Lifestyle

Biznes-matki. One już wiedzą, że biznes z potrzeby serca ma wielkie szanse na sukces

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 września 2016
Fot. iStock / svetikd
 

Pewnie pamiętasz, jak w czasie poprzedzającym pojawienie się dzieci na świecie wyglądało twoje zawodowe życie. W pracy myślałaś tylko o pracy, po pracy też być może bez większego marudzenia brałaś nadgodziny, albo dorabiałaś w innym miejscu. 

Nie doszukiwałaś się specjalnie negatywów, żadne szczególne obowiązki nie ściągały cię do domu wcześniej, a pieniądze na koncie wynagradzały brak czasu dla siebie. Wolna kobieta to szczęśliwa kobieta, która dysponuje swoim życiem tak, jak chce. A co się dzieje, gdy na świat przychodzi dziecko, a po nim często i kolejne?

Macierzyństwo uskrzydla, ale praca potrafi uziemić młodą mamę

Zaczynają się schody, bo czujesz, że to dziecko, a nie praca, stało się centrum twojego istnienia. Urlop macierzyński daje ci okazję do rozmyślania, komu powierzysz dziecko, gdy ty będziesz w pracy, jak poukładasz swoje obowiązki, by spędzać poza domem jak najmniej czasu. Nie masz ochoty marnować życia na dojazdy, nie marzysz o nadgodzinach, wolisz zrezygnować z nadmiernych wydatków, niż dorabiać poza domem na drugim etacie. To zupełnie naturalne i zrozumiałe. Gdy dotychczasowa praca staje się mało komfortowa, rozglądasz się za inną perspektywą, która pozwoli ci rozwinąć skrzydła przy twoim dziecku. Szukasz pracy etatowej, mniej absorbującej od wcześniejszych zajęć, ale z tym może nie być tak łatwo. Pragnienia matek nie zawsze idą w tym samym kierunku, co pragnienia pracodawców. Gdy szczęśliwe rozwiązanie bezbolesnego łączenia pracy i macierzyństwa rozmywa się na horyzoncie, zastanawiasz się nad innym planem… A może by tak, zamiast szukać pomysłu na siebie w korporacji, poszukałabyś go we własnej głowie?

Wszystko jest w twoim zasięgu, jeśli tylko wiesz, czego pragniesz

Jeśli w twojej głowie tłucze się z pozoru szalony pomysł, by zrobić coś swojego, mieć pieniądze z realizacji własnego konceptu, zaryzykuj. Pamiętasz to powiedzenie, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana? Ty nie musisz sięgać od razu po alkohol z bąbelkami, bo pierwszy sukces możesz uczcić nawet szklanką soku owocowego! Rozejrzyj się, jest wiele matek, które były w twojej sytuacji, a teraz są kobietami, które prowadzą własne biznesy — czasem w skali mikro, inne w skali makro, ale wszystkie przekonane o tym, że to, co wzięły na swoje barki, warto dźwigać.

Biznes z potrzeby serca ma szansę na sukces 

Fot. Materiały prasowe / Karolina Jędrasiak

Fot. Materiały prasowe / Karolina Jędrasiak

Kobiety chcą się rozwijać, a bycie matką nie powinno gasić tych ambicji. Przecież każda z nas może osiągać sukces jako matka i pracownik jednocześnie, szczególnie gdy chce pracować dla siebie i na siebie, a nie dla innych okradając się po trosze z życia rodzinnego. Jeśli zdecydujesz się na ten krok, pamiętaj, że gra jest warta świeczki, bo chodzi o rozwój osobisty, naukę nowych rzeczy oraz firmowanie własnym nazwiskiem produktu lub usługi. A wszystko to będziesz zawdzięczać głównie sobie. Oczywiście, taka praca to nie same przyjemności, ona również będzie wymagała poświęcenia czasu i energii. Jednak tu będziesz pracować na siebie, a nie na kogoś innego, no i w końcu na twoich własnych warunkach. Wystarczy mieć pomysł i chcieć go zrealizować, by odnieść sukces, tak jak miało to miejsce w przypadku Karoliny Jędrasiak, założycielki perspektywicznej firmy o nazwie Miapka Design. To historia, która może i powinna inspirować mamy do realizacji swoich ambicji i pasji.

Miapka Design, czyli droga do realizacji biznesowych marzeń

Skoro wspomniany został konkretny przykład przedsiębiorczej mamy — Karoliny, warto powiedzieć więcej o realizowanym przez nią przedsięwzięciu. Powód wzięcia się za bary z biznesem i rezygnacja z pewnego etatu w firmie był podobny do wielu powstających w głowach mam — chęć realizacji własnych planów, które można śmiało godzić z wychowywaniem dziecka. Tak powstała Miapka Design, czyli urzeczywistniony pomysł na ułatwienie życia samej sobie, ale także innym mamom oraz ich pociechom. Karolina problem poznała na własnej skórze, dlatego koncepcja jest prosta, a jednocześnie genialna —  kurteczka z krokiem, czyli połączenie kurtki dla malucha z body.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Rozwiązanie to narodziło się z potrzeby rozwiązania problemu z ubieraniem dziecka w niewygodny i krępujący ruchy kombinezon zimowy oraz kurtki, która podnosiła się na pleckach podczas jego aktywności. To prawdziwy problem, przed którym staje wiele młodych mam, bo dzieciaczki bywają wybitnymi przeciwnikami żmudnego ubierania w typowo zimowe (ale nie tylko!) ciuchy.

Kurteczka nowej generacji

Kurteczka Miapka Design podoba się rodzicom i dzieciakom, ponieważ nie krępuje ruchów, nie podciąga się, jest przyjemna w dotyku, wykonana z najwyższej jakości tkanin, a krój oversize gwarantuje przyjemne i szybkie ubranie dziecka. To dobry pomysł na skrócenie katorgi podczas wyjścia w chłodne dni, szczególnie gdy dzieją się podczas ubierania dantejskie sceny, okraszone łzami spoconego i zmęczonego całym zamieszaniem malucha. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Krój kurtki został dobrze przemyślany: dłuższy tył chroni plecy, a suwak z boku ma za zadanie chronić wrażliwą skórę dziecka przed przycięciem. Miapkowa kurteczka rośnie razem z dzieckiem — pomaga w tym możliwość odwijania rękawków i regulacja elementu krocznego. Co więcej, koncepcja i użyteczność kurtki został sprawdzony „w boju” na synku właścicielki marki — Karoliny.

Marek dziecięcych jest dużo, ale to Miapka Design pozytywnie się wśród nich wyróżnia. Kurteczka to nie jedyny produkt tej marki. Dostępne są także dobrze pomyślane i skrojone spodnie, czapki, apaszki, koszulki i nie tylko…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Karolinie Jędrasiak udało się osiągnąć wytyczony cel. Jeśli ty także marzysz o realizacji własnych planów biznesowych i połączeniu ich z wychowywaniem dzieci, po prostu to zrób. Sukces przypisany jest każdej z nas, tylko trzeba znaleźć w sobie odwagę, by wkroczyć na jego ścieżkę. Powodzenia!


Wpis powstał we współpracy z firmą Miapka Design

 


Lifestyle

Oczy ci się same zamykają? Zbyt krótko śpisz w nocy? Uważaj na skutki niewyspania

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 września 2016
Fot. iStock portishead1
 

Sen jest potrzebny dla zdrowia. Dzięki niemu organizm ma szanse na regenerację sił po minionym dniu. Im jesteś starsza, tym bardziej zarywanie nocy tobie szkodzi. Musisz wiedzieć, że aby „nadrobić” jedną zarwaną noc by zregenerować organizm, powinnaś w pełni odespać aż trzy kolejne.

Przeciętny człowiek przesypia przeciętnie 1/3 nocy, a z badań przeprowadzonych wynika, że co czwarty Polak śpi krócej niż sześć godzin na dobę! To niepokojące, ponieważ nocny wypoczynek powinien trwać  przynajmniej o godzinę dłużej.  Brak snu rzutuje i na twoje zdrowie i samopoczucie w dość dokuczliwy sposób.

Nie dosypiasz nocą? Z tym musisz się liczyć: 

1. Kłopoty ze zdrowiem

Niewystarczająca ilość snu skutkuje zwiększeniem ryzyka zachorowania na choroby serca, nudności i zawroty głowy, pogorszenie stanu cery, podkrążone oczy. Brak snu rozregulowuje też gospodarkę hormonów odpowiedzialnych za apetyt i wagę ciała, może w skrajnych przypadkach uszkadzać komórki mózgowe.

2. Nerwowość

Osoby niewyspane cierpią na pogorszenie nastroju, brak energii, są bardziej nerwowi, pochopnie oceniają sytuację. Mogą mieć też problem z opanowaniem emocji, utratą optymizmu.

3. Zmniejszenie poziomu empatii

Zmęczona i rozkojarzona, możesz mieć kłopot z odczytywaniem stanów emocjonalnych u innych osób, z interpretacją ich zachowań. Umykają twojej uwadze istotne sygnały, które pozwalały na lepsze zrozumienie innych, a to z kolei wpływa na istotę współpracy z nimi oraz skłonność do wchodzenia w konflikty.

Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz

Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz

4. Upośledzenie autopercepcji

Na niewyspaniu się człowiek traci nie tylko w relacjach z innymi, ale także odnośnie postrzegania własnej osoby. Brak odpowiedniej ilości snu zaburza samoocenę, postrzeganie osiągnięć, łatwiej też przychodzi angażowanie się w ryzykowne zachowania, bez odpowiedniego, chłodnego spojrzenia na daną sytuację.

5. Trudności w pracy 

Na nie składają się wyżej wymienione czynniki, które wynikają z niewyspania. Ponadto pracownik niewyspany jest mniej efektywny, gorzej skupia się na zdaniach, nie radząc sobie dobrze z ich wykonywaniem. Rozdrażnienie i kłopoty z empatią utrudniają pracę w zespole, wywołując sytuacje stresowe i konflikty.


 

źródło: charaktery.eu


Lifestyle

Na czym opiera się dobry związek? Na sześciu prostych zasadach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 września 2016
Fot. iStock/Squaredpixels

Jak to na sześciu? Przecież związek to ciągła praca, to dbałość o intymność, o bliskość. Gdyby to było takie proste, to wszyscy żyliby w szczęśliwych związkach, nikt by nie słyszał o rozwodach i rozpaczliwych rozstaniach.

Czy życie z drugim człowiekiem naprawdę musi być nieustanną harówką tylko po to, by na koniec móc się uśmiechnąć do siebie i powiedzieć: „Ufff nam się udało”. Jasne, że być nie musi. I że tak naprawdę relacja z człowiekiem, którego kochamy nie musi być jakoś strasznie skomplikowana i naszpikowana nieustającymi powodami do awantur i kłótni. Wcale nie. Gdyby tak zacząć od wprowadzenia w nasz związek sześciu prostych zasad, może to dałoby szansę na to, by każde z nas poczuło się szczęśliwe, kochane i kochające.

Szczęśliwy związek opiera się na:

Pełnym zaufaniu

Nie da się zbudować związku bez zaufania. Niemożliwe jest bycie szczęśliwym z kimś, kogo nieustannie podejrzewamy o zdradę, kłamstwo, brak szczerości. I odwrotnie, nikt nie będzie z nami szczęśliwy, jeśli my będziemy nieuczciwi wobec niego. Kiedy dostajemy w związku sygnały, że jesteśmy okłamywani, że nie o wszystkim, co ważne i istotne dla nas dwojga wiemy, to uwierzcie – nie ma szans, żeby taki związek przetrwał na dobre i złe, w zdrowiu i w chorobie. Zaufanie to jeden z najważniejszych składników fundamentu szczęśliwego związku i szczęśliwych w nim ludzi.

Braku agresji

I nie chodzi tu o przemoc fizyczną, tylko o kontrolowanie wybuchów gniewu. Oskarżania się i upokarzania. Jeśli kochasz, to także szanujesz tę swoją połówkę. Nie chcesz zranić jej uczuć, a i obrazić. A kiedy już dochodzi do kłótni, ostrej wymiany zdań między wami, to jednak tylko po to, by znaleźć rozwiązanie problemu, a nie obrzucać się pretensjami, wypominaniem i żalami. Kłótnia to szukanie rozwiązania, a nie wzajemne obrażanie się i poniżanie.

Rozmowie

Banał, prawda? Przecież rozmawiamy, jaka jest pogoda, co kupić na kolację, o której odebrać dzieci i kiedy wrócimy do domu po pracy. Tyle tylko, że nie o takiej rozmowie mówimy. Bolączką związku jest kompletny brak komunikacji, unikanie trudnych rozmów, brak rozmowy o swoich uczuciach, pragnieniach i potrzebach. Dlaczego czujemy się w związku samotni? Bo nie mamy z kim porozmawiać, komu się zwierzyć, powiedzieć o swoich wątpliwościach i otrzymać wsparcia. Ludzie w szczęśliwych związkach ze sobą rozmawiają i to nie tylko o miłych rzeczach.

Szacunku

Przecież znacie się jak łyse konie, każde z was wie o słabych punktach drugiego. Doskonale wiecie, jak zranić, jak się zachować, by zabolało. Wiecie, co powiedzieć, żeby dopiec maksymalnie. Tylko po co? Ta wiedza o drugiej osobie powinna służyć tylko temu, żeby nigdy jej nie użyć. Jeśli kochasz – nie ranisz celowo, z premedytacją, w zaplanowany sposób. A jeśli już zranisz w przypływie złości, w afekcie, to szybko się reflektujesz. Naprawiasz to, co zostało zepsute, a w sytuacjach konfliktowych szukacie oboje rozwiązania.

Braku manipulacji seksem

Często traktujemy seks jak broń, żeby ukarać, żeby pokazać, kto ma większą władzę w związku. Seks bywa kartą przetargową, kiedy chcemy coś wymusić na partnerze, czy osiągnąć. Jeśli myślisz: „dobra dla świętego spokoju się zgodzę”, to nie jest normalne. Szczęśliwe pary mają swój wspólny seksualny rytm, nikt na nikim seksu nie wymusza, szanuje decyzje, nie chce, by seks w związku był jedynie narzędziem dla własnych korzyści.

Bliskości

Kiedy jesteście w szczęśliwym związku żadne z was nie pozwoli na emocjonalne oddalenie się drugiej osoby. W takim związku pracuje się nad bliskością, szuka się jej. Tu nikt nie zamyka się co wieczór w osobnych pokojach, żeby zająć się własnymi sprawami. Szuka się pretekstu do intymności, do bliskości. A kiedy jedno z was czuje, że się oddala – zaczynacie o tym rozmawiać, nim jest za późno.

Piszę i myślę sobie – no przecież proste. No proste i banalne. Tylko dlaczego tak trudno nam to wprowadzić w życie? Może czas najwyższy spróbować?


Zobacz także

To, jak będziemy żyć, zależy wyłącznie od nas. Nie wierzysz? Obejrzyj ten wyjątkowy filmik

Ja ogarnąć szkolny chaos? Każdy ma swój sposób. Akcja „Rodzic wraca do szkoły”

„Historia Kopciuszka pokazuje nam jak jedna para butów może zmienić życie”. Dlaczego kochamy metamorfozy?