Lifestyle

8 typów ludzi, których nie potrzebujesz w swoim życiu. Daj sobie z nimi spokój bez wyrzutów sumienia

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 lutego 2017
8 typów ludzi, których nie potrzebujesz w swoim życiu
Fot. Gratisography/RYAN MCGUIRE / / CC0 Public Domain
 

Wiecie, co jest najgorsze? To, że nie potrafimy być asertywni w naszych relacjach. Często spotykamy osoby, przy których czujemy się źle, które zatruwają nam trochę nasze życie, którzy odbierają nam komfort przebywania w swoim towarzystwie. Co wówczas robimy? Zamiast powiedzieć: „Stary, daj spokój, nie wierzę ci”, udajemy, że każde kłamstwo jesteśmy w stanie przełknąć, każdą krytykę, czy zachowanie. Nie potrafimy się odciąć, czujemy się winni myśląc: „Najchętniej już nigdy bym się z nią/nim nie spotkała”, a z drugiej strony wiemy, że poczulibyśmy się lepiej nie mając pewnych typów ludzi wokół siebie. To co? Może czas posprzątać bez wyrzutów sumienia, bo tych, których potrzebujemy naprawdę zawsze są blisko nas, a ci, którzy obierają nam radość życia, pewność siebie i podkopują nasze poczucie wartości naprawdę – uwierzcie – lepiej omijać szerokim łukiem. I nie ma w tym nic złego, jeśli ograniczmy lub zerwiemy kontakt z ludźmi, którzy:

nieustannie nas oceniają

„Ty naprawdę chcesz wyjść w tej sukience?”

„Chyba zwariowałaś? Przecież nie nadajesz się do tej pracy”

„Nie, no liczyłam, że jednak zachowasz się zupełnie inaczej”.

Słyszycie takie lub podobne komunikaty? To typ ludzi, którzy nieustannie nas krytykują, poddają pod wątpliwość nasze zachowania, słowa, decyzje. Nie słyszą tego, co się do nich mówi, nie przyjmują tłumaczeń. Oni nie słuchają. Pytanie ich o zdanie lub o wyrażenie opinii, jest stratą czasu, bo zawsze usłyszysz co ty zrobiłaś źle.

są zazdrośni

Oni zazdroszczą, a ty tkwisz w nieustannym poczuciu winy bojąc się mówić o swoich sukcesach. Miewasz tak, że wolisz przemilczeć awans w pracy, czy to, że schudłaś 2 kilogramy, albo, że zaczęłaś biegać regularnie? Ej, coś jest nie tak w tej relacji. Przecież spotykamy ludzi, żeby się wzajemnie czegoś od siebie uczyć, mieć przyjemność ze spotkań. Tymczasem jesteś spięta i boisz się, że znowu usłyszysz, że na coś nie zasłużyłaś lub zderzyć się z sytuacją, kiedy ktoś będzie umniejszał twoje sukcesy. „Dwa kilogramy? Phi. Tobie o jeszcze z pięć potrzeba”. No nie, pomyśl, dlaczego utrzymujesz kontakt z taką osobą.

kłamią

I ty wiesz, że kłamie, wiesz, ale każda próba udowodnienia spełza na niczym. „No co ty, ja kłamię? Chyba zwariowałaś” – podobnych usprawiedliwień jest tysiące, że jak możesz nie wierzyć, jak śmiesz tak myśleć, że to przesada, przecież się przyjaźnimy. Wydaje ci się, że dasz sygnał, że wiesz, i ta osoba przestanie cię okłamywać, ale to tak nie działa. Jak zaufać osobie, która kłamie? Jak mieć z nią normalne relacje, jak nie czuć się znowu winnym, że a) albo ją niesłusznie podejrzewasz o kłamstwa, b) nie wiesz, jak powiedzieć, że wiesz, że kłamie, c) masz dosyć, a nie wiesz, jak się z tego wymiksować. Warto żyć w takim poczuciu winy?

są ofiarami

Na początku jest ci ich szkoda i żal, i tak bardzo chcesz pomóc. Ale z czasem okazuje się, że cokolwiek tej osobie się nie uda, to winny jest cały świat, wszyscy wokół. Z czasem okazuje się, że nawet ty, która wspierałaś, motywowałaś też jesteś winna porażek, braku sukcesów. To trudny typ osobowości, bo wiąże nas emocjonalnie, szantażuje nas powtarzając, jak bardzo nas potrzebuje, jak sobie nie radzi. A tymczasem – ten typ tak ma, jeśli taka osoba nie postanowi sama czegoś zmienić, dostrzec mechanizmów, które nią rządzą, to nasza rola jest tu zbyteczna. Czasami lepiej odejść, niż być przyczyną nieszczęść takiego człowieka – w jego mniemaniu.

są narcyzami

Są uroczy, wyjątkowi. To ludzie, którymi się zachwycamy, którzy zdają się być wiele interesujący, w których towarzystwie my też czujemy się w jakiś sposób wyróżnieni. Do czasu. Do czasu, kiedy zdajemy sobie sprawę, że oni czują się lepsi od nas, że naszym kosztem budują swoje poczucie wartości. Nic dla nich nie znaczymy, oni szukają osób, które ich uwielbiają i oni w ty uwielbieniu mogą się przeglądać. Wystarczy jedno słowo szczerej krytyki, jedna uwaga, a jesteśmy atakowani, odpychani. To taka relacja przypływów i odpływów, w zależności od tego, jak długo będziesz tkwić w bezwarunkowym zachwycie nad takim człowiekiem.

mają nieustanną potrzebę kontroli

Co robisz? Z kim się umówiłaś? Na jaki film idziesz? A może wpadnę wieczorem? Na początku myślisz, że to miłe – w końcu ktoś się interesuje tym co robisz, ciekawi go twoja zwykła codzienność. Ale z czasem czujesz się osaczona. Kiedy nie odpisujesz na wiadomości, nie odbierasz telefonów – zalewa cię fala agresywnych, bywa, że obraźliwych słów – że jak tak możesz, że tyle znaczysz, że mogłaś powiedzieć, że masz ją w du*ie. To ktoś, kto żyje twoim życiem, kto się karmi kontrolowaniem, pewnie nie tylko ciebie, ale pewnie innych obszarów swojego życia. To nie jest normalne. Masz prawo do prywatności, do swojej przestrzeni. Nikomu nie musisz się z niczego tłumaczyć.

są pesymistami

Chociaż pesymista, to za słabe słowo. To ten typ ludzi, którzy są negatywnie nastawieni do życia, a właściwie do wszystkiego. Oni bojkotują każdy twój pomysł, że to bez sensu, że na pewno się nie uda, że po co ci to, nie szkoda sił i chęci? Podcinają ci skrzydła argumentami, bo nie czują tego, tylko racjonalizują, a w końcu ile rzeczy udało się tylko dlatego, że ktoś w to uwierzył, że kochał to, co robił? Szkoda czasu na dyskusję. Chcesz – rób to, nie pytaj o zdanie. A jak ci nie wyjdzie? Co z tego? Porażka to nasza najlepsza lekcja, w końcu człowiek uczy się na własnych błędach i dzięki nim się rozwija.

są aroganccy

I to nie jest pewność siebie. Bo kto jest pewny siebie, ma też dużo pokory. Tymczasem arogant lekceważy cię, podważa słowem, gestem, mową ciała to, że ma ciebie w głębokim poważaniu, że nic dla niego nie znaczysz, że to co mówisz jest kompletnie bez znaczenia. A ty gubisz się, zamykasz, boisz konfrontacji. Takie osoby żerują na tobie, poprawiają sobie humor poniżaniem ciebie. Naprawdę chcesz spędzać czas z takimi ludźmi? Chcesz pozwolić im się tak traktować.


Lifestyle

5 rzeczy do pielęgnacji dziecka, o których myślisz, że są niepotrzebne. I bardzo się mylisz

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 lutego 2017
Fot iStock / evgenyatamanenko
 

Niektórzy uważają je za gadżety, inni za produkty tzw. „pierwszej potrzeby” – a my w pełni się z tym zgadzamy. Pewnie, że można inaczej, przynajmniej w niektórych przypadkach. Pewnie, że można do wszystkiego dojść metodą prób i błędów, ale po co? 

Specjalnie dla was, mały przegląd rzeczy z zakresu pielęgnacji, które przy dziecku się bardzo przydają. I zazwyczaj, prędzej czy później, dochodzimy do wniosku: „dlaczego nikt mi tego nie powiedział?!”.

Aspirator do nosa

Jeszcze niedawno uchodził za urządzenie cudaczne, dziś oswojony i wielbiony. Wciąż jednak od czasu do czasu, ktoś pyta: a dlaczego nie gruszka?

Zdecydowanie (a podpieram się dwukrotną praktyką własną i opiniami, które miałam okazję zbierać jeszcze jako studentka położnictwa na oddziałach, od innych mam) aspirator – choć służy do tego samego, co gruszka, wygrywa już na starcie. To trochę jakby porównywać hulajnogę do skutera… może i jest tańsza, ale na zakupy czy wakacje nią nie pojedziesz… 😉

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Aspirator jest wygodniejszy i dla mamy i dla dziecka – umówmy się, nikt nie ma ochoty na 15-minutowe grzebanie w nosie. Lepiej zminimalizować ten proces, to jednego i skutecznego podejścia.

A jak wygląda porównanie, gdy postawimy na sprawy przyziemne?

aspiratorkontragruszka

Cena? W Rossmannie kupicie Aspirator no nosa dla dzieci za 19.99 zł (klik).

Woda morska do noska

A dlaczego nie o wiele tańsza sól fizjologiczna? Bo prędzej czy później zdarzy się katar. Dopóki używacie soli fizjologicznej, tak w ramach postawienia sobie piątki za kompleksową pielęgnację – w zupełności wystarcza, ale gdy zaczyna się chorowanie, katar i zatkany nos – pora zmienić podejście. Przede wszystkim w praktyce wygrywa sposób aplikacji. Atomizer z wodą morską, sprawia, że płyn dociera głębiej, ułatwia usunięcie wydzieliny, nawilża śluzówkę.

Owszem można, czekać aż błądząca kropla soli dotrze tam, gdzie powinna – tylko, po co? Babycap® spray woda morska do nosa, to koszt około 10-12 złotych. Chyba nie trzeba się dłużej zastanawiać.

Płyn do higieny intymnej

Uuuuu. Tu zapewne niektórzy przecierają oczy ze zdumienia. Jak to płyn do higieny intymnej, dla dziecka? A czymże się różnią nasze intymne potrzeby pielęgnacyjne – dziecko ich nie posiada? Bywa tak, że lata nie musimy sobie zaprzątać tym głowy, jeśli dziecko nie reaguje podrażnieniami na zwykłe produkty do kąpieli. A jeśli jest inaczej, zaczynają się schody. Sprawdzamy, próbujemy, kupujemy kolejne marki – a podrażnienia, zaczerwienia – jak były, tak są.

Więc warto pamiętać o tym, że również dzieci (nie tylko dziewczynki) wymagają pielęgnacji intymnej. I są specjalne preparaty dla maluchów. W tym momencie pojawią się zazwyczaj słuszne dylematy z pielęgnacją chłopców – bo o ile dla dziewczynek, „coś” w sklepie znaleźć można, to dla chłopców… (łatwo zaobserwować tę tendencję również w przypadku produktów dla dorosłych, porównajcie sobie półki w drogerii, z kosmetykami do higieny intymnej dla kobiet i dla mężczyzn).

Ale są i preparaty do higieny intymnej dla chłopców. Babycap® – płyn do higieny intymnej, ma w swojej ofercie dwa produkty dostosowane do wieku i płci, o odpowiednim pH.

Produkty przeznaczone są dla dzieci od 2 roku życia.

 babycap-intymna-main-300x247  babycap-intymna-main-c-300x247
 Babycap® płyn do higieny intymnej Dziewczynka Babycap® płyn do higieny intymnej Chłopiec
Higiena i ochrona delikatnej skóry okolic intymnych o odpowiednim do wieku i płci pH

  • OCHRONA- Allantoina i rumianek wspomaga działanie przeciwzapalne
  • REGENERACJA- D-pantenol nawilża śluzówkę regenerując podrażniony naskórek.
  • Delikatna formuła myjąca do codziennego stosowania
Higiena i ochrona delikatnej i wrażliwej skóry okolic intymnych o odpowiednim do wieku i płci pH

  • OCHRONA- Allantoina- i szałwia wspomaga działanie antyseptyczne.
  • REGENERACJA- D-pantenol nawilża śluzówkę regenerując podrażniony naskórek.
  • Delikatna formuła myjąca do codziennego stosowania

Preparat do czyszczenia uszu

Zdecydowanie przydatny produkt. Patyczki i ucho – to duet zakazany! Tu znów zadecydują pewne cechy indywidualne twojego dziecka – jedne dzieci problemów z uszami nie miewają (możesz odnieść wrażenie, że zazwyczaj te cudze 😉 ), inne tak. Bardzo często problem nadmiernie zabrudzonych uszu pojawia się właśnie u niemowląt. Czyszcząc patyczkiem, tylko można pogorszyć sprawę – ubijamy niechcący wydzielinę, doprowadzając do tworzenia się korków z woskowiny.

Co robić? Przede wszystkim uszy myjemy – zwyczajnie, wodą, dokładnie należy czyścić małżowinę uszną. Jeśli walczymy z zaskakującym i niezrozumiałym „brudem” konieczny jest specjalny spray do czyszczenia uszu. Rozpuszcza w bezpieczny sposób nadmiar zalegającej wydzieliny, po to, by głęboko w uchu nikt już dłubać potajemnie nie musiał. Co ważne, jeśli kupicie dobry preparat, posłuży wam długo i dodatkowo zabezpieczy ucho.

Przydatne przy niemowlętach i starszakach (Olivocap®, chroni również uszy przed podrażnieniami spowodowanymi np. kontaktem z wodą w basenie, tzw. ucho pływaka). Ten sam produkt może być stosowany przez dorosłych, więc nie trzeba specjalnie inwestować. Dla dzieci od 3 miesiąca życia.

Olivocap®, kupicie za około 19 zł, w drogeriach i aptekach. A wygląda tak:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

PS: Jeśli myślicie: „Jak niemowlę może tak ubrudzić sobie uszy?”… Hmm, no cóż, jedzenie, samodzielne jedzenie, ulewanie… uruchomcie wyobraźnię 😉

Emolient do kąpieli

Modne i zdrowe, szczególnie w dobie wyższej świadomości oraz dążeniu do tzw. wellness. Ale emolietny to nie tylko moda. Dla niektórych (jak przy AZS) – konieczność, dla innych – wybór. Kiedy warto kupić emolient do kąpieli?

Praktycznie – zawsze. I na pierwsze kąpiele noworodka, bo z pewnością jest dużo bardziej przyjazny skórze i lepiej ją ochroni od mydeł i płynów do kąpieli; i na wszelki wypadek przy starszych dzieciach. Najlepiej na początku tej przyjaźni kupić produkt o mniejszej objętości, nie wydając od razu majątku.

Z pewnością przyda się na każdym etapie życia, gdy skóra będzie podrażniona, wystąpi jakieś uczulenie itd. Jeśli nie chcecie używać emolientów do codziennej pielęgnacji, zakupcie sobie mniejszą buteleczkę na różne sytuacje awaryjne. W aptece za około 12-13 złotych kupicie doskonały emolient do kąpieli z Capey Pharma, pojemność 200 ml.


Artykuł powstał we współpracy z Capey Pharma


Lifestyle

Podróżuje po świecie tworząc kobiecy „Atlas Piękna”

Karolina Krause
Karolina Krause
8 lutego 2017
Fot. Screen z Facebook'a The Atlas of Beauty
Następny

Mihaela Noroc, 30-letnia fotografka z Rumunii, od 3 lat podróżuje po świecie poszukując kobiecego piękna. Jej zdaniem, kryje się ono w naszej różnorodności, w byciu autentycznym. W przeciwieństwie do wyidealizowanego wizerunku kobiety, kreowanego przez media, stara się pokazać ich naturalny urok, ale też charyzmę i osobowość. Do tej pory odwiedziła już ponad 45 krajów i nie zamierza się zatrzymać!

Ze zdjęć uchwyconych w trakcie swojej podróży powstał, jedyny w swoim rodzaju, „Atlas Of Beauty„, czyli „Atlas Piękna”, który w krótkim czasie stał się jednym z najpopularniejszych projektów fotograficznych na świecie.

Celem projektu jest pokazanie pieką kryjącego się w naszej różnorodności. „Wielu ludzi na całym świecie spotyka się dziś z dyskryminacją tylko dlatego, że mają odmienny kolor skóry, religię, pochodzenie etniczne, czy chociażby, dlatego, że są kobietami. Myślę, że piękno tkwi właśnie w naszej różnorodności i może nauczyć nas tolerancji wobec siebie” – wyjaśnia Norc.

Mihaela fotografuje kobiety w ich codziennym otoczeniu. Nie ma tu specjalnie przygotowanego makijażu, dodatkowych rekwizytów, czy scenografii. Jest za to piękno. Prawdziwe piękno.

Na swoich fotografiach chcę przekazać ciepło i spokój, jakie biją z oczu tych kobiet. Myślę, że mogą one zrównoważyć negatywny przekaz, który tak często dociera do nas z mediów” – dodaje autorka.

Zobaczcie koniecznie galerię „Atlas Piękna”

 

Zobacz także

Nie wszystko stracone - jak odzyskać radość życia?

Nie potrafimy już cieszyć się małymi rzeczami. Nie wszystko stracone – jak odzyskać radość życia?

Jeśli macie odwagę zatrzymać się na chwilę, to idźcie do kina na „Cichą noc”, być może każdy z was odkryje dla siebie coś innego

Kalendarzyk małżeński za 3 mln zł. Nowy pomysł Resortu Zdrowia to powrót do średniowiecza