Filmy Kultura

Jedna z najpiękniejszych baśni w gwiazdorskiej obsadzie – już od 3 kwietnia na Blu-ray i DVD

Redakcja
Redakcja
29 marca 2019
Dziadek do orzechów
 

Oto kolejna, po „Pięknej i Bestii”, filmowa adaptacja klasycznej baśni zrealizowana przez Studio Disney. „Dziadek do orzechów i cztery królestwa” to pełne rozmachu widowisko, oparte na motywach opowiadania E.T.A. Hoffmanna, z muzycznymi motywami z baletu Piotra Czajkowskiego, a jednocześnie fascynująca historia z nowymi wątkami, postaciami i fantastycznymi światami. Jest majestatycznie. Jest magicznie. Są myszy i Cukrowa Wróżka, ale to nie jest „Dziadek do orzechów” jakiego znacie. „Dziadek do orzechów i cztery królestwa” zadebiutuje na Blu-ray i DVD 3 kwietnia.

W główne postaci wcieliły się gwiazdy pierwszej wielkości: Keira Knightley (Cukrowa Wróżka), Helen Mirren (Matka Cyrkonia) Mackenzie Foy (Klara) i Morgan Freeman (Drosselmeyer). Reżyserii gigantycznego widowiska podjęli się twórcy, którzy mają na swoim koncie wiele popularnych produkcji, w tym znakomite filmy dla młodych widzów: Lasse Hallström (cykl klasycznych już filmów o dzieciach z Bullerbyn) i Joe Johnston (Jumanji).

Drugi i trzeci plan to również nietuzinkowe postaci. Wykorzystanie w ścieżce dźwiękowej muzyki z baletu Piotra Czajkowskiego zaowocowało zaproszeniem na plan jednej z najsłynniejszych amerykańskich tancerek baletowych – Misty Copeland, która wcieliła się w rolę Baleriny. Tytułowego dziadka do orzechów, a właściwie żołnierza Filipa, zagrał Jayden Fowora-Knight (Player One), natomiast ojca Klary – Matthew Macfadyen (Duma i uprzedzenie).

Znajomy „Dziadek do orzechów”

Na początku była mroczna baśń „Dziadek do orzechów i król myszy” napisana przez niemieckiego pisarza i poetę romantycznego Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna, prekursora powieści grozy i horrorów. Opowiadanie o dziewczynce, która otrzymała w prezencie świątecznym tytułowego dziadka do orzechów zaangażowanego w wojnę z królem myszy, ukazało się w 1816 r. i zainteresowało jakiś czas później samego Aleksandra Dumasa, który przełożył tę historię na język francuski. W tej – złagodzonej wobec pierwowzoru wersji,  „Dziadka do orzechów” poznał rosyjski twórca Piotr Czajkowski i skomponował jeden z najsłynniejszych baletów. Prapremiera widowiska odbyła się w 1892 r. w Petersburgu, a później spektakl z muzyką Czajkowskiego wystawiany był na scenach całego świata. Baśń została też kilkanaście razy przeniesiona na ekran.

Dziadek do orzechów

Fot. Materiały prasowe

„Dziadek do orzechów”, jakiego nie znacie

To właśnie muzyka fascynowała mnie najbardziej – opowiada o scenicznej historii „Dziadka do orzechów” jeden z reżyserów Disneyowskiej ekranizacji Lasse Hallström. – Każda wersja tego przedstawienia jest inna, ewoluuje wraz z wyobraźnią twórców. My poszliśmy tą samą drogą. Dodajemy do tej opowieści coś od siebie – wyjaśnia rodowód fabuły filmu „Dziadek do orzechów i cztery królestwa” Hallström.

Otwórz się na magię!

„Dziadek do orzechów i cztery królestwa” to kolejna po „Pięknej i Bestii” filmowa adaptacja klasycznej baśni zrealizowana z ogromnym rozmachem przez Studio Disney. Klara otrzymuje tajemniczy prezent pozostawiony jej przez zmarłą matkę i wyrusza w podróż do magicznej krainy. Tam odkryje swój największy skarb – moc, dzięki której może zmieniać świat.

Historia zaczyna się, gdy Klara i dwójka jej rodzeństwa znajdują pod choinką prezenty od ich zmarłej mamy. – To one wprawiają wszystko w ruch – zwraca uwagę scenarzystka Ashleigh Powell. Podążając za złotą nicią Klara trafia do magicznego świata podzielonego na tytułowe cztery królestwa, poznaje dzielnego żołnierza Filipa i Cukrową Wróżkę, i będzie musiała wykazać się nie lada odwagą i mądrością, by przywrócić w tym cudownym, lecz zagmatwanym świecie pokój i porządek.

Zdaniem reżysera Joe Johnstona „Dziadek do orzechów i cztery królestwa” należy do najlepszego gatunku opowieści bożonarodzeniowych. – Historia jest ciekawa, dramatyczna, łapie za serce i afirmuje życie – mówi Johnston. – Pozytywne przesłanie o rodzinnej miłości dającej siłę do przezwyciężenia wielkiej straty oraz przewodni motyw odkrywania swojej odwagi i pomysłowości sprawiają, że jest to idealny film dla całej rodziny – podsumowuje reżyser.

Producent Mark Gordon zwraca z kolei uwagę na to, jak ważne w nowej adaptacji „Dziadka do orzechów” są emocje, zwłaszcza te trudne i bolesne. – W naszej wersji Klara ma duże trudności z pogodzeniem się ze stratą matki. Droga przez żałobę prowadzi ją do magicznego świata, gdzie na każdym kroku czekają na nią nowe wyzwania. Dziewczynka musi naprawdę wziąć się w garść, żeby ocalić tę krainę i rozwiązać zagadkę, którą pozostawiła dla niej matka – wyjaśnia Gordon.

Dziadek do orzechów

Fot. Materiały prasowe

Aktorzy o swoich postaciach

Mackenzie Foy o Klarze – Klara ma bardzo skomplikowaną osobowość. Targają nią różne emocje – odczuwa ból, ale nie chce tego pokazać po sobie. Jako inteligentna młoda dziewczyna czuje się też zmarginalizowana w wiktoriańskim społeczeństwie. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy z własnej wartości.

Morgan Freeman o Drosselmeyerze – To dość ekscentryczny staruszek. Dobrze mu się powiodło w życiu. Ma wielki dom, ubiera się elegancko i egzotycznie. Uwielbia wszelkie gadżety, a swoim zamiłowaniem do nauki zaraził również Klarę i Marię (matkę Klary).

Keira Knightley o Cukrowej Wróżce – Cukrowa Wróżka to uosobienie kobiecości. Do każdej roli lubię się dobrze przygotować, tym razem zaczęłam od muzyki Cukrowej Wróżki i to zainspirowało śmiech tej postaci. Później wpadłam na jej wysoki, dziewczęcy głos będący jednocześnie czysto kobiecy i dość asertywny.

Helen Mirren o Matce Cyrkonii – Jedynym ograniczeniem w tej roli jest własna wyobraźnia. Bardzo mi się podoba ten jej piracki rys. Ma drewniany miecz, jej ubrania jest całe w strzępach i nie jest taka idealna jak wróżka. Matka Cyrkonia jest ostra i niebezpieczna

Jayden Fowor-Knight o kapitanie Filipie Hoffmanie – Filip jest żądny przygód i beztroski, jednak w obliczu regentów zmienia się w służbistę. Historia „Dziadka do orzechów” zawsze mi się podobała, zwłaszcza kiedy byłem młodszy, ponieważ ożywały w niej zabawki. Fajnie jest patrzeć na zabawki nie tylko jak na przedmioty do zabawy, ale również przyjaciół albo nawet wrogów.

Dziadek do orzechów

Fot. Materiały prasowe

Za kulisami – dodatki wydania Blu-ray

Dzięki wersji Blu-ray można poznać nie tylko kulisy realizacji filmowej, m.in. sceny niewykorzystane, ale również bohaterów drugoplanowych, epizodycznych, a czasem wręcz spoza planu. Oto dwaj z nich – Andrea i Matteo Bocelli, senior i junior, znakomici artyści, którzy wykonali piosenkę „Fall on Me” zamykającą ścieżkę dźwiękową filmu. Kolejnym muzycznym dodatkiem jest zapis suity „Dziadek do orzechów” w wykonaniu fenomenalnego chińskiego pianisty Lang Langa. Inny artystyczny rarytas to rozmowa z Misty Copeland, jedną z najwybitniejszych amerykańskich tancerek baletowych, pierwszą w 75-letniej historii American Ballet Theatre Afroamerykanką, która została primabaleriną. Artystka przyznaje, że to właśnie balet Czajkowskiego w dużym stopniu przyczynił się do tego, że taniec stał się jej pasją i zawodem.

DODATKI SPECJALNE W WYDANIU BLU-RAY:

  • Otwórz się na magię „Dziadka do orzechów i czterech królestw”
  • „Fall on me” w wykonaniu duetu Andrea Bocelli i Matteo Bocelli
  • Suita „Dziadek do orzechów” w wykonaniu Lang Langa
  • Na pointach: Rozmowa z Misty Copeland
  • Sceny niewykorzystane

Więcej informacji o premierach DVD i Blu-ray na profilach:

facebook.com/MojeFilmyDVD

facebook.com/DzieciToLubia

Dziadek do orzechów

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Galapagos Sp. z o.o


Filmy Kultura

Są rzeczy, które nie śniły się nawet facetom, czyli po co kobiecie potrzebna jest druga kobieta

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 marca 2019
Fot. iStock/Tamara Dragovic
 

Kiedyś myślałam, że w moim życiu nie potrzebuję kobiet. Po co właściwie? Wiecznie nie wiedzą, czego chcą, obrażają się, są fałszywe, trudno na nie liczyć. Z facetami było mi prościej. Oni nie analizują, nie rozkminiają, szukają rozwiązań, żeby iść dalej.

Oj, myślałam tak przez wiele lat, aż w końcu zaczęłam w moim życiu spotykać cudowne kobiety. Niektóre pojawiały się na chwilę, inne zostawały na dłużej, jeszcze inne są cały czas. Zaczęłam dostrzegać ich mądrość, potencjał, wszystko to, czego ja mogłabym się od nich nauczyć. Może do tego trzeba po prostu dojrzeć. Dzisiaj wiem, że najważniejsze w moim życiu zawsze są kobiety, bez ich wsparcia, uśmiechu, obecności, byłabym o wiele uboższa życiowo i mentalnie.

Kocham kobiety także za to, że przy tych, które mam blisko nigdy nie muszę nikogo udawać. I że mogę z nimi robić te rzeczy, które są tylko nasze – babskie.

Płakać

Nie wiem, dlaczego to pierwsze, co mi przyszło do głowy, ale z kim płakać, jak nie z drugą kobietą? Obojętnie czy płaczesz bo ci źle w życiu, masz dołek i nie chwilowo brak motywacji, by się dźwignąć – druga kobieta zawsze cię zrozumie, nie zechce od razu stawiać do pionu. W obecności kobiet można płakać na komedii romantycznej i nikt nie będzie na ciebie patrzyła jak na kosmitę, tylko jeszcze poda chusteczkę. Można się wzruszać, gdy jedna z was opowiada swoją historię i płakać, bo po prostu masz taką potrzebę i wszystko jest jasne.

Śmiać się

Tak sobie myślę, że oprócz mojego męża, który potrafi rozśmieszyć mnie do łez, chyba najczęściej śmieję się z kobietami. Znacie to uczucie głupawki, gdy już każdy ruch wzbudza niepohamowany wybuch śmiechu? Kiedy już w pewnym momencie nie wiecie, z czego tak naprawdę się śmiejcie, ale nie możecie przestać? Pozostaje ocieranie łez, tym razem tych ze śmiechu. Faktem jest, że najlepiej się czuję w towarzystwie kobiet, które mają dystans do siebie. Z nimi śmiech jest jak najlepsza terapia.

Wpaść z winem wieczorem

To jest tak oczywiste, że aż głupio o tym pisać. Ale taka jest prawda – do kogo, jak nie do drugiej kobiety zadzwonisz wieczorem z komunikatem: „Idę do ciebie z winem”. Nie pytasz, czy możesz, czy nie będziesz przeszkadzać, bo wiesz, że ona w lot rozumie, o co ci chodzi i że gdyby sytuacja była odwrotna, zachowałabyś się tak samo, czyli otworzyła drzwi, szybko oceniła nastrój i wyciągnęła z szuflady korkociąg.

Wyjechać na babski weekend

Fakt, trudno z facetem wyjechać na babski weekend, ale która z was jeszcze nie spędziła z przyjaciółkami choć dwóch dni poza domem, musi to szybko nadrobić. Taki wyjazd daje moc. To jak energia czerpana z kosmosu, trudno wytłumaczalna, po prostu do nas przychodzi, gdy spędzamy czas z kobietami, które są dla nas ważne, rozumieją nas i świetnie się z nimi bawimy. Pewnie niejeden mężczyzna wiele by oddał, żeby dowiedzieć się, co dzieje się podczas babskiego weekendu, cóż, dla nich pozostanie to niezgłębioną tajemnicą, a dla nas wybornym doświadczeniem.

Pogadać o wszystkim tym, czego facet nigdy nie zrozumie

Umówmy się – są rzeczy, których nawet najlepsi faceci nie zrozumieją. Mogą przytakiwać, wysłuchiwać, ale zrozumienia takiego, jakie daje druga kobieta, kiedy na przykład rozmawiamy o porodzie – nigdy. Kosmetyki, makijaż – kto ci powie lepiej, jak się wymalować, sprzeda nowinki kosmetyczne? Kto doradzi, w co powinnaś się ubrać? Mężczyźni najczęściej mówią: „Pięknie kochanie”, bo dla nich wyglądamy we wszystkim pięknie albo boją się powiedzieć inaczej. Prawdziwa przyjaciółka spojrzy na nas zawsze krytycznym okiem tylko dlatego, że dla niej najważniejsze, żebyśmy wyglądały najlepiej. Jest jedna zasada w moim życiu – nie ufam kobietom, które nie potrafią prawić komplementów innym kobietom.

Z kobietami można zrobić tysiące innych rzeczy, ale te, o których wspomniałam, są wyjątkowe, bo trudno tę przestrzeń wypełnić mężczyznami. Wierzę w siłę kobiet, w to, że razem możemy wiele i więcej. Zadzwońcie dzisiaj do waszych przyjaciółek i powiedzcie, jakie są dla was ważne. Czasami za rzadko to robimy.

O AKCJI

Napisz do nas list! Napisz o wspaniałych i ważnych dla ciebie kobietach. Twój list może być tez skierowany bezpośrednio do wyjątkowej dla ciebie kobiety. Wybrane listy opublikujemy, a 5 osób nagrodzimy wspaniałymi kosmetykami JANDA.

Wszystkie informacje znajdziecie na stronie: #Kobiece spotkania – spotkania, za które jesteśmy wdzięczne


Filmy Kultura

„To nie jest zwykłe kobiece spotkanie. Moja kochana mama zginęła w wypadku”. Akcja #KobieceSpotkania

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 marca 2019
Akcja #KobieceSpotkania

Mamo! Dziękuję Ci za Twoje odwiedziny w tak trudnym dla mnie momencie. Już ponad trzy lata nie ma Cię z nami, brakuję mi rozmów z Tobą, Twojego uśmiechu i rad. Szkoda że moje dzieci nie zdążyły Cię poznać. Choć wiem i czuję to że jesteś z nami i opiekujesz się moją rodziną to brakuję mi Ciebie. 

Droga Redakcjo

Historia jaką opowiem to nie jest zwykłe kobiece spotkanie. Moja kochana mama zginęła w wypadku 13 listopada 2015r. Mieszkałam razem z nią w rodzinnym domu, los odebrał ją zbyt szybko a ja zostałam sama. Jakoś poukładałam sobie życie, mam męża i kochane dzieci ale brakuję mi jej i naszych wspólnych rozmów. Moja córka miała się urodzić 13 listopada 2018r. Bardzo obawiałam się tej daty i bardzo nie chciałam aby urodziny mojej córki kojarzyły mi się z śmiercią mamy. Dnia 12 listopada zostałam przyjęta na oddział do szpitala. 13 listopada z lekkimi bólami spacerowałam po szpitalu a w wolnym czasie modliłam się w kaplicy o mamę z okazji rocznicy jej śmierci, o pomoc w trakcie porodu, o zdrowie dla dziecka i o to aby ten dzień się skończył. Ból był coraz większy ale udało mi się na chwilkę przysnąć. Wtedy odwiedziła mnie moja mama, przyszła do pokoju odwiedzin, ucałowała moją córkę i wyszła, obudziłam się i nagle odeszły mi wody była godzina 3 w nocy, później wszystko poszło sprawnie urodziłam zdrową córkę 14 listopada o godz. 6.20 o tej samej której mnie kilka lat temu urodziła Mama. Wierzcie czy nie ja wiem że ona była przez ten cały czas przy mnie. To kobiece spotkanie jest dla mnie najważniejsze i jestem za nie wdzięczna.

Aga

List bierze udział w konkursie w ramach akcji #KobieceSpotkania

Weź udział w konkursie


Zobacz także

„Apetyt na życie” to opowieść dojrzałej kobiety, która przeżyła wiele, nauczyła się od życia jeszcze więcej i chce się tą wiedzą teraz podzielić

Kto jest winny zdradzie? Tylko zdradzający. Ale to się wie po czterdziestce

Becoming? Przeczytałam biografię Michelle Obamy. Raczej jestem nią rozczarowana