Związek

Męska logika: jeśli raz powiesz kobiecie, że robi coś źle. To koniec. Wtedy ona myśli, że wszystko robi źle

Redakcja
Redakcja
10 kwietnia 2016
Fot. Screen/You Tube
 

Do którego postrzegania rzeczywistości przez mężczyzn jest wam bliżej:

  1. „Jak nie będziesz mówił o co ci chodzi i co czujesz, to skąd ktoś ma widzieć, czego chcesz. Pomyśli, że ci nie zależy”
  1. „Zapamiętaj sobie, że jeśli kobieta myśli, że sprawia ci przyjemność, to nigdy nie wyprowadzaj jej z błędu. Jeśli raz jej powiesz, że robi coś źle. Koniec. Od razu myślą, że wszystko robią źle”.

Okazuje się, że mocna kawa wcale nie jest taka zła. Który męski punkt widzenia ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Nim odpowiecie – obejrzyjcie koniecznie. Ten film naprawdę wiele tłumaczy.

Można się czegoś nauczyć 😉

Korzystając z okazji;-).. Powiedzcie mi „czy mocna kawa wcale nie jest taka zła”?

Opublikowany przez Hubert Makaruk na 3 kwietnia 2016


Związek

„Czy coś złego dzieje się w moim związku?”. Pięć pytań, na które powinnaś sobie odpowiedzieć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 kwietnia 2016
Fot. iStock/vitapix
 

Wiemy, że nie ma idealnych związków, takich, w których dwie strony spijają sobie z dziubków słodycz. Ja bynajmniej nie znam żadnej takiej pary. Poważnie. Co oczywiście nie sprawia, że nie wierzę w długoletnie związki, te na dobre i złe, do samego końca. Oczywiście wierzę, ale też wiem, ile siły i pracy wymaga utrzymanie takiego związku i wytrwanie w nim.

Przychodzi czasami taki moment, kiedy pytamy samych siebie: „Co w naszym związku jest nie tak?”. Bez znaczenia, czy jesteśmy razem pół roku, czy piętnaście lat. Gdzieś w środku wierci nas myśl, że coś nam nie gra, jakby uwierał nas jakiś kamyk. „Czy to coś złego?” – zastanawiamy się.

To nie musi być oznaka kryzysu, rozpadu związku. To może być sygnał nadchodzącej zmiany, czegoś co dzieje się w naszym życiu, a co niekoniecznie dotyczy bezpośrednio naszego związku.

Ale gdy nie daje nam spokoju myśl, że przyczyną naszego niepokoju czy kiepskiego nastroju może być to, że coś złego dzieje się w naszym związku, warto zadać sobie kilka podstawowych pytań i zmierzyć się ze szczerymi wobec siebie odpowiedziami.

Czy jestem sobą, czy gram kogoś kim zupełnie nie jestem?

W związku często ponad samych siebie stawiamy chęć zadowolenia partnera czy partnerki. Potrafimy dostosować się do oczekiwań i wymagań, by zostać zaakceptowanym i pokochanym. Bardzo często robimy to zupełnie nieświadomie. Zakochujesz się i nagle dla niego zakładasz szpilki albo trampki – których dotychczas nie nosiłaś? Jeździsz z nim na wakacje i łazisz po górach, czego szczerze nienawidzisz. Robisz wiele rzeczy tak naprawdę wbrew sobie, ale wmawiasz sobie, że to w imię miłości. Że to dla niego. Bo w końcu dla miłości trzeba się poświęcić. Znam kobiety, które przez wiele tak funkcjonują zapominając o sobie, chcąc tylko jemu się przypodobać. Rezygnowały nawet z przyjaźni, znajomych, którzy jemu nie odpowiadali.

RADA: Jeśli w ten sposób funkcjonujesz w związku, kompletnie zrezygnowałaś z własnych potrzeb, pasji czy zainteresowań, a nawet z siebie samej, to prędzej czy później przyjdzie moment, gdy zaczniesz w tym związku się dusić i buntować. Spytasz siebie: „Kim jestem” i trudno będzie ci znaleźć odpowiedź.

Czego chcę dla siebie?

Potrafisz określić, co chcesz? Co chciałabyś zrobić, zmienić w swoim życiu, by poczuć się bardziej komfortowo i być szczęśliwsza? A czy o tym wszystkim możesz porozmawiać ze swoim partnerem? Powiedzieć: „Kochanie, chcę zmienić pracę, potrzebuję twojego wsparcia”, „Chciałabym, żebyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać”, „Potrzebuję więcej zrozumienia i akceptacji?”. Czy możesz partnerowi otwarcie mówić o swoich potrzebach licząc na jego wsparcie? Czy on rozumie, że macie też swoje osobne życia, i w ty w swoim chcesz się realizować?

RADA: Często w związku zupełnie zapominamy o nas samych, stawiamy siebie na końcu rodzinnego układu pokarmowego. Dla wszystkich mamy czas, tylko nie dla siebie. Uważaj, bo to prędzej czy później doprowadzi do frustracji.

Czy jestem niezależna?

Wyobraź sobie taką sytuację: zostajesz sama. Dasz sobie radę? Jesteś na tyle niezależna, że nie napawa cię przerażeniem fakt, że nagle twój partner mógłby od ciebie odejść, zginąć w wypadku – cokolwiek, co sprawiłoby, że zostałabyś bez niego? Bywa, że w związku uzależniamy się od drugiej osoby, bo tak nam wpojono – że jesteśmy jak jeden organizm. Co moje to twoje – niekoniecznie odwrotnie. Oddajemy mężczyźnie pod kontrolę wiele obszarów naszego życia, cedujemy na niego wiele rzeczy. Pozwalamy sobie na bycie bezbronnymi dziewczynkami, które w razie kryzysu mogą liczyć tylko na silne ramiona mężczyzny. To nie jest naturalne. Często nawet pracując, zarabiając pieniądze nie jesteśmy niezależne, bo finansami zarządza mężczyzna.

RADA: Twoja niezależność jest w związku bardzo ważna. Nie daj sobie wmówić, że jesteście jednością. To nieprawda. Każde z was osobno powinno też o siebie dbać – rozwijać pasje, zainteresowania. Znam kobiety, od których odchodził mąż, a one rozsypywały się bojąc, że same kompletnie nie dadzą sobie rady, nie mogąc znaleźć sobie miejsca bez tego mężczyzny obok.

Czy czuję się bezpiecznie i stabilnie w związku?

Takie pytanie warto zadawać sobie na różnych etapach związku. Bo zmieniamy się i zmieniają się nasze emocje, uczucia. Być może przyszedł taki moment, kiedy czujesz się źle, bo boisz się kolejnej zmiany, kolejnego niezapowiedzianego pomysłu, niespełnionej obietnicy. Masz już dość życia w ciągłej niepewności nie wiedząc, co za chwilę się wydarzy. Czy twój partner nie wymyśli jakiegoś nowego super interesu, nie zechce zmieniać nagle pracy nagle, albo wpadnie na kolejny pomysł jakieś niezwykłej i kosztownej pasji? Przy czym oczywiście nie liczy się za bardzo z twoim zdaniem.

RADA: Nie musisz się godzić na wszystko, co on wymyśli, co zechce, i co wpadnie mu do głowy. Jeśli potrzebujesz bezpieczeństwa, a przy nim go nie masz – zadbaj o siebie, skup się na sobie, na swojej własnej stabilizacji i bezpieczeństwie. A jak będziesz gotowa i zechcesz – odejdziesz spokojnie.

Czy związek mnie hamuje?

Być może jesteś na etapie, kiedy już wiesz, czego chcesz. Kiedy czujesz się silną kobietą. Chciałabyś iść do przodu, wyznaczasz sobie cele, chcesz się rozwijać, ale nie możesz wyrwać się z ram związku. Słyszysz: „Ale po co ci to”, „A co ze mną?”, „O mnie nie pomyślałaś?”, „Daj spokój, nie lepiej ci tu gdzie jesteś?”. Wszystkie te komunikaty trzymają cię w miejscu, a czasami sprawiają, że choć robisz krok do przodu, to za chwilę cofasz się o dwa. A przecież to twoje życie, ty chcesz je przeżyć jak najlepiej to sobie wymyśliłaś. Nie chcesz nikogo zostawiać, ale jak ktoś nie chce być przy tobie, nie rozumie, jak dla ciebie pewne rzeczy są ważne, nie potrafi wypracować wspólnego kompromisu – to nic dziwnego, gdy pytasz siebie: „Co jest nie tak?”.

RADA: To trudne, bo czujemy się odpowiedzialne za drugą osobę, nie chcemy nikogo zranić, nie chcemy być posądzone o egoizm i wyrachowanie. Ale jeśli, ktoś, kto mówi, że nas kocha, jednocześnie hamuje wszystkie działania, które są dla nas ważne, to warto zastanowić się, co dla mnie dzisiaj jest ważne. Jego wygoda i zadowolenie, czy moje szczęście.

No właśnie? Co dla ciebie jest ważne?


Związek

Zjawiała się i odchodziła, gdy zmieniał się kierunek wiatru. Kto dziś nie marzy o takiej niani jak Mary Poppins

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 kwietnia 2016
Fot. Screen z Youtube / Full Audiobook

Zjawiała się i odchodziła wtedy, gdy zmieniał się kierunek wiatru. Miała parasolkę z rączką w kształcie papugi, a w jej dywanikowej torebce można było znaleźć wszystkie najbardziej potrzebne w danym momencie rzeczy. Na zawsze zmieniła życie Michasia i Janeczki z ulicy Czereśniowej. I ich rodziców także… Jeśli stanęliście właśnie przed wyborem niani, wspomnijcie Mary Poppins, opiekunkę doskonałą, która i dziś przydałaby się w niejednym domu.

Pamiętacie jak zaczyna się ta historia, wymyślona i spisana przez P.L. Travers, dziennikarkę i pisarkę? Chmury pojawiają się na horyzoncie, barometr wskazuje spadek ciśnienia, a admirał Broom ostrzega pana Banksa przed zbliżającą się burzą. Ale to nie burza, to nadchodzi Mary Poppins. Postać, która od osiemdziesięciu lat włada wyobraźnią dzieci. Mimo surowego charakteru i emocjonalnego dystansu na jaki trzyma swoich podopiecznych. To dość niezwykłe, bo jeśli przyjrzycie się tej postaci teraz na nowo, z perspektywy swojej dorosłości, jeszcze wyraźniej zauważycie, że wcale nie jest to miła, dobra wróżka z idyllicznej bajki na dobranoc. A jednak mali czytelnicy ją uwielbiają i marzą o takiej właśnie niani… W czym tkwi fenomen Mary Poppins?

Szczerość w kontaktach z dziećmi

Choć w kontaktach z dorosłymi bywa frywolna i nierzadko mija się z prawdą,  Mary traktuje dzieci z najwyższą powagą, bardzo serio. Oczywiście skutkuje to tym, że nieraz jest w stosunku do Janeczki i Michasia szalenie krytyczna. Bez skrupułów powie im, jeśli z otwartymi ustami wyglądają głupio, albo jeśli ich maniery pozostawiają wiele do życzenia. Mary Poppins mówi wprost, ale dzięki temu dzieci ją doskonale rozumieją. Jest też próżna, kiedy oznajmia, że jest „praktycznie doskonała pod każdym względem”, jednak takie wyznania tylko umacniają jej pozycję w ich sercach. Mary nie ukrywa również, że kiedyś odejdzie i powoli przyzwyczaja do tej myśli dzieci.

Zasady

Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie wprowadzono ich do domu Janeczki i Michasia. Wraz z pojawieniem się Mary, ich świat zaczyna być uporządkowany. Dyscyplina, zawsze uzasadniona, służy nauczeniu dzieci samodzielności, uprzejmości i odpowiedzialności za podejmowane przez nie decyzje. Pod wpływem Mary, Michaś i Janeczka zaczynają zachowywać się odpowiednio w towarzystwie i odczuwać potrzebę opiekowania się słabszymi, w tym własnym młodszym rodzeństwem.

Charyzma

Fot. Screen z Youtube / DisneyMusicVEVO

Fot. Screen z Youtube / DisneyMusicVEVO

Mimo tego, że bywa oschła i nieuprzejma, dzieci zabiegają o jej uwagę, a nawet ją uwielbiają. Mary Poppins staje się z czasem dla nich tak ważna, że z obawą oczekują jej odejścia. Jest przy tym tak zdroworozsądkowa i przekonana o słuszności swojego postępowania, że nawet państwo Banks nie mają odwagi się jej sprzeciwić. To zabawne z jakim lekceważeniem i arogancją Mary traktuje nie tylko swoich pracodawców, ale także urzędników czy przedstawicieli prawa, wzbudzając tym szacunek i uznanie. Prawdopodobnie dziś z takim podejściem trudno byłoby jej utrzymać posadę…

Magia nie do końca oczywista

via GIPHY

Choć Mary przychodzi „z góry”, z nieba, jej wrażliwość jest mocno „przyziemna”. Od samego początku zmagamy się z dylematem na ile to postać z krwi i kości, realna, prawdziwa osoba, która ma jakieś marzenia, uczucia albo przeszłość, a na ile nie dająca się zamknąć w żadnych schematach czarodziejka.

Jedyną jej cechą ludzką zdaje się jednak tylko próżność. Mary nie jest sentymentalna, nie chce niczego, bo ma już wszystko, czego zapragnie. Zjawia się w konkretnej rodzinie, gdy ma zadanie do wykonania, a potem znika pozostawiając po sobie pustkę. Ma magiczną parasolkę, która przenosi ją tam, gdzie niania chce się znaleźć i wygląda dziwacznie: jest chuda i koścista, ma lśniące, czarne włosy, duże ręce i nogi oraz małe, lekko wytrzeszczone niebieskie oczy. Nieustannie pociąga nosem, potrafi wjechać na piętro po poręczy schodów, odlecieć na parasolce i spaść prosto z nieba. Pytana przez dzieci o swoje magiczne zdolności zawsze zaprzecza. A jednak zwykła codzienność przy niej nie istnieje, bo każdą, nawet najbardziej prozaiczną czynność Mary potrafi zmienić  w niezwykłą przygodę.

Być może nieco dziwna, wyniosła postać Mary Poppins powstała po to, by zasugerować nam, że miłość i wyrozumiałość to dwie różne rzeczy? Lub, że czasem miłość kryje się pod pozorami chłodu i obojętności? Czy zasady tej nieco dziwnej niani sprzed prawie 100 lat sprawdziłyby się w naszych domach…?

P.S. Dla mnie Mary Poppins to jedno z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Najpierw poznałam książkę P.L. Travers, którą czytała mi mama zawsze, gdy byłam chora. Początkowo Mary była tą troszkę przerażającą, surową damą z książkowych ilustracji. A potem już na na zawsze zyskała śliczną twarz Julie Andrews z musicalu wyprodukowanego przez Walta Disneya. Całą historię powstania tej kultowej produkcji (oraz motywy stojące za napisaniem książki) możecie poznać w filmie „Ratując pana Banksa”. Oficjalny zwiastun możecie obejrzeć tutaj.


Zobacz także

Miłość, zdrada, rozstanie? Horoskop miłosny i partnerski na 2022 r. dla każdego znaku zodiaku!

Matka na randce, czyli – UWAGA – tych facetów unikajcie jak ognia

Potraktuj miłość jak dietę. Być może to najlepszy sposób na stworzenie dobrego związku?