Seks

7 faktów o penisie, o których nie słyszałyście na lekcjach biologii

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 listopada 2016
Fot. iStock / lolostock
 

No tak, penis — słowo klucz, większości kobiet kojarzy się przede wszystkim jako dostarczyciel przyjemności, ewentualnie narzędzie reprodukcji. Odkąd wiemy o nim ciut więcej, niż zdążyłyśmy podejrzeć w chłopięcej szatni po lekcji W-F, ciekawość wcale nie maleje. 

Co prawda ciekawość dorosłych dziewczynek zawęża się do tematu wielkości i możliwości tego magicznego narzędzia, ale są fakty, które dla samej wiedzy warto poznać. A następnie odpytać z niej największych przyjaciół penisa — mężczyzn.

Penis – 7 faktów, których do tej pory miałyście prawo nie znać

1. Przeciętna średnia

Mały, ale wariat? Żarty, żartami, a badania naukowe swoją drogą. Średnia długość penisa nie jest żadną tajemnicą, cokolwiek innego twierdzą panowie.

Debby Herbenick, badacz z Indiana University, przeprowadził wśród 1,661 mężczyzn badanie, polegające na zmierzeniu długości i obwodu penisa. Mężczyźni przedstawili swoje dane on-line, w czasie ich pomiaru podczas erekcji. Oto wyniki:

  • najmniejszy penis podczas badania wynosił około 4 cm,
  • największy wyniósł 26 cm,
  • średnio obwód wynosi około 12,2 cm,
  • co ciekawe, mężczyźni pobudzeni poprzez seks oralny, ze względu na lepsze ukrwienie, odnotowują większy rozmiar penisa niż ci, którzy osiągnęli erekcje poprzez fantazjowanie.

2. Rozmiar jest istotny

Według badań opublikowanych w 2012 roku w Journal of Sexual Medicine, kobiety, które doświadczają orgazmów pochwowych, mają lepsze doznania z mężczyznami o większym obwodzie penisa. W 2013 roku w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences, opublikowano wynik innego badania — idealny rozmiar penisa zależy od wysokości danej osoby oraz nie długość, tylko obwód jest najważniejszy dla większości kobiet.

3. Co dwie główki, to nie jedna?

Zdarza się, że mężczyzna rodzi się z dwoma penisami, co medycyna określa mianem diphallus. Niestety, oba organy rzadko są w pełni funkcjonalne, i towarzyszą im inne anomalie w okolicy narządów płciowych, które wymagają operacji naprawczej.

4. O tym marzą kobiety, mężczyźni nie

Inne zaburzenie nazywa się priapizmem i jest to nic innego, jak stały, bolesny wzwód. W wyobraźni może to kusić, jednak wielogodzinna erekcja, spowodowana jest uszkodzeniem odpływu krwi z penisa do organizmu. Czasem może wiązać się z niedokrwistością sierpowatokrwinkową lub białaczką.

5. Penis z … kolcami

Badacze stwierdzili, że liczne zwierzęta — w tym szympansy — mają keratynowe kolce na penisie. Badacze stwierdzili, że ludzie pierwotni również je mieli, ale tego fragmentu DNA nie mieli już neandertalczycy, a to oznacza, że zniknął on ponad 800 tys. lat temu. Kolce służyły do usuwania nasienia konkurentów, którzy wcześniej próbowali zapłodnić tę samą samicę.

6. Sen przynosi erekcję

Większość mężczyzn ma od trzech do pięciu erekcji podczas szybkich ruchów gałek ocznych (REM). Ta faza marzeń sennych jest najbardziej pracowita dla śpiących panów.

7. Nie wszyscy mężczyźni są zadowoleni ze swoich rozmiarów

Badania opublikowane we wrześniu 2013 roku w Journal of Sexual Medicine określają, że 30% Brytyjczyków nie zachwyca rozmiar ich penisa. Badania nie wykazały związku między obawami a rzeczywistym rozmiarem penisa. 


źródło: www.livescience.com


Seks

Galerianka: Nie zawsze trzeba uprawiać cały seks. Można tylko trochę, bo jak coś kosztuje dwie stówki, wystarczy zrobić loda

Anika Zadylak
Anika Zadylak
30 listopada 2016
Fot. iStock / Eva-Katalin
 

Jola była zwyczajną 14 latką. Taką, która przynosiła jedynki ale też pochwały, że inteligentna, uczynna. Była lubiana. Specjalnie niczym się nie wyróżniała i choć nikt nie robił jej z tego tytułu wyrzutów, ubolewała nad tym. Chciała mieć ładniejsze włosy, dłuższe rzęsy, lepsze ubrania, markowe kosmetyki. I telefon, który zastępuje laptopa. Powiesz, że to takie normalne, takie zwykłe, że aż naturalne. I oczywiście, masz rację, przecież dziewczyny dojrzewają, dorastają, zmieniają się. Zaczynają zwracać uwagę na nieistotne dotąd szczegóły. No przecież to znasz, twoja córka też tak robiła. Albo właśnie robi. Chce więcej niż ma, choć niczego jej nie brakuje. Tylko Jola chciała tak bardzo, że zachłysnęła się „łatwością”, z jaką wydawało jej się, że mogła to zdobyć. A ponieważ miała podobną do siebie koleżankę, co przecież też takie ludzkie, więc było im raźniej. Szybko znalazły sposób, żeby mieć i w końcu choć trochę błyszczeć. Bez proszenia rodziców o pieniądze. Pewnie i tak by aż tyle nie mieli. I uważali, że to niepotrzebny wydatek. Że dziewczyna w tym wieku z powodzeniem i szczęściem może żyć bez torebki za 1500 zł. A w tych filmach wszystko było takie proste. Nawet można sobie wybrać, z kim chce się iść. I nie zawsze trzeba uprawiać cały seks. Można tylko trochę, bo jak coś kosztuje dwie stówki, wystarczy zrobić loda.

A to przecież fajna kiecka na szkolną dyskotekę. Tylko ostrożnym trzeba być, bo to małe miasto, żeby sąsiad nie zauważył. Ale to proste, przecież  są we dwie właśnie po to, żeby się chronić nawzajem. I raz jeden, gdy już udało się zdobyć telefon i buty za miesięczną kasjerską pensję. I perfumy, za które matka mogłaby zapłacić rachunek za prąd, zdarzył się niefart. Podły los sobie zakpił. Koleżanka nagrywa Joli klienta. Ten ma czekać w ostatniej toalecie. Standard –  myśli dziewczyna, za chwilę ta bluzka będzie moja. Trzeba się tylko wypiąć, zamknąć oczy i myśleć o czymś innym. I gdy otwiera drzwi, widzi go. Jest czerwony z podniecenia, spocony i głośno sapie. Ma spuszczone spodnie, jego członek stoi. Jola to widzi. Widzi też, że to ojciec i mąż. I brat. Jej starszy brat.

Historia tak straszna, że miesza  ból z obrzydzeniem. A tak pospolita, bo częsta, bo wciąż powielana. Bo ciągle się tak dzieje. Codziennie, w każdym mieście, w każdym większym sklepie. I teraz powinniśmy się oburzyć, bo przecież tak się tym młodym w dupie przewraca. Za naszych czasów to się nie mieściło w głowie, bo więcej wstydu w dzieciach było. To pewnie wina tego internetu, tyle strasznych rzeczy tam wszędzie. Ciągle do czegoś namawiają, nakłaniają do złego. I szkoły to jest wina, bo na zbyt wiele pozwala. Bo gdyby było więcej rygoru, gdyby się bardziej bali. I, że Boga coraz mniej, bo szczują z telewizji i prasy, strach cokolwiek przeczytać. Bo żadnych świętości, to z tego się bierze. No i ta bierność. Że widzimy, że nie reagujemy. A ty dorosły gapiu? Ty,  który przechodzisz i patrzysz. I widzisz przecież wyzywającego dzieciaka, który na siłę stara się być dorosłą kobietą. Pociągającą i  wyuzdaną. I myślisz o niej z niesmakiem, że taka puszczalska mała dziwka. I jego też widzisz i pałasz obrzydzeniem. Życzysz, żeby ktoś mu jaja obciął za to, co zaraz pewnie zrobi z tą małolatą. Ale sam mu  tego nie zrobisz, nawet nie podejdziesz. Nie zgłosisz ochroniarzowi, żeby za nimi poszedł i wezwał policję. Nie podejdziesz do niej i nie nastraszysz, że znasz i powiesz rodzicom. Cokolwiek, każdy twój gest mógłby zrobić tak wiele. Ale on już zasuwa rozporek, skończył ją rżnąć na tylnym siedzeniu. Dał nowy zegarek i szminkę. Kazał wypieprzać i trzymać mordę w kubeł. A ty w tym czasie opluwałeś i winiłeś cały wszechświat. Wszystkich, tylko nie siebie.

No a ty? Nie wmówisz mi nigdy, że ostry makijaż, że wyglądała na pełnoletnią, że nawet tak ci powiedziała. I później, że wracasz do domu i rozmawiając o szkole, jesz rodzinny obiad ze swoja 13 letnią córką. I nie widzisz różnicy. A przecież jej rówieśniczka pół godziny temu, wycierała twoją spermę ze swojego policzka. I  nadal nie widzisz,  gdzie leży wina? A gdyby przydarzyło się to twojemu dziecku, gdyby je ktoś tak strasznie skrzywdził? Tak bezpowrotnie, złamał i naznaczył na resztę życia. To kogo byś winił? A ty, który wchodzisz w nią od tylu za nowy model okularów przeciwsłonecznych. Gdyby to twoją młodsza siostrę spotkało, to czyja to byłaby wina? Jej czy tego dorosłego. Mówiłbyś, że to tylko głupi dzieciak, naiwny, tak cholernie łatwowierny. Niczemu niewinny, do granic wykorzystany i oszukany. I miałbyś rację. Nie wstyd ci?

A ty matko, która nie widzisz kolejnej pary butów za 300 złotych i sukienki za dobre parę stów, na którą nie dostała od ciebie, nie jesteś lepsza. I nie mów mi o nadmiarze pracy, o życiu w ciągłym biegu i stresie. I o tym, że myślałaś, że to od koleżanki. Bo tak odpowiadała, gdy czasem pytałaś. A masz takich znajomych? Którzy dają swoim dzieciom po 3 tysiaki kieszonkowego na tak drogie rzeczy? Nigdy nie miałaś, więc czemu się oszukujesz? Czemu jej nie zapytasz, nie przyciśniesz? Dlaczego nie zapukasz do drzwi pokoju własnej córki. A może chce pogadać, może przytulić i w płaczu ci coś wyznać. Czemu nie dajesz jej szansy wyjścia z koszmaru, jaki po części sama jej zgotowałaś? Bo czasem lepiej nie wiedzieć? Nie pytać, żeby nie usłyszeć niewygodnej prawdy? Albo odepchnąć, że to się nie dzieje, nie w moim domu. I  nie moje dziecko.

Gdy czytałeś ten tekst, Jolę właśnie znajdował ojciec. Odcinał sznur, a  jej wątłe ciało układał na podłodze. I klęcząc, płakał. Jej brat w tym czasie pospiesznie pakował rodzinę, podejmował szybką decyzję o przeprowadzce, o dużych zmianach. A gdyby od wszystkiego można było uciec, wszyscy bylibyśmy w ciągłej podróży.

Więc gdy następnym razem z tłumu wyłoni się znajoma twarz, ze zbyt czerwonymi ustami, zbyt ciemnym cieniem do powiek na jeszcze często dziecinnej twarzy, nie pozwól. Po prostu, nieważne jak. I nigdy nie zapominaj, że za krzywdą każdego dziecka zawsze stoi dorosły.


Seks

Nie kastruj własnego chłopa! Jak codziennie zabijamy w nich męskość

Karolina Krause
Karolina Krause
30 listopada 2016
Fot. iStock/edel-fotografie

Od samego początku uwiódł cię swoją męskością. Tą w dosłownym tego słowa znaczeniu, rzecz jasna. Bo taki silny, zaradny, wie jak naprawić to i owo. A i ze znalezieniem drogi nie ma większego problemu. Bo za każdym razem, kiedy cię przytulał czułaś się pewnie i bezpiecznie. Tylko, że w pewnym momencie przestało ci to wystarczać. Zaczęłaś więc zachłannie domagać się więcej. No bo komu, jak komu, ale tobie się przecież należy!

Jędza w domu

Po krótkim czasie motylków i chodzenia za rączkę, miejsce słodkiej i romantycznej wersji ciebie zaczęła przejmować jędza. I to nie taka, z gatunku tych, które mężczyźni kochają najbardziej. Co raz częściej po powrocie do domu witałaś go warknięciem. No bo ile można na niego czekać z obiadem? Chociaż dobrze wiesz jakie są o tej godzinie korki i że absolutnie nie da się przyjechać szybciej. Wczoraj już wyrzuciłaś mu, że śmieci zapomniał wyrzucić, więc dzisiaj przyczepisz się o to, że kurtkę rzucił tam gdzie nie trzeba. Wprawdzie widziałaś jak robi to tylko po to, żeby jak najszybciej przywitać się z synem, ale co tam, grunt to być konsekwentną. Jeszcze tylko nie wiesz co zaplanować na jutro. Może tym razem to będą skarpetki? Tak! Skarpetki zawsze działają!

Zgryźliwe uwagi

Nawet wtedy kiedy milczałaś, w myślach już ostrzyłaś nożyczki, którymi podcinałaś mu skrzydła, za każdym razem, gdy tylko wspomniał o swoich planach. Oczyma wyobraźni już widzę twój ironiczny uśmiech, gdy on mówił ci o tym, że właśnie wychodzi na siłownie. –„ To już chyba najwyższa pora, no nie?”. Nie komentował. Tylko wychodził bez słowa. Innym razem śmiałaś się, gdy mówi ci o samochodzie, jaki mu się marzy. Bo przecież i tak nie dałby rady, to po co w ogóle o tym rozmawiać? Tym razem też twardo przyjął to na klatę.

Każdy głupi to potrafi

No więc poszłaś o krok dalej. Podważając jego autorytet jako mężczyzny w ogóle. Właśnie wtedy nabyliście nowe meble z Ikei. Chyba lepsza okazja nie mogła ci się trafić! On, jak każdy zdrowy facet próbował je złożyć metodą prób i błędów. Sam więc prosił się o to, żeby mu wreszcie powiedzieć, że nic nie potrafi zrobić dobrze, że sama zrobisz to lepiej i zrobiłaś. Bo przecież każdy głupi potrafi odczytać instrukcje. Bez słowa przekazał ci tylko śrubokręt. Myślałaś, że nic sobie z tego nie robi. Tymczasem jego męskość kurczyłą się za każdym razem, gdy go krytykowałaś. Ale, jak miał ci o tym powiedzieć? Jak wyznać, że czuł się przy tobie coraz mniej męski? Przecież wtedy byłby skończony. W oczach twoich i własnych, więc lepiej już było siedzieć cicho.

Jak nie ty, to ktoś inny

A dla ciebie ta cisza była jak płachta na byka. Wyrzucałaś mu, że nigdy nie potrafi podjąć decyzji, że w ogóle nie można na niego liczyć. Bo z tymi zawiasami od szafki już sobie poradziłaś. W zeszłym tygodniu przyszedł już Jacek, żeby to naprawić. Jacek – czyli wasz sąsiad. Inny facet. Cios poniżej pasa.

Krytyka przy znajomych

Jeśli jeszcze w ogóle coś zostało mu wtedy między nogami to miałaś na to broń ostateczną – krytykę przy znajomych. No wówczas to mogliście wspólnie się ponaśmiewać, jaki to on nieudolny. Bo tych mebli nie poskręcał, bo sama musiałaś to zrobić, w ogóle wszystko musiałaś robić sama, bo jego i tak wiecznie nie ma.

A potem przyszło zdziwienie, że wszystko na twojej głowie, a przecież jest was dwoje. Przecież wcześniej sam robił pranie. Potrafił zrobić rano naleśniki, zanim wyjdzie do pracy, potrafił zaskoczyć sprytem i pomyślunkiem, a teraz ciągle się miga. A jak ma się nie migać skoro wszystko potrafisz zrobić lepiej niż on? Czy naprawdę jesteśmy tak bardzo samowystarczalne? Czy naprawdę chcemy przy sobie facetów bez cojones? Zwróćmy im je. Bez właściciela i tak na nic się nam zdadzą:)


Źródło: polki.plsentymenty.com.pl


Zobacz także

Prawdziwy powód, dla którego mężczyźni wybierają (coraz) młodsze partnerki w kolejnych związkach

5 zmysłów w seksie. Wykorzystuj je, by czerpać z niego jak najwięcej

Jak osiągnąć orgazm w trakcie seksu analnego?