Książki Kultura

Becoming? Przeczytałam biografię Michelle Obamy. Raczej jestem nią rozczarowana

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 marca 2019
Fot. iStock / Joel Carillet
 

Podobno kobieta używa 20 tysięcy słów na dzień. A mężczyzna tylko 7 tysięcy.
To miłe.

Czy naprawdę mamy coś do powiedzenia?

Przeczytałam biografię Michelle Obamy, Becoming.
Nie podzielam niestety ogólnoświatowych zachwytów.
Raczej jestem nią rozczarowana.

Tak, oczywiście wątek rasowy jest mocny i ważny. Michelle jako czarna kobieta z biednej dzielnicy wielokrotnie musiała udowadniać sama sobie i innym, że nie jest gorsza od otaczających ją na różnych etapach jej kariery ludzi (białych ludzi).

Reszta?
Dla mnie to jest opowieść o kobiecie, której mąż tuż po ślubie wyjechał na pięć tygodni na Bali żeby pisać książkę – ,,musiałam pamiętać o tym, że wyszłam za mąż za niesztampowego myśliciela”.
(Czy walka mojej ukochanej Virgini Woolf o własny pokój nie skończyła się jednak porażką?)

Becoming to również książka o kobiecie, która tak wiele pisząc o niezależności kobiet, przez ponad dwie dekady godziła się na ogromne poświęcenie dla politycznej kariery męża.(Od roku 1996 kiedy to Barac Obama został senatorem do roku 2016 kiedy przestał być prezydentem bywał w domu jedynie okazjonalnie.)
Jest to zatem też książka o samotnym macierzyństwie.

Wątek dotyczący kryzysu państwa Obamów (przez wielu recenzentów książki przywoływany jako autentyczny i poruszający) rozśmieszył mnie.
Obamowie korzystali z pomocy poradni psychologicznej. Dowiadujemy się, że dzięki tej pomocy Barack poprawił swój sposób komunikacji z rodziną (?) a Michelle jeszcze bardziej usprawniła swój grafik organizując trochę czasu dla siebie w godzinach między 5 a 6:30 rano (zaczęła wtedy chodzić na siłownię). A wszystko to było możliwe dzięki mamie Michelle, która przyjeżdżała do Obamów o 4:45 rano, żeby przypilnować dzieci.

Jest wiele takich zgrzytów w książce.
Oczywiście dobrze jest wspierać ukochaną osobę. Marzy mi się jednak kobieta – prezydent, wspierana przez kochającego partnera. Czy to jest w ogóle możliwe? I czy wtedy jej partner/mąż napisałby swój Becoming?

Czy książka Obamy to zatem obowiązkowa lektura dla młodych kobiet? (jak przeczytałam w jednej z recenzji).

Audre Lorde moja ulubiona czarna i gniewna feministka (poetka i lesbijka) pisze, że ,,gdy z konieczności uświadomiłam sobie własną śmiertelność to okazało się, że najbardziej żałuję milczenia”
I że milczeń, które trzeba przerwać jest tak wiele. (Źródło: Audre Lorde, Siostra Outsiderką)

Becoming Michelle Obamy nie jest dla mnie książką rewolucyjną. A mogłaby nią być, bo bystrości umysłu i determinacji Michelle nie brakuje. Becoming jest kolejną historią (herstorią) wyjątkowej kobiety poświęcającej się dla mężczyzny.


Autorka: Katarzyna Szota-Eksner

Katarzyna Szota-Eksner: Prowadzi szkołę jogi Yogasana, ściśle współpracuje z Sunday is Monday i współtworzy gliwicki Klub Książki Kobiecej. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie. Spisuje herstorie kobiet z sąsiedztwa a razem z Emilią Kołowacik pracuje nad książką o sile kobiet. Dziewczyna ze Śląska, joginka, wegetarianka, felietonistka i feministka.


Książki Kultura

Jak odróżnić smutek od depresji?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 marca 2019
Fot. iStock / Sorajack
 

Każdy z nas wie, co znaczy być smutnym. Smutek jest standardową ludzką emocją, którą jednak każdy z nas przeżywa na swój własny sposób. Jedno jednak jest pewne – smutek jest w naszym życiu konieczny. To emocja, o której czasami myślimy negatywnie, ale prawda jest taka, że bycie smutnym pozwala nam radzić sobie z bolesnymi doświadczeniami i stratą. Może działać oczyszczająco i łagodzić napięcie. Pomaga także w empatii odczuwanej do nas samych, ale także do innych.

Smutek i depresja są ze sobą powiązane. Zresztą przez długi czas stawiano znak równości pomiędzy nimi, co jest błędem. Bycie smutnym jest stanem naturalnym, zdrowym, który mija. Depresja natomiast ma negatywny wpływ na nasze życie. Nie mija tak po prostu z nadejściem wiosny, odbiera nam szansę na szczęśliwe i zdrowe życie.

Kiedy powinniśmy zacząć się martwić, że nasz smutek, to coś więcej? Specjaliści mówią, że gdy nasz smutny nastrój trwa dłużej niż dwa tygodnie, powinniśmy się zainteresować swoim stanem, bo ten czas to jedno z kryteriów diagnostycznych depresji. Ważne jest, by zwrócić uwagę, czy oprócz smutku pojawiają się inne znaki ostrzegawcze: brakuje nam energii, mamy problemy z koncentracją, podejmowaniem decyzji, trudnościami w zasypianiu, zaburzeniem odżywiania, poczuciem beznadziejności, myśleniu źle o sobie. Depresja to także utrata przyjemności, kiedy rzeczy, które dotychczas czyniły nas radosnymi, przestają nas cieszyć. Jeśli jesteśmy smutni, możemy nadal odczuwać przyjemność, depresja odbiera nam tę zdolność całkowicie.

Powinniśmy przyglądać się sobie, nie dać się ponieść depresji, bo bardzo trudno będzie nam z niej wyjść. Smutek może przerodzić się w poważną depresję, musimy o tym pamiętać, rozmawiać z bliskimi, mówić o tym, jak się czujemy, nie unikać ludzi. Depresja jest jak czarna otchłań, w której się zgubimy, jeśli nie wyciągniemy ręki po pomoc.


Książki Kultura

13 kłamstw, których używają bojący się miłości

Redakcja
Redakcja
25 marca 2019
Fot. iStock / PeopleImages

Jest wiele powodów, dla których boimy się kochać i być kochanymi. Jednym z nich jest strach przed odrzuceniem, czasami obawa, że miłość uczyni nas słabszymi, rozczaruje, poruszy nasze wewnętrzne demony.

A ty? Czy jesteś sama, bronisz się przed kolejnym związkiem, mówisz, że wystarczy ci miłość do siebie i nie potrzebujesz się nią dzielić? A może należysz do osób, które po prostu boją się miłości, bo porusza ich najczulsze strony. Używasz wymówek? Może to są kłamstwa, którymi częstujesz wszystkich wokół?

13 kłamstw, których używają bojący się miłości

Jestem zbyt zajęta. Związek ograniczy realizację moich planów, nie mam teraz na to czasu.

Nie mogę znaleźć nikogo, kto pasowałby do mnie.

Miłość to jak dla mnie zdecydowanie za dużo pracy.

Moje życie jest świetne, takie jakie jest.

Po co mi związek, skoro wszystko mam?

 Nie lubię zaangażowania.

Lubię moją wolność.

Ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę, to opieka nad dziećmi.

Nie chcę już nikomu się tłumaczyć.

Miłość jest skomplikowana, a poza tym, ja nie lubię dramatu.

Już raz tam byłam, więc z czym je się miłość, nie chcę tego powtórzyć.

Życie jest o wiele łatwiejsze, jak się jest samej.

Wolałbym mieć psa.

Możesz to powtarzać, ale pamiętaj, że są wokół ciebie ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że to tylko mechanizm obronny. Zastanów się, co takiego ogranicza cię przed kochaniem. Miłość jest cudowną rzeczą, jeśli tylko pozwolimy jej na stałe zagościć w naszym życiu.


Zobacz także

Kto jest winny zdradzie? Tylko zdradzający. Ale to się wie po czterdziestce

Niewiele potrzeba, by zaczarować świat. Niesamowity film o tym, jak „niechciany” staje się „wymarzonym”

Dezerter – historia o tym, że każdy ma swoją granicę