Związek

Nikt z nas nie jest idealny. Może czasami warto przyznać się przed sobą, że ja też ponoszę odpowiedzialność za kryzys w związku?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 listopada 2016
Fot. iStock/ m-gucci
 

A gdyby tak zdobyć się na odrobinę uczciwości wobec siebie samej? Gdyby nie dzielić winy w związku po połowie, gdzie i tak większa jej część leży po jego stronie? Kiedy mówimy: „tak, oboje ponosimy odpowiedzialność” to niech to nie będą tylko słowa, ale świadomość tego, co możemy zmienić, by było lepiej, by wyjść z kryzysu, by znaleźć się na nowo.

To trudne, bo najczęściej chcemy być tą dobrą stroną. Zwłaszcza my kobiety – ogarniające codzienność w większym stopniu niż faceci. Bo praca, dzieci, obiad, pranie i sprzątanie. A on? On przychodzi na gotowe. Ile razy mówiłyście: „Zostawię go raz z tym wszystkim, niech zobaczy, jak to jest”. Czujemy się niedoceniane, brak nam zrozumienia dla wysiłku jaki wkładamy każdego dnia, by wszystko toczyło się normalnym i kontrolowanym rytmem. Mamy żal. Tak – to uczucie żalu chyba towarzyszy nam najczęściej. Bo jemu jest prościej, bo dlaczego to my musimy zawsze więcej z siebie dawać. I choć na co dzień o tym nie myślimy, to przychodzi dzień, kiedy najchętniej rzuciłybyśmy wszystkim w pioruny, trzasnęły drzwiami i wyszły, bo nie mamy siły dźwigać tego wszystkiego, co mamy na barkach.

I ja to rozumiem. Rozumiem żal, smutek i bezsilność. Rozumiem rozczarowanie, kiedy nie słyszymy: „jesteś wielka, jak ty to wszystko robisz”.

Ale czy nie za dużo dźwigamy? Czy nie za dużo bierzemy sobie na głowę? Czy nie za bardzo zaplątujemy się w narzucanych sobie obowiązkach?

A gdyby tak przez kilka dni odpuścić. Pobyć żoną, która nie jęczy, nie narzeka, nie strzela fochów, której nie wiadomo, o co chodzi. Nie da się tak? A może jednak? Bo przyglądając się różnym związkom, także swoim relacjom, z pełną odpowiedzialnością myślę, że niszczymy się często same. Spalamy się w związkach, a później wchodzimy w kryzysy, z których trudno nam wyjść, a zdecydowanie łatwiej odejść…

Oczekujemy

Nieustannie czegoś od naszych partnerów czy mężów oczekujemy. Że się domyśli, że się zmieni, że tym razem będzie pamiętał o umyciu kuchenki, o kupnie wina na wieczór, że zapamięta datę pierwszej randki, pierwszego seksu, urodzin teściowej. Tak, znam te wszystkie odpowiedzi: „Ale ile można czekać, ile razy powtarzać, przypominać”. Ale czy my umiemy nie oczekiwać? Cieszyć się z tego, co tu i teraz? Nie planować, nie zakładać, że on coś zrobi, czy nie zrobi – jutro, pojutrze, czy za tydzień?

Czy możemy przestać oczekiwać od siebie? Świat się nie zawali, jeśli z czymś nie zdążymy, czegoś nie będzie się nam chciało zrobić. Naprawdę.

Wymagamy

Żeby on zawsze był jakiś. Żeby za nami nadążał, inspirował nas, żeby nas kochał i tę miłość na każdym kroku nam uświadamiał. Stawiamy sobie same wysoko poprzeczkę, dlaczego robimy to jemu? Tak, jak my nic nie musimy, tak i on nie musi. Naprawdę. Zróbcie rachunek sumienia i odpowiedzcie sobie na pytanie: dlaczego wymagamy? Bo jesteśmy zmęczone? Bo chcemy, by on doceniał nasz wysiłek? Jeśli my robimy coś po to, żeby czuć się ważną i niezastąpioną – to tego chcemy. Chcemy być ważne, chcemy, żeby nic nie działo się bez nas. Może to nas frustruje, może dlatego jesteśmy wiecznie niezadowolone z tego, że on nam nie dorównuje, że nie jest tak samo zmęczony?

Nie odpuszczamy

Nie potrafimy powiedzieć: „Nie chcę mi się gotować obiadu”, a on potrafi. On powie: „Zamówmy pizzę, wyjdźmy gdzieś”. Strzał prosto w serce naszego poczucia odpowiedzialności. Tak, bo to my jesteśmy te odpowiedzialne, on wiecznie by się bawił. Dlaczego my nie odpuszczamy, dlaczego nie mówimy: „Nie chce mi się”, „Nie dzisiaj”, „Zróbmy to jutro”. Dlaczego nie umiemy lekko potraktować niektórych narzucanych samym sobie obowiązków. Przecież nikt nie wymaga od nas tyle, ile my same. To my piętrzymy sobie zadań. Sam sobie fundujemy stres w domu, w którym powinniśmy być szczęśliwe i odprężone.

Zabieramy przestrzeń

„Jeśli ja tego nie dopilnuję, to on tego nie ogarnie”, „Nie mogę na niego liczyć, muszę sama”. Jak często tak mówimy? Zgadzam się – są rzeczy, które my zrobimy lepiej, ale musimy mieć świadomość swoich słabych i mocnych stron. A gdyby te mocniejsze zauważyć u niego? Gdyby oddać mu pole codzienności, w którym on czuje się dobrze? Gdyby ustalić wspólnie zakres tego, kto za co jest odpowiedzialny? Lista wywieszona na lodówce: odebrać dzieci o tej godzinie – i nie dzwonić, nie przypominać. Zaufać. Zacząć polegać na człowieku, z którym żyjemy, bo on też jest dorosły, też ponosi konsekwencje, przed którymi najczęściej go chronimy wyręczając, tuszując błędy. Jak żyć szczęśliwie z kimś, kto nie chce nawet spróbować polegać na tej drugiej osobie?

Brak w nas radości

Jak często pozwalacie sobie rozsiąść się w fotelu mówiąc: „Kochanie, zrobisz mi herbaty”? Jak często uśmiechacie się do zrobionej przez niego kanapki, zamiast wypominać, że zabrakło sałaty, za dużo masła, za mało sera? Tak, zapominam, że tylko my jesteśmy perfekcyjne i żaden facet nie ma szans nas w tej perfekcyjności doścignąć.

Ja bywam tym zmęczona. Tym stałym napięciem, które sama sobie potrafię fundować, tym stresem, czy aby na pewno o wszystkim pamiętałam, wszystkiego dopilnowałam. A wy? Nie macie czasami serdecznie dość. Nie chcecie przestać być idealnymi? Tak po prostu wejść w kolejny dzień bez konieczności wypełnienia każdego punktu w waszym planie? Położyć się na kanapie i powiedzieć: „Kochanie, zamów pizzę, dzisiaj nie chce mi się gotować”. I zasnąć. I obudzić się w tym samym, a jednak trochę innym świecie, gdzie ktoś podsunie nam herbatę, kawałek pizzy i przytuli, i powie, że kocha?  Tak po prostu, a nie za coś.


Związek

9 najgorszych powodów decyzji o dziecku

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
16 listopada 2016
Fot. iStock / South_agency
 

Dlaczego ludzie decydują się na posiadanie dzieci, sprowadzenie na świat nowego człowieka, kilkanaście lat jego wychowywania, pielęgnowania i nauczania? Zapewne ilu rodziców, tyle odpowiedzi. Jednak bez wątpienia decyzja o posiadaniu dzieci jest jedną z najważniejszych w życiu i jako taka, nie może być podejmowana w pośpiechu, nierozważnie lub z nieco przerażających przyczyn. Oto dziewięć powodów, dla których ludzie decydują się na potomstwo, a które niekoniecznie są tymi właściwymi – od niektórych aż włos jeży się na głowie!

Bo chcesz zatrzymać przy sobie mężczyznę

Czyli traktowanie dziecka jako karty przetargowej lub cudownego leku uzdrawiającego relacje pomiędzy partnerami. Cóż, i jedno i drugie przekonanie jest wielkim błędem, a w obu przypadkach najbardziej pokrzywdzone będzie dziecko. Bo nawet, jeśli ten facet zostanie dla dobra rodziny, to do miłości go nie zmusisz, serca nie odmienisz. Twoja pociecha będzie dorastać w rodzinie, w której panuje obojętność, która jest razem „bo tak trzeba”, w której każdy gra określoną rolę, ale jakoś tak bez emocji i bez przekonania albo będzie patrzeć na wieczne kłótnie, spory, pretensje i utarczki. Czy tego właśnie chcesz?

Bo partner naciska

Nieustannie snuje wizje waszej wesołej rodziny, podtyka pod nos zdjęcia uroczych bobasów, angażuje się w opiekę nad dziećmi rodziny i znajomych i co pewien czas dopytuje, kiedy wasza kolej. Czujesz się jak w pułapce, bez wyjścia i dla świętego spokoju w końcu zachodzisz w ciążę, choć wcale nie marzysz o byciu matką. Nie chciałaś zawieść swojego mężczyzny, ale możesz to uczynić swojemu dziecku – ono wyczuje twój brak miłości i zaangażowania, brak troski i obojętność.

Żeby przekazać komuś majątek

Bo przecież trzeba podtrzymać trwanie rodu, tradycje, przekazać dziedzictwo następnym pokoleniom. Nie dość, że traktujesz w ten sposób dziecko przedmiotowo – jako narzędzie do zarządzania rodzinną firmą i pieniędzmi – to jeszcze układasz mu życie i z góry zakładasz, że będzie chciał/ chciała iść twoją drogą. Nie dajesz mu wyboru i mniej lub bardziej świadomie wywierasz ogromną presję – urodziłaś go/ ją tylko po to, by majątek nie przepadł, nazwisko przetrwało. Okrutne, nie uważasz?

Żeby mieć kogoś do kochania

Nie dostałaś prawdziwej miłości od swoich rodziców, więc postanawiasz „sprawić sobie” dzidziusia, na którego przelejesz wszystkie swoje uczucia, także i te wymarzone. Chcesz udowodnić, że będziesz lepszą matką niż twoja własna, że potrafisz prawdziwie kochać. A może twój partner jest wobec ciebie chłodny i obojętny, dlatego chcesz urodzić dziecko, by wreszcie poczuć się kochaną? Takim zachowaniem od samego początku nakładasz na dziecko ogromne piętno, traktujesz jak pierwszą pomoc na swoje zranione serce, a to nie do końca jest właściwe.

Bo rodzina tego od ciebie oczekuje

Rodzice ciągle dopytują o wnuka, teściowie na każdej rodzinne uroczystości z niepokojem czekają na chwilę, w której będziecie chcieli oznajmić im radosną nowinę. Każda rozmowa przy świątecznym stole zmierza w tym samym kierunku – waszego potomstwa. Pamiętaj jednak, że na dziecko powinnaś zdecydować się, gdy do tego dojrzejesz, z miłości, dlatego, ze to WY chcecie zostać rodzicami, a nie z powodu nacisków rodziny.

Żeby dopasować się do towarzystwa

Bo Kaśka ma już dwoje, Baśka przed chwila urodziła, Stefa ma termin na wiosnę, a ty? No przecież nie możesz być w towarzystwie jedyną bezdzietną, która umiera z nudów przy rozmowach o rozszerzaniu diety malucha, wyborze pediatry i szczepieniach. Też chcesz narzekać na zimna kawę, tyyyyle obowiązków i bezsenne noce, chodzić na kinderbale, gimnastykę dla smyka i kinowe poranki, więc raz, dwa – machniesz sobie dzieciaka. Trochę to puste i głupiutkie, nie sądzisz?

Bo chcesz być modna

Kim Kardashian ma już dwójkę, kolejna znana aktorka pozuje z brzuszkiem, a Angeliny to już pewnie nigdy nie dogonisz! W sklepach pełno jest słodziutkich ubranek dla małych księżniczek i mini gentlemanów, a urządzanie baby shower po prostu nie może cię ominąć. Dobrze się jednak zastanów, czy bardziej zależy ci na zostaniu celebrytką czy matką – może wystarczy założenie profilu na Instagramie albo romans z kimś znaczącym, po co zaraz unieszczęśliwiać dziecko?

Żeby uzyskać profity od państwa

Urlop macierzyński i wychowawczy urlopem jest jedynie z nazwy, bo obowiązków na nim tyle, że niejedna marzy wręcz o powrocie do pracy na etacie i wspomina stare, dobre czasy. Becikowe, kosiniakowe, 500 plus – miło jest otrzymać jakiś grosz od państwa, ale żeby dla tych profitów decydować się na dziecko, to już kompletna przesada, brak odpowiedzialności i zgroza. Nic nie może wiecznie trwać, nawet dobra zmiana, więc lepiej nie liczyć na dofinansowanie aż do pełnoletniości dziecka, bo można się zwyczajnie przeliczyć.

Żeby zyskać sens życia

To nieprawda, że dzieci nadają życiu sens- one tylko (albo aż) nadają mu nowe znaczenie, inny kierunek, swoistą głębię. Jeśli czujesz się zagubiona, nie wiesz, co chcesz w życiu robić, co jest dla ciebie ważne, to niemowlak w magiczny sposób nie sprawi, że to się zmieni. Bo prawda jest taka, że jedyną osobą, która może nadać twojemu życiu sens jesteś ty sama. I choć dzieciaki potrafią wykazać się niezwykłą mądrością i zaskoczyć celnymi uwagami, to ty powinnaś być dla dziecka drogowskazem i źródłem życiowych porad, nie odwrotnie.


Związek

Dzień na plotki, dzielenie się swoimi historiami, pyszne ciastko, kawę a przede wszystkim zakupy! Babski Targ na Śląsku

Redakcja
Redakcja
15 listopada 2016
Fot. Materiały prasowe

Na Śląsku święto kobiet odbędzie się jesienią, 20 listopada w Galerii Szyb Wilson pod nazwą Babski Targ. Designerska moda, kolorowe kosmetyki, pachnące olejki zadbają o dobry nastrój.

Babski Targ powstał z myślą o kobietach, które lubią być doceniane i rozpieszczane produktami wysokiej jakości. To miejsce, gdzie będzie można dostać ekologiczne kosmetyki, ręcznie wykonaną biżuterię, modę od polskich producentów. Dostępna będzie również moda dla dzieci.

Babski Targ to możliwość spędzenia dnia z przyjaciółkami, córkami, matkami. Dzień na plotki, dzielenie się swoimi historiami, pyszne ciastko, kawę a przede wszystkim zakupy.
Święto Kobiet nie musi być raz w roku. Wstęp bezpłatny.

Kiedy: 20 listopada (godz. 12-19)

Gdzie: Galeria Szyb Wilson ul. Oswobodzenia 1

Fb: https://facebook.com/events/566642466865660/

babski


Zobacz także

Dlaczego nie powinniśmy naprawiać innych i dlaczego to nigdy nie wychodzi

Płacz, ale walcz ! Ot, samo życie. Nobody is perfect. Nawet kochanka

Jak toksyczna relacja rodziców odbija się na dzieciach