Lifestyle

Chcesz być piękna, musisz cierpieć. Ale niekoniecznie cały czas. 7 rzeczy, których powinnaś pozbyć się ze swojej szafy

Karolina Krause
Karolina Krause
24 lutego 2017
Fot. Istock/draganab
 

Nie oszukujmy się, każda z nas ma w szafie przynajmniej jedną parę tych o-wiele-za-ciasnych spodni, w których nasza pupa powinna wyglądać jak marzenie. Wprawdzie wrzynający się w pasie guzik niekoniecznie pasuje już do wymarzonego wyglądu, ale czego się nie robi, żeby być piękną, czyż nie? Tymczasem lekarze biją na alarm – okazuje się, że podążając za modą, często nieświadomie robimy sobie krzywdę. Noszenie zbyt ciasnych spodni i źle dobranych biustonoszy może doprowadzić do rozwoju różnych chorób. A u mężczyzn nawet do bezpłodności! Kiedy więc następnym razem będziesz wybierać coś dla siebie lub swojego partnera, weź pod uwagę nie tylko to, jak będzie to na was wyglądać, ale także wpływ, jaki dane ubranie może mieć wasze zdrowie.

Oto 7 potencjalnych zagrożeń, które kryją się w twojej szafie:

Modelujące rajstopy

Noszenie tego rodzaju rajstop może wywołać wiele przykrych dolegliwości, takich jak na przykład zgaga czy wrzody żołądka. Ale to jeszcze nie koniec! Dyrektor Kliniki Fizjoterapii w Bristolu, Richard Bricknell, ostrzega:„Jeśli brzuch jest uciśnięty, zwykłe kichnięcie kieruje ciśnienie w dół, co może spowodować nietrzymanie moczu”.

Za ciasny kołnierzyk

Badania pokazują, że aż 7 na 10 mężczyzn kupuje koszule, które mają za ciasny kołnierzyk. Długotrwały ucisk w obrębie szyi może prowadzić do zwężenia się tętnic ograniczając tym samym przepływ krwi do mózgu. Co z kolei objawia się bólami i zawrotami głowy, a nawet zaburzeniami widzenia.

Seksowne szpilki

Fot. iStock/grinvalds

Fot. iStock/grinvalds

Miłośniczki szpilek powinny wziąć pod uwagę, że ich częste noszenie przyczynia się do powstawania wielu schorzeń stóp. Takich jak: halluksy, palce młotkowate, czy zapalenia powięzi podeszwy. Jeśli gustujesz w butach na wysokim obcasie możesz być także narażona na nierównomierne obciążenie nóg, które wymieniane jest, jako jedna z przyczyn zwyrodnienia stawów kolanowych. Nośmy, ale dajmy naszym stopom też odpocząć.

Tanie okulary przeciwsłoneczne

Coraz częściej też kuszone przez „plażowych sprzedawców” sięgamy po tanie okulary przeciwsłoneczne. Lekarze alarmują, że noszenie takich okularów może powodować zaćmę, zwyrodnienie plamki żółtej, a w niektórych przypadkach nawet czerniaka oka. Gdy zakładamy takie okulary nasze oczy zachowują się tak, jakbyśmy znajdywały się w ciemnym pokoju: źrenice rozszerzają się, by wpuścić więcej światła. Przez co efekt noszenia takich okularów (bez filtrów promieniu UVA i UVB) jest gorszy, niż gdybyśmy w ogóle ich nie miały.

Obcisłe dżinsy

Zakładając nasze „boskie-acz-za-ciasne” spodnie zbyt często możemy doprowadzić do zaburzeń czucia powierzchni uda, które pojawia się w skutek długotrwałego ucisku nerwu bocznego.

U mężczyzn uciskanie okolic miednicy może także przyczyniać się do powstania infekcji dróg moczowych i ogólnych problemów z nietrzymaniem moczu, a nawet prowadzić do skrętu jądra!

Męskie slipki

Kolejnym problemem w męskiej garderobie może okazać się także zbyt ciasna bielizna, która prowadzi do do przegrzewania się jąder, a w efekcie do niepłodności.

Jak podaje angielska ginekolog dr Geeta Nargund: „Jeśli para stara się o dziecko, jedną z pierwszych rzeczy, którą proponuję mężczyźnie, jest przejście na luźne bokserki”

Stringi

Seksowna bielizna niesie ze sobą pewne ryzyko także u pań. Niejednokrotnie udowodniono bowiem, że uwielbiane przez gros kobiet stringi sprzyjają rozprzestrzenianiu się bakterii w strefie intymnej, prowadząc ostatecznie do pojawienia się infekcji bakteryjnych i grzybiczych.

Coraz częściej mówi się także o tym, że noszenie stringów może nasilać problemy związane z hemoroidami, choć nie jest ich bezpośrednią przyczyną.

I co wy na to? Czas na porządki w szafie?


 

Źródło: focus.pl


Lifestyle

„Chyba gadam głupoty”… 3 rzeczy, które robią kobiety, by być miłą, skromną i naiwną. Czas z tym skończyć!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 lutego 2017
Fot. iStock/SIphotography
 

Istnieje przekonanie, że kobiety i mężczyźni mają dwa różne, niepowtarzalne style komunikacji. „Kobiecy” język ma być bardziej wyrazisty, emocjonalny. Kobiety z reguły szybciej uczą się mówić i wypowiadają bardziej złożone zdania. Używając komunikatorów tekstowych, o wiele częściej niż panowie (potwierdzają to badania naukowe) korzystają z „wyrazistych” emotikonów.  Poza tym jesteśmy, niestety, szczególnie skłonne do tego, by w trakcie rozmowy używać słów i zwrotów, które „zmiękczają” i łagodzą naszą opinię, a nawet podważają nasz punkt widzenia (czy to nie absurdalne?). A wszystko to po to, by inni poczuli się bardziej komfortowo.

Żyjemy w społeczeństwie, która ceni kobiece głosy bardziej, gdy odzwierciedlają tradycyjnie pożądane „kobiece” cechy takie jak skromność, naiwność, a przede wszystkim uprzejmość.

3 rzeczy, które robimy, by osłabić potęgę naszych słów:

1. Nadużywanie zwrotów „tylko” i „przepraszam”

„Przepraszam, chciałam tylko powiedzieć, że…”

Jak często zdarzyło wam się przeprosić za to, że macie coś do powiedzenia? Lub może przepraszającym tonem wyrażać swoją opinię? Nie stwarzacie wtedy wrażenia osób przekonanych co do swoich racji. Mówiąc „przepraszam”, kiedy nie jest to konieczne, przyznajamy się do niepopełnionych błędów lub do odpowiedzialnośi za działania, które nie są nasze. Bądź świadomy za co przepraszasz, to rada doskonała niezależnie od płci.

Zastosowanie zwrotu „tylko” jest bardziej skomplikowane. Osoby zajmujące się analizą języka uważają, że dodanie słowa „tylko” do wypowiedzi stawia kobiety w pozycji obronnej, a jej rozmówcom daje większą władzę i kontrolę nad dialogiem.

2. Własne, deprecjonujące nas zwroty, mające na celu stworzenie wrażenia, że jesteśmy mniej inteligentne, mniej doświadczone, mniej utalentowane

„Nie jestem ekspertką…”. „Pan ma w tym dużo większe doświadczenie niż ja…”

Te wyrażenia dodane na początku zdania dają naszemu rozmówcy jasny sygnał: nie czujemy się kompetentne, „nie znamy się” na tym i właściwie, wcale nie powinnyśmy się wypowiadać.

Kokieteryjne: ”chyba gadam głupoty” trywializuje sens naszych słów.

3. Zbytnia ostrożność i skromność

„Mogę się mylić…”, ”Czy to co mówię, ma sens?…”

Szukanie potwierdzenia dla własnych przekonań, próba uzyskania akceptacji dla swoich słów oznacza, że sama nie wierzysz w to, co mówisz i prosisz o impuls, który doda ci pewności siebie. Dużo lepsze wrażenie dałoby użycie zwrotów typu: „Co o tym sądzisz?” lub „Czekam na komentarze i pytania”.

Jeśli chcemy walczyć o swoje prawa, jeśli boimy się, że nasz głos zostanie zlekceważony, jeśli pragniemy być traktowane z szacunkiem i uznaniem, pora dopasować nasz język komunikacji do niełatwych realiów.


Na podstawie: upworthy.com


Lifestyle

Godzinna przerwa w pracy na… seks! Co wy na to? Jeden z radnych chce wprowadzić taki obowiązek w Szwecji

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
24 lutego 2017
Fot. iStock/nd3000

Gdyby ktoś wam powiedział: możesz sobie zrobić przerwę w pracy, ale ten czas musisz przeznaczyć na seks ze swoim partnerem? 

Na taki pomysł wpadł szwedzki radny Per-Erik Muskos, radny miasta Overtornea. Zaproponował, by wprowadzić obowiązkową godzinną przerwę w trakcie wykonywania pracy, w czasie której Szwedzi będą mogli pojechać do domu, by pokochać się ze swoją drugą połówką.

I tak, jak nas taki pomysł może szokować, tak w Szwecji pewnie nie ma w tym jakiegoś zbytniego zaskoczenia. Dlaczego? Ponieważ Szwedzi bardzo dbają o zachowanie równowagi między pracą a życiem prywatnym, towarzyskim. To właśnie w tym kraju czas pracy przerywany jest nawet trzema przerwami na kawę, herbatę, tylko po to, by zintegrować się z kolegami z pracy. Porozmawiać, oderwać się od obowiązków i tym samym naładować akumulatory.

Co więcej, Szwedzi pracują o 9% godzin mniej niż wynosi średnia Europy, a tylko 1% z nich zostaje po godzinach w pracy. Work-life balance nie jest tu tylko czczą przesłanką, ale faktycznie wprowadzoną w życie ideą. Więc pomysł na seks w trakcie pracy nikogo pewnie nie szokuje, zwłaszcza, że wiadomo, że seks jest jedną z bardzo ważnych podstaw szczęśliwego związku.

Oczywiście od razu nasuwa się pytanie, jak będzie można zweryfikować, czy Szwedzi faktycznie te godzinę przerwy wykorzystują na seks… Radny podkreśla, że to też kwestia budowania zaufania między pracodawcą a pracownikiem. Hmmm…

Oczami wyobraźni widzę mieszkańców szwedzkiego miasta Overtornea, którzy nagle wybiegają z pracy, by jak najszybciej dostać się do domu… Pytanie, ilu z nich wróci jeszcze do pracy. 😉 A u  nas? Gdybyście dostali taką możliwość w waszej pracy? Ilu z nas, by faktycznie tę przerwę przeznaczyło na wspólne spędzenia czasu, na intymność – bo przecież tu nie tyle chodzi o seks, co o pobycie razem, na skierowanie swojej uwagi na drugą osobę, którą kochamy. Wszystko to ma prowadzić do utrwalenia miłości i szczęścia w związku.

A wy, co myślicie o tym pomyśle?


źródło: tvnmeteo

 


Zobacz także

Kobieca szafa bez dna? Nawet ona ma granice, na które żadna z nas nie musi się oglądać

Łowcy, zbieracze i miłośnicy wyprzedaży – 10 ciekawostek o zakupach Polaków

Jesteś wiecznie zmęczona? Zmień nawyki żywieniowe – jesteś tym, co jesz!