Gotowanie Lifestyle Przepisy

Bałtyckie szproty są pyszne i zdrowe – mamy na nie świetne przepisy od mistrzów kuchni!

Redakcja
Redakcja
26 listopada 2021
 

Szproty w oryginalnych przepisach programu Naturalnie Bałtyckie. Spróbujcie!

Szprotki w cieście naleśnikowym z szampanem i musem z karmelizowanej cebuli z kminkiem i estragonem – przepis Wita Szychowskiego

Składniki dla 2 osób

  • 8 szprotów
  • 1 jajko
  • 200 ml mleka (do ciasta)
  • 100 ml szampana (do ciasta)
  • około 200 g mąki uniwersalnej + zapas do korekty (do ciasta)
  • 2 cebule pokrojone w cienkie piórka
  • 2 łyżki cukru
  • 0,5 l wody
  • szczypta kminku mielonego
  • 2-3 listki estragonu
  • 0,5 l oleju rzepakowego + 1 łyżka do usmażenia cebuli
  • 6 g soli do ciasta + sól do musu z cebuli

Mocno rozgrzać olej na patelni. Smażyć cebulę, starając się nie mieszać zbyt często, gdyż wtedy cebula może puścić wodę i się ugotować, przez co stanie się mdła. Zarumienić cebulę na ciemnobrązowy kolor, do granicy przypalenia. Dodać cukier. Gdy ten się rozpuści, dodać wodę. Redukować na małym ogniu, aż woda całkowicie odparuje. Przełożyć zawartość patelni do wysokiego naczynia. Dodać estragon i kminek, po czym zblendować całość na gładki mus. Posolić do smaku dopiero po wystygnięciu i schować do lodówki.

Do miski wbić jajko i je roztrzepać. Wlać mleko i dodać pół łyżeczki soli. Trzepać dalej, dodawać mąki, aż ciasto stanie się bardzo gęste. Dodać szampana i – jeśli trzeba – więcej mąki. Ciasto ma trzymać się łyżki po zanurzeniu i wyciągnięciu.

Umyć i wysuszyć szproty. Rozgrzać rondel z głębokim olejem. Na łyżkę nabrać ciasto i zanurzyć w oleju w celu sprawdzenia, czy olej jest wystarczająco gorący. Nie doprowadzać oleju do dymienia. Szproty zanurzać pojedynczo w cieście, trzymając za ogonki, najlepiej szczypcami. Gdy nadmiar ciasta spłynie, zanurzać szproty w oleju. Zrumienić na złoty kolor. Po usmażeniu wyłożyć na papierowym ręczniku, aby odsączyć nadmiar oleju.

Podawać z przygotowanym wcześniej musem.

Wartość energetyczna porcji – 347 kcal

Minitarty ze szprotami – przepis duetu Śledziożercy, inspirowany przepisem Justyny Ratajczak

Składniki na 4 porcje

  • 1 płat ciasta francuskiego
  • 400 g świeżych szprotów
  • 1 biała część pora
  • 2 garście świeżego szpinaku
  • 2 papryczki chili
  • 10 pomidorków koktajlowych
  • 50 g mascarpone
  • 2 jajka
  • 150 ml kwaśnej śmietany 12%
  • 1 łyżeczka masła klarowanego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz do smaku

Szproty sprawić, wypatroszyć, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem, odstawić. Ciasto francuskie podzielić na 4 równe części. Podzielone ciasto uformować w foremkach, tworząc wyższy rant, docisnąć i nakłuć widelcem. Na patelni poddusić na klarowanym maśle białe części pora posiekane w talarki. Dodać posiekaną papryczkę chili i świeży szpinak. Podsmażyć. Doprawić do smaku solą, świeżo mielonym pieprzem, gałką muszkatołową i sokiem z cytryny. Dusić 2-3 minut. Dodać mascarpone i śmietanę.

Mieszać na wolnym ogniu do połączenia składników. Zredukować do konsystencji sosu. Lekko wystudzić, dodać jajko i dokładnie wymieszać. Do foremek wyłożonych ciastem wlać po równo przygotowanej wcześniej masy śmietanowo-jajecznej. W tak przygotowanych foremkach ułożyć szproty i pomidorki koktajlowe. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 20-25 minut. Tarty muszą apetycznie się przyrumienić. Podawać z sosem czosnkowym.

Tarty równie dobrze smakują na gorąco, jak i na zimno.

Wartość energetyczna porcji – 474,2 kcal

Chrupiące szproty w tempurze przepis duetu Śledziożercy, inspirowany przepisem Joanny Matyjek 

Składniki na 4 porcje

  • 20 szprotów
  • 10 łyżek gotowej mieszanki do tempury
  • 10 łyżek lodowatej wody
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 szklanki oleju
  • Cytryna

Szproty wypatroszyć, umyć i osuszyć. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Mieszankę do tempury zmieszać z wodą i schłodzić w lodówce przez 30 minut. Powinna być lodowata. Rozgrzać olej. Każdego szprota zanurzyć w cieście i małymi porcjami smażyć na rumiano w mocno rozgrzanym oleju. Odsączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym. Podawać skropione sokiem z cytryny.

Uwagi – Delikatne i kruche ciasto wymaga odpowiedniego przygotowania. Przypomina ono nieco ciasto naleśnikowe, jest jednak trochę bardziej gęste. Ciasto miesza się szybko, powinny powstawać na nim grudki, które później się wysmażą. Wyróżnia się dwa rodzaje ciasta w zależności od potraw: do ryb, warzyw oraz mięczaków stosujemy ciasto rzadkie, a do owoców morza i ryb tłustych ciasto gęstsze.

Trzeba pamiętać, żeby ciasto przed smażeniem było dobrze schłodzone. Najczęściej ciasto do tempury sporządza się z mieszanki mąki pszennej, kukurydzianej i skrobii ziemniaczanej lub kukurydzianej.


Gotowanie Lifestyle Przepisy

Polscy rybacy na rzecz zrównoważonego rybołówstwa

Redakcja
Redakcja
26 listopada 2021
 

Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb, jako jedna z czterech organizacji rybackich, otrzymała certyfikat MSC na szprota. To prestiżowe wyróżnienie jest potwierdzeniem, że certyfikowane połowy szprota na Morzu Bałtyckim są realizowane z poszanowaniem równowagi naturalnej oraz bez szkody dla środowiska i zasobów morskich. To drugi certyfikat MSC, który polscy rybacy bałtyccy otrzymali w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.

Program MSC to niezależny program certyfikacji zrównoważonego rybołówstwa. Jego symbol – niebieskie logo MSC – którym oznaczane są produkty rybne, jest dla konsumentów potwierdzeniem, że są one produkowane na bazie ryb z połowów, które nie naruszają kondycji dzikich populacji ryb oraz mają mniejszy wpływ na inne zwierzęta morskie i cały ekosystem. Dzięki temu konsument zyskuje pewność, że jego konsumpcja nie czyni szkody środowisku naturalnemu.

– MSC dla szprota to drugi, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy, certyfikat przyznany naszej organizacji połowowej. Pierwszy dotyczył ryb płaskich tj. turbota, storni i gładzicy. – mówi Marcin Radkowski Prezes Kołobrzeskiej Grupy Producentów Ryb i dodaje – Podejmując się wyzwania przystąpienia do procesu certyfikacji MSC, chcieliśmy potwierdzić, że kondycja zasobów Morza Bałtyckiego nie jest aż taka zła, jak to czasami kreują media, a także to, że my jako rybacy robimy wszystko co możliwe, żeby ten nasz polski skarb narodowy był w jak najlepszym stanie. I to nie tylko jest kwestia odpowiedzialności społecznej. Od stanu Bałtycku zależy nasza praca i egzystencja naszych rodzin. Dlatego podejmujemy szereg inicjatyw proekologicznych, których celem jest utrzymanie wód i zasobów morskich Bałtyku w jak najlepszej kondycji.

– Otrzymanie certyfikatu MSC jest zwieńczeniem wielomiesięcznego procesu oceny, który rozpoczął się w maju 2019 r. Aby zagwarantować bezstronność, wiarygodność oraz przejrzystość procesu, ocena została przeprowadzona przez niezależnych audytorów z jednostki certyfikującej Global Trust, a w otwartych publicznych konsultacjach wzięli udział przedstawiciele instytucji naukowych, administracji oraz organizacji zajmujących się ochroną środowiska. – mówi Anna Dębicka, Dyrektor Programu MSC w Polsce i Europie Centralnej.

Certyfikat MSC został przyznany na 5 lat, a polscy rybacy będą poddawani corocznym audytom kontrolnym. Dodatkowo zobowiązani są oni do spełnienia 4 warunków certyfikacji dotyczących kondycji poławianego stada oraz wpływu połowów na gatunki zagrożone lub podlegające ochronie oraz cały ekosystem. Warunki te muszą zostać spełnione w określonym terminie, a postępy w ich realizacji będą weryfikowane w trakcie corocznych audytów.

Taki mały, taki ważny

Niewielki szprot jest, obok śledzia i storni (popularnej flądry), najczęściej poławianym gatunkiem w naszym rejonie Bałtyku. Tylko w 2020 roku jego spożycie w Polsce wyniosło 1,09 kg na osobę (zaraz po śledziu, makreli i mintaju). Konsumenci cenią sobie nie tylko jego wyrazisty smak i soczyste mięso. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z jego wartości odżywczych. Szproty zawierają cenne kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, zapewniające prawidłową pracę serca i mózgu. Są też bogate w witaminy, minerały oraz inne składniki odżywcze. Po szproty, z uwagi na dużą zawartość kwasu foliowego, sięgać powinny kobiety w ciąży oraz dzieci, u których ryby wspomagają prawidłowy rozwój układu nerwowego. Lekarze polecają szproty również osobom zmagającym się z osteoporozą, bo jak żadne inne ryby tak bardzo nie działają na wzmacnianie kości.

Teraz kupując szprota bałtyckiego z certyfikatem MSC nie tylko będziemy mieć pewność, że czynimy dobrze dla naszego organizmu, ale także że nie robimy szkody środowisku naturalnemu Morza Bałtyckiego

***
Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb Sp. z o.o. jest jedną z najstarszych uznanych organizacji producentów ryb w Polsce. Decyzją Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 21 września 2005 roku Grupa została wpisana do rejestru uznanych organizacji producentów ryb pod numerem 5 (ROU5/2005). Od 2007 roku Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb posiada weterynaryjny numer identyfikacyjny 32085701.

Zajmuje się produkcją i obrotem rybami w postaci świeżej i mrożonej. Współpracuje stale z kilkudziesięcioma polskimi armatorami, odbierając rybę z ponad 30 kutrów oraz kilkunastu łodzi rybackich. Zarządza centrami pierwszej sprzedaży ryb, nowoczesną fabryką lodu, chłodnią składową i zakładem zamrażania ryb, zakładem wstępnej obróbki ryb, marynaciarnią, instalacją pilosilorybu, oraz specjalistycznymi środkami transportu. Działalność KGPR obejmuje m.in:

• rybołówstwo w wodach morskich;
• sprzedaż detaliczną i hurtową ryb;
• przetwarzanie i konserwowanie ryb i produktów rybołówstwa, oraz ich składowanie;
• magazynowanie i przetwarzanie towarów w portach morskich.

KGPR jest jednym z autorów i sygnatariuszem Kodeksu Dobrego Rybołówstwa. Oferowane ryby bałtyckie (przede wszystkim śledź, szprot i stornia) dostarcza w postaci świeżej lub mrożonej (w blokach lub IQF). Oferuje także możliwość dostarczenia ryby świeżej pakowanej w modyfikowanej atmosferze (MAP – modified atmosphere packaging) w tackach. Jest właścicielem marek Nautus i Och!mistrz. Jej zakłady posiadają certyfikaty MSC oraz IFS i BRC.

Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb realizuje szereg projektów służących rozwojowi polskiego rybołówstwa i przetwórstwa ryb. Zajmuje się organizacją polskiej strefy na targach Seafood. Prowadzi działania proekologiczne, m.in. poszukiwania i oczyszczania Bałtyku z zagubionych sieci, certyfikację MSC bałtyckich łowisk. Promuje spożycie ryb poprzez projekt Naturalnie Bałtyckie. Naturalnie Bałtyckie to innowacyjny projekt edukacyjny wspierający polskie rybołówstwo bałtyckie, którego głównym celem jest promocja racjonalnego wykorzystania zasobów Morza Bałtyckiego, a przede wszystkim kreowanie świadomej konsumpcji produktów rybnych pochodzących z Bałtyku. Istotnym elementem programu jest także propagowanie wśród Polaków proekologicznych postaw, które mogą mieć wpływ na poprawę czystości Bałtyku i zwiększenia jego zasobów.

MSC (Marine Stewardship Council) jest niezależną, międzynarodową organizacją pozarządową. Wraz z naukowcami, rybakami oraz organizacjami ekologicznymi MSC opracowało standardy środowiskowe w zakresie zrównoważonego rybołówstwa, aby promować przyjazne środowisku praktyki rybackie wśród konsumentów i partnerów na całym świecie. Działania MSC obejmują wyróżnianie odpowiedzialnych praktyk rybackich certyfikatem MSC, certyfikację w łańcuchu dostaw, współpracę z partnerami biznesowymi oraz programy edukacyjne wpływające na decyzję zakupowe konsumentów na całym świecie. Niebieski certyfikat MSC znajdujący się na produktach rybnych i owocach morza pochodzących ze zrównoważonych połowów, gwarantuje, że pochodzą one ze stabilnych i dobrze zarządzanych łowisk, a produktami rybnymi i owocami morza będziemy cieszyć się zarówno my jak i przyszłe pokolenia. W program MSC zaangażowanych jest obecnie już ponad 500 rybołówstw, co przekłada się na 19% światowych połowów dzikich ryb i owoców morza. Dzięki temu na pólkach sklepowych na całym świecie dostępnych jest już ponad 20 000 różnych produktów z niebieskim certyfikatem MSC (dane za brytyjski rok finansowy 2020-21). W Polsce to około 400 certyfikowanych produktów, które można znaleźć zarówno w największych sieciach handlowych, jak i osiedlowych sklepikach.


Gotowanie Lifestyle Przepisy

Powietrze bez wirusów

Redakcja
Redakcja
26 listopada 2021

Na bezsenność, bóle głowy i infekcje wirusowe zapadamy częściej, gdy przebywamy na co dzień w zanieczyszczonym powietrzu, a takie jest nie tylko na zewnątrz, ale i w naszych domach. Objawy te nasilają się, kiedy za oknem robi się chłodniej, a my zaczynamy rozkręcać kaloryfery i palić w kominkach. Gdy poziom smogu za oknem wzrasta, nie pomoże już wietrzenie pomieszczeń. Z wyłapywaniem toksyn najlepiej radzi sobie wówczas oczyszczacz powietrza.


Zimą częściej chorujemy na infekcje gardła czy płuc, boli nas głowa, dokuczają nam alergie. By lepiej się poczuć, w pierwszym odruchu otwieramy okna i wietrzymy pomieszczenia. Jeśli jednak mieszkamy w miejscach, gdzie poziom smogu jest wysoki, to wraz z powietrzem z zewnątrz trafiają do nas najszkodliwsze niskocząsteczkowe pyły PM2,5, które osadzają się na naszej skórze, przyspieszając jej starzenie oraz przedostają się do płuc i krwiobiegu, co zwiększa ryzyko chorób układów oddechowego i krążenia.

Przyszło nam żyć w czasach nie tylko ogromnego zanieczyszczenia powietrza toksycznymi związkami i coraz częściej dotykającymi nas alergiami. Dodatkowo od 2 lat żyjemy w czasach pandemii wywołanej koronawirusem SARS-CoV-2. Nasz układ oddechowy i odpornościowy wystawiony jest na szereg prób. Do tego pojawia się chroniczny stres wywołany tą nietypową sytuacją. Wszystko razem sprzyja osłabieniu układu immunologicznego. Warto o siebie zadbać. Oddychając czystym powietrzem w naszych domach, a także w pomieszczeniach, w których pracujemy, robimy ważny krok w kierunku własnego zdrowia i zdrowia naszych bliskich – radzi
doktor nauk medycznych Joanna Kowalczyk-Bednarczyk.

Wyjściem nie jest też szczelne zamykanie okien, gdyż toksyny i alergeny z pomieszczeń nie są wtedy rozrzedzane przez powietrze. A są one nie mniej groźne niż te z zewnątrz. Liczne badania wykazały, że zła jakość powietrza w domu może zwiększać ryzyko udaru, chorób autoimmunologicznych i neurologicznych oraz chorób serca. W domowym powietrzu znajdziemy m.in. lotne związki organiczne, które pochodzą ze środków konserwacji drewna, klejów, dywanów, farb, odświeżaczy powietrza i środków dezynfekujących. Amatorzy palenia świec powinni wiedzieć, że sadza ze spalanych świec parafinowych składem przypomina spaliny z rury wydechowej samochodu z silnikiem diesla, gdyż parafina powstaje z ropy naftowej. Z kolei dym drzewny z płonącego na kominku drewna zawiera co najmniej pięć rakotwórczych chemikaliów. Na tym nie koniec. Okazuje się, że suszenie ubrań w domu zwiększa wilgotność powietrza nawet o 30 proc, co sprzyja rozwojowi jednego z gatunków grzybów pleśniowych.

Choć dla wielu osób nie jest on  szkodliwy, to stanowi zagrożenie dla alergików i astmatyków. Rzeczywiście nie zdajemy sobie sprawy z wielu zagrożeń w naszych własnych, wydawać by się mogło, bezpiecznych domach. Kluczowa dla naszego zdrowia jest jakość wdychanego powietrza i jego skład. Warto z większą świadomością korzystać z różnych umilaczy i ulepszaczy jakości życia domowego, wykonywać wszelkie czynności z większą uważnością oraz umiarem, skupiając się na naturalnych składnikach oraz tych dobrych jakościowo – mówi dr n.med. Joanna Kowalczyk-Bednarczyk.

To wszystko sprawia, że w okresie grzewczym częściej zapadamy na katar, kaszel i infekcje wirusowe, które są konsekwencją wysychającej śluzówki nosa czy gardła. Może dojść też do podrażnienia spojówek, zmęczenia i bólu głowy. Jeśli obserwujemy nasilenie takich objawów, to warto zastanowić się nad poprawą czystości powietrza w naszym domu.

Z własnego doświadczenia mogę nawet zasugerować zadbanie o jakość powietrza nim pojawi się którykolwiek z tych objawów. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Okazać się bowiem może, że wydłużymy nasz proces regeneracji i samo oczyszczenie powietrza nie wystarczy, by wyleczyć chroniczny ból głowy, alergię na roztocza czy nawracające zapalenie spojówek – dr n.med. Joanna Kowalczyk-Bednarczyk.

Opatentowaną technologię detoksykacji i oczyszczania powietrza w pomieszczeniach, opartą na substancjach pochodzenia naturalnego wykorzystuje oczyszczacz VBreathe Tasman. Zastosowano w nim dwie technologie: filtrację HEPA (filtr klasy medycznej) i VActive Żel. Zanieczyszczone powietrze jest zasysane u podstawy urządzenia, następnie oczyszczane przez filtr HEPA, którego działanie opiera się na fizycznym wyłapywaniu cząstek o mikroskopijnych rozmiarach.

Powietrze, które opuszcza oczyszczacz jest wzbogacone o cząsteczki VActive Żelu. Jest to wyjątkowa mieszanka australijskich olejków eterycznych naturalnego pochodzenia, których działanie w zakresie redukcji szkodliwych mikrobów i toksyn w powietrzu zostało potwierdzone w niezależnie przeprowadzanych testach. Rozpylane przez oczyszczacz drobinki pary z dodatkiem olejków osiadają na tych cząstkach powietrza, które przenoszą grzyby, bakterie i wirusy. Otaczają je, wyłapują szkodliwe pyły oraz pozbawiają je tlenu, aby nie mogły się namnażać. W niezależnych testach potwierdzono, że VBreathe Tasman redukuje nić koronawirusa z 99,9% skutecznością. Para utrzymuje się w powietrzu przez długi czas, będąc stale delikatnie rozprzestrzeniana przez wentylator urządzenia.

W odróżnieniu od technologii wykorzystujących ozon, który przy stałym kontakcie może wywoływać senność, ból głowy oraz spadek ciśnienia, żel VActive nie powoduje zagrożenia dla zdrowia.

Przedsiębiorstwa typu “start-up” umożliwiają naukowcom rozwijanie danej branży i tworzenie innowacyjnych rozwiązań – obserwowanych i potrzebnych szczególnie w dziedzinie medycyny. Doskonale widać to po urządzeniu VBreathe Tasman.
Technologia oczyszczania powietrza poszła o kilka kroków do przodu i to akurat, teraz kiedy tak bardzo tego potrzebujemy. Wszelkie testy jakości i bezpieczeństwa, które urządzenie przeszło pozytywnie, w tym działanie niszczące Covid-19 (potwierdzone ono zostało przez australijskie Ministerstwo Zdrowia), pozwala na swobodne użytkowanie oczyszczacza przez całą rodzinę – mówi dr n.med. Joanna Kowalczyk – Bednarczyk.

Wbudowane w urządzenie Tasman inteligentne czujniki wykrywają dym, pleśń, tlenek węgla i szkodliwe cząstki PM 2,5. Jakość powietrza wskazywana jest przez podświetlony pierścień świetlny i w aplikacji mobilnej VBreathe. Niewielki rozmiar
oczyszczacza sprawia, że możemy go przenosić tam, gdzie się aktualnie przemieszczamy, np. do pracy lub na wyjazd weekendowy.

 


Zobacz także

KONKURS "Jaka jest podróż twoich marzeń?"

Rozwiązanie konkursu: „Jaka jest podróż twoich marzeń?”

6 sposobów, by przestać się martwić tym, na co nie masz wpływu

Lista skarg i zażaleń do byłego faceta. Żałuję…