Lifestyle

10 rzeczy, które warto zrobić z przyjaciółką

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 października 2017
Fot. iStock/filadendron
 

Są tacy ludzie, bez których nie wyobrażamy sobie naszego życia. I to niekoniecznie ci, którzy pojawiają się każdego dnia, pozostając na wyciągnięcie ręki. Są tacy ludzie, do których możemy zadzwonić w środku nocy, choć nie dzwoniłyśmy przez ostatnie tygodnie, wypłakać się wiedząc, że po drugiej stronie jest ktoś, kto nas rozumie. Nie ocenia, akceptuje, wesprze, a kiedy trzeba porządnie kopnie w tyłek.

„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać” pisał autor „Małego Księcia”.

Ale przyjaciele nie są tylko od wspierania, od pomagania i sprawiania, że czujemy się bezpiecznie. To z przyjaciółmi można konie kraść. Można przy nich być największym wariatem, nikogo nie udawać i otwarcie mówić to, co w danym momencie się myśli i czuje.

Są rzeczy, które warto zrobić z przyjaciółką, bo jeśli nie z nią, to z kim?

Wykąpać się nago w morzu czy jeziorze

Mój numer jeden na liście. Bo to zupełnie inna kąpiel niż z facetem, prawda? Wpadłyście kiedyś na taki pomysł? Gdzieś wieczorem siedząc przy ognisku, a może spędzając wakacje z rodzinami w jakimś ciepłym kraju? Ty wiesz, co ona czuje, a ona co ty. To niesamowite poczucie jedności i wolności. I jakby kto się nie zarzekał, to jest w tej chwili coś wyjątkowego. Ona zostaje z nami na zawsze – ze względu na szaleństwo, na radość, na wyzwolenie się z ograniczeń, brak skrępowania. Tak, jeśli wykąpać się nago, to tylko z przyjaciółką.

Pojechać na Woodstock

Alb na Opener’a, czy na jakikolwiek inny festiwal, wziąć kalosze, namiot – choć może nigdy w nim nie spałyście i poszaleć bez względu na to, ile macie lat, jak wyglądacie i co w życiu robicie. Przecież jak nie teraz, to kiedy? A jak nie z przyjaciółką, to z kim? Kto odważy się wziąć udział w takim szaleństwie? Przecież tylko ona, bo macie do siebie zaufanie i wiecie na co was stać (nikt nie wie tyle, co przyjaciółka).

Wyjechać na samotną wyprawę

We dwie na samotną. Z daleka od ludzi, od cywilizacji. Może w góry, może na jakąś zabitą dechami wieś? Zależy, co kto lubi. Zmęczyć się wspólnie, być skazanymi na siebie, zrobić sobie detoks od wszystkich innych relacji, by móc na nie spojrzeć z dystansem, przez pryzmat tej właśnie przyjaźni, tego, co dla mnie jest w życiu ważne, i jakich ludzi chcę mieć obok siebie.

Zafundować sobie weekend w SPA

Bo z kim, jak nie z przyjaciółką poczuć odrobinę luksusu? Porozpieszczać się trochę, zjeść coś dobrego, poczuć się trochę jak księżniczki. Te potrzeby zrozumie tylko przyjaciółka, z którą poplotkujecie o innych facetach w saunie czy na basenie. Wypijecie dobre wino, zjecie coś pysznego, wpadniecie w głupkowaty nastrój wieczorem i może wyskoczycie na jakieś tańce.

Zorganizować maraton filmowy

Obowiązkowy w tym zestawieniu. Przygotowanie listy ulubionych filmów, komedii romantycznych, których nie chce obejrzeć z wami żaden facet, czy dramatów, które łapią za gardło. Do tego karton chusteczek, wino, lody, popcorn. Czy można sobie wymarzyć doskonalszy wieczór? Moim zdanie trudno… Nie macie jeszcze wieczornych planów? Może ten wprowadzicie w życie.

Iść razem na randkę

Bo z kim jak nie z przyjaciółką, gdy umawiasz się z facetem poznanym wirtualnie, ale nie wiesz, czy ci się spodoba? Pomoc przyjaciółki niezbędna, ona poobserwuje, oceni i dyskretnie zniknie, gdy dasz jej sygnał lub obie uciekniecie z tego spotkania.

Upić się

Z przyjaciółką choć raz zalać się w trupa. Upić się tak, że kiedy będziesz wspominać ten wieczór, to trudno ci będzie na trzeźwo ogarnąć wszystkie emocje, jakie wam towarzyszyły, od śmiechu po płacz, od złości po miłość. I to zrozumienie, gdy na drugi dzień pęka wam głowa, a wy i tak wiecie, że to był dobry wieczór.

Zrobić coś, na co zawsze miałaś ochotę

Coś szalonego, wariackiego, co siedzi gdzieś w tobie, a na co nie masz odwagi. Wiesz, że przyjaciółka zrozumie każdy twój najbardziej zwariowany pomysł i wejdzie w to z przyjemnością móc przeżyć razem z tobą jakąś przygodę. Co to może być? Każda z nas nosi w sobie taką myśl.

Przebiec maraton

Albo zdobyć jakiś szczyt, przepłynąć jezioro, iść na dwudniowe przejście Kotliny Jeleniogórskiej, wziąć udział nawet nie w maratonie, ale choćby w biegu na 10 kiometrów. Nie wiem, zrobić coś ekstremalnego, coś co dla was obu będzie trudnością, ale wchodzicie w to, bo czujecie, że warto, że może to szalony pomysł, ale czemu nie spróbować. Bo wiecie, że będziecie dla siebie wsparciem i motywacją. Żadna inna relacja nie czuje tego poczucia mocy, że razem możemy więcej.

Zrobić sesję zdjęciową

Pomyślałam o tym patrząc na rodzinne sesje zdjęciowe. Tych jest zawsze najwięcej, są też dzieciowe, są indywidualne, ale trudno mi znaleźć sesję fotograficzną przyjaciółek. A jaka by to była pamiątka, jaka zabawa! Zastanawiasz się nad prezentem dla przyjaciółki, nawet takim bez okazji? Może sesja zdjęciowa, za kilka, kilkadziesiąt lat będziecie do niej wracać z uśmiechem. A kto wie, może wtedy odważycie się zrobić sobie taką samą jeszcze raz, żeby zobaczyć, że wasza miłość się nie zestarzała?

Co byście dodały do tej listy?


Lifestyle

O sile i wyjątkowej relacji. „Żeby dobrze zadbać o innych – naszą rodzinę, bliskich, musimy najpierw zadbać o siebie”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
7 października 2017
Fot. iStock/mammuth
 

Emi: Więzi i Siła

Od dłuższego czasu zadaję sobie pytanie, co sprawia, że jesteśmy silne lub słabe? Jak buduję własną siłę? Jak budują tą siłę inne kobiety? O tym właśnie piszemy naszą książkę, bazując na rozmowach z kobietami, które praktykują jogę, uprawiają zawodowo lub amatorsko jakiś sport. Jedną z bohaterek jest Mariola – Doula czyli asystentka macierzyństwa , pomagająca innym kobietom przed, w trakcie i zaraz po porodzie. Mariola jest także nauczycielką Hatha Jogi.

O samej jodze mówi:

Joga nauczyła mnie lepszego kontaktu ze swoimi potrzebami, nauczyła podążać za tymi potrzebami i nie traktować ich jako fanaberii lub kaprysów lecz ważnych wytycznych , dzięki którym czuję się dobrze. Dzięki temu stopniowo nauczyłam się prosić i dostawać, oraz z szacunkiem odnosić się do potrzeb innych, widzieć innych przez pryzmat ich potrzeb a nie moich subiektywnych ocen. Złagodniałam, zrozumiałam że traktowanie siebie i innych z wyrozumiałości i współczuciem, które sugerują nauki jogiczne to krok w kierunku większego zadowolenia i szczęścia w życiu. Zaczynam czuć się szczęśliwa. Zaczynam robić to co jest w zgodzie ze mną.

Mariola opowiedziała mi o trudnych relacjach z mamą, ale także o wielkiej roli kobiet w jej życiu – tych, które biorą udział w jej zajęciach, korzystają z jej wiedzy jako douli, innych nauczycielek jogi, a także inne douli.

Mariola podkreśla i docenia to, że kobiety mocno się dziś łączą, tworzą sieci kobiet, czasem mentorek, które pomagają sobie rozwiązywać problemy z różnych obszarów. Często wspierają się też zawodowo dzieląc wiedzą coachingową, biznesową, z obszaru nauczania jogi.

Od kiedy działamy z Kasią, czyli prawie 2 lata, organizujemy wspólnie warsztaty, na których łączymy jogę z warsztatem ZADBAJ O SIEBIE.

Nie wiem, jakie macie doświadczenia, ale moja mama każdą rozmowę telefoniczną kończy ze mną w tym zdaniem :

– No i dbaj o siebie!

A ja myślę – co to właściwie znaczy?

Wracając do warsztatu to w dużym skrócie: w pierwszej części Kasia prowadzi praktykę jogi, a w drugiej w małych kobiecych zespołach rozmawiamy o naszych mocnych stronach, o tym co znaczy być silną i co to znaczy dbać o siebie. Niedawno prowadziłyśmy taki warsztat na Kongresie Kobiet w Poznaniu.

Po całym dniu paneli, wykładów, siedzenia, z ulgą zdjęłyśmy buty, rozwinęłyśmy maty, żeby się porozciągać i miarowo pooddychać. W części warsztatowej, przedstawiałyśmy się i jedna z dziewczyn, powiedziała że ostatnio czuje, że jest kurą domową. Nie ma dla siebie czasu, koncentruje się na sprawach domu i dzieci.

W trakcie było sporo rozmów o sile, potrzebach, wartościach. Na końcu ta sama dziewczyna powiedziała, że uświadomiła sobie, że musi znaleźć czas tylko dla siebie, znów pozwolić sobie na własne życie. Że jest to dla niej priorytet.  Wielokrotnie w naszych rozmowach, podczas warsztatów przewija się myśl: Żeby dobrze zadbać o innych – naszą rodzinę, bliskich, musimy najpierw zadbać o siebie.

Lecieliście samolotem? Na początku obsługa szkoli z użycia maski tlenowej. Instrukcja brzmi: najpierw włóż maskę sobie, potem dopiero dziecku.

Ten komunikat w pierwszej chwili kompletnie mnie zaskoczył. Dlaczego najpierw sobie, dlaczego w pierwszej kolejności nie ratować dziecka?

Ale jak mawiają zawodowi ratownicy: Dobry ratownik to żywy ratownik.

Czyli przekładając to na Twoje codzienne życie. Jeśli Ty jesteś wykończona, osłabiona, przepracowana w końcu i tak ucierpią na tym inni. A co jeśli dopadnie Cię depresja, rozchorujesz się poważnie i odejdziesz?. Jak oni sobie wtedy poradzą?

O tym właśnie rozmawiamy. Podczas warsztatów. Przed jogą. Po jodze. Bo joga staje się w rzeczywistości trampoliną, która przenosi nas w inny obszar. Rozmawiamy, mówimy o naszych rozterkach, poznajemy siebie.

Doktor Scilla Elworhy, trzykrotnie nominowana do nagrody Nobla, brytyjska działaczka, na rzecz pokoju na świecie, mówi o tym co zrobić by zapobiec eskalacji przemocy – jak radzić sobie z gniewem, strachem, wewnętrznymi kryzysami. Jak walczyć, bez używania przemocy? Podkreśla rolę budowania wewnętrznej siły, świadomości, samopoznania, które pozwalają nam zmienić nasze osobiste podejście do przemocy

Mówi o roli medytacji, samokontroli jako przykładowych narzędziach budowania wewnętrznej mocy. O tym jak zrozumiała, że wykorzystanie gniewu przeciw ludziom odpowiedzialnym za produkcję, stosowanie broni nuklearnej jest bezzasadne. I że gniew jest ważnym paliwem, jeśli wykorzystamy go przeciwko problemom, rzeczom ale nie bezpośrednio przeciwko ludziom. Bo tylko panując nad gniewem możemy dojść do porozumienia z ludźmi.

Scilla Elworthy mówi też o tym, że w naszym stuleciu zmienia się sposób sprawowania rządów. W XX wieku to rządy odgórnie podejmowały za nas decyzję. W tym stuleciu sami ludzie łączą się ze sobą, współpracują, dyskutują nad ważnymi tematami i poprzez swoje działanie wywierają wpływ na lepszą miejmy nadzieję mniej krwawą, rzeczywistość.

Dr Scilla Elworthy działa w skali globalnych konfliktów.

Ja z Kasią, działamy w mikroskali. Wzmacniamy siebie, praktykując jogę, a przy okazji rozmawiamy o życiu. Niejednokrotnie w tych rozmowach pojawiają się kwestie przemocy, niepłaconych alimentów, rozwodów, zdrad, trudnych związków, opieki nad dziećmi. Dajemy sobie czas i przestrzeń by, na ile potrafimy, po prostu sobie pomóc.

Joga pozwala nam budować fizyczną i mentalną siłę. Jest też wstępem do budowania relacji, więzi, tworzenia małych kobiecych społeczności. Wiemy że potrzeba nam siły, żeby dobrze żyć, jak najlepiej i bezkrwawo rozwiązywać życiowe problemy, unikać małych, prywatnych wojen.  Jednym zdaniem – by budować tą siłę, potrzebna nam joga i inne kobiety wokół.

Kasia: Bycie razem, tworzenie relacji jest równie ważne jak sama praktyka jogi.

Jestem nauczycielką jogi, praktykuję głównie z kobietami i jestem od dawna głęboko przekonana, że powyższe stwierdzenie ma ogromny sens. Potwierdzenie moich obserwacji znalazłam w książce profesorki, badawczyni, naukowczyni i psycholożki Carol Gilligan. Niezmiernie ucieszył mnie fakt, że coś za czym poszłam wyłącznie intuicyjnie zostało potwierdzone naukowo.

„Inny Głosem” Carol Gilligan to jedna z najważniejszych książek w dziedzinie psychologii, jakie opublikowano w XX wieku, przetłumaczono ją na kilkanaście języków. Książka ta posłużyła głównie jako inspiracja do dalszych badań naukowych i wywołała przede wszystkim debatę publiczną, dzięki której kobiety zaczęły widzieć siebie z innej perspektywy.

Carol Gilligan wprowadziła do nauk społecznych głos kobiet mówiących we własnym imieniu i w zgodzie z własnym ja. Dotąd psychologia wywodziła koncepcje rozwoju lub zdrowia psychicznego człowieka głównie z badań nad mężczyznami. Analizując badania, których przedmiotem były kobiety, autorka pokazuje różnicę między rozwojem kobiet i mężczyzn dowodząc, że kobiety inaczej patrzą na kwestie związków czy relacji.

Zatem gdy wyrwie się doświadczenia kobiet z ciasnych ram teorii napisanych przez mężczyzn o mężczyznach to powstaje całkiem nowa perspektywa.

Zresztą sama zawsze czułam intuicyjnie, że mówienie czy pisanie to akt głęboko relacyjny. U Gilligan czytam: „Męskość definiuje się przez oddzielenie, podczas gdy żeńskość przez przywiązanie (bo przecież syn żeby dorosnąć, stać się dojrzałym mężczyzną odchodzi od matki ) dla męskiej tożsamości płciowej zagrożeniem jest bliskość, natomiast dla żeńskiej – separacja”. (Czy to nie już Virgina Woolf nazwała pewne wartości wartościami istotnymi tylko dla kobiet? – uśmiecham się do siebie)

Co zatem o warsztatach jogi mówią kobiety?

( Poniżej przytaczam kilka wypowiedzi kobiet, które wzięły udział w naszych warsztatach):

Wspólne rozmowy podczas których porusza się wiele tematów od kuchni po świat męsko – damski niezależne od tego kto jakie ma wykształcenie i pozycję w życiu, bo problemy okazują się być takie same dla wszystkich.  Można z tych rozmów czerpać dużo wiedzy gdyż każda z nas ma inny bagaż doświadczeń. Iwonka

Dzięki jogowym warsztatom mam kontakt ze sobą i innymi kobietami, buduję relację, poczucie wspólnoty, odrywam się od codziennych trosk, poznaję fascynujące kobiety i miejsca, pracuję nad własnymi emocjami Monika

Warsztaty pozwalają mi wzmocnić poczucie harmonii ze światem i z innymi. Monika

Dla mnie taki wyjazd to jak oddech dla duszy i dla ciała. Jadę pod pretekstem jogi, ćwiczeń a tak na serio to chce pobyć z babeczkami, ich myślami , doświadczeniami, ciepłym słowem, czasem gorzkim i ciężkim. To pozwala odnaleźć się w tym świecie, ta perspektywa mnie osobiście jako kobietę uspakaja. Pozwala nabrać sił, wewnętrznie nastraja. Poprzez rozmowy i warsztaty można podpatrzeć inne spojrzenie na dany temat i potem wyciągnąć wnioski dla siebie. Na warsztatach odnajduję świeżość, inność, różnorodność kobiet tam przebywających. Mimo różnic wiekowych, charakterów znajduję spokój ducha który pozostaje potem ze mną na długo. Kasia

Dodatkowo świat jogi do którego nas zapraszasz jest także niesamowitym doznaniem. Podczas ćwiczeń czuję jak ta energia rozprzestrzenia się od stóp do głów, a czytanie ważnych książek mobilizuje umysł co sprawia że i ciało i umysł ćwiczą na najwyższym poziomie. Czuję się wtedy taka wyjątkowa, silna i kreatywnie nastrojona do życia. Asia

(Podczas warsztatów jogi czytam kobietom ważne książki, niekoniecznie bezpośrednio związane z joga ale bardziej z nurtu tzw feminizująco-wzmacniającego)

Kolejna wypowiedź:
Dla mnie jest to idealny czas. Moje ciało i umysł oraz towarzystwo wspaniałych otaczających mnie kobiet tworzą idealne zestawienie Monika

Moim zdaniem powyższe wypowiedzi ale przede wszystkim nasze obserwacje świadczą o swoistego rodzaju siostrzeństwie, które tworzy się podczas warsztatów jogowych i z którego kobiety mogą czerpać siłę i poczucie wspólnoty.

Podobno mózg mężczyzny chętnie popada w stan niewerbalny – potrzebuje tego stanu żeby odpocząć. Kiedy kobieta pyta: „O czym myślisz?”, a mężczyzna odpowiada „O niczym”, to ona zakłada, że on ukrywa przed nią swoje życie wewnętrzne.

Bo to kobiety potrzebują relacji! Jestem o tym głęboko przekonana.

Naomi Wolf amerykańska pisarka, feministka, badaczka relacji w swojej książce Wagina pisze:

‘’Niemal we wszystkich kulturach, z wyjątkiem zachodniej, kobiety co dzień spędzają jakiś czas jedynie w towarzystwie innych kobiet. W Zachodniej Afryce mają swoje stragany na targach, w Dolinie Róż w Maroku idą nad rzekę robić pranie, na przedmieściach Delhi spotykają się w południe na pogaduchy na swoich werandach. We wszystkich tych społecznościach kobiety muszą pokonywać wiele życiowych trudności i często są dyskryminowane, ale ich mężowie nie budzą w nich tak wielkiej irytacji, jak w kobietach na Zachodzie. (pomijam tutaj kwestie przemocy domowej). Mężczyzna nie musi bohatersko brać na siebie ciężaru, jakim jest zaspakajanie neurologicznej potrzeby rozmowy u jego żony, bo przy takiej chemii jego mózgu to zadanie jest w zasadzie niewykonalne.’’

Niezależnie od tego jakie są nasze związki z mężczyznami czy jesteśmy w nich szczęśliwe czy nie to nasze warsztaty stają się dla nas i dla kobiet współczesną wersją darcia pierza albo łuskania fasoli (w wersji wege). Dają siłę i budują relację.

Aby jeszcze mocniej zobrazować i naświetlić kwestię relacji posłużę się konkretnym przykładem – kobiety praktykującej jogę, jednej z bohaterek naszej książki.

Monika praktykuje jogę od 2 lat ale za to bardzo intensywnie, pani prokurator od trudnych spraw (molestowanie dzieci), obecnie nie jest już czynna zawodowo. Niezwykle inspirująca kobieca postać.

Nasze poznanie się to właśnie historia kobiecej relacji. Monikę poznałam 15 lat temu na internetowym forum dla mam. Chcieliśmy bardzo mieć dzieci, to był ten moment, na początku nie wychodziło więc szukałam pomocy. Nasze forum było czymś na kształt kobiecej grupy wsparcia, pisałyśmy o wszystkim, dzieliłyśmy się radami, zaprzyjaźniałyśmy się, organizowałyśmy spotkania na żywo i oczywiście raz na jakiś czas wybuchała awantura. Któraś się obrażała ale zawsze wracała. Przyjmowałyśmy ją z powrotem z radością. Przez ten cały czas kiedy rodziły się dzieci, pierwsze ząbki, nocniki, przedszkole, szkoła – miałyśmy kontakt ze sobą. Nasza internetowa społeczność zmieniła po latach swój charakter. Jak to w życiu pojawiły się kryzysy małżeńskie, rozwody, część dziewczyn odeszła i nie wróciła już niestety.

O kobiecej sile o i relacjach rozmawiałam z Moniką 15 lat później, wczesnym lipcowym popołudniem, na ławeczce z widokiem na pole i wczesne sianokosy. W miejscowości (nomen omen) Silna Nowa, gdzie organizuję warsztaty jogowe.

Co daje Ci joga?

To pytanie musiało paść, jesteśmy przecież na jogowym wyjeździe. Monika przeszła kilka lat temu depresję.

– Intensywna praktyka jogi – fizyczność pomaga, bo przecież depresja nie lubi ruchu.

Jak nie było jogi to Monika biegała albo sprzątała czyli czyściła przestrzeń. Zresztą asany (pozycje jogi) są jak sprzątanie układasz ciało w określony sposób. Stopy zakorzeniasz w ziemi i to psychicznie działa.

Na warsztatach jogi praktykujemy Wojowniczki (Viravadrasana) czy Potężne (Utkatasana) – symbole w tym przypadku kobiecej siły i mocy.

Pod jogowego wyjazdu, żegnając się obie uśmiechamy się do swoich ciał. Chodź moje ciało. Stworzymy team.

Joga pomogła mi pokonać kryzys mojego ciała, nie będę mu już robić krzywdy, tylko będę z nim współpracować, teraz joga to dla mnie coś więcej – rozkwitanie siły kobiecej, budowanie relacji z innymi kobietami i szukanie u nich wsparcia – mówi Monika.

Po rozmowach na warsztatach w Silnej z innymi kobietami Monia zdecydowała się pójść do szkoły psychoterapii i rozpocząć nowe studia.

….

Jesteśmy obie od wielu lat zanurzone w jodze i uważamy, że joga praktykowana przez współczesne kobiety to nie tylko aktywność fizyczna zaliczana do form fitness body & mind ale to zdecydowanie coś więcej. To system, który może budować kobiecą siłę, pewność siebie, dawać dużo radości i spełnienia a także przyczyniać się do tworzenia silnych i ważnych kobiecych więzi. Dziękujemy wszystkim kobietom, które towarzyszą nam w tej drodze!

Emilia Kołowacik: Prowadzi Sunday is Monday – markę i małe kobiece studio projektowe. Joginka z pasji, socjolożka z wykształcenia. Realizuje warsztaty kreatywne wykorzystujące metody pracy design thinking. Łodzianka od zawsze.

Katarzyna Szota – Eksner:. Prowadzi szkołę jogi Yogasana, współtworzy Sunday is Monday. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie. Dziewczyna ze Śląska, wegetarianka, felietonistka i feministka 🙂

Razem czyli Kasia i Emi: Dobrze się rozumiemy. Wierzymy w kobiecą współpracę. Chcemy łączyć kobiety wokół idei budowania własnej siły. O tym będzie nasza wspólna książka nad którą pracujemy. Prowadzimy warsztaty dla kobiet w różnych miejscach w Polsce


Lifestyle

Kiedy narcyz mówi: „kocham Cię”, to znaczy „uwielbiam, że nie oczekujesz wzajemności”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 października 2017
Fot. iStock/g-stockstudio

To, co mam zamiar napisać, nie jest czymś, co kiedykolwiek powiem na głos, ponieważ oznaczałoby to moją przegraną, odebrałoby mi to poczucie, że jestem lepszy. Kiedy mówię „kocham cię” to znaczy, że kocham patrzeć, jak ciężko pracujesz nad tym, żebym czuł, że głównym celem twojego życia jest uszczęśliwienie mnie. I jak bardzo nie spodziewasz się, że odwdzięczę ci się tym samym. Przestałaś już na to liczyć, prawda?

Uwielbiam tę moc, z jaką wykorzystuję twoją życzliwość i twoje dobre intencje, by zyskać magiczne poczucie, że jestem kimś lepszym od ciebie. Jeśli sprawię, byś czuła się przy mnie kimś małym i niewiele znaczącym będę jeszcze bardziej szczęśliwy. To, że się temu poddajesz jedynie dowodzi temu, że jesteś słaba. Zasłużyłaś sobie na takie traktowanie.

Twoja słabość… Kocham myśleć o tobie jako o kimś słabym, wrażliwym, emocjonalnie niestabilnym. Moim największym źródłem przyjemności jest patrzeć na ciebie z pogardą. Twoja naiwność, twoja niewinność i twój żal są dla mnie tylko dowodami na twoją niższość w naszym związku

Uwielbiam wiedzieć, „że mam cię w garści”, że z łatwością mogę odciągnąć cię od tego, co dla ciebie ważne, żebyś zajęła się sprawami, które są co prawda niewiele znaczące, ale dotyczą tylko mnie.

Kocham także to, z jaką łatwością sprawiam, że skupiasz się wyłącznie na łagodzeniu mojego bólu (nigdy twojego). A jednak, niezależnie co robisz, nigdy nie czuję się wystarczająco dobry, wystarczająco kochany i doceniany.

(Nie chodzi tu wcale o bliskość, empatię, emocjonalną więź, która mamy, o to co zrobiłaś, czego nie zrobiłaś. Chodzi o moją pozycję w naszej relacji i to, żeby zatrzymać cię obok mnie, w jednym i tym samym miejscu, tu, gdzie cierpisz. To ja jestem lepszy i uprawniony do bycia podziwianym i pocieszanym, pamiętasz?).

„Kocham cię” oznacza, że ​​kocham to, co czuję, gdy jesteś ze mną i mogę myśleć o tobie jako o mojej własności. Kocham wyobrażać sobie, że jesteś dobrem, którego inni mi zazdroszczą.

Kocham to, że musisz tak ciężko pracować, aby udowodnić mi swoją miłość i oddanie, zastanawiając się, co jeszcze musiałabyś zrobić, abym uwierzył w twoją lojalność.

Widzisz więc sama, słowa „kocham cię” oznaczają jedynie to, że ​​kocham to, co czuję, gdy jestem z tobą. Że mogę cię obwiniać za każdym razem, gdy mam taką potrzebę. Pogarda dla ciebie zdaje się chronić mnie przed tym, do czego boję się przyznać – że czuję się całkowicie zależny od ciebie, tylko tobą mogę „karmić” moje poczucie wyższości i tylko dzięki tobie utrzymywać przy życiu moje iluzje.

Uwielbiam to uczucie, że muszę cię odzyskać, gdy tylko grozisz mi odejściem. Rzucam wtedy kilka okruchów miłości naTwoją drogę i obserwuje, jak szybko i łapczywie je zbierasz, jak znowu mi ufasz, jak szybko łapiesz się w moją pułapkę wierząc „on się zmieni”.

„Kocham cię” oznacza, że ​​cię potrzebuję, jako tego kogoś, kto nie zrezygnuje ze mnie, mimo, że traktuję go jak emocjonalny worek treningowy na którym mogę się wyżyć, by poczuć się lepiej.

„Kocham cię” oznacza, że ​​jestem uzależniony od kształtowania twoich myśli i przekonań na mój temat, od sprawiania, że myślisz o mnie jako o swoim cudzie i zbawicielu, sensie życia.

Kocham sprawiać, że ​​czuję się jak bóg, uwielbiany, że daje ci nagrody i kary, które przyjmujesz z wdzięcznością i pokorą.

„Kocham cię” oznacza, że ​​kocham to, co czuję, gdy widzę siebie w twoim spojrzeniu pełnym uwielbienia, bo  przecież jesteś moją największą fanką i wielbicielką.

Kocham też to, jak umiejętnie manipuluję opiniami innych, by postrzegali mnie jako „dobrego” faceta, niezdolnego do wyrządzenia ci krzywdy. Tylko ty wiesz, że tak naprawdę nigdy nie jestem z ciebie zadowolony, zawsze narzekam, zawsze cię kontroluję.

Uwielbiam być narkotykiem, który po prostu musisz „wziąć”, niezależnie od tego, jak mocno się nad tobą znęcałem i pomimo tego, ile dobrej energii odprowadziłem z twojego życia.

Kocham to, że mogę odizolować Cię od innych, którzy życzą ci dobrze i chcą twojego szczęścia. Nie mogę uwierzyć jak dobry w tym jestem – odcięłaś się od wszystkich, którzy byli dla ciebie ważni.

Wybacz, ale pustka wewnątrz mnie wywołuje potrzebę ciągłego „zasysania” życia, oddechu i witalności, a twoja determinacja by być dla mnie coraz lepszą łechce moje niezaspokojone ego.

Twój narcyz


Na podstawie: blogs.psychcentral.com

 


Zobacz także

Cudowne suknie zaprojektowane w bardzo nietypowy sposób. Którą byś wybrała?

Żel intymny się nie sprawdził? Możesz zastosować go w inny sposób

„Później, mam teraz panią z gwałtem”. Szokujące przesłuchanie kobiety, która została zgwałcona