Lifestyle

Co czeka kobiety w 2022 roku? 8 pytań do znanej wróżki Anny Kempisty

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
11 stycznia 2022
Anna Kempisty
 

Początek roku powinien kobietom sprzyjać w sprawach zawodowych i finansowych. U wielu z nas kariera ruszy do przodu, widzę ogromną kreatywność i zaradność. Powinno być też dobrze w naszych domach, choć jeśli patrzę na remonty, budowy, działania to mam wrażenie, że będzie to bardziej domena kobiet, podobnie jak zakupy do domu i organizowanie domowej przestrzeni. Dużo silnych, biorących za wszystko odpowiedzialność, pań nie doczeka się wsparcia ze strony partnera, który jest przyzwyczajony i czuje się bezpiecznie przy biorącej na siebie wszystko dziewczynie, czy żonie. Trzeba będzie chodzić na kompromisy – mówi wróżka Anna Kempisty.

Wróżysz od 25 lat. Zmieniło się to, o co pytamy?

Wartości ciągle mamy te same– miłość, pieniądze, pieniądze, miłość – dla każdego te dwie sprawy mają różną wagę, pewnie w zależności od tego na jakim etapie się znajduje. Ale to są najważniejsze rzeczy i pewnie za 100 lat też tak będzie.

Kiedyś kobiety pytały częściej o ciążę, dziecko, dziś pytają o zamrażanie jajeczek. Pojawiły się też pytanie związane z pandemią. „Proszę sprawdzić, czy nie zachoruję” słyszałam na początku, teraz dużo osób pyta, czy uda im się nie zaszczepić. Nie komentuję tego, nie odnoszę się. Człowiek nie idzie do wróżki po to, żeby mu radziła na podstawie własnych poglądów, czy doświadczeń.

Ludzie zadają dużo szczegółowych pytań? Mam wrażenie, że kiedyś ludzie korzystali raz na rok, dwa z takich usług, a teraz dzwonią w każdej sprawie. Znajoma, która stawia karty mówiła, że kobiety pytają nieustannie o facetów z Tindera? Codziennie o innego.

Pytania są bardzo indywidualne, czasem ktoś przychodzi i pyta o różne rzeczy przekrojowo, a czasem tłuczemy z klientką „Bruneta wieczorową porą”. To niedobrze, gdy jeden temat analizujemy szczegół po szczególe, robimy ileś rozkładów na to samo. Lepiej spytać: kiedy mam szansę na dobry związek, niż analizować obcych facetów dzień po dniu. Karty pokazują sytuację z grubsza, trzeba mieć dystans, przyjąć albo nie, ale dopytywanie, rozbijanie na atomy niczemu nie służy. Poza tym chyba szkoda czasu na poświęcenie seansu na jednego chłopa, którego albo już nie ma, albo są z nim problemy.

Masz więcej klientów niż kiedyś?

Gdy zaczynałam wróżenie, zajmowało mi więcej czasu, wprost mówiłam, że zaczynam, wezmę symboliczny „pieniążek” na szczęście, ale korzystam ze ściągawek. I korzystałam, choć już wtedy potrafiłam dobrze odczytać karty. Pamiętam, jak jednej pani powiedziałam, żeby nie dała się firmie ubezpieczeniowej, targowała się, bo wtedy dadzą jej większe odszkodowanie. I faktycznie, tak się stało.

Dziś wróżę szybciej, w sensie więcej widzę, łatwiej interpretuję. Ale, choć osób mam więcej, nie przyjmuję bez umiaru, bo to nie na tym polega, żeby robić na ilość. To ten rodzaj pracy, gdzie szczególnie ważna jest jakość.

Gdy ktoś mówi, że korzysta z usług wróżek, ludzie się śmieją. A potem przecież przychodzą do Ciebie właściciele firm, lekarze, czy inne osoby „szkiełka i oka”?

Właściwie były chyba u mnie osoby ze wszystkich grup zawodowych. Odwiedził mnie nawet duchowny. Czasem przychodzą lekarze i to jest dość zabawne, bo pytają, co mają w dacie urodzenia, jeśli chodzi o zawirowania zdrowotne. Moi klienci to osoby najczęściej z wyższym wykształceniem, właściciele firm, spółek, przedstawiciele wolnych zawodów, artyści, miałam niejedną adwokatkę, czy panią profesor w gabinecie.

Często przychodzą wtedy, kiedy inne metody już zawodzą. Na zasadzie: „Jak nic nie pomaga, to może wróżka pomoże”. Potem się przekonują i zaczynają korzystać ze wskazówek tarota. Miałam pana, którego ostrzegałam przed wspólnikiem, później okazało się, że facet wyprowadził z firmy ogromne pieniądze. Kiedyś odwiedziła mnie kobieta, której wyszło w kartach, że zawiedzie ją współpracowniczka i przyjaciółka. „Ona? Na pewno nie” – wykrzyknęła klientka. To ona ciągnęła przyjaciółkę do swojego zawodu, wszystkiego nauczyła. Nie wierzyła, że osoba, której pomogła, ją skrzywdzi. Po kilku miesiącach zadzwoniła: „Miała pani rację”. Czasem musimy się sami przekonać i żadna rada wróżki nam nie pomoże.

Niektórzy pytają o szczegóły, sprawdzają kandydatów do pracy, sprawdzają, jak ktoś się będzie sprawował, pytają: zwolnić tę, czy tę?

Ale bywa, że ktoś pojawia się raz i więcej nie wraca. A wielu ludzi wraca raz na jakiś czas. Część z nich rzeczywiście nigdy by się nie przyznała do konsultacji u tarocistki, ukrywają to przed partnerem, partnerką, dziećmi, rodzicami. A są tacy, którzy nie mają oporów, żeby powiedzieć: „To jest the best, każdy ma swoje metody radzenia sobie ze światem”.

Sama sobie wróżysz?

Tak, czasem zaglądam w karty, nieraz mi pomogły, choć lepiej, żeby wróżył nam ktoś inny, moja mama świetnie to robi, nauczyłam ją. Ostatnio miałam bardzo trudną sytuację, postawiłam karty, a potem poprosiłam o to mamę, poczułam ulgę, gdy zobaczyłam, że wyszło nam to samo.

Wszyscy możemy to robić? Karty tarota można łatwo kupić. Wiem, że dużo osób próbuje.

Pewnie to zależy, jaką kto ma sytuację, odporność psychiczną, ale chyba jednak polecałabym profesjonalną wróżkę, która nam obiektywnie powie, na czym stoimy. Jeśli mamy rzeczy, których nie chcemy wiedzieć, omińmy je, nie pytajmy. Dla mnie tarocista, numerolog czy astrolog to osoby, które mogą pomóc nam pewne rzeczy ustawić, zrozumieć, spojrzeć na wszystko z lotu ptaka. Wcale nie musimy mieć strasznych sytuacji, dramatów – to raczej szansa na wiedzę o tym, co może się zdarzyć, jaki mamy potencjał, możliwości, ograniczenia.

Jakie przepowiedziałaś rzeczy głośne? Gdzieś przeczytałam, że przewidywałaś upadek Petru. Sama pamiętam, jak o pewnej znanej osobie mówiłaś gdzieś, że nie będzie ze swoim partnerem

W grudniu przewidziałam żałobę narodową, a w styczniu został zamordowany Adamowicz. Przewidziałam, że za alimenty skażą znanego polityka. Jeśli ktoś chce poznać szczegóły, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę moje nazwisko i poszukać, bo często wróżyłam w mediach.

Jak się potoczy życie kobiet w 2022 roku w Polsce?

Początek roku powinien kobietom sprzyjać w sprawach zawodowych i finansowych. U wielu z nas kariera ruszy do przodu, widzę ogromną kreatywność i zaradność. Powinno być też dobrze w naszych domach, choć jeśli patrzę na remonty, budowy, działania to mam wrażenie, że będzie to bardziej domena kobiet, podobnie jak zakupy do domu i organizowanie domowej przestrzeni. Dużo silnych, biorących za wszystko odpowiedzialność pań nie doczeka się wsparcia ze strony partnera, który jest przyzwyczajony i czuje się bezpiecznie przy biorącej na siebie wszystko dziewczynie, czy żonie, trzeba będzie chodzić na kompromisy.

W relacjach z dalszą rodziną trochę gorzej. Nie wiem, jakie planety za to odpowiadają, ale na razie widzę, ze kobiety będą lepiej dogadywać się z kobietami. Również w pracy.

Druga połowa roku finansowo wciąż raczej dobrze, u niektórych mogą wydarzyć się nagłe, nieoczekiwane zwroty akcji, które spadają jak grom z jasnego nieba. Może to nawet wyglądać na sytuacje zagrażającą spokojnemu, stabilnemu życiu. Jeśli w drugiej połowie roku któraś z pań będzie miała poczucie, że jej życie ekonomiczne jest na ostrym zakręcie, proszę pamiętać, że ta sytuacja skończy się dobrze. Uważałabym tylko na rozliczenia przy rozwodach, bo tutaj większe szansę mają mężczyźni. Końcówka roku 2022 powinna być szczęśliwa, choć pokazuje się zamieszanie w polityce zagranicznej, coś może się wydarzyć, co niekoniecznie będzie dotyczyć nas, ale jednak obudzi przerażenie i strach.

Natomiast w całym 2022 roku widzę też dużo pociechy z dzieci, wiele par doczeka się upragnionej ciąży, nawet po licznych nieudanych próbach. I tego wszystkim starającym się z całego serca życzę.

 

 

 


Lifestyle

Domowy grzaniec galicyjski – przepis na aromatyczny i rozgrzewający trunek na zimowe wieczory

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
11 stycznia 2022
Fot. iStock
 

Grzaniec galicyjski to rozgrzewający napój alkoholowy, po który chętnie sięgają dorośli. Dla młodszych zmarzluchów powstał przepis na grzaniec bezalkoholowy, który mogą pić bezpiecznie. Grzaniec galicyjski pija się z miodem i aromatycznymi przyprawami, które cudownie grzeją w długie zimowe wieczory. Jak zrobić domowy grzaniec galicyjski w wersji alkoholowej i grzaniec bezalkoholowy?

Grzaniec galicyjski — fantastycznie rozgrzewa, ale to nie jedyna jego zaleta

Grzaniec galicyjski to alkoholowy napój dedykowany osobom dorosłym, którzy lubią rozgrzać się wieczorem przy czymś nieco mocniejszym od herbaty. Ten aromatyczny i rozgrzewający napój powstaje na bazie czerwonego wina oraz odpowiednio dobranych przypraw i owoców. Nie poleca się białego czy różowego wina do domowego grzańca, ze względu na ich delikatny smak oraz zapach, które zostaną zdominowane  przez dodatki.  Tu najlepiej sprawdzi się najlepiej czerwone wino półsłodkie, słodkie, lub wytrawne — ostateczny wybór to kwestia indywidualnego gustu. Jeśli pod ręką będzie wino wytrawne o mocno intensywnym smaku, zawsze można próbować łagodzić go nieco większą ilością miodu lub brązowego cukru w przepisie.

Fot. iStock

Taki domowy grzaniec galicyjski, nie licząc smaku i aromatu, ma także inne zalety. Przede wszystkim to znakomity środek rozgrzewający organizm, który pobudza krążenie krwi. Szczególnie warto docenić to działanie, gdy minusowe temperatury nie odpuszczają, a wyjście poza dom nie należy do przyjemności. Dodanie do grzańca odpowiednich przypraw nada mu działania jeszcze bardziej pobudzającego krążenie i wzmacniającego. Grzaniec sprawdzi się przy katarze — podgrzewanie wina z przyprawami uwalnia olejki eteryczne udrażniających nos. Warto też wspomnieć o tym, że czerwone wino jest źródłem licznych antyoksydantów, które chronią komórki ciała przed uszkodzeniem oraz działają przeciwzapalnie.

Jak przygotować grzaniec galicyjski?

Najprościej jest kupić butelkowany grzaniec galicyjski, który można znaleźć na stoiskach z alkoholem dokładnie pod taką nazwą. Gotowy grzaniec tworzony jest zgodnie z tradycyjną recepturą, jako że uchodzi on za jeden ze starszych rodzajów grzańca. Najczęściej nazwa ta kojarzona jest po prostu z grzanym winem, i nic nie stoi na przeszkodzie, by samodzielnie przygotować taki rozgrzewający napój w domu.

O czym trzeba pamiętać?

Podgrzewając wino nie można dopuścić do zagotowania go i zbyt długiego trzymania na ogniu, by nie uciekł z niego alkohol. Wino podgrzewa się wraz z przyprawami do temperatury około 70 stopni C, by nie traciło swojej mocy i doskonale pobudzało krążenie. Można do niego dodać ulubione przyprawy, takie jak goździki, kardamon, anyż, imbir, cynamon, które podniosą jego smakowe i zapachowe walory.

Fot. iStock

Domowy grzaniec galicyjski — przepis

  • 1 wino czerwone półwytrawne
  • pomarańcza;
  • kilka goździków
  • łyżeczka cynamonu
  • szczypta imbiru w proszku
  • nieco miodu na osłodę — opcjonalnie

Pomarańczę umyj, sparz i  pokrój w plastry lub na ćwiartki. Wino wlej garnka, dołóż do niego przyprawy i pomarańczę. Garnek wstaw na mały ogień, by wino podgrzało się do temperatury nie wyższej niż 80° C. Trzymaj na małym ogniu pod przykryciem przez 10-15 minut, ale nie gotuj wina. Po tym czasie wyłącz ogień i poczekaj, aż grzane wino nieco przestygnie i jeśli lubisz, dodaj miód. Możesz też od razu przecedzić przez sitko przyprawy i przelać  grzaniec do kubków.

Należy pamiętać jeszcze o ważnej sprawie. Grzaniec to nadal napój alkoholowy, dlatego zalecany jest umiar w jego spożywaniu, by nie szkodzić zdrowiu.

Fot. iStock

Grzaniec bez alkoholu — przepis

Nie każdy może lub ma ochotę pić alkohol. Grzaniec bez alkoholu jest świetnym rozwiązaniem dla abstynentów, kobiet w ciąży oraz dzieci. Rozgrzewające napoje bez alkoholu także spełnią swoje zadanie, rozgrzewając zmarzluchów.

Można przygotować taki napój w bardzo prosty sposób. Sok jabłkowy lub pomarańczowy należy połączyć z wybranymi przyprawami (cynamon, goździki, kawałek imbiru) i zagrzać razem. Tak jak tradycyjny alkoholowy grzaniec, bez alkoholu powinno się podawać na ciepło.

Inną wariacją na ten temat jest bezalkoholowy grzaniec na bazie herbaty, gdy wybrany susz parzy się po prostu z dodatkami. Rozgrzewające herbaty na zimę również mają wiele zalet, a dodatek dowolnych przypraw pozwoli za każdym razem na otrzymywanie innych wariantów smakowych.

FB/ohmepl

 


źródło:  beszamel.se.pl, www.mojegotowanie.pl 

Lifestyle

„Puść go, tak jak on puścił ciebie”. List do przyjaciółki, którą właśnie zostawił mąż

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 stycznia 2022
fot. PeopleImages/iStock

Widzę, jak bardzo cierpisz i się miotasz. Z dnia na dzień dowiedziałaś się, że jesteś oszukiwana, twój świat, który tak pieczołowicie budowałaś, legł w gruzach. Niewiele potrafię teraz powiedzieć ci w oczy, bo na przemian płaczesz i się wściekasz, a przecież znam ten stan doskonale, pięć lat temu to ty wspierałaś mnie, gdy zdecydowałam o rozwodzie z tatą swojego syna.

Moja kochana!

Właśnie skończyłam rozmowę z tobą i uwierz, gdybym tylko mogła, zabrałabym od ciebie chociaż część tego bólu, który czujesz.

Proszę cię pamiętaj, że to wszystko minie, choć wiem, że gdy to mówię, jesteś zła. Uważasz, że był miłością twojego życia. Nie chcę ci przypominać, ile razy na niego narzekałaś, bo wiem, że teraz dominuje poczucie odrzucenia i urażona ambicja. Od nowa musisz stanąć na nogi, a wiem, jak ważne jest dla ciebie poczucie bezpieczeństwa.

Pierwszej nocy po jego wyprowadzce…

… gdy poprosiłaś, żebym przyjechała na noc, mówiłaś, że nie chcesz już żyć. Ale wiem, że chcesz. Masz tyle planów, pomysłów. Teraz jest wreszcie czas, by je realizować, a nie tylko wspierać jego. Nie będziesz słyszała, że po co te szalone ambicje, to nieracjonalne, nie nadajesz się.

Ty siebie dawnej nie pamiętasz, ale ja wciąż mam przed oczami tę pełną marzeń dziewczynę. Niebujającą w obłokach tylko taką, która potrafiła marzenia przemienić w rzeczywistość. Wciąż masz to w sobie! Proszę, uwierz mi.

A teraz przypomnij sobie, jak było ze mną…

… jak mówiłam, że nie ma żadnego światełka w tunelu? Każdy człowiek po stracie to czuje. Jakby wyrwano mu kawałek serca i oczekiwano, że będzie normalnie jadł, pracował i funkcjonował, jak do tej pory. I te wszystkie: Weź się w garść, ile można płakać, ludzie mają gorzej, bo tracą dzieci, czy ukochanych rodziców, a to jakiś durny gość, nie wart jednej łzy.

Wiem, jak te słowa bolą dlatego ich do ciebie nie mówię, choć pewnie, że jestem na niego wściekła i uważam, że nie jest wart tylu łez, nieprzespanych nocy, łykanych leków i wypitych win.

Choć przecież znam te poranki, gdy dociera do nas, co się stało. Chwilę ulgi, gdy zajmujesz się dzieckiem albo pilnie coś musisz robić, a potem ta nagła fala powracającego bólu, która jest niemal jak lawina. Te wspomnienia w całym domu, przedmioty, zapis waszego skończonego życia.

Wczoraj, gdy powiedziałaś, że mam z tobą jechać pod ich dom, odmówiłam…

Nie chcę, żebyś sobie to robiła. Nie pozwolę, żebyś tak upadała, grzebała w tym, robiła afery, grała dziećmi, choć rozumiem, że to z nas właśnie robi ból, jesteśmy nie do powstrzymania w obłędzie. Błagam, skieruj energię na coś innego. Na cele. Odbudowę siebie. Terapię.

Mówisz, że byłam i jestem taka silna, wcale nie jestem, ale wtedy wiedziałam, że albo się podniosę albo utonę i pociągnę za sobą syna, swoje macierzyństwo. Medytowałam, zaczęłam biegać, słuchałam psychologicznych webinarów, zalajkowałam wiele blogów i profilów, które mówiły o stracie.

Też to zrób, potrzebujesz wiedzieć, że nie jesteś sama. Bo naprawdę nie jesteś.

I proszę, nie odcinaj się…

To wydaje się takie kuszące, spędzać dnie na kanapie, oglądając seriale. Rozumiem, że tego potrzebujesz, ale nie ciągle i nie wciąż.

Wstań i rozejrzyj się. Spójrz na mnie, jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Przed tobą też dobre życie.

Przysięgam ci, że kiedyś wspomnisz moje słowa.
A jego puść.
Tak, jak on puścił ciebie. Bez sentymentów.


Zobacz także

„Siedzieliśmy jak wryci”. Syn Edwarda Gierka po raz pierwszy o roli Michała Koterskiego

„Nie jestem psychopatą!”, czyli dlaczego Polacy boją się pójść do psychologa

Jak odświeżyć swoją garderobę małym kosztem

Koniec narzekania! Jak odświeżyć swoją garderobę małym kosztem