Lifestyle Psychologia

10 sygnałów, że masz szczęśliwe życie (nawet jeśli teraz tego nie czujesz)

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lipca 2016
fot. iStock/nensuria
 

W życiu bywają lepsze i gorsze momenty. Czasem wydaje nam się, że właśnie doświadczamy osobistego końca świata. Nic i nikt nie jest w stanie nas pocieszyć, tak ogromną wagę przywiązywaliśmy do czegoś czego już nie ma, tak wyjątkowa była dla nas relacja, która właśnie się skończyła. Jak wówczas odnaleźć spokój i równowagę? Jak przetłumaczyć sobie, że szczęście i spełnienie to droga, a nie jakiś konkretny cel? Przede wszystkim pora nauczyć się doceniać to wszystko, co masz.

10 znaków, że masz szczęśliwe życie (nawet jeśli teraz tego nie czujesz)

1. Masz pracę, którą lubisz

Praca zajmuje w naszym życiu ważne miejsce, poświęcamy jej wiele czasu, energii, bywa, że emocji. Choć być może nie odkryłeś jeszcze swojej wymarzonej ścieżki kariery, choć wahasz się, co tak naprawdę chcesz robić, zawsze staraj się podejmować takie obowiązki, które sprawiają ci przyjemność. Lub przynajmniej odnajduj w pracy, którą wykonujesz, pozytywne strony. Zmień perspektywę, dostrzegaj takie „szczegóły” jak mili współpracownicy, życzliwy szef, dobra odległość od domu.

2. Doceniasz wartość „małych rzeczy”

Większość ludzi biegnie przez życie na oślep nie zatrzymując się nawet na chwilę, by móc zauważyć i dostrzec piękno i dobro, które ich otacza. Jeśli należysz do tych, którzy od czasu do czasu odnajdują wokół siebie „małe cuda”, jesteś szczęściarzem: potrafisz odczuwać wdzięczność za to, co innym wydaje się zupełnie zwykłe i niewarte uwagi.

3. Żyjesz w zgodzie ze światem

Wiele osób chce, a nawet żąda spokoju. Wszyscy chcą „mieć święty spokój”, ale nie zdają sobie sprawy, że jedyny sposób, by osiągnąć spokój, to praca nad swoim wnętrzem, nad wewnętrzną równowagą. Bez niej nie można żyć szczęśliwie. To nieuchwytne uczucie jest jedną najbardziej wymownych oznak spełnienia.

4. Skupiasz na tym, co możesz zmienić

Nieszczęśliwi ludzie zawsze kurczowo trzymają się tego, czego nie można zmienić, szczęśliwi – starają się sami wpływać na swoje życie. Jeśli zdajesz sobie sprawę, jakich zmian możesz dokonać i podejmujesz w tym celu odpowiednie działania, bierzesz odpowiedzialność za swoje szczęście.

5. Nie obchodzi cię, co myślą inni

Wiele osób nigdy nie rozwinie do końca swoich umiejętności, nie stanie nawet w połowie drogi po swoje marzenia, bo za bardzo przejmuje się tym, jak postrzegają ich inni. Jeśli odrzucisz potrzebę bycia akceptowanym za wszelką cenę i żyjesz według własnych ideałów – jesteś szczęściarzem.

6. Masz dach nad głową

Wydaje ci się dziwne, że czytasz tutaj takie zdanie. Tak bardzo przyzwyczaiłeś się, że masz gdzie mieszkać, że z kranu w łazience leci woda. Że masz co zjeść, w co się ubrać. Myślisz – to banał. To za proste. Ale pomyśl: mogłeś urodzić się w zupełnie innej części świata, tam, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie, a głód towarzyszy ci od początku istnienia. Mogłeś nie mieć w życiu tych wszystkich sprzyjających okoliczności, które sprawiły, że zdobyłeś wiedzę i umiejętności, zawód i pracę. Mogłeś być kimś zupełnie innym…

7. Jesteś zdrowy

Twoje ciało nie odmawia ci posłuszeństwa, nie zależysz od nikogo. Nie potrzebujesz pomocy, by wstać i pójść do łazienki, nie musisz myśleć o tym, skąd wziąć pieniądze na leki, dzięki którym twój organizm „jakoś” funkcjonuje. Póki nie doświadczymy tego na własnej skórze, nie potrafimy docenić faktu, że jesteśmy sprawni fizycznie i zdrowi.

8. Masz kogoś, komu na tobie zależy

Partnera, przyjaciela, kogoś z rodziny… Samotność i poczucie bycia niezrozumianym przez innych jest w życiu źródłem wielu komplikacji, a nawet chorób. Poczucie, że w chwili słabości masz się do kogo zwrócić o wsparcie to nieoceniony skarb.

9. Dobrze życzysz innym

Bo jeśli życzysz im źle, to tak, jakbyś po trochu, systematycznie działał na własną szkodę. Negatywne uczucia niszczą nas od środka, zabierają nam życiową energię, sprawiają, że zatracamy samych siebie, swoje wartości, ideały.

10. Jesteś nastawiony do życia na „tak”

A we wszystkim, co ci się w życiu przytrafia, potrafisz odnaleźć pozytywne strony. Jeśli mówisz światu i życiu „tak”, one odpowiedzą ci tym samym. Łatwiej będzie zauważyć i wykorzystać nadarzające się okazje, łatwiej będzie odnaleźć bratnią duszę.

Doceń to, co jeszcze przed chwilą mogło wydawać ci się naturalne i banalne. Życie składa się właśnie z tych wszystkich szczegółów, które zbyt często przyjmujemy „ot, tak”, bez wdzięczności. A przecież, gdyby nie one, dopiero byłoby ciężko…


Lifestyle Psychologia

O co w tym szaleństwie chodzi? W pogoni za Pokemonami. Witamy w XXI wieku!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 lipca 2016
fot. iStock/MOF
 

Jeszcze kilka tygodni temu wszyscy zastanawiali się, jak zmotywować dzieciaki do wyjścia z domu. I tak oto stał się cud, bo nagle w parkach, na ulicach czy w centrach handlowych pojawiły się chmary młodych ludzi… z telefonami przed twarzą. Pokemon Go wprawia w osłupienie każdego, kto usłyszy o nowym pomyśle na spędzanie czasu. I tak jak w kreskówce, od której wszystko się zaczęło, tak i teraz małe i większe dzieci dostają swoje pierwsze pokemony.

No dobra, nie ma co się oszukiwać – sama oglądałam Pokemony. Ba! Nawet mój pierwszy pierścionek zaręczynowy, który dostałam w wieku sześciu lat, zamiast diamentu miał tego żółtego stworka. Ależ to były czasy! Każdy chciał ruszyć w świat i niczym Ash zdobywać wszystkie pokemony, a dodatkowo poznawać świetnych ludzi i zwiedzać piękne miejsca. Wystarczyło poczekać kilkanaście lat i voila! Teraz każdy może być trenerem pokemonów, mieć swoje pokebole i urządzać turnieje. Brzmi kosmicznie, co? Witamy w XXI wieku!

Może to właśnie stąd wziął się szał na chodzenie z telefonem przez miasto i wirtualne łapanie kreskówkowych postaci? W końcu dostajemy szansę na spełnienie dziecięcych marzeń, a jak wiadomo nie od dziś, to najlepsza motywacja do wyjścia z domu. 90% moich znajomych korzysta z osławionej aplikacji, ja jednak nie uległam, co uczyniło ze mnie dość obiektywnego obserwatora. Przez cały dzień spędzony ze swoją przyjaciółką, ogromną fanką Pokemon Go, chodziłyśmy po mieście z włączoną aplikacją, która dzięki użyciu GPS-a i Google Maps, wskazywała nam drogę do najbliższego pokemona. Nachodziłyśmy się nieźle, a przy okazji odwiedziłyśmy kilka miejsc, w których już dawno nie byłyśmy, ale czego nie robi się dla nowego nabytku! Najdziwniejsze było chyba ściganie pokemonów przy kapliczkach i cmentarzach, chociaż chyba tylko na mnie robiło to jakieś wrażenie, bo dzieciaki nie miały żadnych skrupułów.

Mam naprawdę mieszane uczucia co do tej gry. Ludzie rzucają pracę, żeby zawodowo zbierać pokemony, przestają myśleć o bezpieczeństwie, czego najlepszy dowód mamy w Polsce. W Lublinie jeden z graczy został pobity, bo w nocy wyszedł na spacer „nabijać level”. Wiecie, całe szczęście, że to szaleństwo przypadło akurat na wakacje. Pomimo, że już od kilku lat w szkolnej ławie nie zasiadłam, potrafię sobie doskonale wyobrazić, co by się działo na lekcjach, kiedy nagle przy nauczycielce pojawiłby się squirtle czy inny bulbasaur (tak, to nazwy pokemonów, ostrzegałam, że oglądałam całą bajkę!). Zgoda, obecność młodzieży na ulicach jest nieporównywalnie większa do tej, która miała miejsce przed premierą Pokemon Go, do tego spotykając się przy PokeStopach zazwyczaj nawiązują nowe znajomości, wymieniając się informacji na temat ewolucji czy miejsca, w którym znaleźli najciekawsze okazy. Zawsze to coś, prawda?

Skoro dzięki fabularyzowanej grze miejskiej wszyscy ruszają tyłki z kanap, nikt nie powinien marudzić. Jest jednak w tym wszystkim jakaś tęsknota za siedzeniem na placu, czy jak wolicie na dworze lub polu. Można było siedzieć godzinami, nic ci nie groziło, a do tego co chwilę pojawiały się nowe osoby, które chciały dostać się do trzepaka. Fajnie było! Spotkałam się już z opinią, że Pokemon Go jest początkiem wydostawania dzieci z domu i zachęcania ich do spędzania czasu na świeżym powietrzu. No i bardzo dobrze, ale pytanie na ile to pomoże? Aktualnie mamy pokemonowy boom, który nie potrwa pewnie za długo, a poza tym nawet jeżeli na „polowanie” idziemy całą grupą i tak wszyscy mają wzrok wbity w telefony.

Porzućmy jednak na chwilę moje sceptyczne podejście, bo może naprawdę jest się z czego cieszyć. Po pierwsze, dzieci wychodzą z domu, także te większe i całkiem dorosłe. Po drugie, poznają swoją okolicę, bo czasem naprawdę trzeba się nachodzić, żeby zdobyć swojego wymarzonego pokemona. No i po trzecie, chyba najważniejsze – dzięki PokeStopom zawierają znajomości z najmniejszą pomocą Internetu. Ten ostatni punkt jest o tyle ważny, że człowiek jako istota społeczna potrzebuje do życia innych ludzi, a ograniczając się do aplikacji randkowych, Facebooka czy Snapchata w prawdziwym życiu trudno rozpocząć rozmowę.

Kiedy zaczyna się dyskusja o poprawności Pokemon Go zdania są naprawdę podzielone. Jedna z moich redakcyjnych koleżanek podrzuciła temat podobnej gry, choć mającej walory edukacyjne. Questing uczy historii, geografii i ciekawostek dotyczących regionu. Może to jakaś alternatywa dla tych, którzy do Pokemon Go nie potrafią się przekonać? W końcu w tym wypadku użycie telefonu podczas spaceru jest zdecydowanie uzasadnione! Ja chyba i tak zostanę zwolenniczką spacerów, podczas których komórki zostają w domu, a jeżeli już nam towarzyszą, ich jedynym zastosowaniem jest robienie zdjęć. Bo z komórkami na spacerze jest dokładnie tak jak z Pokemon Go – wszystko jest dla ludzi, ale trzeba znać umiar, żeby nie zrobić krzywdy sobie i innym.


Lifestyle Psychologia

Baletmistrzem, kucharzem, piosenkarzem… Chłopcy też mogą być kim chcą! #aboycantoo

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 lipca 2016
fot. Screen z Facbooka/Aboycantoo

Wszyscy wiemy, że dziewczynki powinny nosić różowe ubranka, być księżniczkami i koniecznie tańczyć lub śpiewać; chłopcy natomiast skazani są na niebieski, piłkę nożną i strażaków czy innych policjantów. Tak powinno być i koniec, kropka! Stereotypy i szufladkowanie ze względu na płeć są dla dzieci bardzo ograniczające, a przecież dziewczynka może zacząć grać w piłkę nożną, a chłopiec zostać perfekcyjnym baletmistrzem!

Ze stereotypami postanowiła rozprawić się Kirsten McGoey, mama trójki chłopców. To właśnie dzięki swojemu środkowemu synowi zdecydowała się na projekt #aboycantoo. –Młody pokochał scenę, więc zapisaliśmy go nie tylko na piłkę nożną, ale także na zajęcia aktorskie. Jako rodzice chcieliśmy, żeby wszyscy nasi synowie rozpoczęli swoją przygodę z życiem w miejscu, do którego czują, że pasują. – mówi McGoey. – I tak oto piłki do nogi przedzierały się przez nasz ogród, a w salonie urządzaliśmy imprezy taneczne. – To właśnie wtedy wpadła na pomysł swojego pierwszego autorskiego projektu fotograficznego. – Wiedziałam, że muszę zwrócić uwagę na tych cudownych chłopców, którzy muszą się zmierzyć z wymaganiami społeczeństwa co do ich płci, przez co tracą na pewności siebie.

Autorka projektu #aboycantoo zwraca uwagę na bardzo ważną, choć zapominaną kwestię – dzieci mogą być kimkolwiek chcą, niezależnie od wymogów społeczeństwa w którym żyją. Dzięki zdjęciom, na których chłopcy tańczą, bawią się lalkami czy jeżdżą na łyżwach, każdy młody człowiek może poczuć się odrobinę pewniejszy siebie, bo w końcu nie jest sam, któryś z jego rówieśników czuje tak samo jak on, a poczucie akceptacji jest tym najważniejszym w okresie dojrzewania.

 

Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/ Aboycantoo

Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/ Aboycantoo

Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/ Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/Aboycantoo

Aboycantoo

fot. Screen z Facebooka/ Aboycantoo

źródło: Puzzlingposts.com


Zobacz także

„Moją żoną jesteś już tylko w dokumentach, a matką chyba nigdy nie byłaś…”

Twoje dziecko korzysta z internetu? Ustalcie więc granice i zasady bezpieczeństwa w świecie wirtualnym

Nie potrafią ufać i trudno ich zrozumieć. Skąd wiedzieć, czy introwertyk jest tobą zainteresowany