Lifestyle

5 kroków, które pozwolą ci wrócić do równowagi po toksycznym związku

Redakcja
Redakcja
29 marca 2018
Fot. iStock/MartinDimitrow
 

Trwanie w toksycznej relacji kosztuje utratę równowagi emocjonalnej. Partner, który skutecznie podcina kobiecie skrzydła, sprawia, że zaczyna ona wierzyć, że bez niego nie da sobie rady. Takie współuzależnienie może trwać latami i odbierać dzień do dniu szansę na szczęście. 

Najczęściej kobieta potrzebuje czasu, by dojrzeć do zmian i zostawić za sobą chorą relację. Powrót do równowagi nie jest łatwy i wymaga wiele zaangażowania i wiary we własne siły. Kobiety bywają bardzo zagubione, nie wiedzą co zrobić, by odzyskać utraconą harmonię.

 5 kroków, które pozwolą ci wrócić do równowagi po toksycznym związku 

1. Odrzuć toksyczne przekonania

Niełatwo jest stanąć na nogi, bo im dłużej trwało „zniewolenie”, tym trudniej odsunąć od siebie toksyczne przekonania. Jeśli zdążyłaś uwierzyć w to, że jesteś od kogoś zależna, mniej wartościowa lub niezaradna, możesz nie wierzyć, że ci się uda. Ale pozostawienie w tyle takich myśli spowoduje napływ sił. Naprawdę jest to możliwe, jeśli raz na zawsze zostawisz przeszłość za sobą i skupisz się na teraźniejszości i przyszłości, swoich mocnych stronach i pięknych marzeniach.

2. Uświadom sobie własne potrzeby

Skoncentruj się na tym, co jest tobie potrzebne tu i teraz. Zadaj sobie kilka pytań i nie bój się szczerych odpowiedzi. Ważne, żebyś robiła to, czego ty chcesz i potrzebujesz, a nie to, czego oczekują od ciebie inni.

3. Zaopiekuj się sobą

W toksycznym związku twoje potrzeby były pomijane. Z tego powodu  teraz musisz poświęcić sobie maksimum czasu, zaopiekować się sobą, wręcz rozpieścić. Pokochaj się na nowo, uświadom sobie, jak ważna jesteś dla siebie i ile ci daje taka świadomość i niezależność. Zadbaj o zdrowe relacje z otoczeniem, ustal swoje priorytety.

4. Ustal granice

Zdecyduj, co jest dla ciebie w tym momencie najważniejsze. Pomyśl, czego już nie chcesz doświadczać w przyszłości, jak mają wyglądać twoje relacje z innymi ludźmi. Ustal granice, których nie wolno nikomu przekraczać. W ten sposób odbudujesz nadszarpnięte poczucie bezpieczeństwa.

5. Przejmij inicjatywę

Nikt lepiej nie zadba o twoje życie, niż ty sama, nawet jeśli przywykłaś, że dotychczas partner wszystko kontrolował i o wszystkim decydował. Zapomnij o dawnych urazach i porzuć rolę posłusznej ofiary, wyjdź naprzeciw temu, co niesie życie. Teraz nadszedł czas na twoje decyzje i twoje działanie.

źródło: zmianywzyciu.pl

 


Lifestyle

Nie ignoruj „pajączków” na nogach. To coś więcej, niż tylko defekt kosmetyczny

Redakcja
Redakcja
29 marca 2018
Fot. iStock/eldemir
 

„Pajączki”, czyli teleangiektazje, to zmora wielu kobiet. Nieestetyczne, fioletowe bądź niebieskie siateczki drobnych naczyń krwionośnych, prześwitują przez skórę, szpecąc nogi. Poszerzenie drobnych, powierzchniowych naczyń krwionośnych układa się we wzór sieci pajęczej, stąd pochodzi określenie.

Najczęściej traktujemy je jako problem wyłącznie estetyczny, który co prawda szpeci, ale nie trzeba nic z nim robić. A jednak ignorowanie „pajączków” nie jest najlepszym pomysłem.

Powstawanie zmian

Teleangiektazje są zmianami, które często są dziedziczone. Ale obciążenie genetyczne jest tylko jedną z przyczyn. Gdy do tego dodamy częste noszenie butów na wysokim obcasie, obcisłych spodni i bielizny, zakładanie nogi na nogę, stojącą pracę, otyłość oraz brak ruchu, pojawienie się „pajączków” jest tylko kwestią czasu.

Najpierw pod skórą uwidaczniają się poszerzone, niewielkie naczynia krwionośne, które z upływem czasu i brakiem odpowiedniej profilaktyki, powiększają się znacznie. Powoduje to osłabienie zastawek, które pracują mniej wydajnie i krew naciskająca na ściany żył w nogach, poszerza je. Gdy żyły rozszerzają się, nie wracają do pierwotnego kształtu i pojawiają się żylaki. Towarzyszyć mogą temu również inne objawy, takie jak: obrzęk, uczucie ciężkości nóg, bóle nóg, świąd, drżenia i mrowienia mięśni, nocne kurcze łydek, zespół „niespokojnych nóg”.

Skutki zaniedbania „pajączków” 

Nieleczone zmiany mogą prowadzić do rozwoju dużych żylaków kończyn dolnych, zapalenia żył, zakrzepicy, owrzodzenia żylnego. Przewlekła niewydolność naczyń krwionośnych i limfatycznych kończyn dolnych powoduje ból, utrudnia codzienne funkcjonowanie i naraża na infekcje i trudne do wygojenia rany.

Jak walczyć z problemem?

Pojawienie się „pajączków” nie musi być jednoznaczne ze zdrowotną i urodową katastrofą, o ile nie pozostawimy ich samym sobie. Jest kilka wskazań, które pomagają zapobiegać nasileniu problemu. Poza prowadzeniem zdrowego trybu życia warto sięgnąć po preparaty zawierające substancje wzmacniające naczynia krwionośne, takie jak rutyna, diosmina czy hesperydyna. Maści z ziołowymi wyciągami, np. z ruszczyka kolczastego (Ruscus aculeatus),  kasztanowca (Aesculus hipocastanum), miłorzębu japońskiego, również są pomocne w ochronie naczyń krwionośnych. Jeśli problem nie ustępuje, lekarz internista powinien skierować pacjenta do specjalisty flebologa, który na podstawie badań (np. usg metodą Dopplera), decyduje o dalszym leczeniu.

źródło:  zdrowie.gazeta.pl wylecz.to


Lifestyle

Twój pies przeprasza za swoje zachowanie? Nie daj się zwieźć temu pełnemu skruchy spojrzeniu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 marca 2018
Fot. iStock/fotyma

Znacie to? Wasz pies coś przeskrobał, chcecie już na niego krzyknąć, zrobić mu wykład, że tak nie można, ale widzicie TO spojrzenie. Spojrzenie, które mówi wam: „Przepraszam, ja tak bardzo nie chciałem, ale tak tęskniłem”. Tęsknił nawet, gdy byliście w innym pomieszczeniu, choć w tym samym domu, zapewne.

I co? I miękniemy. Nie umiemy się złościć patrząc na to spojrzenie pełne skruchy i przeprosin.

Nie chcemy was zbytnio rozczarować, ale prawda jest taka, że pomimo logicznego wytłumaczenia, pies wcale nie czuje winy. Zamiast skruchy odczuwa zupełnie inną emocję: strach.

Doktor Horowitz, specjalista od zachowań psów skupił się w badaniach na tym, jak ludzie interpretują zachowania swoich ulubieńców. I cóż, okazuje się, że mamy tendencję do niewłaściwego przypisywania emocji psom w oparciu o nasze ludzkie odczucia. Pełen (według nas) winy wygląd psa jest tego doskonałym przykładem.

Badania Horowitza są wyraźnym dowodem na to, że mamy skłonność do antropomorfizacji swoich psów, które zamiast poczucia winy, okazują nam strach przed zbesztaniem, który my odczytujemy jednak inaczej.

Czy psy w ogóle czują, że coś zrobiły źle? Dzisiaj trudno to stwierdzić. Jest kilka badań, która pokazują, że psy mają pamięć, ale myślenie w kontekście wspomnień, jak robi to człowiek, raczej nie jest ich umiejętnością. Psy nie pamiętają wydarzeń w języku, nie rozmawiają o tym. Czy myślą, co zrobiły źle leżąc na kanapie i czekając aż wrócisz do domu? Tego nie wiemy.

Cóż. Tyle nauka. W naszej gestii pozostaje, czy ponownie nabierzemy się na to pełne skruchy spojrzenie, kiedy znowu znajdziemy pogryzione buty albo zniszczony dywan lub mebel w domu?


źrodło: businessinsider.com.au


Zobacz także

Anna Lewandowska: „Rok, który zmienił nasze życie”. Mała Klara ma już rok

10 sygnałów, że to co czujesz to nie miłość, a uzależnienie

„Co się dzieje z tym światem, mamo?”. To młodzi ludzie pokazują, jakimi ludźmi warto być. Uczmy się od nich