Lifestyle Psychologia Seks

Jak mieć dobry seks? Odrzuć „fast”, wrzuć „slow”. Oj, nie udawaj, że tego nie chcesz

Seksualnie
Seksualnie
7 maja 2016
Slow sex... W łóżku nie ma przyzwoitości. Nie istnieje w ogóle coś takiego. Można wszystko
Fot. iStock/oleg66
 

Gdy przeczytałam tytuł książki „Slow sex. Uwolnij miłość” trochę zwątpiłam. Nienawidzę poradników seksualnych, nienawidzę tego, co dziś z seksem robimy.

Nie znoszę tekstów o seksie w gazecie, choć sama ich wiele napisałam. „Jak zrobić mu dobrze?”, „jak zrobić jej dobrze”, „dziesięć pomysłów na mega seks”. Ble i ble, ble. Nie znosiłam też długi tej drugiej strony– książek o Kamasutrze, długim, powolnym tantrycznym odlocie.

My w ogóle nie specjalnie lubimy o TYM rozmawiać. Robimy to wszyscy. Żyjemy w czasach, gdy podobno nie ma żadnego tabu. Otwartość seksualne jest modna i oczywista. Ci, którzy „otwarci” nie są – siedzą cicho. No dobra, nie tak cicho, bo są pierwsi do wyśmiewania książek i tekstów o seksie. Problem w tym, że niewielu z nas wie, co to jest DOBRY seks . Nie, dobrego seksu nie mierzy się ilością seksualnych partnerów, czasem trwania stosunku, ilością pozycji czy nawet liczbą granic, które przekroczyć potrafimy.

Dobry seks to zadowolenie, poczucie bliskości z drugą osobą, satysfakcja. Nawet bez orgazmu. To nieudawanie, mówienie szczerze i oddanie kontroli. Ilu z nas to umie? Podobno gwarancją dobrego seksu jest tzw. slow sex. Slow to odwrócenie „pośpiechu”, „bylejakości”.

Nasz przeciętny stosunek seksualny trwa około 20 minut. Najczęściej właśnie w sobotę wieczorem. Mało kto z nas jest wtedy z tą drugą osobą NAPRAWDĘ.

Chcesz być w łóżku szczęśliwy w łóżku? Przeczytaj… Slow sex i…

Nie ma chemii…

Albo inaczej: chemia to iluzja, moment. Jeśli myślisz, że można ja mieć wciąż od nowa– to tak. Ale z nowymi partnerami. Czy to cię zbliża do prawdziwej bliskości? Nie. To bzdury, że jest zauroczenia, a potem to wszystko mija. Do łóżka wkrada się nuda. Jeśli dwoje ludzi nie czuje do siebie pożądania, to jest to wynik tylko tego, że żadne z nich nie inwestuje w relację. Ja nie inwestuję, ty nie inwestujesz. Nie ma pożądania. To nie brak chemii, to tylko brak zainteresowania.

Dopóki wciąż coś do siebie czujecie, możecie nad tym pracować.

Jeśli chcesz mieć dobry seks, zrozum, że chemia na dłużej nie istnieje

Udawanie…

Przyznanie się, że nie mamy dobrego seksu, jest podobno bardzo trudne. Lepiej zaszyć się pod kołdrę. Mówić o bólu głowy i dużej ilości pracy zawodowej. Dlaczego nie przyznajemy się przed sobą, że mamy słaby seks?

– bo się wstydzimy (nawet przed sobą)

– bo się boimy (tego co się za brakiem seksu kryje – na przykład totalnej samotności, pustki, bólu, braku miłości)

– bo nie chcemy konfrontacji (z tym co wyżej)

Dopóki będziesz udawać, nie masz nawet szans na prawdziwą intymność. A dobry seks, to no cóż…. jedna z najważniejszych rzeczy w życiu

Czym jest dla ciebie seks?

Ale tak szczerze, bez ściem. Jest wentylem bezpieczeństwa, sportem, potrzebą kontroli, poszukiwaniem bliskości? Zdobywaniem kogoś?

Wiele osób ma problemy z seksualnością, bo nigdy nie odpowiedziało sobie na pytanie czym dla nich jest seks. Seks uprawiamy z miliona powodów. Zaspokojenie seksualne jest tylko jednym z nich.

Musisz wiedzieć, czym jest dla ciebie seks, jeśli chcesz mieć dobry seks.

Czy umiesz o tym mówić? Co robisz, gdy czujesz się sfrustrowany?

Czy rozmawiasz o tym, czym jest dla ciebie seks. Czy umiesz to powiedzieć osobie z którą sypiasz. „ Jesteś jak kłoda”, „Gdybyś umiał, to byłabym w raju”. To są słowa przemocowe, jest w nich ocena. Jestem w łóżku mało aktywna, bo on nie umie sprawić, żebym była bardziej. Mam problemy z erekcją, bo ona mało się stara.

Nikt poza nami nie ponosi odpowiedzialności za nasze życie erotyczne….

Jeśli oceniasz – nie ma dialogu.

Jeśli proponujesz: „Popracujmy nad tym”, a on/ ona mają to gdzieś – to znaczy, że w jakimś sensie mają też gdzieś związek z tobą.

Jeśli kogoś kochamy – staramy się.

Robimy to nawet, gdy nie kochamy, ale nam zależy.

Jeśli chcesz mieć dobry seks, musisz mówić

Czy umiesz dotykać?

Dotyk to jedna z naszych najważniejszych potrzeb. Głaskanie, przytulanie, pieszczenie. Ludzie bez dotyku są nieszczęśliwi, a jednocześnie niewielu z nas potrafi dotykać. Dotykanie trwa długo, wymaga czasu, skupienia się na kimś.

Dotykanie to coś więcej poza ugniataniem pośladków czy machinalnym pieszczeniem. To poznawanie ciała drugiej osoby. Erotyczne, ale nie tylko.

W dotyku powinna być czułość, ciepło, troska.

Czy puszczasz kontrolę?

To jest największa zaleta slow sex. Puszczenie kontroli. Czyli nie gramy, nie myślimy jak kogoś zaspokoić, jak wyglądamy w łóżku, czy jesteśmy świetni, dobrzy. Czy się staramy. Nie musisz się starać. Jeśli coś musisz, to tylko się poddać.

Być dobrym w łóżku. A co to znaczy?

Może jedyną cechą dobrego kochanka jest otwartość. Przeczytałam piękne zdanie. „Młoda dziewczyna nie musi być doświadczona. Jej otwartość to zgoda na to, że może zdarzyć się wszystko. Zamiast machinalnych gestów czy ruchów, jest po prostu odpuszczenie i poddanie się chwili.

Dzieje się to, co się dzieje, może zdarzyć się wszystko.

Czy wiesz jakie masz przekonania i jak one wpływają na twój seks?

Grzeczna dziewczynka powinna”, „Seks analny to dziwactwo” , „BDSM to ohyda”. W łóżku nie ma przyzwoitości. Nie istnieje w ogóle coś takiego. Można wszystko. Jedyną granicą są potrzeby drugiej strony. Jego „nie”. Czy twoje nie.

Ale też dużo kobiet godzi się na seks analny czy przemoc, bo chcą pokazać, że są fajne i otwarte. Dobry seks to nie jest udawanie.

Jeśli czegoś nie chcesz – po prostu tego nie rób.


Na podstawie książki: „Slow sex. Uwolnij miłość”. Rozmowa Hanny Rydlewskiej z Martą Niedźwiecką


Lifestyle Psychologia Seks

„To tylko seks”. Serio?! O tym, w co gramy w łóżku i jak seks służy nam do osiągania celów

Seksualnie
Seksualnie
24 maja 2016
W co gramy w łóżku
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Pogrywamy ze sobą w codziennym życiu. O tym się pisze i mówi się wciąż. Niewiele z nas wie, co to znaczy prawdziwe porozumienie bez przemocy, rozmowy o faktach, a nie o emocjach. A nawet jeśli wiemy i tak czasem lądujemy na planecie „manipulacja”. Bo to są tak silne mechanizmy w nas, że trudno zmienić je tylko dzięki wiedzy. Choć wiedza to już na pewno bardzo dużo, bo możemy – po fakcie – zobaczyć, kiedy manipulowaliśmy.

Wciąż za mało pisze się o tym, że w relacjach męsko-damskich, a nawet (bardzo często) w relacjach seksualnych też ze sobą gramy. Tylko tutaj nie ma nawet świadomości. Dla większości z nas seks to seks. Bzykamy się, kochamy, dziękuję, do widzenia. Co tu w ogóle analizować? Otóż nie, w łóżku też stosujemy różne gry. Po co to robimy?

Z różnych powodów. Na przykład dlatego, że nie potrafimy być blisko. Gry seksualne to unikanie prawdziwej intymności. Chronią nas też przed spontanicznością, świadomością siebie, otwartością wobec drugiej osoby, wzięciem odpowiedzialności za siebie i swoje wybory.

Ten lęk jest lękiem przed przeżywaniem miłości. Poddanie się miłości, otwarcie  niesie ze sobą ryzyko zranienia.  To właśnie brak wiary w miłość jest podstawowym powodem gier seksualnych. Nie wierzę, że ktoś będzie mnie kochał po prostu – gram, bo dzięki temu jest szansa na odrobinę akceptacji, poczucie bycia kochanym.

Ktoś fajnie powiedział – nasze gry seksualne są niczym innym tylko walką ze sobą. A poniżej te najpopularniejsze. Zobacz, czy nie stosujesz którejś z nich:)

„Ale nie myśl, że się po tym w tobie zakocham”

Jest ona i on. Prowadzą grę erotyczną, flirt, który ma doprowadzić do seksualnego zbliżenia. Gdy cel jest zrealizowany (idą do łóżka) zaczynają bagatelizować to, co się między nimi zdarzyło. On mówi: „To był tylko seks” albo „Nie przywiązujmy się do tego”, ona: „Luz, to nic takiego”. Czytaj. Nie myśl sobie, że jestem jak inne kobiety, że zaraz będę czegoś oczekiwać”.

Odrzucają się wzajemnie, żeby mieć kontrolę. Ponieważ każde z nich chce tę kontrolę mieć, żadne nie okazuje prawdziwych uczuć. On nie przyznaje, że liczy na coś więcej, ona nie mówi, że nie pasuje jej to, że on to bagatelizuje.

Zobacz, do czego mnie zmusiłaś/ zmusiłeś…

Mistrzyniami są w tym kobiety. „Nie chciałam, ale mnie zbałamuciłeś”. „Tak mnie uwodziłeś. Twoja wina”. Często robią to kochanki. Nie chciałam być nie w porządku do innej kobiety, ale po prostu nie potrafiłam się oprzeć.  Ponosisz za to odpowiedzialność. Albo: „Nie chciałam uprawiać seksu bez zabezpieczenia, ale zrobiłeś to, więc teraz jestem w ciąży.

Osoba, która to mówi gra ofiarę– porwały mnie instynkty, nie miałam na to wpływu, teraz ty weź za to odpowiedzialność.

Nic nie pamiętam, byłem pijany/ byłam pijana

Podobne do „zobacz, do czego mnie zmusiłaś”. Przykład ona mówi: jestem w ciąży, on: ale jak to, nie pamiętam, nie byłem trzeźwy.

Powód: niechęć do wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje, wchodzenie w rolę ofiary. No sorry, ktoś inny jest temu winny. Nie ja przecież.

„Wciąż mnie pociągasz”

Gra, którą kochają mężczyźni w stałych związkach. Mężczyźni (ale w sumie kobiety też) udają niesłabnące zainteresowanie drugą osobą. „Tak, wciąż cię pragnę”, „pożądam” mówią– choć każde ich zachowanie pokazuje, że jest inaczej.

On jej nie dotyka, potrafi spać oddzielnie, ona mówi: „coś jest nie tak, nie ma między nami już chemii”. On: „Ależ skąd. Jest” (choć przecież doskonale wie, że nie ma).

Dlaczego to robią? To na ogół lęk przed konfrontacją z własnymi, trudnymi uczuciami. Ktoś mnie nie pociąga, to minęło. Wolę powiedzieć: „nic się nie zmieniło” niż skonfrontować z trudnymi emocjami. I być może je zmienić.

„Seks nie jest ważny”

Druga strona punktu powyżej. Nie jest między nami w seksie dobrze. Nie skonfrontuję się z tym jednak, wolę zbagatelizować rolę seksu. „O co ci w ogóle chodzi?! Czego oczekujesz?! Dlaczego koncentrujesz się na sferze fizycznej?! Przecież to tylko dodatek do życia”.

To odciąga uwagę od tego co w relacji nie gra. Skoro seks nie jest taki ważny, to może ja się czepiam?– myśli ona (on). Nie, jest ważny, po prostu ktoś tobą manipuluje.

„Nie starasz się”

Z namiętnością używane przez żony, które mają problem z libido. „To twoja wina” grzmią. To samo zresztą robią mężczyźni. No cóż, nie jestem nam dobrze w łóżku, bo się nie starasz (mówi prześladowca). Ofiara idealnie wchodzi w swoją rolę. Zamiast powiedzieć: okej, porozmawiamy o tym, co nam nie pasuje, mówi  myśli): Tak, powinnam starać się bardziej.

I stara się. I nie wie, że nie o staranie chodzi tylko o przerzucenie odpowiedzialności plus poczucie władzy. Ja uważam, że się nie starasz, zmieniaj się więc.

„Gdybym nie miał żony/ nie miała męża”

Przystojny szef (żonaty) doprowadza swoją asystentkę (koleżankę) do czerwoności. Ach te gesty, flirty, spojrzenia. Gdy już widzi, że efekt został osiągnięty (ona jest gotowa posunąć się dalej), on mówi: „Jesteś wspaniała, gdybym tylko nie miał żony”.

Hmm, a wcześniej gdy ja uwodziłeś, nie miałeś żony?

W grze chodzi o poczucie akceptacji i wyjątkowości. Druga osoba jest tylko i wyłącznie narzędziem  do osiągania celu. Ten sam zabieg można zastosować po seksie( no byłbym z tobą, ale wiesz, mam żonę).

W tej grze doskonałe są też mężatki. Uwodzą innego mężczyznę, a w ostatnim momencie mówią. „Ups, nie wiedziałeś, mam męża”. Chciałoby się rzecz: to po kiego uwodziłaś?

„Pójdę z tobą do łóżka, ale….”

W tym przodują z pozoru niewinne dziewczęta. Ale też często kobiety w długich związkach. Pójdę do łóżka, ale. a.) jeśli mi coś kupisz, b.) jeśli odpowiednio o mnie zadbasz, c.) jeśli wyznasz swoje uczucia. d.) jeśli się ze mną ożenisz.

Czyli seks nie jest przyjemnością samą w sobie. Jest narzędziem, środkiem do osiągania celu.

Kto stosuje najczęściej? Córki matek, które mówiły: musisz się szanować, mężczyznom chodzi tylko o jedno, chodź do łóżka tylko z właściwym mężczyzną.

Na podstawie książki Erica Berne’a „Seks i kochanie”


Lifestyle Psychologia Seks

Seks z eks? Ratunkuuuu, pomyślcie dwa razy. Gdzie człowieka obłęd seksualny prowadzi

Seksualnie
Seksualnie
23 kwietnia 2016
Fot. iStock/Dmitrii Kotin

Lubię ją, choć wśród naszych przyjaciółek uchodzi za Królową Katastrofę Miłosną. Jest jak ćma, która pędzi do ognia, kobieta gnana impulsami i potrzebami, za które ponosi zawsze ogromną cenę, bo gdyby chociaż była Królową Lodu. Ale gdzie tam. Pani Emocja. Pani „On się na pewno zmieni”, „On mnie kocha, ale jeszcze/ już/ na chwilę o tym nie wie”.

Niedawno porzucił ją kolejny facet. Jestem wredną świnią, ale niektóre kobiety naprawdę same się o to proszą, otwierając się przed mężczyzną jak książka, dając mu wszystko, łącznie z opieką i opierunkiem, na tu i teraz. I potem się dziwią, że on fruu, najadł się, napił, spuścił napięcie ( taaaaa) i frunie dalej. No ale dobrze, pan zniknął, przyjaciółki ruszają z odsieczą. Jest wino, są chusteczki w odpowiedniej ilości, kino, piknik, lody, znów wino, wódka jak trzeba i  oczywiście pocieszania. Słowa, słowa, słowa. Uff. Weekend się kończy, przyjaciółki ruszają do swoich zadań (życia) przekonane, że Pani Emocja pewien etap życia ma zamknięty i możemy iść dalej wierząc, że tego następnego faceta nie wpuści do domu i duszy dwa dni po tym jak wyląduje z nim w łóżku czy zacznie z nim pisać.

Uff. O my, naiwne. We wtorek wieczór pani Emocja przysyła SMS: „Przyjechał po rzeczy, był seks, było bosko”.  Oddycham głęboko, życie uczy mnie cierpliwości i pokory. „No to dobrze” odpisuję, choć myślę: „Zrobił cię w bambuko, a ty się z nim bzykasz”. Mamy jednak XXI wiek, nie będę czepliwa. Ale już w środę pani Emocje dzwoni i łka. „Nie pisze, nic nie pisze”. Nie wierzę własnym uszom.

Ale pytam ( racjonalnie)

– Miał zadzwonić?

– Nie.

– To jak się rozstaliście?

– No wyszedł.

– Powiedział coś po seksie?

– No nie. Że napiłby się kawy. (aaaaaaaaaaaaaaa)

– A jak doszło do tego seksu? Przepraszał, prosił?

– No nie, ja powiedziałam, żeby nie wychodził i zaczęłam go dotykać.

Ratuuuunku, Boże, daj mi cierpliwość. Przecież piłam cały weekend próbując jej wytłumaczyć, że ma patrzeć w przyszłość. Biedna moja wątroba i biedna moja dusza.

Pytam, czy to widzi. Że zaczynamy wszystko od początku. Jesteśmy w cholernym punkcie wyjścia. Ona jest. Przypomniała sobie, że było jej z nim dobrze w łóżku (teraz jeszcze lepiej, bo wiadomo, że najlepsze to, co utracone). To nie jest dobre przypomnienie, bo ma go nie lubić, a nie pragnąć. Seks z nim jest jak kolejne sztachnięcie – tylko oddala ją od ozdrowienia. Znowu musimy przejść przez to samo.

Dlaczego tyle kobiet jest masochistkami? Dlaczego, no dlaczego? Czy jak raz ktoś nas kopnął w tyłek, to nie wystarczy? Musi skopać nas znowu?

Skąd się bierze ta straszliwa tendencja?

Nie jestem przeciwniczką uprawiania seksu z eks (nie, jedna jestem), ale przecież nikomu nie mogę go zabronić. Ale NIE WOLNO sobie tego robić, gdy wciąż kogoś kochamy, a on nas nie. To jak wziąć nóż i zacząć gmerać w świeżej ranie. Może od razu przypalimy sobie tę ranę kwasem? Skoro tak nam dobrze idzie krzywdzenie siebie.

Kochane,

Nie uprawiamy seksu z byłym, gdy:

– wciąż coś czujemy, a wiemy, że raczej z drugiej strony nie ma tego samego. A nawet jeśli jest to on (ona też, bo przecież mężczyźni też uprawiają seks z byłą) nie planuje powrotu.

– wierzymy, że on dzięki temu coś zrozumie. Nie, dobry seks nie zmusi byłego partnera do powrotu. Może tylko sprawić mu przyjemność. Może też sprawić, że on stwierdzi, że fajnymi kochankami jesteśmy. I co z tegoooo? Chyba to wiemy, co?

– nie jesteśmy w stanie ponieść konsekwencji. Seks bez zobowiązań może być pociągający, ale tylko wtedy, gdy każde z was ubiera się potem i niczego nie oczekuje. Naprawdę niczego nie oczekuje. A nie tylko mówi, że NICZEGO nie oczekuje.

Zanim seksualna chemia zaleje ci mózg, proszę, zadaj sobie cztery święte pytania.

1. Dlaczego wciąż myślisz o byłym? ( jeśli wciąż go kochasz, w życiu nie idź z nim do łóżka. Jeśli ty odeszłaś, ale nie chcesz wrócić– w życiu nie idź z nim do łóżka).

2. Dlaczego zerwaliście?

Błagam, nie sypiaj z kimś, kto cię zranił. Powyżej dwudziestego roku życia nie należy sypiać z wrogiem.

3. To tylko seks – czy coś więcej?

4. Czy naprawdę chcesz się obudzić z nim rano i przeżyć kolejny dzień ze świadomością, że w jakimś sensie wróciłaś do punktu wyjścia?

P.S. A wy, drodzy Byli i Byłe– jeśli macie ochotę na seks z eks, a widzicie, że po drugiej stronie jest zaangażowana osoba– poszukajcie gdzie indziej seksualnego spełnienia. Po kiego mieszać komuś w głowie? Zanim powiecie: „Jesteśmy dorośli” to pomyślcie, że może dorosłość to niezawracanie dupy (nomen omen) komuś kto was wciąż kocha.