Książki Kultura

Jak skutecznie szukać pracowników? Jak przeprowadzać rozmowy kwalifikacyjne, by nie zniechęcały?

Redakcja
Redakcja
12 grudnia 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Jeśli firma ma się rozwijać, musi zatrudniać nowych pracowników. Co ma jednak zrobić pracodawca, jeśli ludzie nie chcą dla niego pracować? Jest to problem, z którym mierzy się dziś coraz więcej organizacji. Aby przyciągnąć do siebie pracowników nie wystarczy tworzyć miejsc pracy. Trzeba sprawić, by ludzie chcieli je zapełnić. Trzeba dbać o doświadczenia kandydatów. Trzeba traktować ich jak klientów. Odpowiedzieć na pytanie „jak to zrobić?” znaleźć można w książce „Candidate experience. Jeszcze kandydat czy już klient?” autorstwa Mai Gojtowskiej.

Candidate experience to ogół doświadczeń osób aplikujących do pracy w danej organizacji, bazujący na kontaktach przed, w trakcie i po zakończeniu procesu rekrutacyjnego. Dlaczego jest on tak ważny? Ponieważ każdy odrzucony dziś kandydat, jest przyszłym potencjalnym kandydatem, klientem czy partnerem biznesowym firmy. Spojrzenie na doświadczenia kandydatów to dla organizacji szansa o znaczeniu strategicznym. Każdy kandydat był, jest lub będzie klientem firmy. Dlatego wymaga traktowania z najwyższą starannością.

– Wśród kandydatów panuje dziś powszechne przekonanie, że pracodawcy nie dbają o relacje z nimi. Zarzutów pada sporo. Do najpopularniejszych należą utrudniony kontakt z pracodawcą lub po prostu osobą prowadzącą rekrutację, nie odpowiadanie na aplikacje kandydatów, a później ich maile i telefony, nie dotrzymywanie złożonych obietnic, dotyczących choćby długości trwania procesu rekrutacji czy terminu powrotu do kandydata z informacją zwrotną na temat samej aplikacji – przekonuje Maja Gojtowska, autorka książki „Candidate experience. Jeszcze kandydat czy już klient?”. Kandydaci skarżą się na trudności komunikacyjne wewnątrz organizacji, do której aplikują – osoby prowadzące kolejne rozmowy rekrutacyjne, wciąż pytają o to samo lub cały czas sobie zaprzeczają. Czasem proces rekrutacyjny to nic innego jak poszukiwanie haka na kandydata i próba dowiedzenia mu, że się nie nadaje. – W takich warunkach zwyczajnie trudno o pozytywne, budujące doświadczenia, które urosną w kandydacie i zmienią go w zaangażowanego pracownika, a dalej ambasadora marki w ogóle – dodaje autorka.

Firmy często są zbyt skoncentrowane na swoich klientach – analizują słupki sprzedażowe, akceptują plany marketingowe, testują nowe rozwiązania, aby martwić się o samopoczucie pracowników, a co dopiero osób, które w firmie jeszcze nie pracują. To bardzo krótkowzroczna strategia. Bo choć nowe technologie, automatyzacja i robotyzacja zmienia rynek pracy, to do pracy, zdecydowana większość firm potrzebuje nie robotów, a ludzi. A dla nich doświadczenia to podstawowe narzędzie nauki i wyrabiania sobie opinii o świecie.

Książka „Candidate experience. Jeszcze kandydat czy już klient?” to pierwsza w Polsce i na świecie książka w całości poświęcona budowie doświadczeń kandydatów w procesach. Maja Gojtowska łączy teorię, zasady i praktyczne wskazówki z historiami polskich pracodawców: m.in. McDonalds’s Polska, Grupy spółek DANONE, CONTMAN,  Grupy Pracuj czy Aviva Polska, które z candidate experience uczyniły swoją przewagę rynkową.

O autorce:

Maja Gojtowska wierzy, że każda firma powinna traktować swoich kandydatów i pracowników przynajmniej tak dobrze jak klientów. Od ponad 10 lat doradza i wspiera firmy w zakresie budowy wizerunku i komunikacji. Specjalizuję się w komunikacji wewnętrznej i działaniach wizerunkowych z obszaru HR i employer brandingu. Współtworzyła i realizowała kilkanaście różnych kampanii
z zakresu komunikacji zewnętrznej, wewnętrznej i employer brandingowej. Od 2016 roku prowadzi popularnego bloga www.gojtowska.com. Prywatnie żona, mama i fanka kawy.

Fot. Materiały prasowe


Książki Kultura

Zestaw kosmetyków pod choinkę? Pewnie, ale klasą! Oh!Prezenty

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
12 grudnia 2019
Fot. iStock

Kto nie lubi dostawać w prezencie fajnych i pięknych kosmetyków… ten trąba! Pamiętajcie, zestaw kosmetyków wcale nie musi oznaczać, oklepanej saszetki z marketu! Pobuszujcie w internecie (jeszcze jest czas), zajrzyjcie do dobrych aptek, które lubują się kosmetykach, a na pewno znajdziecie takie perełki. Cudowne, bardzo jakościowe i sprawiające radość! Czego chcieć więcej?

ZESTAW PAPAJA – idealny prezent dla każdego!

Fot. Materiały prasowe

Papaja wyrównuje koloryt skóry i likwiduje przebarwienia, aloes łagodzi podrażnienia a kurkuma działa przeciwbakteryjnie i zapobiega powstawaniu stanów zapalnych. Czereśnia japońska poprawia wygląd skóry wokół oczu i rozjaśnia cienie oraz głęboko nawilża.(Orientana, 95,90 zł/szt.)

Zestaw zawiera:

  1. Bio-Maska Esencja Papaja & Kurkuma, 50ml
  2. Żel do mycia twarzy z drobinkami ryżu Aloes i Papaja, 150ml
  3. GRATIS! Maska z naturalnego jedwabiu pod oczy Czereśnia Japońska, 2szt

ZESTAW ŚLUZ ŚLIMAKA

To zestaw naturalnych kosmetyków z najlepszej jakości śluzem ślimaka, który nie tylko wyrównuje koloryt skóry, ale również delikatnie złuszcza martwy naskórek, redukuje zmarszczki i blizny oraz nadaje promienny wygląd. Unikalny żelowy eliksir dba o paznokcie i skórki.(Orientana, 119,89 zł/szt.)

Zestaw zawiera:

  1. Naturalny Krem do twarzy ze Śluzem Ślimaka, 50ml
  2. Naturalny Krem pod oczy ze Śluzem Ślimaka, 15ml
  3. GRATIS! Naturalny Eliksir do paznokci i skórek ze Śluzem Ślimaka, 7.5ml

ZESTAW ASHWAGANDHA wyjątkowa moc ajurwedyjskich ekstraktów z roślin, maseł i olejów

Ashwagandha uznawana w Azji za roślinę młodości dba o blask cery a naturalny peeling z dodatkiem papai, oczyszcza i odżywia. Moc granatu i zielonej herbaty w unikalnej jedwabnej masce to ukojenie dla każdej skóry. (Orientana, 69,90 zł/szt.)

Zestaw zawiera:

Naturalny Krem do twarzy Żeń-szeń indyjski (Ashwagandha), 40g

Naturalny Kremowy Peeling do twarzy Papaja i Ashwagandha, 50ml

GRATIS! Maska z naturalnego jedwabiu Granat i Zielona Herbata, 1szt.

 

Wesołych świąt!


Książki Kultura

Lista twoich kochanek nie jest krótka, ale zawsze mówiłeś, że i tak jestem najważniejsza

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 grudnia 2019
fot. iStock/pixdeluxe

Kochanie, mężu, przyjacielu. Więc to właśnie tu nastąpił koniec, to tu jest właśnie ta granica, której przekroczyć nie potrafię. Długo odzierałeś mnie z godności, zapewniając, że kochasz, że jestem „jedyna”. Jedyna nigdy nie byłam, zdradzasz mnie odkąd jesteśmy razem. Inaczej nie umiesz być w związku.

Nie mogę dłużej przy tobie trwać, tak jakbyś tego chciał, znosząc to upokorzenie i świadomość, że nigdy nie będziesz naprawdę mój. Mogłeś mieć jedną dobrą miłość, wybrałeś wiele drobnych miłostek.

Lista twoich kochanek nie jest krótka, nasza historia również do najkrótszych nie należy. W tym roku mija dziesięć lat, odkąd jesteśmy razem. Mówisz, że beze mnie nie potrafisz żyć. Szalejesz, kiedy rozmawiam przez telefon z kolegą z pracy. Twierdzisz, że gdybym wypiła z nim kawę, oszalałbyś z zazdrości… Szkoda, że sam nigdy nie byłeś mi wierny. Ciebie obowiązują inne standardy.

Nasz związek był głównie moim czekaniem i wybaczaniem twoich zdrad. O pierwszym romansie dowiedziałam się trzy miesiące po tym, jak zamieszkaliśmy razem. Byłam taka szczęśliwa i przejęta urządzaniem naszego pierwszego wspólnego mieszkania. Odruchowo wzięłam do ręki twój telefon, kiedy przyszedł SMS. Na początku nie zrozumiałam. Jak to kocha? Jak to nie może się doczekać następnej nocy?Przez chwilę śmiałam się w duchu z tej pomyłki. A może to jakaś wariatka? Są takie kobiety, uśmiechniesz się do niej, a ona już wyobraża sobie małżeństwo.

Ale to nie była wariatka. Powiedziałeś prawdę – poznałeś tę dziewczynę w metrze, zaprosiłeś na kawę, po tygodniu poszliście do łóżka. Powiedziałeś to wszystko „ot tak”, prawie na jednym wydechu. Tak, jakby to było naturalne, normalne. Żebym tak pomyślała. Dziś wydaje mi się, że kiedy dowiadywałam się o kolejnych kobietach, zawsze mówiłeś o tym tak samo – bez emocji. Żebym miała tę iluzję – emocje zostawione są dla mnie. To  mnie kochasz, z nimi tylko sypiasz.

Skończyłeś tę znajomość, przynajmniej tak mi powiedziałeś. Wybaczyłam ci, po kilku tygodniach wszystko wróciło do normy. Błędy się zdarzają, może nie byłeś jeszcze pewny, czy chcesz się na poważnie zaangażować w nasz związek?

Ale pół roku pózniej odkryłam, że sypiasz z koleżanką z biura. Potem była jeszcze przyjaciółka z liceum i pani, którą poznałeś na wyjezdzie służbowym. Romans z sąsiadką twoich rodziców, flirty, o których miałam się nie dowiedzieć (bo skoro się nie dowiem, nie będzie mi „przykro” – mówiłeś). Właściwie nie wiem dlaczego zostałam z tobą tak długo, bez zaufania, w upokorzeniu. Taka głupia miłość, głupia ja.

Myślałam, że może jesteś chory. Może seksoholizm? Ale nie, nie każdy z twoich flirtów kończył się w łóżku. Niektóre zatrzymywały się jedynie na wymianie SMS-ów, na zauroczeniu. Na „obiecywankach”. To od tego flirtu jesteś uzależniony. Od tego „polowania”. Z czasem było mi już nawet żal kolejnych „ofiar”. Wiedziałam już, że i tak zawsze do mnie wrócisz. Że żadna z nich nie może liczyć na nic „więcej”.

Czy je wszystkie policzyłam? Tak. Choć absolutnej pewności nie mam, dziś liczba twoich romansów, flirtów i flircików wynosi 17. 17 miłości w ciągu 10 lat. To więcej niż jedna nowa znajoma na każdy rok naszego związku. I to właśnie ta świadomość, nie wiem dlaczego akurat ta, dała mi impuls, by powiedzieć ci „żegnaj”. Ja już dłużej nie mogę.

Był taki moment w naszej relacji, kiedy myślałam, że kocham cię tak bardzo, że właściwie mogłabym tak z tobą żyć. Zawsze świetnie się rozumieliśmy, uwielbiamy swoje towarzystwo, dobrze nam razem. Takie porozumienie nie zdarza się często. Teoretycznie mogłabym przymknąć oko na zdrady. Ale wiesz, ja chcę mieć rodzinę, dziecko. I to jest ta granica. Nie chcę, żeby moje dziecko wychowywało się w takiej rodzinie, gdzie wierność jest tylko pustym słowem. Chcę znaleźć kogoś, komu wystarczę, kto nie będzie szukał ciągle „nowego”.

Zasługuję na więcej niż twoje zapewnienia, że kolejne kochanki „nic nie znaczą”, bo przecież jestem jedyna. Cały problem w tym, że właśnie NIE jestem. I nigdy nie byłam. I choć wierzę ci, że w jakiś sposób mnie kochasz, nie chcę z tobą budować wspólnego życia.

Co dalej? Muszę odpocząć, wrócić do równowagi. Zrozumieć, że twoja miłość nie była dobra. A potem może wszystko się jakoś ułoży. Może znajdę upragnione szczęście.

Żegnaj.

 


Zobacz także

W pułapce myśli. Kurs nauki jazdy przez życie – dla nastolatków

Świetny sposób na spędzenie czasu z babcią. Jeszcze lepszy, by na zawsze zachować wspomnienia

Pogrzeb. Fragment książki Basen