Rozwód Związek

Strażnik moich granic…

Życie od Nowa
Życie od Nowa
23 maja 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Pierwszy raz usłyszałam o miłości do siebie, gdy zaczęłam proces pracy nad sobą. Może to i śmieszne, ale zwrot „kochaj siebie” był dla mnie tak zaskakujący, że nie mogłam wyjść z podziwu myśląc: „Jak to? Ja mam kochać sama siebie?? Przecież to inni są od kochania mojej osoby, a ja jestem od kochania innych…”

Przekonanie, że powinnam przede wszystkim kochać innych było we mnie silnie zakotwiczone…

Wyzbycie się przyzwyczajenia do postrzegania własnej miłości, jako objawu egoizmu, zajęło mi sporo czasu. Zostałam wychowana na grzeczną dziewczynkę. Stworzoną do bycia posłuszną innym.

Naprawdę trudno zmienić w sobie coś co towarzyszy ci prawie od urodzenia…

Wyobraź sobie, że ktoś nagle mówi tobie, że palenie papierosów jest zdrowe….. Właśnie… Ja też pukałam się w czoło, gdy tłumaczono mi, że miłość do siebie jest czymś najważniejszym w moim życiu… Coś, co postrzegałam jako egoistyczne i zarozumiałe miało być dla mnie dobre??? Na szczęście jestem typem poszukiwacza i zaintrygowana tematem zaczęłam drążyć.

Pokochaj siebie! Znajdź drogę do siebie! Odnajdź swoje wewnętrzne ja! Żyj w zgodzie ze sobą!

Tego typu slogany i hasła pojawiały się w książkach i artykułach, które czytałam. Jednak nadal czułam niedosyt wiedzy, bo nikt nie tłumaczył czym jest ta droga do siebie i moje wewnętrzne JA… Punktem zwrotnym był trening asertywności.

Nie rób nigdy nic w brew sobie i zawsze słuchaj swojego wewnętrznego głosu.

Od zakończenia treningu zaczęłam wprowadzać zmiany w podejściu do siebie. Byłam bardziej uważna i skupiona na swoim wnętrzu. Gdy stawałam przed jakimś wyborem to kierowałam uwagę do środka na swoje odczucia i sugerując się nimi podejmowałam decyzję. I wiecie co? Odkąd tak robię to jeszcze żadnej z tych decyzji nie żałuję. Zamiast „biczować” się za popełniony błąd, wyciągam z niego pozytywne wnioski, a uwierzcie mi, z każdego błędu takie dla nas płyną.

Bądź dla siebie jedną z najważniejszych osób na świecie.

Byłam osobą, która zawsze potrzeby innych stawiała na pierwszym miejscu. Swoje odsuwałam na bok. W efekcie końcowym wszyscy byli zadowoleni, tylko nie ja…. Zaczęła narastać we mnie frustracja i gniew. Nawarstwione negatywne emocje po czasie musiały gdzieś wyjść, więc nieraz wystarczyła niewielka iskra, by nastąpił niekontrolowany wybuch okraszony morzem łez. W takich momentach miny najbliższych oddawały doskonale to, co myśleli na mój temat w danej chwili, a moje poczucie winy było ogromne.

Aby być szczęśliwym człowiekiem zacznij zaspokajać swoje potrzeby.

Długo tkwiłam w toksycznym związku. Skupiona na potrzebach partnera i na udowadnianiu światu jaka to ja jestem wielkoduszna i wspaniała. Nie dostrzegałam jak moje cenne życie ucieka mi przez palce, a ja wypalam się dzień po dniu w usługiwaniu osobie, która w wyrachowany sposób wykorzystywała moją miłość.

Trening asertywności był jak zimny kubeł wody.

Nie byłam świadoma tego, że nie ważne co mówią o mnie inni. Ważne jest to, co ja myślę sama o sobie. Dotarło do mnie, że przekonanie „Co inni powiedzą” kontrolowało moje życie. Zrozumiałam, że gdy dbam o swój komfort psychiczny moja jakość życia bardzo się zmienia… Na lepsze.

Stawianie granic nie jest łatwe, ale daje nam poczucie bezpieczeństwa.

Stawianie granic zaczęłam od najbliższych mi osób. Czyli od mojej rodziny. Nie był to łatwy moment w moim życiu. Członkowie rodziny przyzwyczajeni do mojej uległej wersji nie mogli zaakceptować faktu, że umiem odmówić, że zaczęłam dbać o moją prywatność, że robię to co chcę i wyglądam jak chcę. W życiu nie usłyszałam tylu słów krytyki pod swoim adresem. Było to dla mnie jak bieg przez poligon, gdzie musiałam pokonywać przeszkody.

Nie poddałam się i teraz mam najlepszego przyjaciela, który zawsze mnie rozumie.

Odkrywając własne granice uczyłam się od nowa co JA lubię. Zaczęłam dbać o swój komfort psychiczny. Było to naprawdę ciekawe doświadczenie. To tak jakbym poznawała nową osobę, a tą osobą byłam JA. Po pewnym czasie zrozumiałam, że nie potrzebuję już nikogo, by czuć się bezpiecznie. Zostałam swoim własnym „bodyguardem”. Jak lew, który dba o swoje terytorium. Dobrze mi z tym do dziś 🙂 Naprawdę, fajnie jest przyjaźnić się ze sobą 🙂


Autorka: Barbara Kania
coach, trener mindfullness, współautorka bloga „Serce Wszechświata” i oczywiście członek zarządu Fundacji

„Jestem po to, by wspierać osoby po trudnych przejściach. Wbrew pozorom trudne doświadczenie życiowe może nas pchnąć ku dobrym zmianom. Gdy jedne drzwi się zamykają, otwierają się inne. Wiem to z własnego doświadczenia.

Moją pasją jest medycyna naturalna, fizyka kwantowa, oraz terapia równoważenia energii w ciele, wpływająca na stan zdrowia i sukcesy zawodowe. Jestem współautorką procesu „Inside Healing” polegającego na świadomym i nieświadomym procesie przemiany wewnętrznej.

Prywatnie mama dwóch wspaniałych córek i właścicielka kilku zwierzaków”

Basia będzie jedną z prelegentek na naszej Konferencji „Życie Od Nowa”, na którą serdecznie zapraszamy już teraz! Najbliższe spotkanie już 6 września w Warszawie, kolejne w Szczecinie, Gdańska, Wrocław, Kraków, Poznań

https://www.facebook.com/events/267814307506140/


Rozwód Związek

Godząc się na przemoc codziennie umierasz

Życie od Nowa
Życie od Nowa
24 maja 2019
Fot. iStock/Abel Mitja Varela
 

Kiedy doświadczasz przemocy nie nazywasz tego od samego początku przemocą. Jeśli ktoś ci mówi: „weź coś ze sobą zrób, bo jesteś za gruba ”- myślisz sobie: „to przecież tylko słowa”.

Od uderzenia kamieniem można przecież zginąć na miejscu, a słowa zabijają „dyskretnie”. Mają jednak ogromna moc. Mogą dawać życie, mogą również je odbierać. Nie stanie się to z dnia dzień, nie umrzesz nagle. Będziesz znikać, codziennie po trochu. Stracisz swój wewnętrzny blask i chęć do życia. Kiedy ktoś cię zapyta, co się dzieje, powiesz, że chyba coś z tobą nie tak, bo ostatnio nie potrafisz cieszyć się życiem. Kiedy ktoś, wydawać by się mogło ci bliski, podnosi na ciebie rękę  początkowo będziesz chciała go usprawiedliwić, bo pękło by serce gdybyś w sposób wyraźny przyznała, że to nie jest miłość. Nikt kto kocha nie zadaje bólu w sposób tak okrutny. Będzie cię gryzło ogromne poczucie winy za zaistniałą sytuację. Pomyślisz „gdybym go nie prowokowała, byłoby inaczej”. Kiedy ktoś zastrasza cię używając pieniędzy, jako karty przetargowej, a masz na utrzymaniu dzieci pozwalasz, aby kierował tobą strach. Przemoc rośnie podlewana strachem, poczuciem winy, wstydem.

Rozumiem powody, dla których kobiety tkwią w takich relacjach powolnie umierając, wiem też, jak trudno się z nich wyzwolić. Najważniejsze jednak jest to, że da się z nich wyjść i zbudować życie na nowo. Wysyłam miłość wszystkim kobietom, które potrzebują zebrać w sobie siłę, żeby wyzwolić się z takiego życia. Wierzę, że skoro to czytasz, to kiełkuje w tobie świadomość, że jest to możliwe.

Jeśli jesteś długo z kimś kto cię poniża, manipuluje, zastrasza, czy bije – to uchodzi z ciebie życie i musisz zebrać w sobie naprawdę dużo odwagi, żeby powiedzieć „dość!” i zrobić ten zdecydowany krok.

Dla mnie lekarstwem był gniew, który tak rósł latami, że w końcu dał mi siłę, aby odbić się od dna. Słuszny gniew, który czujemy, kiedy doświadczamy przemocy nie czyni z nas złej osoby. Ten rodzaj gniewu jest niezbędny do tego, aby zacząć się leczyć i uwolnić się z toksycznej relacji.

Pomogła mi praca nad sobą, inwestycja w siebie, przepracowanie negatywnych programów, które kierowały moim życiem. Nie stało się to z dnia na dzień, musiałam nauczyć się walczyć o siebie, nabrać siły, realizować swoje marzenia, pomimo samotnego macierzyństwa. Po takich przejściach trudno mi było być aktywną, pełną energii mamą, bo zwyczajnie miałam wiele ran, które musiały się zagoić. Trudno mi było wykrzesać z siebie życie. Dziś mogę powiedzieć, że zawalczyłam o nie i je wygrałam. Nie dostałam losu na loterii, ale zmieniłam je ciężką pracą.

Dziś współtworzę Fundację, która powstała, by pomagać osobom na życiowych zakrętach. Nasz najnowszy projekt skierowany jest do tych, którzy tkwią w toksycznych związkach, są  w trakcie rozwodu lub po jego zakończeniu.

6 września 2019 roku Fundacja Życie Od Nowa  organizuje konferencję skierowaną między innymi do osób, których dotyczy problem przemocy w związku. Zbieramy zespół wspaniałych ekspertów, prelegentów, aby dać uczestnikom jak najwięcej wsparcia i merytorycznej wiedzy na temat budowania nowego życia po rozwodzie.

Jedna, z naszych prelegentek – Monika Kowalik odeszła od męża, który stosował wszystkie możliwe formy przemocy.  Monika zrezygnowała z praw do wspólnego majątku, ze strachu przed odebraniem jej dzieci. W ciągu 3 lat zbudowała własny dochodowy biznes. Dziś chce uczyć kobiety, jak być silnymi własną siłą, taką płynąca ze środka.

„3 lata zbierałam się, aby odejść. Nie był to strach przed przemocą psychiczną, czy fizyczną, tylko przed tym, że sobie nie poradzę, że moim dzieciom czegoś zabraknie, że środowisko, w którym żyłam mnie odrzuci. Była cała masa rzeczy, z których bałam się zrezygnować. Chciałam, żeby dzieci miały wygodne życie, bo ja znałam to doskwierające poczucie braku. Od dziecka byłam uczona, że wartość człowieka mierzy się pieniądzem. Ze wszystkich sił pragnęłam być wartościowa, co wtedy oznaczało – fajna i lubiana. Gdybym odeszła, straciłabym coś, co stanowiło o moim być, albo nie być.

Iskrę do działania dała mi moja córka. Kiedy urodziła się Marysia, zobaczyłam w niej samą siebie – małą Monisię sprzed lat. Gdybym urodziła syna, to pewnie jeszcze dalej tkwiłabym w moim fikcyjnym życiu, kolekcjonując siniaki. Pewnego dnia usłyszałam od mojej małej córeczki pytanie, które było jak kubeł zimnej wody– „Mamo, dlaczego nie postawiłaś tacie obiadu? To był ten moment, kiedy zrozumiałam, że moja córka będzie wkrótce stała w takiej samej kuchni, tkwiąc w podobnym związku. Będzie miała odrazę do swojego męża, ale postawi mu ten obiad dla świętego spokoju, żeby ten nie rzucił w nią talerzem.”

Justyna Żukowska, jest prezesem Stowarzyszenia „Dla Naszych Dzieci” pomagającym kobietom, które doświadczają przemocy ekonomicznej.

„Kobieta po rozstaniu z ojcem dziecka, zostaje tak naprawdę sama. Ma ogromne problemy nie tylko emocjonalnie związane z samym procesem rozstania, ale pozbawiona jest właściwie jakiegokolwiek wsparcia społecznego.

Wiele jest jeszcze kobiet, które  konsekwencje tej przemocy biorą na siebie.

Przemoc przybiera różne twarze, nie ma reguły skąd pochodzimy – czy  ze wsi czy z miasta.  Może to spotkać każdego człowieka. Kobiety wstydzą się mówić o tym, że doznają przemocy, bo kobiety często identyfikują się z tą przemocą. Mało tego, przyjmują też odpowiedzialność za tę przemoc i często mówią „Gdybym ja była może bardziej obeznana”, albo „Jaka ja byłam głupia, to moja wina, bo ja (coś tam) zrobiłam”

W relacji między sprawcą, a osobą doświadczającą przemocy są mechanizmy psychologiczne, mechanizmy zależności emocjonalnej, które sprawiają, że nie potrafimy stanąć z boku i bez tych emocji na zimno ocenić daną sytuację.  Podczas mojego wykładu chcę przekazać, że kobieta, która podejmuje działania, aby odzyskać alimenty jest dzielna i odważna, że nie powinna się tego wstydzić. Co więcej, ta kobieta daje dzieciom dobry przykład, mówi „to jest twoja własność, ty masz prawo gdzieś stawiać granice i należy ci się to co jest twoje”. Chciałabym również opowiedzieć o przemocy ekonomicznej, żeby kobiety uświadomiły sobie co to jest przemoc, że czasami są uwikłane w różne formy przemocy i nawet o tym nie wiedzą. Mogą coś z tym zrobić, mogą zrozumieć, że nie są za nią odpowiedzialne. Podczas mojego panelu będzie można dowiedzieć się gdzie szukać pomocy w sytuacji niealimentacji, jak wygląda kwestia prawna egzekucji alimentów i co zrobić, kiedy staje się ona bezskuteczna. Podzielę się z Państwem wiedzą i doświadczeniem w obszarze radzenia sobie z przemocą ekonomiczną na podstawie prawdziwych historii kobiet. Mam nadzieję, że będzie też przestrzeń na dyskusję.”

Barbara Kania – Coach  ICF, VCC oraz trener Mindfulness na co dzień pracuje z kobietami doświadczającymi przemocy.

„Bardzo często ofiara przemocy tkwiąc w przemocowej relacji nie dostrzega tego, że to ona ma tę moc sprawczą, aby zmienić swoją sytuację na lepszą. Zapominając o sobie i myśląc: „On na pewno kiedyś się zmieni”, poprawę jakości życia uzależnia od pozytywnej zmiany kata, który ją maltretuje. Ofiara skupia się na tym, by to kat był zawsze szczęśliwy i zadowolony, bo tylko wtedy jest miło – tak błędne koło się kręci. Osoba będąca ofiarą nierzadko czuje się bezsilna i zastraszona, więc trwa w marazmie czekając, aż pomoc przyjdzie do niej z zewnątrz, lub z bezsilności akceptuje trudną sytuację twierdząc, że widocznie taki jest pisany jej los i nie pozostaje jej nic innego jak dźwigać ten krzyż.

Dlatego jeśli jesteś ofiarą przemocy – uświadom sobie,  że jedynym sposobem na poprawę Twojej sytuacji jest rozpoczęcie zmian od SIEBIE. Jeśli zaczniesz pracować nad swoim poczuciem wartości, nad asertywnością i stawianiem granic, to tym samym odbierzesz katu oręż z ręki. Apeluję więc! POMÓŻ SOBIE. Nie czekaj, aż ktoś zrobi to za Ciebie! Kto o Ciebie lepiej zadba jak nie TY? Poszukaj pomocy i dowiedz się jakie masz możliwości.

Pomoc znajdziesz na www.niebieskalinia.pl , a terapia będzie dla Ciebie dobrym wsparciem.”

Zapraszamy już 6 września do Warszawy na Konferencję Życie Od Nowa oraz do udziału w Projekcie Przemiany Życie od Nowa:
https://www.facebook.com/events/267814307506140/

Bilety:

https://evenea.pl/imprezy/konferencje/warszawa/konferencja-zycie-od-nowa-zbuduj-lepsza-przyszlosc-po-rozstaniu-i-rozwodzie-221067/?source=directory&fbclid=IwAR1ISTYfgXvhzeMEGtZFcih8xzBtds-CfulMrWWA-MIZefseSVBN5Z9EU48

Autorka: Dorota Pawelec


Rozwód Związek

Jak skrócić rozwód?

Życie od Nowa
Życie od Nowa
13 maja 2019
Fot. iStock / PeopleImages

Polskie prawo pozwala sądowi jedynie w trakcie trwania postępowania rozwodowego skierować strony na mediacje.

Zatem lepszym i szybszym rozwiązaniem jest skierować swoje kroki do MEDIATORA zanim złoży się wniosek. W przypadku rozwodu właściwe są mediacje przedsądowe, których celem jest ustalenie kwestii spornych oraz poszukanie takich rozwiązań, które są wymagane przez sąd oraz, które będą satysfakcjonowały obie strony.

Przypomina to tworzenie scenariusza, który dostarcza się po zakończeniu mediacji do sądu po to, by zmniejszyć koszty i znacząco przyspieszyć cały proces. Korzystając z mediacji przed rozprawą przygotowujemy wszystko, co będzie potrzebne sądowi do podjęcia decyzji.

W takiej sytuacji, gdy wręczamy wraz z wnioskami gotowe porozumienie mediacyjne, które jest zgodne z prawem i zaakceptowane przez obie strony, nic oprócz dobrej woli sędziego nie stoi na przeszkodzie by je zaakceptować. Tym samym skracamy postępowanie do kilku spotkań zamiast prowadzić sprawę latami w sądzie. Jest to istotny argument w przypadku zaangażowania w rozwód dzieci, które stają się często świadkami kłótni swoich rodziców.

Walka o opiekę nad dzieckiem przypomina czasem wiosłowanie dwóch osób na tej samej łodzi. Każdy trzyma jedno wiosło i wiosłuje w swoim kierunku. Niestety łódź zamiast płynąć do przodu kręci się i wiruje w zależności od tego, kto mocniej zamachnie się wiosłem

Bardzo często w takich sytuacjach „wyciągane” są stare urazy i przewinienia, które służą do oceny, kto jest lepszym rodzicem.

W tym czasie gdzieś w oddali na brzegu stoi dziecko, które przygląda się szamotaninie rodziców. Staje się milczącym świadkiem, który nie tylko czuje utratę stabilności rodziny, ale też może zacząć winić siebie za kłótnie rodziców. Mediator pomaga stronom dostrzec potrzeby dziecka i skierować uwagę na jego podmiotowość, a nie przedmiotowość. Dzięki temu rodzice kierują swoje wysiłki by wspólnie, jak najszybciej dotrzeć do celu i skupić się na tym, co najważniejsze.

Plan opieki rodzicielskiej i inne ustalenia

Przedmiotem rozmów może być funkcjonowanie dziecka w trakcie rozwodu rodziców i po rozwodzie, kwestie rozmów na temat nadchodzących zmian, tego, co to znaczy „rozwieść się”, o tym gdzie i jak będą spędzane święta.

Wizyta u mediatora przed wszczęciem postępowania rozwodowego skróci ten proces, gdyż rodzice trafiają przed sąd już z gotowym dokumentem, który w całości może zostać zaakceptowany przez sędziego. Część ustaleń, mających znaczenie dla sądu, jest nazywane planem opieki rodzicielskiej (art. 58 KRO), który wymagany jest przez sąd, gdy w rozwód są zaangażowane dzieci. Zatem jego sporządzenie jest obowiązkowe i jeśli zostanie wykonane jeszcze przed złożeniem wniosku o rozwód, całość postępowania ulega znacznemu skróceniu.

Dlaczego warto skorzystać z mediacji?

Mediacje to sposób na rozstrzygnięcie konfliktu, wyjaśnienie kwestii spornych lub przygotowanie się do rozpraw sądowych zanim jeszcze do nich dojdzie. Może obejmować całościowe ustalenia dotyczące rozwodu lub prace nad konkretną kwestią sporną. Jest to również idealne miejsce do podzielenia się swoimi opiniami oraz uczuciami z drugim partnerem w bezpiecznych warunkach, na których straży stoi mediator. W sądzie nie ma miejsca na wybuchy uczuć, pretensje do zdradzającego męża lub żony.

Mediacje to spotkania, na których można wreszcie wypowiedzieć swoje zdanie i zostać wysłuchanym, wyrazić emocje, płakać, krzyczeć tak długo, jak nie obraża się drugiej osoby. A od zadbania o bezpieczeństwo i komfort rozmowy jest właśnie mediator.

Więcej na temat mediacji podczas Konferencji „Życie Od Nowa” już 6 września w Warszawie.

Celina Szumska opowie o mediacjach i komunikacji w rozwiązywaniu konfliktów. Będzie o możliwościach prawnych rozwiązywania konfliktów okołorozwodowych (podział majątku, opieki nad dziećmi itp.), o psychologicznych aspektach konfliktu. Celina pokaże jak łatwo zmienić perspektywę rozmówcy i osiągnąć sukces. Nauczy jak przyjąć zrobić „krok wstecz” aby w efekcie końcowym osiągnąć sukces.

Zapraszamy: https://www.facebook.com/events/267814307506140/

Autor: Celina Szumska