Lifestyle

Alimentacyjny absurd goni absurd, a rząd myśli, że dokonuje przełomu. Śmiech na sali, proszę Państwa

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 października 2016
Alimentacyjny absurd goni absurd, a rząd myśli, że dokonuje przełomu. Śmiech na sali, proszę Państwa
Fot. iStock/ SinanAyhan
 

Polska to raj dla tych, co nie mają zamiaru płacić alimentów. I to wcale nie raj utracony, wręcz przeciwnie, to co się dzieje wokół prawa alimentacyjnego tchnie nadzieją w tych wszystkich, co płacić nie chcą i nie zamierzają.

A miało być tak pięknie. Minister Sprawiedliwości miesiąc temu zaproponował zmiany i ogłosił, że dłużnicy alimentacyjni będę wsadzani do więzienia. Trzy miesiące zalegania z alimentami i prokurator wyciągnie po niesfornego dłużnika rączkę, żeby dać mu upomnienie i szansę na uregulowanie długu. A jak nie ureguluje, to wtedy dostanie dozór elektroniczny, albo do więzienia na rok go wsadzą.

Ach się dusza cieszy, prawda? Pytanie, czyja dusza? Rozłóżmy tę propozycję ministerstwa na czynniki pierwsze. Załóżmy – dziecko nie dostaje alimentów przez trzy miesiące. Pełnomocnik dziecka, czyli drugi z rodziców zgłasza ten fakt i… czeka. Na co? Na pewno nie na pieniądze. Bo, by podjąć jakiekolwiek czynności zgodnie z proponowanymi zmianami, najpierw prokurator musi się zorientować, czy są zaspokojone podstawowe potrzeby dziecka. Dopiero, gdy okaże się, że dziecko chodzi głodne, nie ma gdzie mieszkać i w co się ubrać, prokurator podejmie działania. Brawo za dobre serce. Mam tylko jedną prośbę – bardzo proszę rodzica zajmującego się dzieckiem o maila, telefon, komentarz pod tym tekstem, który dopuściłby się takiego zaniedbania swojego dziecka. Rodzica, który nie nakarmi, nie ubierze? Przecież nie jest żadną tajemnicą, że matki pracują na dwa, trzy etaty próbując dorobić, ile się da, by dziecku zaoszczędzić przykrości, wynagrodzić brak ojca, który ma je w dupie i płacić nie zamierza.

No ale wróćmy do pomysłu ministerstwa. Załóżmy, że dziecko jest głodne, brudne i bezdomne. Dłużnik może więc otrzymać grzywnę – ciekawe kto i jakim cudem ją wyegzekwuje od gościa, którego nie stać na płacenie alimentów? Może matka, albo nowa żona zapłaci, albo były pracodawca? Jak nikt chętny się nie znajdzie, to może z grzywną dadzą sobie spokój i wsadzą go do więzienia? Po jakim czasie? Ile od momentu zgłoszenia, do momentu wsadzenia delikwenta za kratki musi upłynąć? Kolejne trzy miesiące, pół roku? Zakładając, że ponad milion dzieci nie otrzymuje alimentów, to takich spraw będzie setki tysięcy, czy nasz system prawny to udźwignie? To jedno, a drugie: a co, kiedy delikwent trafi do więzienia? Na rok? Kto da dziecku alimenty?

Państwo? Fundusz Alimentacyjny? Te 500 złotych, które przysługuje jedynie tym, którzy nie zarabiają więcej niż 725 złotych na członka swojej i tak okrojonej rodziny? A co, gdy matka zaradna, gdy pracuje, zarabia, ma być karana za to, że sobie w życiu radzi, że dzieci na wakacje zabrać może? No chyba, że zrezygnuje z pracy, przejdzie na pół etatu i porzuci możliwość dorobienia dodatkowych pieniędzy. Tak każe się za zaradność, tak w naszym państwie wspiera się złodziei, którzy okradają państwo.

Alimenty to zakichany obowiązek rodzica. Nie prawo. Obowiązek. To odpowiedzialność za własne dziecko, tylko dłużnikom tej odpowiedzialności brak. Za to nie brak im cwaniactwa, sprytu i ironicznego uśmiechu, którym śmieją się byłym żonom, dzieciom i państwu w nos.

Idźmy dalej. Miesięczny koszt utrzymania dłużnika w więzieniu to 3000 złotych. No więc, nie dość, że my jako podatnicy będziemy płacić alimenty na jego dziecko (jeśli FA je wypłaci). Ale co tam, w końcu niech dłużnik zna nasze dobre serce. To jeszcze będziemy go utrzymywać – karmić, ubierać dostarczać rozrywki – każdego, kto do więzienia trafi. A co, gdy dziecko i tak alimentów nie zobaczy, bo mama z pracy nie zrezygnuje i zarobi więcej niż te 725 złotych na siebie i dzieci?

Och już widzę, jak dłużnicy alimentacyjni drżą przed zmianą prawa. Jak się boją, że do więzienia trafią. Zmiana nie przewiduje wycofania z artykułu 209 kodeksu karnego słowa „uchyla się”. Uchyla się ten, co nie płaci wcale, ale jak on choć te 10 złotych miesięcznie wpłaci? To się nie uchyla przecież, no płaci ile może, w końcu pracy nie ma, a że spółka na matkę, że w poprzednim zakładzie pracy siedzi osiem godzin na kawie i właśnie nowym autem zaczął jeździć zarejestrowanym na nową partnerkę? Co z tego?!? 10 złotych ma, to zapłaci, a niech dziecko ma na lody, może na jakiś zeszyt jeszcze wystarczy i długopis do szkoły.

Nie ma co, świetna zmiana z tych proponowanych przez rząd. Pytanie, w kogo bardziej znowu uderza? Kogo ma przestraszyć? Na razie straszy się kobiety, które alimenty z Funduszu otrzymują. Czym? A to tym, że średnia krajowa ma zostać podwyższona, czy chwali się nasz rząd. Grzmi, że każdy 2000 złotych zarabiać powinien! Która z matek pracujących za głodowe dotychczas stawki, której codzienność utrzymania dzieci ratowały alimenty od państwa, będzie chciała zarobić 2000 złotych? Z taką „wielką” kasą nie ma szans na pomoc z Funduszu Alimentacyjnego wychowując jedno dziecko. A co, jak pracodawca wpadnie na pomysł wynagrodzenia jej przy dwójce dzieci kwotą 2270 złotych? Ups… próg przeskoczony, a czynsz za mieszkanie płacić trzeba, dzieciom buty na zimę kupić, jedzenie, leki, a o dodatkowym angielskim, czy wymarzonej grze na gitarze jej dzieci mogą tylko pomarzyć. Za to ojciec – ciepło, w więzieniu, najedzony, oprany, książki sobie w więziennej bibliotece poczytać może w ciszy i spokoju. I guzik go obchodzi, co jego dzieci zjedzą na obiad.

Krew mnie zalewa, bo absurd goni absurd. Bo stylistyczne poprawki do prawa karnego dotyczącego dłużników alimentacyjnych szumnie nazywane są dobrą zmianą? Ja się pytam, jaką zmianą?

Jeśli szukać pozytywów, to jest jeden, bardzo ważny. Kobiety przestały się wstydzić. Mówią głośno o tym, że je to przerasta, żądają sprawiedliwości. Bo czemu dzieci są winne? Dlaczego one mają tracić, tylko dlatego, że ich ojciec jest uchylającym się od ich utrzymania dupkiem (co by nie powiedzieć mocniej). Kobiety zaczęły walczyć o to, co ich dzieciom zwyczajnie się należy, zaczęły patrzeć na ręce politykom, żądać zmian, wskazywać problem. I brawo za to! Brawo także za to, że dają sobie radę, że nie oddają swoich dzieci do adopcji, że nie uciekają przed problemami. A przecież mogłyby. Skoro on może, to dlaczego one nie?

Może ktoś w końcu zacznie ich słuchać, może usłyszy z czym na co dzień się zmagają, jakie ścieżki wydeptały między komornikiem, sądem i policją? Może potraktuje ich głos poważnie, otworzy szerzej oczy i zobaczy, że w tej sprawie najważniejsze jest dziecko, a nie dorosły i o dobro tego dziecka zacznie się w końcu dbać, a nie złodziei i dłużników.

P.S. Nim fala komentarzy spłynie – piszę o matkach, bo one stanowią 95% rodziców, których dzieci alimentów nie otrzymują. Piszę o dłużnikach, pamiętając, że jest masa ojców, którzy alimenty płacą – ale tekst nie o was Panowie tym razem.

 


Lifestyle

Lubisz mruczenie kota? 7 powodów, dla których kot jest najlepszym terapeutą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 października 2016
Fot. iStock / SHipskyy
 

Mruczące, łaszące się do nóg puchate kulki? Oczywiście, chodzi o koty, których miłośników nie brakuje. Zwierzęta uznawane za indywidualistów, mogą dać wiele dobrego opiekunowi. Przede wszystkim miłe towarzystwo ciepłego futerka w zimne wieczory, kojące mruczenie i nienachalne towarzystwo. 

Kojące dla człowieka jest zwłaszcza mruczenie futrzaków, które wprowadza w błogostan. Nic nie relaksuje tak, jak niskie, kocie dźwięki, szczególnie gdy zwierz leży na kolanach czy brzuchu właściciela.

Mruczenie — klucz do dobrego samopoczucia i zdrowia 

1. Wzmacnia psychikę

To chyba najbardziej oczywista zaleta wsłuchiwania się w ciche mruczenie. Kocie mruczenie obniża poziom hormonów stresu w naszym organizmie, łagodzi stres i pomaga w leczeniu depresji. Udomowione koty mruczą na częstotliwości około 25 Hz, co jest zgodne z biorytmem ludzkiego organizmu.

2. Wspiera powrót do zdrowia

Ta sama częstotliwość, wpływa także na wzmacnianie odporności. Dzięki kociemu mruczeniu zmniejszają się stany zapalne w organizmie, także w obrębie stawów i ścięgien. Odnotowano również ich kojący wpływ u osób, cierpiących z powodu zapalenia okrężnicy, przy wzdęciach, zapaleniu błony śluzowej żołądka, wrzodach żołądka, grypie, bezsenności.

3. Przyspiesza zrastanie się kości

Kocie wibracje o 20% wzmacniają proces zrastania się połamanych kości, ale także regeneracji uszkodzonych mięśni.

Fot. iStock /MilanEXPO

Fot. iStock /MilanEXPO

4. Chroni serce

Koty doskonale łagodzą napięcie psychiczne i pomagają w relaksie. Z tego tez powodu, pozytywnie wpływają na ochronę przed chorobami serca na tle nerwowym i obniżają ciśnienie tętnicze krwi, stabilizują rytm serca. Badania przeprowadzone przez University of Minnesota wykazały, że ryzyko wystąpienia chorób serca oraz zawału u właścicieli kotów jest o 40% niższe, niż osób nieposiadających kotów.

5. Wydłuża życie 

Chcesz żyć dłużej nawet o 4-5 lat? Koniecznie przygarnij kotka. Badaniom poddano właścicieli wszystkich zwierząt domowych, w tym kotów. Ci ostatni odnoszą największe korzyści z posiadania zwierzaka, ponieważ podczas głaskania kota, między nim a właścicielem pojawia się „bioenergetyczny kontakt”. To z kolei powoduje, że centralny układ nerwowy człowieka odbiera pozytywne impulsy, które wywołują u niego dobry nastrój. Dobry nastrój, mniej stresu i dłuższe życie — tak można podsumować to oddziaływanie.

6. Mogą zapobiegać astmie u dzieci

Jeśli dziecko nie ma kłopotów alergicznych, towarzystwo kota może być dla niego znakomitą ochroną przed nimi. Ich obecność powoduje wytwarzanie w organizmie przeciwciał, które pomagają zapobiegać astmie.

7. Kot jako narzędzie terapeutyczne

Mruczenie emitowane przez kota, to potężne narzędzie terapeutyczne. W USA i Wielkiej Brytanii rozwija się  z powodzeniem „kototerapia”. Kot bezbłędnie wyczuwa miejsca na ciele, w których człowiek odczuwa ból lub dyskomfort i kładzie się bezpośrednio na nich. Z tego powodu przyspieszają powrót do zdrowia fizycznego i psychicznego.


źródło: tylkonauka.pllikemag.com

 


Lifestyle

Wieczór Biznesowy MAKE YOUR BUSINESS BETTER. Emocje w Sprzedaży. Co zrobić, aby Klient zapamiętał właśnie Ciebie?

Redakcja
Redakcja
20 października 2016

Emocje w Sprzedaży. Co zrobić, aby Klient zapamiętał właśnie Ciebie?

27.10.2016, godz. 18:30 – 21:30

Sopot, Hotel Haffner, ul. J.Haffnera

„Ludzie zapomną o tym, co powiedziałeś, ludzie zapomną o tym, czego dokonałeś, ale ludzie nigdy nie zapomną tego, jak dzięki tobie się czuli”.
Maya Angelou

Wielu marketingowców i ekspertów ds. sprzedaży podkreśla, że najważniejsze w biznesie jest jakość i emocje – szczególnie te, które dostarczysz swoim klientom. Reklamując produkt, należy pokazać go w taki sposób, by potencjalny klient poczuł chęć bycia kimś innym i możliwość odczuwania tego, co mu oferujesz. Współpracując z nim wybieraj taką drogę, która zostanie przez niego najbardziej zapamiętana, uszczęśliwi go lub zaskoczy.

W przypadku bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, podobnie jak w przypadku procesu uczenia się, efektywność przekazów w około 80 proc. opiera się na materiałach oraz wrażeniach wizualnych.

Jeśli w spocie reklamowym mówi się o korzyściach wynikających ze stosowania danego produktu, twarz aktora powinna wyrażać związane z tym emocje. Przed ukończeniem nagrania pod okiem specjalisty ćwiczy się różne możliwości pełnego wyrażenia emocji, które mają być przesłaniem do odbiorcy. Także reklamy prasowe oraz billboardy są pełne emocji związanych z przekazywanymi treściami. Mówi się, że właściwie wyrażone w reklamach emocje mogą zwiększać sprzedaż oraz rozpoznawalność marki o 5 procent.

Kolejne z cyklu spotkań Wieczór Biznesowy zostało zaplanowane właśnie po to, żeby pokazać współczesnym właścicielkom małych i średnich firm jak rozwijać swoje biznesy używając do tego najnowszych technik sprzedaży i marketingu bazując na emocjach. Jak działać i myśleć w wielkim stylu aby osiągnąć sukces i zbudować autentyczną markę premium swojej firmy.

Spotkanie z pewnością zgromadzi wiele przedsiębiorczych kobiet, dbających o swój rozwój osobisty, zawodowy i wypracowanie drogi do sukcesu.

Prelegenci spotkania to znani eksperci w swoich dziedzinach:

NATALIA SUSKA – badacz i psycholog. Od ponad ośmiu lat zajmuje się badaniem emocji. Obecnie w NEUROHM Polska jestem odpowiedzialna za całościową realizację projektów badawczych. Wdraża innowacyjne metody oparte na elektroencefalografii, reakcji skórno-galwanicznej, eyetrackingu oraz pomiarze czasów reakcji do badań konsumenckich. Współpracuje z największymi markami w Polsce, m.in. z branży bankowej, telekomunikacyjnej, farmaceutycznej i spożywczej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Badania Rynku i Opinii oraz Polskiego Stowarzyszenia Marketingu SMB.

TEMAT WYSTĄPIENIA: Jak emocje klientów przekładają się na sprzedaż

EWA CZERTAK – Ekspert i praktyk personal branding dla przedsiębiorców, mentor, mówca motywacyjny. Twórczyni Akademii Marki z Klasą, wspólnik Business Unlimited Sp. J., Master Business Trener, level superior, od 2004 Certyfikowany coach ICC, praktyk storytellingu, prelegentka konferencji, autorka artykułów o marce. Twórca autorskiego programu kursu budowania marki osobistej dla przedsiębiorców „Bądź widzialna marką” oraz Akademii Mentora, która szkoli i rozwija przedsiębiorców do roli mentorek biznesu. Ekspert portalu Centrum Kariery Golden Line. Lubi aktywnie spędzać czas wolny, biega, jest maratończykiem, jeździ konno. Jej misja to: Czynić ludzi Wielkimi.

Od 2008 roku pracuje z Top menadżerami BZ WBK, przygotowuje do inspirujących wystąpień publicznych oraz wdraża skuteczne metody prezentowania osobistej marki w środowisku biznesowym.

TEMAT WYSTĄPIENIA: Jak wykorzystać budowanie marki osobistej, aby Twój odbiorca zapamiętał i wybrał właśnie Ciebie?

 

Wstęp:

60 zł płatny gotówką w dniu spotkania lub 50 zł przy płatności przelewem.

UWAGA: przychodząc z koleżanką – zamiast 60 zł za osobę zapłacisz tylko 45 zł za osobę.

Członkinie Lady Business Club: wstęp: 40 zł. UWAGA: przychodząc z koleżanką, która jeszcze nie brała udziału w naszych spotkaniach, masz bezpłatny wstęp.

Do udziału zachęcamy:

– przedsiębiorcze panie, które poszukują nowych możliwości rozwoju siebie i swojego biznesu zainteresowanych poszerzeniem swoich kontaktów biznesowych

– właścicielki firm z minimum dwuletnim stażem w prowadzeniu własnej firmy

– osoby decyzyjne na co dzień pracujące w korporacjach lub innych firmach zainteresowanych poszerzeniem kompetencji zawodowych i wymianą doświadczenia.

– członkinie Lady Business Club i ich osoby towarzyszące

– osoby rekomendowane przez członkinie Lady Business Club i uczestniczki kursu Akademii Marki z Klasą

Wymagana wcześniejsza rejestracja: milena.szczesna@businessunlimited.pl lub marta.plowiec@ladybusinessclub.com

Prosimy o podanie imienia, nazwiska, nazwy firmy, e-mail oraz telefonu kontaktowego.

Liczba miejsc ograniczona! POTWIERDZENIE UDZIAŁU TYLKO DROGĄ MAILOWĄ.

WIECZOR BIZNESOWY_27.10.2016

 

Organizator spotkania: Business Unlimited – firma konsultingowo – marketingowo – PR-owa dla przedsiębiorców zajmująca się budowaniem silnej marki osobistej, marketingiem osobistym, PR-em, aktywną i skuteczną sprzedażą, tworzeniem historii marki i storytellingiem.

Koncept Business Unlimited powstał w 2011, w ramach tworzonych marek, przeprowadza właścicieli firm przez zmianę. Pokazuje, że ta zmiana nie jest łatwa, ma swoją cenę, ale to od przedsiębiorcy zależy, jak się do tego przygotuje i odnajdzie w nowych warunkach, gdzie rządzi Internet, technologia, marketing, PR, aktywna sprzedaż, kanały społecznościowe i gromadzona wokół marki społeczność. W skład konceptu wchodzą marki: Lady Business Club, Akademia Marki z Klasą, Marka z Klasą, portal biznesowy ladybusiness.pl, tytuł Ambasadorka Klasy oraz Agencja Marketingu Osobistego.

Od 5 lat gromadzi wokół siebie społeczność kilku tysięcy aktywnych przedsiębiorców. Uczestniczy w zmianie i rebrandingu ponad 300 marek przedsiębiorczych właścicielek firm. Zorganizowała kilkaset spotkań biznesowych i ogólnopolskich konferencji oraz wprowadziła na rynek szkoleniowy kilkadziesiąt praktycznych warsztatów dedykowanych przedsiębiorcom z zakresu budowania marki osobistej, storytellingu, e-wizerunku, sprzedaży i wystąpień publicznych.

Twórczynie konceptu Emilia Bartosiewicz i Ewa Czertak tworzą i konsolidują marki, których zadaniem jest przygotowanie właścicieli firm do podjęcia działań, zapewniających im dobrą i przewidywalną przyszłość.

Partner Główny Spotkania: Mennica Wrocławska – największy dealer złota i srebra lokacyjnego w Polsce. Oddziały zlokalizowane są w 13 polskich miastach: we Wrocławiu, w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Lublinie, Białymstoku, Opolu, Katowicach, Łodzi, Bydgoszczy, Rzeszowie i Kielcach. Dodatkowo ofertę firmy znaleźć można również w blisko 450 placówkach partnerskich. To jedyny podmiot, który skutecznie sprzedaje złoto inwestycyjne w sieciach bankowych, takich jak Alior Bank, Deutsche Bank czy sieć Banków Spółdzielczych.

Partner spotkania: PROFIT Accounting Office Joanna Głowacka specjalizującego się w obsłudze polskich i zagranicznych spółek prawa handlowego.

Więcej szczegółów na stronie: ladybusiness.pl/sopot-emocje-w-sprzedazy-co-zrobic-aby-klient-zapamietal-wlasnie-ciebie/


Zobacz także

Niesamowita farba do włosów, która zmienia kolor pod wpływem ciepła!

Jesteś psem, szczurem, a może świnią? Sprawdź, co mówi o tobie chiński horoskop

„Żywe i witalne”. Czy naprawdę rozumiemy probiotyki?