Dom i wnętrze Inspiracje

Co kupić na parapetówkę? 8 prezentów do 50 złotych!

Redakcja
Redakcja
11 lutego 2020
Fot. stock.adobe.com / autor: Nejron Photo / Materiały prasowe

Parapetówka to impreza organizowana z okazji przeprowadzki do nowego domu czy mieszkania. Zgodnie ze zwyczajem, zaproszeni na nią goście wręczają nowym lokatorom drobne upominki. Co kupić na parapetówkę? Oto kilka sprawdzonych pomysłów na prezent do nowego domu.

Prezent na parapetówkę — kilka przydatnych wskazówek

Jak prezent na parapetówkę będzie najlepszym rozwiązaniem? Wybierając go, pod uwagę warto wziąć kilka kwestii. Pierwsza to styl, w jakim urządzone zostało nowe lokum. Inny prezent na parapetówkę sprawdzi się w przypadku nowoczesnego, loftowego wnętrza, inny — w przypadku przytulnego mieszkania, w którym króluje styl prowansalski.

Niemniej istotna jest wielkość domu, do którego przeprowadziły się bliskie nam osoby — jeżeli jest to kawalerka, najlepszym rozwiązaniem będzie prezent parapetówka o niewielkich gabarytach, który nie zagraci niepotrzebnie przestrzeni. Na nieco większą dowolność możemy sobie natomiast pozwolić w przypadku dużego domu.

Prezent na nowe mieszkanie dostosowany powinien być również do wieku i sytuacji rodzinnej osób organizujących parapetówkę. Coś innego spodoba się studentom, a jeszcze coś innego — małżeństwu z 2 dzieci.

Kupując prezent na nowy dom, warto także uwzględnić zainteresowania osób, które planujemy odwiedzić. Przykładowo, miłośnik podróży z pewnością ucieszy się z ozdobnej mapy na ścianę, a fanka fotografii — z ramek na zdjęcia.

Czy parapetówka prezent musi być drogi? Absolutnie nie! Ważne jest jedynie to, by był on w pełni przemyślany i dopasowany do indywidualnych potrzeb przyjaciół czy członków rodziny. Bezpiecznym rozwiązaniem będzie prezent do 50 zł.

Komplet przyprawników — dobry pomysł na prezent na parapetówkę

Jaki prezent na parapetówkę sprawdzi się najlepiej? Szukając praktycznego, a jednocześnie niedrogiego upominku, warto postawić na komplet przyprawników. Taki gadżet sprawdzi się w każdej kuchni, bez względu na styl, w jakim została ona urządzona. Dzięki takiemu zestawowi, wszystkie ulubione przyprawy można mieć zawsze pod ręką, bez konieczności każdorazowego sięgania do szafki czy szuflady.

Przyprawniki przybierać mogą różne formy. Do wyboru mamy zarówno pojedyncze pojemniki, jak i zestawy w formie półeczek czy obrotowych stojaków, które z łatwością pomieszczą nawet kilkadziesiąt słoiczków z dodatkami do potraw.

Na sklepowych półkach najczęściej spotkać możemy się z przyprawnikami szklanymi, ceramicznymi lub drewnianymi. Wybierając je, szczególną uwagę warto zwrócić na to, czy posiadają one szczelne zamknięcie, które zapobiegać będzie przed przedwczesnym wietrzeniem przypraw i utratą ich naturalnego aromatu.

Kieliszki do wina — praktyczny prezent na parapetówkę dla małżeństwa

Co kupić na parapetówkę dla małżeństwa? Ponadczasowym upominkiem, który nigdy nie wychodzi z mody jest zestaw kieliszków do wina. Taki komplet składać może się z 4, 6 czy 8 elementów.

Czym charakteryzować powinny się idealne kieliszki? Najlepiej, by były one wykonane z przezroczystego, wysokiej jakości, odpornego na uszkodzenia szkła, które nadaje się do mycia w zmywarce. Kieliszki muszą mieć na tyle długą nóżkę, by możliwe było w pełni swobodne ich trzymanie, bez obaw o dogrzewanie trunku dłońmi. Co do pojemności, najbardziej uniwersalne są modele o wielkości w przedziale od 200 do 250 ml. Tak dopasowany komplet kieliszków to gwarancja codziennych, małych sukcesów w delektowaniu się ulubionym trunkiem.

Parapetówka — upominki, które cieszą oko

Co się kupuje na parapetówkę? W roli prezentu na nowe mieszkanie doskonale sprawdzą się różnego rodzaju ozdobne upominki. Świetnym prezentem na parapetówkę dla pary będzie na przykład komplet pościeli czy efektowny zegar na ścianę. Co na parapetówkę dla miłośniczki kwiatów? Z pewnością ucieszy się ona z dekoracyjnej doniczki czy wazonu.

Co można kupić na parapetówkę? Wszystko zależy tu od tego, kim są osoby, które nas na nią zaprosiły i jakie są ich zainteresowania. Jeśli chodzi o cenę, dobrym rozwiązaniem będzie prezent do 50 zł.


Artykuł sponsorowany


Dom i wnętrze Inspiracje

Kiedy narcyz mówi: „kocham Cię”, to znaczy „uwielbiam, że nie oczekujesz wzajemności”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 lutego 2020
Fot. iStock/g-stockstudio
 

To, co mam zamiar napisać, nie jest czymś, co kiedykolwiek powiem na głos, ponieważ oznaczałoby to moją przegraną, odebrałoby mi to poczucie, że jestem lepszy. Kiedy mówię „kocham cię” to znaczy, że kocham patrzeć, jak ciężko pracujesz nad tym, żebym czuł, że głównym celem twojego życia jest uszczęśliwienie mnie. I jak bardzo nie spodziewasz się, że odwdzięczę ci się tym samym. Przestałaś już na to liczyć, prawda?

Uwielbiam tę moc, z jaką wykorzystuję twoją życzliwość i twoje dobre intencje, by zyskać magiczne poczucie, że jestem kimś lepszym od ciebie. Jeśli sprawię, byś czuła się przy mnie kimś małym i niewiele znaczącym będę jeszcze bardziej szczęśliwy. To, że się temu poddajesz jedynie dowodzi temu, że jesteś słaba. Zasłużyłaś sobie na takie traktowanie.

Twoja słabość… Kocham myśleć o tobie jako o kimś słabym, wrażliwym, emocjonalnie niestabilnym. Moim największym źródłem przyjemności jest patrzeć na ciebie z pogardą. Twoja naiwność, twoja niewinność i twój żal są dla mnie tylko dowodami na twoją niższość w naszym związku

Uwielbiam wiedzieć, „że mam cię w garści”, że z łatwością mogę odciągnąć cię od tego, co dla ciebie ważne, żebyś zajęła się sprawami, które są co prawda niewiele znaczące, ale dotyczą tylko mnie.

Kocham także to, z jaką łatwością sprawiam, że skupiasz się wyłącznie na łagodzeniu mojego bólu (nigdy twojego). A jednak, niezależnie co robisz, nigdy nie czuję się wystarczająco dobry, wystarczająco kochany i doceniany.

(Nie chodzi tu wcale o bliskość, empatię, emocjonalną więź, która mamy, o to co zrobiłaś, czego nie zrobiłaś. Chodzi o moją pozycję w naszej relacji i to, żeby zatrzymać cię obok mnie, w jednym i tym samym miejscu, tu, gdzie cierpisz. To ja jestem lepszy i uprawniony do bycia podziwianym i pocieszanym, pamiętasz?).

„Kocham cię” oznacza, że ​​kocham to, co czuję, gdy jesteś ze mną i mogę myśleć o tobie jako o mojej własności. Kocham wyobrażać sobie, że jesteś dobrem, którego inni mi zazdroszczą.

Kocham to, że musisz tak ciężko pracować, aby udowodnić mi swoją miłość i oddanie, zastanawiając się, co jeszcze musiałabyś zrobić, abym uwierzył w twoją lojalność.

Widzisz więc sama, słowa „kocham cię” oznaczają jedynie to, że ​​kocham to, co czuję, gdy jestem z tobą. Że mogę cię obwiniać za każdym razem, gdy mam taką potrzebę. Pogarda dla ciebie zdaje się chronić mnie przed tym, do czego boję się przyznać – że czuję się całkowicie zależny od ciebie, tylko tobą mogę „karmić” moje poczucie wyższości i tylko dzięki tobie utrzymywać przy życiu moje iluzje.

Uwielbiam to uczucie, że muszę cię odzyskać, gdy tylko grozisz mi odejściem. Rzucam wtedy kilka okruchów miłości naTwoją drogę i obserwuje, jak szybko i łapczywie je zbierasz, jak znowu mi ufasz, jak szybko łapiesz się w moją pułapkę wierząc „on się zmieni”.

„Kocham cię” oznacza, że ​​cię potrzebuję, jako tego kogoś, kto nie zrezygnuje ze mnie, mimo, że traktuję go jak emocjonalny worek treningowy na którym mogę się wyżyć, by poczuć się lepiej.

„Kocham cię” oznacza, że ​​jestem uzależniony od kształtowania twoich myśli i przekonań na mój temat, od sprawiania, że myślisz o mnie jako o swoim cudzie i zbawicielu, sensie życia.

Kocham sprawiać, że ​​czuję się jak bóg, uwielbiany, że daje ci nagrody i kary, które przyjmujesz z wdzięcznością i pokorą.

„Kocham cię” oznacza, że ​​kocham to, co czuję, gdy widzę siebie w twoim spojrzeniu pełnym uwielbienia, bo  przecież jesteś moją największą fanką i wielbicielką.

Kocham też to, jak umiejętnie manipuluję opiniami innych, by postrzegali mnie jako „dobrego” faceta, niezdolnego do wyrządzenia ci krzywdy. Tylko ty wiesz, że tak naprawdę nigdy nie jestem z ciebie zadowolony, zawsze narzekam, zawsze cię kontroluję.

Uwielbiam być narkotykiem, który po prostu musisz „wziąć”, niezależnie od tego, jak mocno się nad tobą znęcałem i pomimo tego, ile dobrej energii odprowadziłem z twojego życia.

Kocham to, że mogę odizolować Cię od innych, którzy życzą ci dobrze i chcą twojego szczęścia. Nie mogę uwierzyć jak dobry w tym jestem – odcięłaś się od wszystkich, którzy byli dla ciebie ważni.

Wybacz, ale pustka wewnątrz mnie wywołuje potrzebę ciągłego „zasysania” życia, oddechu i witalności, a twoja determinacja by być dla mnie coraz lepszą łechce moje niezaspokojone ego.

Twój narcyz


Na podstawie: blogs.psychcentral.com

 


Dom i wnętrze Inspiracje

Blanka Lipińska: Jeśli książka kastruje facetów, to dobrze, może w końcu się obudzą i zaczną zastanawiać, gdzie popełnili błąd

Redakcja
Redakcja
11 lutego 2020
Fot. Archiwum prywatne

Wywołała niemal narodową dyskusję na temat seksu. Jej książki sprzedają się w rekordowych liczbach. Za ostatnią swoją książkę „Kolejne 365” dni odebrała niedawno nagrodę Empiku. Jak sama o sobie mówi: wsiadła na białego rumaka i popędziła jako rewolucja seksualna XXI wieku. Rozmawiamy z Blanką Lipińską.

Czy po wydaniu „365 dni”, a później kolejnych książek, odezwało się do Ciebie wiele kobiet? Seksuolodzy mówią, że książki i filmy erotyczne budzą w kobietach seksualność.

Odezwało się dziesiątki, a potem setki tysięcy kobiet. Prawdą jest, że tego typu książki otwierają głowy i ośmielają. Wcześniej może ci się wydawać, że jesteś dziwna, coś jest z tobą nie tak, dopóki nie przeczytasz, że inny człowiek ma podobne rzeczy w głowie.

Często do momentu zetknięcia się z taką lekturą może nie zdawać sobie sprawy, że w ogóle takie rzeczy w głowie ma.

Zgadza się. Ale też wiele kobiet fantazjuje na różne tematy. Niestety, ze względu na kulturę, w której zostaliśmy wychowani, wydaje im się że to jakiś rodzaj zboczenia. Cóż, w takim, a nie innym kraju żyjemy.

Książka pokazał tym kobietom, że nie są same ze swoimi fantazjami. Otwierają im się głowy, wzrasta pożądanie. Jeśli chodzi o seksualność, podświadomość i wyobraźnia mają największe pole rażenia, bo orgazm rodzi się w mózgu, a nie między nogami. Możemy go osiągnąć bez pobudzania naszego ciała. Orgazm to chemia mózgu.

Uważam, że zarówno książka jak i film to gra wstępna, bo przecież ona jest właśnie przygotowaniem do uderzenia, które jest zwieńczeniem tego, co dzieje się wcześniej. Więc tak naprawdę to ja robię te 90 procent przed osiągnięciem finału (śmiech).

Po ekranizacji “50 twarzy Greya” w gabinetach seksuologów obok kobiet, pojawili się też faceci, sfrustrowani tym, że nie są w stanie dać kobiecie tego, czego ona oczekuje.

Oni nie są w stanie sprostać oczekiwaniom, bo nie mają otwartej głowy. Kobiety często doskonale wiedzą, czego chcą i wtedy facet czuje się zagubiony, bo brak mu pewności siebie. Ten pewny siebie będzie wiedział, co chce zrobić z kobietą, będzie czytał w niej i miał świadomość jej własnych granic, a także śmiałość by dawać jej to, czego ona potrzebuje. Będzie bawić się seksem, bo nie oszukujmy się – jeśli seks nie służy prokreacji, jest przyjemnością. Tylko ta musi być po równo rozłożona po obu stronach.

Jednym z ważniejszych elementów, w tym przypadku, jest wyobraźnia i możliwość pofolgowania sobie. Zabawy, by nie traktować seksu w kategorii włożył-wyjął, czy tylko po bożemu na plecach czy na boczku przy zgaszonym świetle. Musi za tym iść komfort w relacji, w której się znajdujemy.

Film nie kastruje jednak facetów? W roli głównej występuje bardzo atrakcyjny aktor…

W mojej ocenie faceci są atrakcyjni dla kobiet głową, dlatego, że kobiety są sapioseksualne. Kobiety podnieca władza. Dlaczego faceci chcą mieć pieniądze? Bo dają im władzę, a jak mają władzę, mogą być bardziej atrakcyjni dla kobiet.

Ja w swoim życiu miałam dwóch przystojnych facetów, a niektórzy z nich byli naprawdę brzydcy, ale dla mnie piękni, bo kręcili mnie intelektualnie.
Jest wiele par, w których występuje ogromna dysproporcja między urodą kobiety i mężczyzny i to w przypadku każdej ze stron. Jednak chemia między nimi jest wielka i wcale nie fizyczna – powierzchowna i płaska. Tam czuć chemię intelektualno-emocjonalną. Jeśli dwoje ludzi odnajduje się w ten sposób, mogą iść razem w tę samą stronę.

A jeśli film czy książka kastruje facetów, to dobrze, może w końcu się obudzą i zaczną zastanawiać, gdzie popełnili błąd. W obecnych czasach trudno jest znaleźć męskich mężczyzn.

Co według Ciebie definiuje męskość?

Zdecydowanie, pewność siebie, stanowczość – ale nie mylmy jej z totalitaryzmem. Za takim mężczyzną stoi sukces i nie mówię koniecznie o jakimś spektakularnym. Facet ma być zaradny, żeby kobieta, jeśli tylko zechce, mogła poczuć się przy nim słabszą istotą.

Z drugiej strony, kobieta wcale nie musi chcieć szukać drugiego Massimo, tylko skupić się na swoim partnerze.

Oczywiście. Przy czym ma prawo chcieć konkretnego seksu. W mojej ocenie to wszystko jest kwestią luzu. Jeśli masz z kimś komfort i dobry przelot, możesz robić z nim najdziwniejsze rzeczy, które wykraczają poza kanony normalności w łóżku, bo to was kręci i rajcuje. I nie ma znaczenia czy partner jest ładny czy brzydki, czy ma gigantyczne przyrodzenie, czy wręcz przeciwnie, włosy na klacie, w uszach. To tylko fizyczność.

Byłaś przekonana o skali sukcesu swoich książek? Ostatnio odebrałaś nagrodę Empiku za trzecią część.

Albo coś robię na maksa albo wcale. Zaplanowałam sobie, że jak już podzielę się ze światem sobą, każdy autor oddając książkę w ręce ludzi, oddaje siebie, to nie może być takie po prostu.

Pierwszą książka czekała kilka lat na publikację. Najpierw przeczytały ją moje przyjaciółki, później przyjaciółki przyjaciółek i wszystkie mówiły, żebym ją wydała. Słyszałam, że książka jest genialna, bo nie ma tam głaskania piórkiem po tyłku, tylko jest ostre, porządne piep***nie. Nazwijmy rzeczy po imieniu. Ja nie ciągnę przewlekłych opisów przyrody, gdzie na końcu zdania nie pamiętasz, o co chodziło na początku. Dałam kobietom prostotę i w niej była metoda. Szukałam sposobu, by książka stała się bestsellerem i dotarła do jak największej liczby ludzi.

Dzięki temu oprócz pisania książek, mogę robić coś jeszcze. Na okładce trzeciej części zawarłam apel do kobiet: “Rak szyjki macicy nie boli, on cię zabije. Zrób badania, byś nadal mogła żyć i cieszyć się seksem”. Nagrodę Empiku odebrałam czwartego lutego, w Światowy Dzień Walki z Rakiem, czy wszechświat nie daje mi sygnału, że idę dobrą drogą?

Wiem, że wiele kobiet pod wpływem tego apelu poszło się zbadać i u wielu wykryto chorobę, ale we wczesnym stadium i udało się je wyleczyć.
Jeśli osoby publiczne nie wykorzystują swojej popularności do robienia dobra, to uważam, że los czy opatrzność się pomylił.

Seksuolodzy mówią, że największym afrodyzjakiem – długofalowym, dla kobiet jest właśnie czytanie książek.

Zgadzam się. Leżysz w łóżku ze swoim facetem, z którym jesteś od 10 czy 15 lat. Czytasz książkę i poniekąd jesteś w tym łóżku z kimś innym, to taki trochę legalny rodzaj zdrady. Utożsamiasz się z bohaterką, wczuwasz się w fabułę. Jako kobieta lubię porno, ale porno z fabułą, lubię wiedzieć, jak do seksu doszło. Moja książka jest właśnie takim pornosem dla kobiet z fabułą.

Zawsze lepiej wygląda, w częstej ocenie, czytać książkę niż oglądać porno.

Tak. Moja książka w pewnym momencie stała się modna. Modnie było pokazać się z książką Lipińskiej na plaży. Wydaje mi się, że odarłam seks i fantazje na jego temat ze wstydu. Nagle stanęła żywa laska, nie chowająca się za pseudonimem, która powiedziała: możecie to robić. Dla kobiet oczyszczające okazało się usłyszenie tego i zaakceptowanie.

Kiedy zobaczyłam, jaką mam moc sprawczą, pomyślałam: ok, Lipińska wsiądzie teraz na swojego białego rumaka i popędzi jako rewolucja seksualna XXI wieku, bo odnoszę wrażenie, że jest z nami coraz gorzej, zamiast coraz lepiej. Prawda jest taka, że rządzący naszym krajem robią wszystko, żeby ograniczyć nam pewne uciechy, a ja jestem zdania, że owszem, są sfery życia, które trzeba trzymać w ryzach, ale do seksu nic nikomu poza osobą, która go uprawia i tą, z którą go uprawia.


Zobacz także

#poswojemu, kobiety wiedzą to od dawna! Najlepsze designerskie triki z rzeczy kupionych w IKEA

Nowoczesne meble kuchenne – aranżujemy kuchnię zgodnie z aktualnymi trendami

CasaCaucaso

Casa Caucasco – dom architekta José Juana Rivera Río – założyciela JJRR/ARQUITECTURA