Kariera Lifestyle

Żyć nie umierać? Nauczanie to ostatnia rzecz, jaką się uprawia w szkole. Najważniejsze są papiery

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
1 września 2017
Fot. iStock / alexeyrumyantsev
 

Znam Ilonę od kilku lat. Mieszkamy obok siebie. Ładna brunetka. Cienka jak niteczka. Długie, czarne, gęste włosy są jej wizytówką. Bardzo komunikatywna i zawsze uśmiechnięta. Wygląda młodo. Poznałam ją przy piaskownicy, gdzie nasze córeczki bawiły się razem. Wiadomo, najpierw temat kaszki, zupki, pieluszki. Potem coraz bliżej się poznawałyśmy. Szybciej wracała do pracy, bo macierzyński się jej kończył, a na wychowawczy z mężem nie mogli sobie pozwolić. Za mało zarabiała. Była nauczycielką. No tak. Też bym wróciła na jej miejscu. Kokosów nie zarabia, ale przecież pójdzie do pracy na trzy, cztery godzinki i wraca. Wykupi w żłobku pół abonamentu i po kłopocie.

Gdy z zaprzeczeniem kiwała głową i z uśmiechem jak zwykle serdecznym mówiła: „Kochana szkoła to obóz pracy. Zobaczysz”. Nie rozumiałam. Co ona wygaduje, pomyślałam. Uczy angielskiego, zrobią czytankę, trochę gramatyki, pogadają i po lekcji. Tak do godziny 12 i fajrant. Popołudniu może jeszcze korków udzielać, żeby podreperować budżet. Żyć nie umierać. Zdziwiłam się, gdy mówiła, że to stereotypy. Że dziś jest inaczej. Nauczanie to ostatnia rzecz, jaką się uprawia w szkole. Najważniejsze są papiery.

Wróciła. Córka do żłobka. Ona do pracy. I praktycznie od razu w parze z laptopem. Jakieś rozkłady, programy takie a takie, karty uczniów, orzeczenia, sprawozdania, protokoły rad. Dla uczniów testy diagnozujące, raporty z diagnoz, wnioski i ewaluacje. Spotkania z rodzicami i godziny dodatkowe. Co z tego, że już nieobowiązkowe. Za darmo zaplanowała trzy w tygodniu dla maturzystów, olimpijczyków i mających trudności. Miała wyrzuty sumienia, że i tak za mało. Już w pierwszym tygodniu września układała testy, sprawdziany, zestawy maturalne.

Dziś jest Internet i dużo książek, ksero, ma łatwiej niż poprzednie pokolenia. Starała się o dofinansowanie projektu międzynarodowego, chciała jechać z uczniami do Norwegii. Dyrekcja się ucieszyła, ale nie zrobiła nic. Tylko wymagała. Gdy Ilona zdobyła pieniądze nawet jej nikt nie podziękował. Jeszcze pretensje były że samolot za drogi, a kupiłaby szybciutko bilety, gdyby rodzice się zdeklarowali w terminie. Po powrocie okazało się, że dyrekcja zmniejszyła jej dodatek motywacyjny. Myślałam, że padnę jak się dowiedziałam, jakie to pieniądze. Pracuję w korporacji. Zarabiam nieźle. Premie zaczynają się od liczby czterocyfrowej. A jej dali obniżkę ze 100 zł brutto na 70. Poryczała się. Nie z powodu pieniędzy, bo kwota śmieszna, ale o brak docenienia tego, bo by wyjechać, musiała mocno logistycznie się nakombinować. Mi by się nie chciało. W firmie mam mnóstwo obowiązków, wykonuję je na czas i profesjonalnie, ale dostaję za to satysfakcjonujące wynagrodzenie.

Ilona wieczorem z reguły nie ma czasu na plotki, siłownię, masaż. Zawsze czymś zajęta. Czymś z pracy. Kiedyś po coś wpadłam i mnie wciągnęła, bym zobaczyła jaki śmieszny filmik na Youtube znalazła. Myślałam, że szuka dla rozrywki, a ona szukała dla uczniów, by lekcja była bardziej interesująca. Obejrzała go z 10 razy, zapisując wszystkie frazy. Zrobiła już ćwiczenia do tego i chciała opracować jakiś ustny zestaw maturalny na podstawie filmiku. Dla innej grupy chciała jeszcze opracować piosenkę Beyonce.

Pytam się, po co to robi. A ona, żeby zajęcia uatrakcyjnić, bo młodzież znudzona i wymagająca. Poza tym wykorzysta to jeszcze, a i lekcja będzie fajniejsza. „Ja lubię uczyć, serio. Lubię widzieć ich postęp, jak się językowo otwierają. Jak widzę, ile umieją na maturze, choć w pierwszej klasie nie chcieli nic mówić po angielsku.” Rozejrzałam się, na biurku posortowane materiały. Tu 1a, 2c, 3b itp. I tak prawie codziennie.

Bywają lżejsze dni, ale z reguły każdy wieczór wygląda podobnie. Zawsze z pasją coś przygotowuje. Fragment filmu, grę, reakcje językowe, prezentacje. To dla uczniów. Dla szkoły zaś dokumenty. Pokazała mi teczkę z wyjazdu do Norwegii. Pokaźny segregator, wszystko podzielone, poukładane, opisane.

Regulaminy, zgony rodziców, plany, ksera dokumentów, sprawozdania, harmonogramy. Takie segregatory u mnie w firmie mamy na zakończenie sporego projektu. Wiem, ile pracy to kosztuje. Wiem też, ile zarabiam, a ile Ilona. Ona w pracy jest tak naprawdę cały czas. Nawet robiąc zakupy w Biedronce, obserwowana przez uczniów lub rodziców, jest nauczycielem. Takich produktów jak podpaski, wino, wódka na osiedlu nie kupuje. Zawsze spotka podopiecznych, a ci patrzą co ma w koszyku. Mimo to pracy zmienić nie chce. Wpływ na młodych ludzi daje jej satysfakcję. Uczy się od nich, ma z nimi świetny kontakt. Uwielbiają ją.

W pokoju ma na ścianie laurki od dorosłych już uczniów, wierszyki, kilka zdjęć z wycieczek. Mówi, że woli je od kwiatów. Cieszy się, gdy absolwenci odwiedzają stare mury Alma Mater, gdy ją pamiętają, dziękują za odpytywanie, bo dziś pracują w firmach, gdzie bez angielskiego ani rusz. Ilona ma pasję i powołanie. Miewa chwile zwątpienia. Boli ją chłód dyrekcji, czasami nierealne wymagania rodziców, chamskie odzywki uczniów, bo takie też mają miejsce. Idealnie nie jest. Jednak jestem pewna, że ona ma powołanie. Dzięki Ilonie zmieniłam zdanie o nauczycielach. Społeczeństwo nazywa ich złośliwie darmozjadami i nierobami. Pomstuje za wolne wakacje czy ferie zimowe.

Ja, obserwując Ilonę (a ta twierdzi, że wcale wyjątkiem nie jest) widzę mądrą dziewczynę, która ciągle się dokształca i poważnie traktuje swoje obowiązki. Porażki uczniów traktuje jak własne, a zwycięstwa przypisuje ich ciężkiej pracy. Jest świadoma jaki wpływ może mieć na życie ucznia, toteż z rozwagą dobiera słowa. Nigdy nikogo nie obraziła, a jeśli zdarzyło się jej podnieść głos o dwa tony to jestem pewna, że przeprosiła. Uważa bowiem, że należy młodzieży samemu dać przykład jak trzeba się zachowywać. Dopiero potem wymagać. Wiem, że uczniowie czasem się jej zwierzają. Szczegółów nie znam. Nie mówi. Domyślać się mogę, że chodzi pewnie o pierwszą miłość, zagrożenie jedynką, problemy w domu. Takie problemy mieliśmy przecież i my.

Ilona jest punktualna i słowna. Bardzo szybka i energiczna. Mówi dużo i głośno. Gestykuluje. Nie każdy ją przez to może lubić. Ja oceniam ją jako pozytywną wariatkę. Żałuję, że nie miałam takiej nauczycielki. Kiedyś jej powiedziałam, że w tej szkole się marnuje. Że powinna iść do dużej firmy. Pracy dużo, ale przynajmniej pieniądze adekwatne do wysiłku i perspektywy. Zapytała mnie, a kogo bym chciała, by uczył moją córkę. Jakiś niespełniony przypadkowy człowiek, który w szkole pracuje za karę, jest sfrustrowany zarobkami i nie znosi młodzieży? Odpowiedź znała. Wiem, że takich Ilon jest więcej. I mam nadzieję, że kiedyś moje dziecko na taką trafi. Nie idealną, bo takich nie ma, ale na taką, która lubi uczyć i jej się po prostu chce.

autorka: Poli-Ann


Kariera Lifestyle

WWF zaprasza dzieci do grona „Przyjaciół Pandy”! Rusza program edukacji przyrodniczej

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
1 września 2017
Fot. Materiały prasowe
 

Edukacja jest kluczem do poznawania i zrozumienia otaczającego nas świata oraz wzbudzenia dla niego szacunku wśród najmłodszych. „Przyjaciele Pandy” to program edukacyjny stworzony przez Fundację WWF Polska uczący dzieci szacunku do przyrody i wspierający uczniów w odkrywaniu jej tajemnic. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Program edukacyjny „Przyjaciele Pandy” został stworzony z myślą o uczniach szkół podstawowych z klas l-lll oraz nauczycielach, którzy chcą w ciekawy sposób przekazywać wiedzę o świecie. Połączenie treści przyrodniczych, polonistycznych, matematycznych oraz  informatycznych z edukacją plastyczną i zabawami wspierającymi aktywność ruchową dziecka umożliwia zaplanowanie atrakcyjnych i angażujących zajęć dla najmłodszych. Program otwiera nieograniczone możliwości prowadzenia ciekawych zajęć, proponując aktywizujące działania edukacyjne i dostarczając zestawy nietuzinkowych pomocy dydaktycznych.

Poprzez program edukacji przyrodniczej chcemy inspirować i zachęcać najmłodszych do dokonywania właściwych wyborów i dbania o lepszą przyszłość naszej planety – mówi Irka Jazukiewicz, koordynatorka programu edukacji przyrodniczej „Przyjaciele Pandy” w Fundacji WWF Polska – Wierzymy, że przygoda z „Przyjaciółmi Pandy” zmobilizuje dzieci  do zaspokajania swojej ciekawości i samodzielnego doświadczania świata przyrody, co łączy się z naturalną  potrzebą jego ochrony.”

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 Program „Przyjaciele Pandy” na rok szkolny 2017/18 jest dostępny w trzech blokach: LasWoda oraz Ja i Środowisko. Każdy z nich zawiera wyjątkowe treści, tematycznie zbliżone do omawianego obszaru. Przykładowo, po zrealizowaniu bloku Las dzieci bez problemu będą mogły wskazać cechy charakterystyczne 12 gatunków ptaków występujących w Polsce. Poza tym, na przykładzie liści, nauczą się dodawania czy mnożenia. Z bloku Woda uczniowie dowiedzą się m. in. jakie zwierzęta żyją w Bałtyku i polskich rzekach oraz jakie znaczenie w życiu człowieka, roślin i zwierząt ma powietrze i woda. Blok Ja i Środowisko jest najbardziej obszerny tematycznie. Dzieci poznają dzięki niemu jak funkcjonuje organizm człowieka i jak prawidłowo o niego zadbać. Przy okazji zajęć o wytwarzaniu odpadów, zaczynają podejmować własne działania na rzecz ochrony przyrody w swoim środowisku, jednocześnie rozumiejąc ich sens.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 Przystępując do programu nauczyciele otrzymują dostęp do platformy internetowej Nauka to Zabawa (zawierającej wciągające quizy) oraz materiały drukowane w postaci książki z instrukcjami dla nauczyciela i atrakcyjnymi kartami pracy. W pakiecie znajduje się również efektowny plakat z zestawem wielorazowych naklejek, cieszący się dużym zainteresowaniem uczniów.

 „Możliwość korzystania przez ucznia z platformy internetowej jest szczególnym atutem programu „Przyjaciele Pandy”. Zachęca ona dzieci do samodzielnego poszukiwania wiedzy oraz zgłębiania zagadnień przyrodniczych. Chcemy, aby dzięki dostępnym technologiom, najmłodsi zafascynowali się różnorodnością przyrody i nauczyli się jej doświadczać również poprzez zabawę.” – dodaje Irka Jazukiewicz.

100% nauczycieli testujących oceniło program „Przyjaciele Pandy” pozytywnie

Ich zdaniem, uczniowie z dużym zaangażowaniem wykonywali zaproponowane zadania, ostatecznie oceniając program na piątkę. Program edukacji przyrodniczej „Przyjaciele Pandy” jest zgodny z aktualnie obowiązującą podstawą programową z edukacji przyrodniczej dla klas
I-III szkół podstawowych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jak przystąpić do programu? 

Wystarczy wejść na stronę edukacja.wwf.pl, zarejestrować się poprzez wypełnienie formularza wybierając 1 z 3 dostępnych bloków i przekazać jednorazową darowiznę w wysokości 200 zł na rzecz całorocznego programu „Przyjaciele Pandy”. W ciągu kilku dni roboczych Fundacja WWF Polska prześle kurierem materiały drukowane, natomiast drogą mailową zostanie przekazany dostęp do wybranego bloku na platformie internetowej. Program jest znakomitą propozycją edukacyjną na rok szkolny 2017/2018, ale ponieważ dostęp do platformy jest uruchamiany na okres 12 miesięcy, do “Przyjaciół Pandy” można dołączyć w każdej chwili.

Program jest finansowany ze środków Fundacji. Wpłacona darowizna służy pokryciu kosztów produkcji, druku oraz dostarczenia materiałów edukacyjnych, które WWF udostępnia w podziękowaniu za darowiznę. Każda kwota darowizny wpłacona ponad kwotę bazową, zostanie przeznaczona na działalność statutową Fundacji, czyli ochronę przyrody i zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt w Polsce i na świecie. Uczniowie, nauczyciele i dyrekcje szkół biorących udział w programie “Przyjaciele Pandy” otrzymają także specjalne dyplomy z podziękowaniem.

Przed zarejestrowaniem się w programie nauczyciele mają możliwość zapoznania się z nim po odwiedzeniu zakładki “Przetestuj program”. Znajdą tam różnorodne materiały, między innymi quizy na platformie online, materiały interaktywne, materiały drukowane, karty pracy i instrukcje dla nauczyciela, jak korzystać z materiałów WWF przy realizacji lekcji o tematyce przyrodniczej.

Gorąco zachęcamy szkoły do przyłączenia się do programu, a dzieci z klas I-III zapraszamy do grona Przyjaciół Pandy! Więcej informacji na edukacja.wwf.pl


 

Źródło: infowire


Kariera Lifestyle

Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
1 września 2017
Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym
Fot. Siostry od kuchni – Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym

Nie masz pomysłu na obiad? Zastanawiasz, co dziś ugotować i spędzić całego dnia w kuchni? Podpowiadamy! Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym są pyszne!

Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym – przepis

Czas przygotowania: 50 min

Z podanej porcji przygotujesz około 20 klopsów.

Składniki:

  • 500g mięsa mielonego z indyka
  • 6-7 świeżych pieczarek
  • 1 cała bułka (może być sucha)
  • 1 łyżka bułki tartej
  • 1 szklanka mleka
  • 2 łyżki siekanej pietruszki
  • 2 łyżki siekanego kopru
  • 1 duża cebula
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • 2-3 łyżki śmietany 18% do sosów
  • 6 łyżek mąki
  • olej i masło do smażenia (najlepiej klarowane)
  • sól, pieprz

Dodatkowo składniki na wywar:

  • po 1 sztuce warzyw korzeniowych: marchew, pietruszka, mały seler
  • pól cebuli
  • ziele angielskie, liść laurowy (po 3 szt)
  • 1,5 litra zimnej wody

Klopsiki z indyka – przygotowanie:

  1. Do garnka wlewamy 1,25l zimnej wody wraz z obranymi, umytymi warzywami korzeniowymi (mogą być w całości lub przekrojone na połówki), zielem angielskim, liściem laurowym, połową cebuli i 1 łyżeczką soli. Po zagotowaniu zmniejszamy na średni ogień i gotujemy do czasu,  aż przygotujemy klopsiki.
  2. Do miseczki wkładamy bułkę i zalewamy zimnym mlekiem (mleko powinno całkowicie pokryć bułkę). Istotne jest, żeby bułka wchłonęła całe mleko żeby łatwo się rozpadała po dodaniu do mięsa.
  3. Połowę cebuli kroimy i szklimy na patelni na jednej łyżce masła aż do jej zmiękczenia. Jeżeli nie używasz masła klarowanego, dodaj trochę oleju, żeby uniknąć przypalenia cebuli – docelowo ma być miękka, ale nie usmażona.
  4. Pieczarki myjemy i kroimy w drobną kostkę, dodajemy do zeszklonej cebuli i dusimy przez kilka minut pod przykryciem. Następnie ściągamy pokrywę, doprawiamy 1 łyżeczką soli i smażymy całość aż do odparowania wody. Tak przygotowane pieczarki przekładamy na talerz i studzimy przez chwilę
  5. Do miski wbijamy jajko, dodajemy mięso, pietruszkę, paprykę słodką, po łyżeczce soli i pieprzu, odciśniętą z mleka bułkę, bułkę tartą i pieczarki z cebulą. Całość mieszamy ręką, a następnie formujemy klopsiki.
  6. Klopsy obsmażamy z każdej strony na patelni rozgrzanej z jedną łyżką masła i oleju.
  7. Z wywaru wyciągamy wszystkie warzywa korzeniowe wraz z zielem angielskim i listkiem laurowym, marchew kroimy w talarki, a resztę wyrzucamy lub utylizujemy w inny dowolny sposób (można zjeść 😉 ).
  8. Do wywaru dodajemy koper, 2-3 łyżki śmietany oraz mąkę rozmieszaną w 250 ml zimnej wody (najlepiej dodać przez sitko żeby uniknąć grudek). Mieszamy całość, a następnie dodajemy pokrojoną marchew, klopsy i gotujemy przez kolejne 10-15 minut na średnim ogniu. Na koniec doprawiamy sos solą i pieprzem według uznania. Jeżeli sos wydaje się zbyt rzadki, można zagęścić większą ilością mąki rozrobionej w wodzie.
Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym

Fot. Siostry od kuchni / Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym

Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym

Siostry od kuchni polecają: Klopsiki z indyka z pieczarkami w sosie śmietanowo-koperkowym

Zajrzyjcie koniecznie na bloga „Siostry od kuchni” i śledźcie na bieżąco ich poczynania na Facebooku!

18492427_10209141583683180_1950963320_n (1)


SIOSTRY OD KUCHNI, CZYLI

siostryKRZYSIA – na co dzień pracująca zawodowo, zabiegana mama dwójki dzieci. Mimo braku czasu odnajduje czas na swoją największą pasję, jaką jest gotowanie. Pewnie dlatego, że kocha dobre jedzenie. Zodiakalny Koziorożec, a więc konsekwentna w działaniach oraz bardzo ambitna i wnikliwa. Każde danie, które tworzy jest w 100% przemyślane, ale jej artystyczna wyobraźnia dokłada odrobiny szaleństwa i kulinarnej spontaniczności… Uwielbia kawę…ale tylko parzoną w kawiarce, a dobre ciacho to raj dla jej podniebienia. Lubi testować nowe przepisy i nie boi się eksperymentować.

EWKA – Można powiedzieć, że to człowiek orkiestra – znajdzie pasję w każdym zajęciu. Twardo stąpa po ziemi, mówiąc że nie ma rzeczy niemożliwych i z powodzeniem realizuje założone cele. W swojej pracy zajmuje się prowadzeniem projektów informatycznych, gdzie wykorzystuje i rozwija swoje menadżerskie zdolności. Uwielbia podróżować i odkrywać smaki lokalnych kuchni. Kocha kuchnię włoską i w tej dziedzinie chce się rozwijać, ale z sentymentem wraca rownież do polskich smaków znanych z dzieciństwa. Gotowanie i wypieki sprawiają jej ogromną przyjemność. Dzięki jej zdolnościom organizacyjnych każdy ruch w kuchni jest zawsze przemyślany, dzięki czemu przygotowanie dań trwa chwilę.


Zobacz także

Rusza wirtualna budowa – na czele Kasia Cichopek

A ty? Czego byś dzisiaj – tu i teraz, życzyła swojemu dziecku i… sobie?

„Jesteś tylko pielęgniarką” – usłyszała. Jej emocjonalna odpowiedź skradła serca tysięcy ludzi