Lifestyle

10 zdań, których nigdy nie powinnaś sobie mówić. Dla własnego dobra zapomnij o nich

Redakcja
Redakcja
18 września 2017
Fot. iStock/Dzhulbee
 

Każdy z nas ma potrzebę doświadczenia dobrego życia, które będzie źródłem radości i spełnienia. Gdy patrzymy na inne osoby, może się wydawać, że to, co osiągnęły, jest kwestią szczęścia i przypadku, ale to tylko pozory. Najczęściej poza ogromem pracy i energii włożonej w zmiany, które przychodzą w życiu, potrzeba jeszcze dobrego, optymistycznego nastawienia.

Gdy myślisz o sobie, powinnaś to robić w pozytywny sposób. Oczywiście nie chodzi tu o narcystyczną miłość własną, ale o dobre traktowanie samej siebie. Jeśli ty jesteś zadowolona z siebie, nawet jeśli nie masz „super” wymarzonego życia na najwyższym poziomie, to, co masz, może ci wystarczyć do szczęścia. Gdy powtarzasz sobie złe rzeczy, gruntujesz brak wiary we własne możliwości i odsuwasz na dalszy plan własne pragnienia i marzenia. W ten sposób rzeczywiście niewiele osiągniesz.

10 zdań, których nigdy nie powinnaś sobie mówić

1. Nie mogę tego zrobić, co oni o mnie pomyślą?

Zastanawianie się nad postrzeganiem ciebie przez inne osoby jest absolutnie błędne i sprawia, że tracisz cenny czas na działanie. Pamiętaj, że nie dogodzisz każdemu, a próba przymilania się czy dostosowania, oprócz tego, że inni będą zadowoleni z twojej postawy, nie da ci osobistej satysfakcji. Nie pozwól, aby ktokolwiek ciebie oceniał i wyśmiewał twoje marzenia. Rób to, co chcesz robić i co sprawia, że będziesz ze sobą szczęśliwa, nie krzywdząc innych. Odejdź od osób, które cię oceniają, bo one podcinają ci skrzydła. To twoje życie i twoje decyzje, które powinnaś podejmować dla siebie.

2. W moim życiu za późno na zmiany

Mówiąc to, sama sobie zakładasz kulę u nogi. Nigdy nie jest za późno na zmiany i im częstsze jest takie myślenie, tym mniej dobrych rzeczy w życiu się czeka. Zamykając się na swoje potrzeby odsuwasz od siebie szansę na satysfakcję. Niezależnie od tego, ile masz lat, zawsze jest dobry czas na spełnienie marzeń. Lepiej żałować tego co zrobiłaś, niż tęsknić za tym, czego nigdy nie odważysz się zrobić.

3. Działam zgodnie ze schematem

Posiadanie planu na życie jest bardzo sensowne, o ile jest to jakiś zarys tego, gdzie za jakiś czas chcesz być i co chcesz robić. Jednak jeśli nie jesteś w stanie podjąć decyzji bez zastanawiania się, czy to, co robisz jest zawsze zgodne z twoimi celami, tracisz na tym. Spontaniczność w życiu i odrobina szaleństwa pozwalają na nowo odkryć jego uroki. Jeżeli cały czas będziesz podążała jedną ścieżką, nawet nie wiesz, ile ciekawych rzeczy może cię ominąć.

4. Nie uda mi się, mam gorszy start w życiu

Myślenie, że jesteś na straconej pozycji, bo nie masz ogromu pieniędzy czy wpływowych rodziców, jest zabójcze dla marzeń. Zamiast oglądać się wstecz i zastanawiać się, czego życie ci poskąpiło, zrób wszystko, co w twojej mocy, by tylko sobie zawdzięczać osiągnięty sukces. Nie ma rzeczy niemożliwych.

5. To, co mam, jest niewystarczające

Nie każdy będzie milionerem czy prezesem wielkiej spółki i nie każdy, kto nim jest, jest również szczęśliwy. Nie mierz satysfakcji z życia miarą pieniądza, auta i wycieczek za granicę. Wszystko to, co jest nam dane w życiu jest tymczasowe. Ciesz się tym, co masz, doświadczaj tego, co niesie ci życie, bo to tylko chwile, które mogą szybciej przeminąć. Bądź szczęśliwa i czuj wdzięczność za możliwości, jakie otrzymujesz.

6. Powinnam liczyć tylko na siebie

Samodzielność to dobra cecha, bo pozwala iść naprzód nie oglądając się na innych. Jednak w życiu trudno jest cały czas iść samotnie przed siebie. Wsparcie zawsze się przydaje i wystarczy otworzyć oczy, by dostrzec tych, którzy stoją obok siebie. Umiejętność proszenia o pomoc, nie uwłacza twojej godności, a często pozwala oszczędzić dodatkowego stresu i problemów.

7. Ci, którzy mnie zawiedli, nie zasłużyli na moje wybaczenie

Ślepa nienawiść i chęć zemsty nikomu nie ułatwia życia. Trudno iść dalej, jeśli niesiesz ze sobą obciążający bagaż ze złymi emocjami. Wybaczenie to swego rodzaju obietnica, że doznana krzywda nie będzie dalej wpływała na twoją teraźniejszość i przyszłość. Wybaczając, osiągasz spokój i możesz z wolną głowę iść dalej.

8. Nie zaryzykuję, jestem pechowa

Stanie w miejscu i odpuszczanie nadarzających się okazji z obawy przed porażką, to rzeczywiście katastrofa. To właśnie wyzwania sprawiają, że nasze życie staje się ciekawsze i bardziej wartościowe. Jeśli nie będziesz chciała podążać za okazją, którą daje ci życie, nawet nie wiesz, co może cię ominąć. Nie bój się błędów, nie jesteś jedyna, bo każdy je popełnia. Na pewno też nie jesteś pechowa, a porażki, których doświadczasz, niosą naukę. Człowiek uczy się przez całe życie.

9. Muszę dążyć do perfekcji

Jeśli uważasz, że jesteś niewystarczająco dobra, by być szczęśliwa, musisz natychmiast zmienić myślenie. Zapomnij o niedoścignionych ideałach, one zdarzają się jedynie w wyidealizowanym świecie telewizji czy kolorowych magazynów. Stwórz własny wyznacznik szczęścia, który nie wymaga od ciebie łącznia w sobie cech Superwoman z perfekcyjną panią domu.

10. Powinnam słuchać dobrych rad

Żyjąc zgodnie ze wskazówkami innych, ryzykujesz. Może i łatwiej jest, gdy ktoś wskazuje ci drogę, ale to ty będziesz musiała ją przejść, we własnych butach. A co będzie, jeśli wybór okaże się nietrafiony? Do kogo wtedy mieć pretensje? Tylko ty wiesz, czego pragniesz i co jest dla ciebie najlepsze, więc swoje decyzje powinnaś stawiać wyżej, od dobrych rad i wskazówek innych.

źródło: psycholog-pisze.pl


Lifestyle

„Jeśli chcemy być szczupłe całe życie, musimy w końcu przestać się odchudzać”. Sezon bikini za nami, czas na efekt jo-jo

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
18 września 2017
Fot. iStock/ChesiireCat
 

Jesień. Zwiewne, lekkie sukienki chowamy już do szafy, a wraz z nimi porzucamy drakońskie diety i marzenia o szczupłej sylwetce. Martwić przecież będziemy się potem. Po Nowym Roku. Albo na wiosnę. Albo tuż przed wakacyjnym wyjazdem. O tym, dlaczego jesienią tyjemy i co zrobić, by raz na zawsze rozprawić się ze zbędnymi kilogramami, opowiada w rozmowie z magazynem Oh!me Elżbieta Lange – psychodietetyk i terapeuta.

Ewelina Celejewska: Dlaczego zaraz po wakacjach tyjemy?

Elżbieta Lange: Przede wszystkim dlatego, że odchudzamy się do sezonu bikini. Tak naprawdę, jeśli chcemy być szczupłe przez całe życie, to powinnyśmy się przestać odchudzać. To paradoks, ale naprawdę tak jest. Diety powodują, że się tylko i wyłącznie tyje. Samo słowo „dieta” czy też myśl o odchudzaniu u większości z nas wzbudza lęk. Dieta kojarzy nam się z restrykcjami, z kontrolą, z wyrzeczeniami, z głodem, z brakiem przyjemności i różnymi dziwnymi sposobami, które często nijak przystają do tego, co lubimy, co jemy, jaki mamy tryb życia. Po prostu wrzucamy się w jakiś schemat, który najczęściej z różnych powodów w ogóle nam nie służy. Często towarzyszy temu też motywacja zewnętrzna, czyli: do wakacji, do Sylwestra, do bikini, do ślubu. Właściwie nieustająco pojawiają się jakieś ważne uroczystości i wydarzenia, do których się odchudzamy. A to powoduje tylko i wyłącznie efekt jo-jo i tycie. Patrząc długofalowo, co roku tylko przybywa nam dodatkowych kilogramów. To już nie są dwa kilogramy do zrzucenia, a na przykład siedem. Zaczynamy więc kolejną dietę. Problem w tym, że za każdym razem jest trudniej. Po pierwsze psujemy sobie metabolizm, a po drugie coraz mniej nam się chce, bo przecież widzimy, że efekt w zasadzie żaden lub wiemy, że tym efektem będziemy się cieszyć w zasadzie tylko przez chwilę.

Czy istnieje jakaś „zdrowa” liczba kilogramów, które przybieramy jesienią?

W tym okresie trochę inaczej zaczynamy się odżywiać. Robi się chłodniej, mamy mniej dni słonecznych, a co za tym idzie niedobór witaminy D co wpływa na odkładanie się tkanki tłuszczowej oraz na nasz nastrój. Z kolei niedobór serotoniny czyli „hormonu szczęścia” zwiększa nasz apetyt. Chętniej sięgamy po tłuszcze i węglowodany bo z nich możemy szybciej uzyskać energię. Często idziemy na skróty – jemy węglowodany, ale nie te złożone pod postacią np. kaszy czy pełnoziarnistego pieczywa , a ciastka, czekoladki i inne smakołyki. Naturalnym jest, że człowiek w tym okresie jesienno-zimowym nieco obrasta w tkankę tłuszczową, by utrzymać odpowiednią temperaturę ciała. Jednak różnica w wadze u osób, które prowadzą zdrowy styl życia waha się od 1 do 2,5 kg, a nie jak u osób odchudzających się od 5 do 15 kg. Do tego dochodzi jeszcze zmniejszenie aktywności fizycznej. 1-2 kilogramy więcej można łatwo zgubić na wiosnę, gdy automatycznie zaczynamy więcej się ruszać i jeść lżej. Wówczas szybko i w naturalny sposób wracamy do swojej wagi. My natomiast stosujemy odchudzanie sezonowe z wykorzystaniem różnych szybkich i skutecznych sposobów. To się oczywiście udaje, jednak problem zaczyna się później. Problemem nie jest schudnięcie, a utrzymanie wagi. A żeby to było możliwe, musimy przestać się odchudzać i zmienić nawyki, sposób myślenia. Jeśli na co dzień odżywiamy się zdrowo, chwilowe pofolgowanie sobie nie zakończy się ani dodatkowymi kilogramami, ani chorobą. Najważniejsza jest codzienność. My natomiast wybieramy system zerojedynkowy, czyli albo się głodzę i stosuję różne, dziwne diety, albo jem co popadnie.

Co powoduje efekt jo-jo?

Trzeba pamiętać, że nasi przodkowie kiedyś polowali. Pożywienie nie było tak łatwo dostępne jak teraz. Były okresy sytości i głodu. Choć my bezpośrednio tego nie doświadczyliśmy, mamy te informacji zapisane w pamięci komórkowej. Kiedy już upolowało się tę zwierzynę, to obrastało się w tkankę tłuszczową, by móc przetrwać do kolejnego, udanego polowania. Organizm spowalniał wówczas procesy metaboliczne, konsumując powoli zapasy energii. Dlatego też dzisiaj, gdy zaczynamy się głodzić lub przechodzimy na różne niedoborowe diety, spektakularnie chudniemy tylko do pewnego momentu. Organizm zaczyna się buntować i przełącza na tryb oszczędzania. Spowalnia metabolizm nawet do 40%. Dlatego też, wracając jesienią do naszego zwykłego odżywiania, nie mówiąc już o objadaniu się, nasz organizm nie będzie już trawił tak samo, jak przed kuracją odchudzającą, którą zafundowaliśmy sobie przed wakacjami. Nagle jesteśmy zdziwieni, że jemy tak samo, a tyjemy. Dlatego długofalowa kompletnie nam się nie opłaca być na dietach.

Jak znaleźć w sobie motywację wewnętrzną?

Przede wszystkim trzeba sobie zadać kilka ważnych pytań. Co jest dla mnie ważnego w odchudzaniu? Co to zmieni w moim życiu, gdy schudnę? Motywacja musi być pozytywna i wewnętrzna. Odchudzanie samo w sobie nigdy nie jest celem. Za tym stoją nasze różne, niezaspokojone potrzeby: ładnego wyglądu, szczupłej sylwetki, zdrowia, poczucia pewności siebie. Lista powodów może być długa, jednak każdy musi odnaleźć swój własny, indywidualny powód. Następnie trzeba się zastanowić, czy sposób, który wybieram, jest w ogóle możliwy do realizacji długofalowo. A więc pytania: jakim kosztem to się odbywa? Jakie są konsekwencje mojej metody odchudzania? I czy ona w ogóle jest skuteczna?

A co ze sportem jesienią i zimą?

Oczywiście szukamy różnych wymówek, sabotujemy pomysł o rozpoczęciu zdrowego stylu życia po to, żeby trochę się z tej odpowiedzialności zwolnić, bo najzwyczajniej w życiu nam się nie chce. Zawsze są jakieś sposoby, tylko trzeba ich poszukać. Aktywność fizyczna przede wszystkim musi być przyjemna i „moja”, tylko wtedy będzie nas motywować do działania. Wymaga to jednak znajomości siebie. Warto też po prostu ruszać się przy okazji wykonywania innych czynności, jest to tak zwana aktywność spontaniczna– pójść schodami, zamiast wjechać windą, wysiąść dwa przystanki wcześniej i pójść pieszo.

Skoro już tak wiele czasu spędzamy jesienią w domu, może powinniśmy ten czas na kanapie z kubkiem herbaty w ręku wykorzystać na rozmyślania o tym, czym jest dla nas zdrowy styl życia i jak znaleźć w sobie wewnętrzną motywację, żeby raz na zawsze rozprawić się z dodatkowymi kilogramami?

Patrząc nawet na cykle natury, jesień jest czasem pewnego uśpienia. Może więc ułatwić nam zanurzenie się w swoich emocjach. Cała przyroda wokół zamiera, by na nowo odrodzić się na wiosnę. To doskonały pomysł, by wykorzystać ten czas w podobny sposób, by powitać wiosnę w nowym wydaniu. Dzięki temu może tym razem udam nam się nie powielać tych samych schematów, które wyłącznie nas frustrują i nie szukać szaleńczo diety cud tuż przed sezonem bikini w przyszłym roku.


 

Fot. Elżbieta Lange / archiwum prywatne

Fot. Elżbieta Lange / archiwum prywatne

Elżbieta Lange – psychodietetyk, terapeuta, Diet Coach, autorka książek „Gdybym tylko schudła…” i „Nie t(ł)ucz się dietami”

 


Lifestyle

Jak zniszczyć swoją skórę? 10 prostych sposobów. Który dziś zaliczyłaś?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
18 września 2017
Fot. iStock/Voyagerix

Wszystkie marzymy o pięknej, świetlistej skórze bez wyprysków, przebarwień i zmarszczek. Zazdrościmy kobietom, które nie muszą używać korektora i tony podkładu. Zapewne swój wygląd po części zawdzięczają genom. Jeśli nie masz tego szczęścia, powinnaś skupić się na odpowiedniej pielęgnacji skóry twarzy. Zanim jednak pobiegniesz po kolejny, bardzo drogi krem, zastanów się, czy nie popełniasz któregoś z najpopularniejszych, urodowych błędów. 

Oczyszczanie twarzy

Dokładne oczyszczanie skóry twarzy po całym dniu to podstawa. Na jej powierzchni zbiera się nie tylko kurz (tak, tak!), ale również bakterie i zarazki, które w połączeniu z kosmetykami i potem odpowiadają za większość podrażnień skóry. Jeśli chcesz cieszyć się nieskazitelną cerą, powinnaś przede wszystkim odpowiednio oczyszczać twarz przed pójściem do łóżka. W czasie snu nasza skóra regeneruje się i oddycha, a zatkane pory skutecznie to uniemożliwiają. Płyn micelarny do demakijażu, żel do mycia twarzy, bieżąca woda, tonik i krem na noc to absolutne minimum.

Ilość produktu

Jeżeli na opakowaniu napisano „nanieś 1-2 krople na skórę twarzy”, to oznacza 1-2 krople, a nie 15. Niestety większość z nas sądzi, że im więcej kremu/maści/serum/korektora nałożymy na twarz, tym lepszy efekt osiągniemy. Po pierwsze, marnujesz kosmetyk. Po drugie, możesz podrażnić skórę i zablokować pory. W przypadku kremu na dzień/na noc wystarczy nałożyć porcję odpowiadającą 5-groszowej monecie. Serum: 2-3 krople. Mleczko do demakijażu: porcja odpowiadająca 5-złotówce.

Niewłaściwa kolejność

To, który kosmetyk nałożysz jako pierwszy, a który jako ostatni, ma ogromne znaczenie. Dzięki temu produkt może się wchłonąć, nie roluje się na skórze i ma w ogóle szansę zadziałać. Po oczyszczeniu twarzy (tak, po nocy również trzeba to zrobić) w ruch idzie: tonik, serum, krem nawilżający, krem z filtrem (jeśli nie zawiera go podkład). Dopiero teraz możesz nakładać makijaż.

Brak ochrony przed słońcem

Jeśli wydaje ci się, że krem przeciwsłoneczny musisz stosować tylko wtedy, gdy planujesz leżeć plackiem na leżaku, jesteś w błędzie. Skóra wystawiona jest na szkodliwe działanie promieni UV właściwie zawsze, gdy świeci słońce. Rezygnacja z kremu z SPF skutkuje szybkim starzeniem się skóry i nieestetycznymi przebarwieniami. Ważne, by nakładać go na całą twarz, także przy linii włosów. Na szczególną uwagę zasługują policzki i nos.

Niecierpliwość

Kupujesz nowy kosmetyk, nakładasz go kilka razy na skórę i rzucasz w kąt, bo nie widzisz rezultatów? Większość produktów należy stosować 6-12 tygodni, by móc w pełni ocenić efekty. Co więcej, częsta zmiana kosmetyków może podrażniać skórę. Stanie się ona na przykład bardzo wysuszona lub przeciwnie – zacznie nadmiernie produkować łój. Zacznie częściej mogą również pojawiać się wypryski i przebarwienia.

Pomijanie szyi

Skóra w tym miejscu jest delikatniejsza. Wymaga więc równie starannej (jeśli nie dokładniejszej) pielęgnacji. Wszystkie zabiegi, które wykonujesz w obrębie twarzy powinny też dotyczyć dekoltu i szyi. Chodzi więc o oczyszczenie, nawilżenie i ochronę przeciwsłoneczną. W aptekach i drogeriach dostępne są specjalne preparaty, dedykowane skórze na szyi. Pamiętaj, by zawsze ostrożnie ją pielęgnować – nie lubi tarcia.

Moczenie twarzy

Skóra na twarzy nie lubi mycia pod prysznicem. Kilkunastominutowy kontakt z wodą znacznie ją wysusza, przez co staje się zaczerwieniona i podatna na zakażenia. Bariera lipidowa, która naturalnie występuje na skórze twarzy ma za zadanie chronić ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Czym innym jest bowiem umycie twarzy pod bieżącą wodą, a czym innym intensywnie i długie moczenie.

Nieodpowiednia metoda walki z wypryskami

Gdy tylko na skórze pojawi się krostka, natychmiast traktujesz ją wszystkimi preparatami przeciwtrądzikowymi, jakie masz w domu? Po pierwsze źle dobrany kosmetyk może spowodować zaczerwienienie i złuszczanie skóry. Po drugie, stosowanie kilku specyfików jednocześnie może ją uszkodzić, jeśli substancje wejdą w interakcję. Jeśli masz skórę trądzikową, powinnaś udać się do dermatologa, który znajdzie przyczynę choroby i zapisze odpowiednie leki. Jeśli krostki pojawiają się sporadycznie, ogranicz się do jednego kosmetyku, który redukuje niedoskonałości. I najważniejsze! Niczego nie wyciskaj.

Brudne pędzle i przeterminowane kosmetyki

Niektóre z nas zupełnie nie dbają o swoje akcesoria do makijażu, które już po kilku użyciach stają się siedliskiem bakterii. Pędzle powinno się myć co kilka dni pod bieżącą wodą przy użyciu chociażby delikatnego szamponu dla dzieci. Pamiętaj też, by nie używać przeterminowanych kosmetyków. Datę ważności znajdziesz na opakowaniu. Powinnaś również poszukać specjalnego oznaczenia – rysunek kremu z uchylonym wieczkiem i liczbą informuje, przez ile miesięcy po otwarciu produkt nadaje się do użytku. Datę można zapisać markerem na opakowaniu.

Jeden ręcznik do ciała i twarzy

Nawet jeśli dokładnie oczyszczasz twarz rano i wieczorem, mogą pojawić się na niej wypryski, gdy używasz jednego ręcznika do całego ciała. Najlepiej osuszać skórę na twarzy jednorazowym, papierowym ręcznikiem. Jeśli nie masz takiej możliwości, używaj oddzielnego ręcznika i zmieniaj go co 2-3 dni. Pamiętaj też, by po każdym użyciu pozwolić mu wyschnąć – bakterie uwielbiają wilgoć.


 

Źródło: Parenting Nation/Poradnik Zdrowie


Zobacz także

Niewidzialny – nie znaczy gorszy. Przyjaciel potrzebny od zaraz. Akcja „Prawdziwa przyjaźń rodzi się w dzieciństwie”

„Proś, walcz, a potem żyj!", czyli jak rozstać się dobrze. Wyznanie porzuconej

„Proś, walcz, a potem żyj!”, czyli jak rozstać się dobrze. Wyznanie porzuconej

12 cytatów o rodzicielstwie, autorstwa wybitnych pisarzy