak, co tydzień!  Według Philipa Tierno, który jest mikrobiologiem na uniwersytecie w Nowym Jorku, po tym czasie nasze łóżko staje się siedliskiem chorobotwórczych drobnoustrojów.

Wiem, co myślisz. Chłop zwariował.

Ale teraz wyobraź sobie, że spędzamy w łóżku 1/3 naszego życia. W czasie snu pocimy się, ślinimy, ocieramy się skórą o materiał. Do tego dochodzą inne wydzieliny (np. z narządów intymnych), włosy, martwy naskórek, sierść zwierząt, okruchy… Można wymieniać do wieczora. Podczas gdy my smacznie sobie śpimy, w naszym łóżku w najlepsze rozwija się flora bakteryjna i grzyb. Obrzydliwe.

Zdaniem mikrobiologa, spanie w brudnej pościeli może skutkować kaszlem, katarem i bolącym gardłem. Co więcej, mogą pojawić się pierwsze objawy alergii i astmy.

Nie wiem jak wy, ale ja idę zmienić pościel.

Źródło: Science Alert


Lifestyle

Jak uniknąć oczek w rajstopach? Ten pomysł wprowadził mnie w konsternację

Pani Mądrala
Pani Mądrala
7 grudnia 2017
Fot. iStock/artursfoto
 

Oczko w rajstopach – niby nic, a potrafi wywołać uczucie wstydu i zażenowania. Szczególnie, jeśli o fakcie dowiadujesz się dopiero po powrocie i do domu i zastanawiasz się, jak długo paradujesz z tą dziurą i ile osób się z ciebie śmiało. Tak, tego nie zrozumie żaden facet. 

Przypomniała mi się pewna historia, która doprowadziła u mnie do prawdziwej „rajstopowej traumy”. Miałam tego dnia bardzo ważne spotkanie biznesowe. Ubrałam się najlepiej jak mogłam – elegancka sukienka, szpilki i czarne rajstopy. O tym, że na łydce poszło mi oczko (sądzę, że zrobione bransoletką) zorientowałam się jakieś 10 minut przed spotkaniem. Koleżanka z pracy poratowała mnie lakierem do paznokci – stary dobry sposób. Szkoda tylko, że w magiczny sposób nie łata dziury. Musiałam więc poratować się… biurowym markerem. Tak, pomalowałam sobie skórę 😉

Od tamtej pory, zawsze, gdy mam na sobie rajstopy, w torebce noszę zapasową parę i dodatkowo lakier do paznokci. Okazuje się jednak, że istnieje prosty sposób, żeby w ogóle uniknąć tej przykrej sytuacji. Denise Caldwell, stylistka gwiazd, twierdzi, że wystarczy wcześniej… zamrozić rajstopy. Zawsze wydawało mi się, że zamrażanie ubrań uszkadza materiał, więc z lekką niepewnością podjęłam się tego zadania.

Chodzi o to, żeby jeszcze przed pierwszym założeniem włożyć rajstopy do torebki śniadaniowej i taki pakuneczek umieścić w zamrażalniku. Ponoć włókna stają się bardziej wytrzymałe i mniej podatne na zaciąganie. Co więcej, procedurę należy przeprowadzić tylko raz. Podobno zamrożenie pozwala cząsteczkom w materiale na nowo się przeorganizować. Hmmm…

Zrobiłam. Działa. Ale nie wiem, czy to faktycznie kwestia zamrażania czy ceny rajstop, bo ta niestety również ma znaczenie.


 

Na podstawie: kobieta.gazeta.pl

 


Lifestyle

Wyrzucasz łupiny cebuli? Ja nie. Można je wykorzystać na wiele sposobów

Pani Mądrala
Pani Mądrala
30 listopada 2017
Fot. iStock / MalyDesigner

Uwielbiam cebulę! To jedno z tych warzyw, obok ziemniaków, pomidorów i sałaty, których nigdy nie może zabraknąć w mojej kuchani. Jest tanie i jednocześnie niezastąpione, ponieważ fantastycznie podkreśla smak zwykłych, codziennych potraw. Nie wyobrażam sobie jajecznicy bez podsmażonej cebulki, pomidora na kanapce bez niej czy domowego rosołu, w którym brak posmaku przypieczonej nad palnikiem cebuli. Poza tym, że jestem wielką miłośniczką gotowania, staram się też żyć ekologicznie i… ekonomicznie. Jeśli mogę coś wykorzystać drugi raz, zrobię to. Jeśli coś może mieć inne, niestandardowe zastosowanie, chętnie dowiem się, jakie. Tak jak w przypadku tej zwykłej cebuli. Wiedziałam, że jej łupiny można wykorzystać na różne sposoby? Barwienie w nich jaj na Wielkanoc jest tylko jednym z nich. Jeżeli już z niego korzystasz, brawo!

Kuchnia

Łupy cebuli wcale nie zaliczają się do kuchennych odpadków. Możesz śmiało je wykorzystać, np. w trakcie gotowania zupy – drobno pokrojone sprawią, że będzie bardziej pikantna i aromatyczna. Nabierze również ładnego koloru. Niektórzy dodają również wysuszone i zmielone łupiny do ciasta, przygotowanego do wypieku chleba. Można je dodawać do wszystkich wytrawnych i słonych potraw.

Łazienka

Wywar z łupin cebuli sprawdzi się również jako płukanka do włosów. Dzięki takiemu zabiegowi można nadać włosom miedziany odcień. Taki napar możesz również regularnie pić, by pozbyć się skurczów mięśni.

Najlepszy jednak, w mojej ocenie, sposobem na wykorzystanie łupin cebuli jest zrobienie leczniczego wywaru o właściwościach antyseptycznych, moczopędnych, przeciwzapalnych i przeciwhistaminowych. Wystarczy przez około 15 minut gotować łupiny na małym ogniu i odstawić do wystygnięcia. Taki napar regularnie popijała moja babcia i zawsze powtarzała, że to dzięki niemu cieszy się tak dobrym zdrowiem. Dla poprawy smaku można dodać do ostudzonego wywaru odrobinę miodu. W takiej formie podawała go mi, gdy byłam przeziębiona.