Książki

Zbyt często sekrety są ukrywane. Jak wypowiedzieć je na głos?

Oh!Books
Oh!Books
20 marca 2020
Fot. iStock

Niebezpieczne sekrety… świat tak dobrze je zna. Palące i rozbijające duszę na kawałeczki, ale nigdy nie wypowiedziane na głos. Gdy dzieje się nam krzywda, za wszelką cenę usiłujemy ją głęboko ukryć. Ta nazwana, obnażona i zdemaskowana zdaje się boleć jeszcze mocniej. Jednak by poradzić sobie z lękiem lub traumą, trzeba przede wszystkim przyznać przed samym sobą, że istnieją. To pierwszy krok do emocjonalnego uzdrowienia.

Nakładem Wydawnictwa Czarna Owca ukazały się kolejne już tytuły z cyklu „Terapia Traumy”:

  • TRAUMA. Od przemocy domowej do terroru politycznego,
  • OBLICZA LĘKU. Skąd się bierze i jak sobie z nim radzić.

Serdecznie polecamy Wam lekturę. To znacznie więcej niż poradnik. Książki ukazują zjawisko, przyczyny oraz metody leczenia, prowadzą czytelnika za rękę tam, gdzie nie zawsze sami zajrzymy. Lektura obowiązkowa, jeśli sami jesteśmy trakcie przepracowywania swoje traumy  i jeśli chcemy zrozumieć, jak zło potrafi ukryć się w czyjejś duszy.

TRAUMA. Od przemocy domowej do terroru politycznego

TRAUMA. Od przemocy domowej do terroru politycznego  Judith Herman

Fot. Materiały prasowe

 Judith Herman

Gatunek: praca naukowa, poradnik psychologiczny

Wydawnictwo: Czarna Owca

Przełomowa praca na temat traumy i jej terapii. To bez wątpienia najważniejsza książka Judith Herman, która zrewolucjonizowała podejście do traumy oraz leczenia ofiar przemocy.

Judith L. Herman –  amerykańska psychiatra, badaczka i wykładowczyni, autorka prac skupiających się na zrozumieniu i leczeniu przyczyn traumy.

W Traumie ukazany jest konflikt pomiędzy chęcią wyparcia tragicznych wydarzeń a wykrzyczenia ich głośno. Zbyt często sekrety są ukrywane; dopiero ich ujawnienie może rozpocząć proces leczenia, zarówno dla pokrzywdzonych, jak i ich bliskich. To jednak niełatwy proces. Obraz wydarzeń bywa fragmentaryczny i skomplikowany do poskładania, trudno nawet znaleźć słowa, by zacząć o tym mówić.

Autorka, sięgając zarówno do własnych badań, jak i literatury, pokazuje zaskakujące paralele między tragediami prywatnymi i publicznymi. Indywidualne doświadczenia stają się w ten sposób częścią szerszego, politycznego kontekstu. W takim podejściu trauma może być zrozumiana jedynie w odniesieniu do społeczeństwa – proces jej leczenia przebiega więc również podobnymi ścieżkami.

Judith Herman prezentuje główne etapy leczenia, na które składają się zapewnienie bezpieczeństwa, rekonstrukcja traumatycznej historii oraz odbudowa więzi między zdrowiejącą osobą, a wspólnotą, do której należy. Ilustruje je powieściami osób dotkniętych traumatycznymi zdarzeniami i studiami przypadków zaczerpniętymi ze zróżnicowanej literatury. W swojej pracy łączy perspektywę kliniczną i społeczną, nie gubiąc przy tym ani złożoności indywidualnego  doświadczenia, ani skali politycznego kontekstu.

Trauma to precyzyjnie udokumentowana, wstrząsająca praca, wykorzystująca zeznania ofiar, dzienniki więzienne i literaturę. To owoc dwudziestu lat doświadczeń i pracy badawczej, który odmienia nasze myślenie.

OBLICZA LĘKU. Skąd się bierze i jak sobie z nim radzić

OBLICZA LĘKU. Skąd się bierze i jak sobie z nim radzić Fritz Riemann

Fot. Materiały prasowe

Fritz Riemann

Gatunek: praca naukowa, poradnik psychologiczny

Wydawnictwo: Czarna Owca

Jedno z najbardziej dogłębnych studiów psychologicznych dotyczących lęku. Riemann  próbuje oswoić nas z lękiem, wskazać konstruktywne sposoby wykorzystania go. Pokazuje, że lęku nie wolno się bać, że trzeba się z nim zmierzyć.

Lęk w sposób nierozerwalny wiąże się z naszym życiem. Towarzyszy nam w różnych formach od narodzin, aż do śmierci. Ludzkość w swej historii nieustannie podejmowała nowe próby ujarzmienia go, osłabienia i przezwyciężenia.

Magia, religia i nauka – wszystkie te dziedziny próbowały to czynić. Poczucie bezpieczeństwa odnajdywane w Bogu, miłość pełna poświęcenia, badanie praw natury lub asceza wyrzekająca się uroków życia, czy mądrość filozofów nie usuwają wprawdzie lęku, jednak pomagają go znosić, a nawet czynić owocnym dla naszego rozwoju. Ciągle jeszcze istnieje iluzja, którą po cichu pielęgnują w sobie wszyscy ludzie: wiara w to, że można przeżyć życie bez lęku. Lęk stanowi jednak część naszej egzystencji, jest odbiciem naszych zależności i przekonania o tym, że kiedyś umrzemy. Możemy tylko próbować używać sił jemu przeciwnych: odwagi, ufności, wiedzy, siły, pokory, nadziei, wiary i miłości, co pomaga zaakceptować lęk, rozpocząć zmaganie się z nim, pokonywać go ciągle miarowo.

~Fragment Wprowadzenia

Cenna pozycja zarówno dla osób zawodowo zajmujących się psychologią, jak i dla wszystkich zainteresowanych zagadnieniem lęku w życiu człowieka.

Fritz Riemann – niemiecki psycholog i psychoanalityk, żył w latach 1902-1979. W latach trzydziestych kształcił się pod kierunkiem Therese Benedek, Felixa Boehma, oraz Haralda Schulta-Henckego. Był współzałożycielem powstałego w 1946 roku Instytutu Badań Psychologicznych i Psychoterapii w Monachium. W latach 1956-1967 piastował stanowisko dyrektora Instytutu. Oblicza lęku to jedna z najważniejszych książek autorstwa Riemanna.

Książki należy do serii wydawniczej TERAPIA TRAUMY w której do tej pory ukazały się:

 Strach ucieleśniony Bessel van der Kolk   

Kompendium współczesnej wiedzy na temat traumy, będąc jednocześnie głęboko osobistą, pełną pasji opowieścią o szukaniu dróg pomocy ludziom cierpiącym z powodu traumatycznych przeżyć. Autor – wybitny psychiatra, badacz i klinicysta – zaprasza do zrozumienia traumy i odkrywania kolejnych metod wyzwalania z jej uścisku. Książka pozostawia głęboko humanistyczne, pełne optymizmu przesłanie: niezależnie od tego, w jak okrutne okoliczności rzuci nas życie, możemy zmobilizować w sobie siły nie tylko do przetrwania, ale także do uleczenia ze skutków przytłaczających doświadczeń.

Obudźcie tygrysa Peter A. Levine

Proponuje nową i pełną nadziei wizję traumy. Postrzega człowiecze zwierzę jako unikalną istotę, wyposażoną zarówno w instynktowną zdolność do uzdrawiania siebie, jak i intelektualnego ducha, który potrafi ten wewnętrzny potencjał wykorzystać. Zadaje intrygujące pytanie: „dlaczego zwierzęta żyjące w naturze, na wolności, chociaż wciąż doświadczają rozmaitych zagrożeń, nie cierpią na skutki traumy?”, oraz na nie odpowiada. Zrozumienie dynamiki, która sprawia, iż dzikie zwierzęta nie mają praktycznie objawów traumy prowadzi do odsłonięcia tajemnicy, dlaczego podlega im człowiek.

Trauma i pamięć Peter A. Levine

Dr Peter A. Levine mierzy się w tej książce z jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii związanych z terapią traumy – czy możemy ufać własnym wspomnieniom? Według niektórych wspomnienia traumatycznych wydarzeń nie są wiarygodne i nie ma z nich żadnego pożytku, inni zaś podkreślają ich kluczowe znaczenie w zrozumieniu tego, co nas spotkało. Dr Levine przekonuje, że każda ze stron ma trochę racji. Choć wspomnieniom można zaufać, najbardziej wartościowe w terapii są te, które początkowo uznajemy za najmniej wiarygodne – pamięć ciała, przeważnie niedostępną dla naszej świadomości.

Uleczyć traumę Peter A. Levine

Trauma jest zranieniem. Nasza psychika i dusza, może odnieść ranę tak samo jako ciało. Trauma jest naruszeniem ochronnej bariery zabezpieczającej przed nadmiernymi bodźcami. Dlatego trauma jest w układzie nerwowym, a nie w wydarzeniu. Prowadzi do poczucia obezwładniającego strachu, przytłaczającej bezsilności i przerażenia. Negatywnie wpływa na nasze postawy i zachowania, prowadzi do uzależnień i utrudnia podejmowanie decyzji. Odbija się na życiu rodzinnym i relacjach międzyludzkich, może też wywołać fizyczny ból oraz poważne choroby. Ale trauma nie musi być wyrokiem na całe życie! Można się z niej wyzwolić. Książka wyjaśnia, co się dzieje w naszym ciele i w naszej psychice, gdy doznajemy traumy. Pokazuje też, jak mądrość ciała pomaga traumę przezwyciężyć, i jak znów można się cieszyć pełnią życia.

Głos wnętrza Peter A. Levine

Trauma najczęściej kojarzy się z zaburzeniem psychicznym. Peter Levine po raz kolejny wyprowadza nas z błędu. Udowadnia, że ciało jest główną ofiarą traumy i uczy, jak odzyskać naturalną odporność organizmu. Autor w obrazowy sposób wyjaśnia wrodzone reakcje systemu nerwowego na głębokie psychiczne zranienia i przebieg procesów terapeutycznych. W swojej książce opiera się na najnowszych osiągnięciach w dziedzinie biologii, neurobiologii i psychoterapii zorientowanej na ciele.


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca


Książki

Wróg czy przyjaciel? W tym świecie nic nie jest pewne

Oh!Books
Oh!Books
9 kwietnia 2020
Fot. iStock

Kapitan budował formę. Po niespodziewanej zapaści postanowił jedno: ta była ostatnia. Zrozumiał, że oprócz kondycji fizycznej musi popracować też nad psychiczną. Nie wykluczał, że z powodu urazu głowy i długotrwałej niesprawności i ona została mocno nadszarpnięta.

Nie mógł być pewien, czy do końca zdaje sobie z tego sprawę. Słabości fizycznej zazwyczaj towarzyszy niemoc duchowa, to fakt opisany szeroko w podręcznikach medycznych. Nie pozwoli, aby na sam widok Lukrecji ciało i umysł odmawiały mu posłuszeństwa. Zawsze był silnym mężczyzną, asem wywiadu, ponadprzeciętnie wysportowanym, szybkim i bystrym. Nie stronił od ryzyka, przeciwnie, bawiło go, podnosiło adrenalinę, utrzymywało na wysokich obrotach.

Kpił z niebezpieczeństw, szarżował, igrał z życiem. Paradoksalnie, gdy prawie je stracił, kiedy ciało Herkulesa stało się bezwładnym workiem w pampersie, a przenikliwy mózg z trudem odtwarzał synapsy odpowiedzialne za podstawowe funkcje i umiejętności, wtedy dopiero zaczął je cenić.

To nic, że choroba, niedołęstwo, cierpienie. Zyskał inną moc napędową. Nienawiść do Anny Litewski, kobiety, która zakpiła z jego uczuć i ambicji, wciągnęła w realizację planu mającego wynieść na szczyty władzy, a w końcu wydała na niego wyrok i przykuła do szpitalnego łóżka. Wbrew własnym zamierzeniom zresztą, bo przecież chciała zatrzasnąć nad nim wieko trumny. Wraz z przypływem sił rosły w nim wściekłość i determinacja.

Zagryzał zęby, ćwiczył, sylabizował zdania, z pokorą poddawał się żmudnej rehabilitacji. W jednym celu. Dla niego jeszcze żył, o czym pani generał szczęśliwie dla niego, a bardzo pechowo dla siebie nie wiedziała. Kiedy po raz pierwszy spróbował się samodzielnie ogolić, w lustrze zamiast przystojnego trzydziestoparolatka zobaczył starego dziada. I choć ten widok nim wstrząsnął, uśmiechał się pod nosem na samą krzepiącą myśl:

– Nadchodzę, Lukrecjo!*

*Fragment książki REGUŁA LUKRECJI

Wróg czy przyjaciel? W tym świecie nic nie jest pewne

Po błyskotliwie przeprowadzonej akcji Lukrecja zostaje szefową Specjalnej Agencji Wywiadowczej. Przed nią kariera i władza, za nią… trupy i wielu wrogów, z których każdy chciałby ją osobiście zlikwidować. Musi być szybsza, bardziej okrutna, nieustępliwa. Czy przetrwa to starcie?

Lukrecja po raz kolejny przekonuje się, że nie ma wokół niej nikogo, komu może całkowicie zaufać.

A także, że bycie agentką, to nie zawód, to styl życia.

REGUŁA LUKRECJI

ELIZA KORPALSKA

DATA PREMIERY: 6 kwietnia 2020

Wydawnictwo Oficynka

Seria: być jak Jack Reacher

Format: e-book

 

Z recenzji poprzedniej książki:

Niewinność Lukrecji to gratka dla miłośników intrygi i sensacji
Agnieszka Pruska, autorka kryminałów

Lubię Lukrecję. O niej samej, jak na szpiega przystało, długo nie wiemy wiele. Jej niejednoznaczność, planowana tajemniczość rzeczywiście przyciąga. (…) Bo jej się po prostu nie da zapomnieć. Ją trzeba przeczytać.
Marzena Kieres, Zbrodnia w Bibliotece

Eliza Korpalska wykreowała w książce Niewinność Lukrecji fikcyjny świat, który może przypominać czytelnikowi historie z najlepszych szpiegowskich filmów.
Paulina Gaworska-Gawryś, czytaj-na-walizkach.pl

Świetnie skonstruowana fabuła, zbudowana na podstawie niezmiernie oryginalnego pomysłu. Do tego jeszcze kunsztownie wplecione w całość retrospekcje oraz wzbogacające wartość literacką wspaniałe, wiarygodne opisy, charakterystyczni, nietuzinkowi bohaterowie, a także ciekawe, zaskakujące rozwiązanie akcji.
Tomasz Brewczyński – o pisaniu i marzeniach

Eliza Korpalska: Kończąc Niewinność Lukrecji zostawiłam niedomkniętą furtkę. Pomyślałam, że dla głównych bohaterów opowieść nie może się tak skończyć, musi istnieć ciąg dalszy, przecież nie załatwili między sobą jeszcze wielu spraw. Obecnie piszę kontynuację tej historii, której motywem przewodnim będzie zemsta.
Z wywiadu Agnieszki Bendkowskiej, http://agnieszkabendkowska.blogspot.com

Fot. Magdalena Komar-Borkowska

Eliza Korpalska – miłośniczka literatury. Czyta, pisze, bloguje.

Zadebiutowała powieścią Niewinność Lukrecji  w 2019 roku, druga część Reguła Lukrecji ukazała się w 2020 roku.

W planach ma nową powieść obyczajową z wątkiem sensacyjnym.


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Oficynka


Książki

Miłość nie zadaje pytań, ale może właśnie Ty powinnaś?

Oh!Books
Oh!Books
14 lutego 2020
Fot. iStock

Parkiet wibrował, a duszne powietrze oblepiało skórę potem, choć klimatyzacja dmuchała chłodem. Marcelinie coraz mniej podobała się atmosfera, postanowiła jednak robić dobrą minę do złej gry. Na wieczorze panieńskim nie wolno stroić fochów.

Przez kolejne trzy godziny przekrzykiwała koleżanki, kołysała biodrami na parkiecie i od czasu do czasu zamawiała dla wszystkich drinki. Sama stroniła od alkoholu, głównie z powodu cukrzycy. Widząc jednak, jak Daria staje się coraz bardziej wstawiona, cieszyła się ze swojego wyboru. Zerknęła na Karo – na policzki przyszłej panny młodej wkradł się rumieniec, oczy jej błyszczały. Dobrze się bawiła, a więc zadanie zostało wykonane. Kamień z serca, przyjaciółka może iść do ołtarza z myślą, że niczego nie traci. Amen.

Marcelina znów z zaciekawieniem popatrzyła na barmana. Jak on mógł pracować w tak potwornym hałasie? Czy klub wypłacał jakiś ekwiwalent za uszczerbek na zdrowiu? I czy taką pracę można wykonywać do końca życia?

Z zamyślenia wyrwało ją światło. A właściwie blask. Na lewo od ich stolika, w odległości kilku kroków, stał mężczyzna. To od niego biła owa przedziwna, hipnotyzująca łuna. Marcelina wlepiła wzrok w jego twarz. Boże, co za ciacho, pomyślała, badając każdy szczegół. Nigdy nie widziała nikogo równie atrakcyjnego. Jego uroda była onieśmielająca i doskonała, a jednocześnie bardzo męska. Wysoki i dobrze zbudowany. Szczupły i wyprostowany, na luzie, choć z klasą. Szatyn. Twarz o proporcjach, jakich nie powstydziłby się sam Michał Anioł, a do tego piękny uśmiech. Takim uśmiechem otwiera się drzwi, wygrywa każdą sprawę, można nim kupować wszystko, nie mając grosza w portfelu.

Rozmawiał z kimś. Stał oparty o bar i spoglądał z uwagą na swoją rozmówczynię. Lekki zarost tylko podkreślał jego usta, zmysłowe i fascynujące, można było patrzeć na nie przez długie minuty. Marcelina straciła rachubę czasu. Ile już gapiła się na tego obcego faceta? To musiało dziwnie wyglądać. Właśnie zamierzała w końcu oderwać od niego wzrok, gdy nagle mężczyzna podniósł oczy i spojrzał prosto na nią. Uśmiech nie zniknął z jego ust, może nawet stał się jeszcze piękniejszy. Ten moment trwał kilka sekund. A może całą wieczność. Wystarczająco długo, by serce Marceliny zaczęło walić jak młotem. Tymczasem mężczyzna nie przestawał patrzeć, jakby chciał ją do czegoś sprowokować. Marcelina zebrała całą siłę woli, by wreszcie zerknąć na barmana, i ruszyła w jego stronę, zamierzając odebrać drinki.

Zapomniałaś, jak się chodzi? Najpierw jedna stopa, potem druga, upomniała się w duchu. Postanowiła udawać, że mężczyzny tam nie ma. Sęk w tym, że on nie tylko był, nadal wysyłał fale, ultradźwięki, które Marcelina odbierała ukrytymi, nieznanymi sobie wcześniej zmysłami. Jakaś podniecająca siła ciągnęła ją ku niemu, więc w akcie rozpaczy chwyciła się kurczowo blatu. Barman uniósł lekko brwi, bo nie wyglądała na pijaną. Może pomyślał, że zasłabła? Niewiele się pomylił.

Wróciła do stolika, gdzie dziewczyny właśnie wręczały Karo prezent, kusą bieliznę i piżamę z dziurą w kroczu. Zaśmiewały się do rozpuku, widząc zaczerwienioną twarz przyszłej panny młodej.

– Laska! Aż takie kolejki do barmana? Nie było cię chyba z pół godziny! – rzuciła Donia i natychmiast upiła spory łyk ze swojej szklaneczki.

Marcelina odpowiedziała jej uśmiechem i opadła na skórzany puf. Czuła się wyczerpana, jakby przetańczyła całą noc. A dopiero minęła pierwsza.

– O, ja pierdzielę, dziewczyny, widziałyście TO? – Daria wypięła pierś i wyprostowała plecy, przyjmując kolejną seksowną pozę.

Spojrzały wszystkie na parkiet, gdzie stał oczywiście nie kto inny, jak mężczyzna z baru. W ręku trzymał szklaneczkę z mocnym alkoholem, która pasowała do niego idealnie, jakby był właścicielem tego miejsca.

– Chyba raczej GO. Masakra. Ale ciacho. Nigdy nie widziałam tak zajebistego gościa. Aż się, normalnie, spociłam – sapnęła Donia.

– Bez kitu, startuję do niego. Raz się żyje. Taki to może mnie przelecieć i nawet potem nie zadzwonić. Niech stracę! – zachichotała Łutka, choć Marcelina dostrzegła, że tamta nie żartuje. Trochę ją to ubodło. Ba, nawet poczuła nutkę zazdrości. Ale czy można być zazdrosnym o kogoś obcego, kogo widziało się przypadkiem i przelotnie?

Nagle stało się coś, czego żadna nie mogła przewidzieć. Daria zakrztusiła się drinkiem, a Karo pisnęła:

– Dziewczyny, kto to? To jakaś niespodzianka? On tu IDZIE. Jezu, co za bóstwo!

– No przecież widzę, ślepa nie jestem. Dziewczyny, on jest mój – odparowała Daria.

– Masz męża, idiotko! – odkrzyknęła Donia.

Szybkim ruchem poprawiła wycięcie sukienki, by wyeksponować pełny biust. Marcelina siedziała sparaliżowana nieznaną sobie emocją. Dziewczyny zachowywały się jak napalone nastolatki, choć łatwo to było zrozumieć. Obecność nieznajomego oszałamiała. Może pracował jako anestezjolog i znieczulał pacjentów bez użycia żadnych środków medycznych? Tymczasem mężczyzna był już naprawdę blisko. I patrzył na nią, Marcelinę, co sprawiło, że nagle poczuła się dziwnie lekka. Muzyka ucichła, a paplanina przyjaciółek dobiegała do niej jakby z oddali. Usłyszała tylko jego głos. Wyraźny, głęboki, niski.

– Cześć. Dasz się zaprosić do tańca?

Wyciągnął rękę. Marcelina podała mu dłoń i pozwoliła przyciągnąć się zdecydowanym ruchem.

Fragment książki „Twoja wina”

Miłość nie zadaje pytań, ale może właśnie ty powinnaś?

Marcelina poznaje swojego przyszłego męża w trakcie wieczoru panieńskiego swojej najbliższej przyjaciółki. Nigdy dotąd nie spotkała kogoś takiego: Adam jest chodzącym ideałem o urodzie hollywoodzkiego aktora. Nie może uwierzyć, że wybrał właśnie ją, bo przecież mógłby mieć każdą!

Jednak miłość nie zadaje pytań, więc dziewczyna daje się ponieść euforii. Woli nie zauważać, że Adam ma swoje dziwne sprawy, do których jej nie dopuszcza. Marcelina z radością przyjmuje oświadczyny i daje się wciągnąć w wir szokujących wydarzeń, które odmienią wszystko. Na ile możemy poznać drugiego człowieka? Ile może w naszym życiu zmienić jeden człowiek?

Każdy z nas zna ten typ mężczyzny. Niesamowicie przystojny, inteligentny i pewny siebie, roztacza wokół niezwykły czar, któremu nikt się nie oprze…

„Twoja wina” to wciągająca opowieść o toksycznym związku i człowieku, który uwielbia niszczyć innych. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie udzieli on sam. Czy Adam ma jakiekolwiek zasady? Czy potrafi kochać? Czy cokolwiek jest w stanie go powstrzymać? I czy wielka miłość pozwoli Marcelinie przejrzeć na oczy?

Danuta Awolusi, rocznik ‘86 – Ślązaczka, mieszkająca obecnie w Warszawie. Pisarka, autorka tekstów, w tym powieści psychologiczno-obyczajowej „Macochy”. Od kilku lat prowadzi blog recenzencki „Książki Zbójeckie”. Wokalistka Gospel w warszawskim chórze Soul Connection Gospel Group.