Związek

Choć mamy pieniądze, co miesiąc słyszę od męża: „Zaraz zrobię przelew.” I co miesiąc nie mam za co żyć

Listy do redakcji
Listy do redakcji
22 października 2020
 

Żyję w małym, miłym mieście, mam miłe, przytulne mieszkanie, miłą dwójkę dzieci, miłego kota i miłego męża. Pewnie byłoby bardzo miło, gdybyśmy tylko nie mieli co miesiąc tej samej rozmowy. Rozmowy o pieniądzach. I to nie jest tak, że jestem na utrzymaniu mojego męża. Pracuję, ale zarabiam mniej niż on zajmuję się domem i dziećmi. On jest za to dyspozycyjny i zarabia więcej. Więc umówiliśmy się, że co miesiąc pewną kwotę wpłaca na moje konto, a ja opłacam z naszych wspólnych pieniędzy rachunki, czynsz i wydaję na życie: zakupy, dentystę, zajęcia dzieci, nieprzewidziane sprawunki. Umówiliśmy się, ale w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. Wcale nie miło.

Z reguły rozmowę zaczynam ja, zadając niezręczne pytanie: „Przelałeś mi już pieniądze? Musimy opłacić obiady Zuzi i przedszkole Maćka”. On, (niewyraźnie): „Nie, nie zaraz przeleję, już do tego siadam” (nie siada). Czekam do następnego dnia i mówię nieco bardziej zdecydowanie: „Zapłaciłam czynsz i opłaciłam Internet, trzeba jeszcze kupić kurtki dla dzieci i ciepłe buciki, nie starczy mi”. On, nie odrywając wzroku od ekranu telefonu: „No przecież mówiłem, że przeleję, zaraz to zrobię.” Trzeciego dnia jestem już zazwyczaj bardzo zdenerwowana, a on coraz bardziej nieobecny. Przelew wpływa na konto po tygodniu, dwóch, w czasie których proszę jeszcze conajmniej kilkakrotnie o pieniądze, a potem dzwonię do pracy z prośbą o zaliczkę. Bo nie mam już siły mówić, prosić, pisać przypominających wiadomości do męża, który zapomina, że życie kosztuje, że nie da się ugotować obiadu z niczego, a prąd nie płynie w kablach bezpłatnie.

Jak można tego nie rozumieć, mając dwoje dzieci i mieszkanie na kredyt? Można, jeśli się częściej jest w delegacji, za granicą, zajmując się WAŻNYMI SPRAWAMI.  I choć cały domowy budżet zostaje na mojej głowie, nie jestem w stanie wyegzekwować na czas potrzebnych zasobów. I teoretycznie mamy pieniądze i nas „stać” na nieco więcej niż przeciętną rodzinę, to ja co miesiąc przeżywam prywatny dramat.

Kiedy w końcu umówiona kwota wpływa na moje puste konto, oddycham na chwilę z ulgą. Ale tylko na chwilę, bo wiem, że za dwa tygodnie czeka mnie kolejna rozmowa, która nic nie wniesie do naszej sytuacji. Nie wiem, czy nie lepsze byłoby życie w pojedynkę, z ograniczonymi zasobami, w mniejszym i tańszym mieszkaniu, ale z jasną świadomością tego, na co mnie tak naprawdę stać.

Pewnie większość z was powie natychmiast, że to moja wina, że na to pozwalam, że trzeba wymagać, rozmawiać otwarcie. Próbowałam, uwierzcie – ale niewiele się zmieniło. Temat pieniędzy jest dla mojego męża na tyle trudny, że woli on zamówić obiad z dostawą dla całej rodziny niż dołożyć się do wspólnych zakupów spożywczych. Chciałabym to zrozumieć, na razie nie umiem. Chciałabym też odzyskać komfort psychiczny i niezależność finansową. Łapię się więc każdego zlecenia. Jestem zmęczona, sfrustrowana. I przekonana, że coś jest ze mną nie tak, skoro nie potrafię przekonać własnego męża, że koszty wspólnego życia powinniśmy ponosić razem. Bo przecież ta sytuacja trwa od zawsze. Jednak odkąd mamy dzieci, odkąd zarabiam znacznie mniej – jest ona szczególnie dotkliwa. I on zdaje się tego nie widzieć.

Problem z pieniędzmi odbija się znacząco na naszym związku. Tracę cierpliwość, zaufanie, wiarę w dobrą wolę… Tracę poczucie bezpieczeństwa. Patrzę na mojego męża inaczej. W zeszłym miesiącu postawiłam ultimatum: przelew do 10- tego. Usłyszałam, że przecież pamięta, że traktuję go jak portfel… Cóż, o pieniądze upominałam się jeszcze owego ostatniego dnia praktycznie stojąc przy mężu, tuż obok ekranu komputera. I czułam się z tym strasznie.

Póki co, nie umiem rozwiązać tego problemu. Mam nadzieję, że znajdę w sobie siłę, by zmienić moją sytuację. Nasze życie nie powinno tak wyglądać.

 



Związek

50 rzeczy, których nikt nigdy nie powiedział ci zanim zdecydowałaś się na dziecko

Redakcja
Redakcja
22 października 2020
Fot. iStock / forsiba

Moja przyjaciółka wspominając narodziny swojego pierworodnego opowiadała zawsze, jak w krytycznym momencie (legendarny kryzys siódmego centymetra), oświadczyła położnej, że ona jednak rezygnuje, że dziękuje bardzo, ale idzie do domu i odwołuje cały ten poród. Że się rozmyśliła i jednak nie chce. Wiele lat pózniej, z perspektywy czasu i po urodzeniu jeszcze dwóch, niezwykle sympatycznych synów stwierdziła jednak, że zmienia zdanie: poród to pikuś przy tym, co czeka nas pózniej…

Przy ogromnej ilości poradników dotyczących opieki nad dziećmi w każdej grupie wiekowej oraz przewodników po wychowaniu i rodzicielstwie w ogóle, wciąż są takie rzeczy,  o których nikt nie powiedział nam zanim zdecydowaliśmy się na dziecko.

50 rzeczy, których nikt nigdy nie powiedział ci zanim zdecydowałaś się na dziecko

1. Twoje dziecko będzie potrzebować cię najbardziej w te noce, kiedy akurat położysz się trochę później niż zwykle.

2. W pewnym momencie przypadkowo zrobisz jakąś krzywdę  swojemu dziecku i poczujesz się jak najgorszy rodzic na świecie

3. O korzystaniu z łazienki w spokoju możesz zapomnieć,  na długo.

4. Zbyt łatwo i zbyt szybko będziesz przybierać na wadze.

5. Jeśli śpisz razem z dzieckiem, nie spodziewaj się, że będziesz mieć wystarczająco dużo miejsca.

6. Na tylnym siedzeniu twojego samochodu zamieszkają okruszki, papierki po lizaczkach i batonach, plastikowe rurki po soczkach…

7. A propos – zawsze powinnaś dwa razy pomyśleć, zanim zaoferujesz komuś podwiezienie czyjegoś dziecka razem ze swoimi dziećmi.

8. Głowy niemowląt w magiczny sposób przyciągają drzwi.

9. Zasadniczo staniesz się ninją, kiedy będziesz potrzebować czegoś z pokoju dziecka późno w nocy.

10. Pomimo twoich najlepszych starań twoje dzieci dostaną w końcu w  swoje ręce twojego iPhone’a.

11. Będziesz musiała przemycać smakołyki, jakby były z kontrabandy.

12. Będziesz się śmiać tak szczerze, jak nigdy wcześniej w życiu.

13. Będziesz musiała przyzwyczaić się do oglądania swoich nieudanych zdjęć.

14. Zostaniesz obudzona o 2 w nocy prośbą o szklankę wody. Kiedy przyniesiesz wodę, zastaniesz swoje dziecko z powrotem pogrążone w głębokim śnie.

15. Twoje dziecko będzie chciało skorzystać z toalety dokładnie w tym samym momencie,  w którym ty do niej w końcu wejdziesz.

16. Składanie ubrań dla małych dzieci i niemowląt to tortura.

17. Siła uroku malucha ma o wiele większe pole rażenia niż myślisz.

18. Odkryjesz jak szybko potrafisz zjeść.

19. Trudniej będzie ci rozmawiać ze znajomymi, którzy nie mają dzieci.

20. Twoje dziecko prawdopodobnie choć raz zniszczy coś, co ma dla ciebie dużą wartość.

21. Prawdopodobnie natkniesz się przypadkowo na jedną z lalek swojego dziecka w środku nocy i wstrząśnie to tobą do szpiku kości.

22. Zamienisz się w swoich rodziców.

23. Podrabiane ubranka dla lalek Barbie są dużo tańsze, a twoje dziecko je pokocha.

24. Odtąd twój taniec będzie na zawsze nazywany „tańcem mamy”.

25. Nie będziesz mogła oglądać filmów, w których dzieci są zabijane lub porywane. Ani tych, gdzie małe zwierzątka gubią swoje mamy.

26. Zabierz zabawki, którymi twoje dziecko straciło zainteresowanie i włóż je do pudełka. Później, gdy twoje dziecko się nudzi, wyciągnij pudełko i pozwól dziecku pójść na „zakupy zabawek”. Zaskakujące jak to działa…

27. Przestaniesz wydawać pieniądze na siebie. Przynajmniej na jakiś czas.

28. Kupowanie czegoś dziecku sprawi, że będziesz szczęśliwsza niż wtedy, gdy kupujesz coś sobie.

29. Nigdy nie dawaj swojemu maluchowi telefonu nie upewniwszy się najpierw, że nie ma zdjęć, z których trudno ci się będzie wytłumaczyć…

30. Kiedy Twoje dziecko jest małe, każda wycieczka poza dom będzie przypominała przygotowanie się do wyjazdu za granicę.

31. Postaraj się zachować spokój, gdy Twoje dziecko mówi coś, co sprawia że czujesz się niekomfortowo, np. „Dlaczego masz o wiele więcej siwych włosów niż mama Zuzi?”

32. Z przyjemnością będziesz oglądać filmy dla dzieci.

33. Jeśli masz chłopca i dziewczynkę, ludzie będą cię pytać, czy „skończyliście”, a jeśli masz dwoje tej samej płci, ludzie będą pytać, czy „zamierzasz jeszcze mieć dziewczynę / chłopca”.

34. Będziesz upychać całe swoje dorosłe życie pomiędzy upadkiem dziecka a pójściem spać.

35. Będziesz często posiniaczona, nie raz dostaniesz łokciem w nos.

36. Przez jakiś czas tylko ty będziesz w stanie zrozumieć swoje dziecko, więc w zasadzie zostaniesz jego tłumaczem.

37. Gdy twoje dziecko zasmakuje super słodkich płatków, będą królować w twoim domu przez conajmniej rok.

38. W pewnym momencie twoje dziecko powie publicznie coś, co bardzo cię zawstydzi.

39. Twoje dziecko prawie zawsze będzie cię mówić o tobie to, czego nie powinno drugiemu rodzicowi.

40. Jeśli powiesz swoim dzieciom, że pokarmy takie jak brokuły i brukselka spowodują puszczanie bąków, dzieci nagle będą zainteresowane ich zjedzeniem.

41. Nie pozwól swojemu dziecku zasnąć w ciągu pięciu minut od powrotu do domu.

42. Nigdy nie będziesz mógł pójść do McDonalda wyjść bez zabawki z Happy Meal.

43. Zanim zdecydujesz się zrobić ciasto na przyjęcie urodzinowe swojego dziecka (lub smakołyki na szkolne wydarzenie), pamiętaj – odtworzenie perełek kulinarnych z Pinteresta jest trudniejsze niż się wydaje.

44. Sprawienie, by dwoje dzieci patrzyło w obiektyw jednocześnie, jest prawie niemożliwe.

45. Zsynchronizowane drzemki to mit.

46. ​​Kiedy twoje dziecko zacznie szkołę, przyniesie do domu tyle dzieł sztuki, że niż będziesz wiedziała, co z nimi robić.

47. Niemożliwe będzie, aby twoje dziecko opowiedziało ci, jak minął jego dzień.

48. Dzieci nie rozumieją ironii.

49. Nie musisz odbierać wszystkich telefonów.

50. Tak, cały twój wysiłek jest tego wart.

 


Zobacz także

Nie błagaj, żeby został, gdy on postanawia odejść. Nie strasz go. Jeśli naprawdę cię kocha – wróci

Szkoła uwodzenia. Kobietom wstęp wzbroniony!

Czego mężczyźni wolą nie mówić… Witaj w szkole uwodzenia. Kobietom wstęp wzbroniony!

Nieudany związek? 34 lekcje, które wyniosły kobiety po swoich rozstaniach