Lifestyle Związek

16 rzeczy, których nie powinniśmy mówić ukochanej osobie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 października 2016
16 rzeczy, których nie powinniśmy mówić ukochanej osobie
Fot. iStock / ArtMarie
 

Szczerość w związku? Jasne, że jest najważniejsza. Są jednak rzeczy, o których lepiej nie mówić, bo te mogą zranić, a wypowiedzianych słów nie da się cofnąć. Dlatego lepiej dwa razy pomyśleć niż powiedzieć to, czego będziemy naprawdę żałować, a co w partnerze zostawi głęboką ranę… Czasami trudną do zabliźnienia.

Czego nie powinniśmy mówi sobie nawzajem?

Ty zawsze jesteś taki…

To zdanie zazwyczaj kończy się negatywnym komentarzem:

Zawsze jesteś taki uparty

Zawsze musisz być taki nieczuły

Zawsze tak robi/mówisz

Używanie „zawsze”, „nigdy” determinuje krytykę, zdaje się być czymś nieodwracalnym.

Dlaczego nie jesteś taka, jak…

Nigdy nie powinniśmy porównywać partnera do kogoś innego. Chcielibyście, żeby wytykano wam, że ktoś jest lepszy? Więc dlaczego nie jesteś z tym kimś?

Chciałabym, żebyś był bardziej…

Zabawny, oszczędny, towarzyski… Wpisać można cokolwiek. Pytanie – czy kochasz i akceptujesz kogoś takim, jakim jest, czy chcesz go zmieniać?

Nieważne, zrobię to

Ucięcie w ten sposób rozmowy jest umniejszaniem nasze relacji, brakiem szacunku dla drugiej osoby i jej lekceważeniem. A czy ten, co kocha, chciałby być lekceważonym?

Niczego nie potrafisz zrobić dobrze?

Ile razy w złości to zdanie ciśnie nam się na usta? A przecież to nic innego, jak poniżenie partnera, pokazanie naszej nad nim wyższości… Naprawdę tego chcesz?

Wszystko w porządku

Nie ma nic złego w tych słowach, gdy faktycznie tak jest. Jednak mówienie: nic się nie dzieje, kiedy kipią w nas emocje, gdy nie chcemy mówić o swoich uczuciach nie jest niczym dobrym…

Dobra, zapomnij o tym

Kiedy rozmawiacie, a ty tracisz cierpliwość, nie dążysz do wyjaśnienia konfliktu/sporu. To nie jest sposób, to po raz kolejny pokazanie lekceważenia drugiej osoby i spłycanie relacji.

Wyglądasz strasznie

To zdanie nie ma płci. Powiedzenie zarówno kobiecie jak i mężczyźnie, ze źle wygląda, może być dla obu równie raniące. Poza tym krytyczne słowa co do wyglądu partnera, które nic poza jego poniżeniem nie wnoszą, są naprawdę zbędne.

Jeśli mnie kochasz, kup mi…./zabierz mnie…

To jawna manipulacja. Jak można w imię miłości kogoś prosić, by coś nam kupił, by zabrał nas do kina, restauracji? Naprawdę chciałabyś, żeby twój partner zrobił ci jakąś przyjemność po takim tekście?

Nigdy nie będę dla ciebie wystarczająco dobra

Jak możesz tak o sobie mówić? Jeśli ktoś cię kocha, to znaczy, że akceptuje ciebie taką, jaką jesteś i to jest największa wartość takiej miłości.

To wszystko twoja wina

Zamiast obarczać partnera odpowiedzialnością za to, jak się czujesz, lepiej powiedz o swoich emocjach, o tym co cię boli, z czym ci źle.

Jeśli się nie zmienisz, odejdę

Czy to realna groźba? Czy naprawdę odejdziesz, jak partner się nie zmieni, nie zrobi tego, czego od niego oczekujesz? Jeśli nie, daj sobie spokój z tym tekstem. Na nikim nie będzie robił wrażenia…

Nie muszę tego mówić, przecież wiesz, że cię kocham

Jakby słowo „Kocham cię” było mało znaczące, a jednak jest ważne. Każdy z nas czeka co jakiś czas chce usłyszeć, że jest kochanym. Tak po prostu. Bez zbędnych komentarzy.

Powinieneś wiedzieć, jak się czuję

Otóż nie powinien i nie musi wiedzieć. Nie jest w naszej skórze, ma inną wrażliwość, inną emocjonalnością. Dopóki nie powiemy, co czujemy – nie ma szans, żeby się domyślił.

Czynisz mnie kompletną

To może jest dobre w filmach, ale nie w realnym życiu. Bycie uzupełnieniem drugiej osoby jest toksyczne, sprawia, że nie umiemy funkcjonować oddzielnie, wiąże nas z partnerem jakimś obowiązkiem wspólnego bycia, co może być niszczące dla związku.

Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie

Niby miłe, romantyczne, ale powtarzane komuś kogo kochamy przybiera kształt szantażu – nie odchodź, jak mnie zostawisz, moje życie nie będzie nic warte. Czy to nie za duża odpowiedzialność dla drugiego człowieka?

Do tej listy pewnie każdy z nas dopisałby jeszcze niejedno zdanie… Warto o nich pamiętać.


Lifestyle Związek

Dr Krzysztof Gojdź: Dziś solidaryzuję się z tymi kobietami, które walczą o przeżycie – łysymi po chemii

Redakcja
Redakcja
7 października 2016
 

Nie zapełniajcie cmentarzy. Macie dla kogo żyć… – napisał na swoim profilu dr Krzysztof Gojdź,. Apel do kobiet jakich wiele? Nic z tych rzeczy, dla poparcia swojego zaangażowania i troski o zdrowie kobiet, dr Gojdź ogolił swoją własną głowę.

Znany i uwielbiany przez kobiety lekarz zajmujący się medycyną estetyczną zapowiedział wielką metamorfozę, jednak dopiero po opublikowaniu zdjęcia na Facebooku, okazało się, że to nie jest zwykła „słit focia”… Rak jajnika, co roku zbiera okrutne żniwo, co szósta zdiagnozowana kobieta – umiera, tylko dlatego, że zbyt późno zgłosiła się do lekarza. Rak jajnika to cichy zabójca, bardzo długo bezobjawowy.

Krzysztof Gojdź nie jest już tylko autorytetem wśród swoich kolegów po fachu, my chylimy czoła, za tak znaczący i spektakularny gest wobec kobiet walczących o swoje zdrowie i życie. I możemy tylko przyłączyć się do apelu – badajcie się, badajcie!!!

Niedawno ruszyła kolejna odsłona  Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej Diagnostyka jajnika pod hasłem – Twoja historia nie musi być złośliwa. Rak jajnika występuje także u kobiet w młodym wieku, dlatego każda kobieta po 20. roku życia powinna raz do roku podczas wizyty mieć wykonane  badanie USG  przezpochwowe czy też przez powłoki brzuszne. Badanie USG jest o tyle ważne, że podczas rutynowego badania ginekologicznego nie wykrywa się zmiany o średnicy mniejszej niż 1 cm, a w badaniu USG  jest to możliwe.

Przeczytajcie treść całego apelu

Dr Krzysztof Gojdź
Przedwczoraj przyszła do mnie moja pacjentka. Od kilku lat dbałem o jej dobry wygląd, urodę, ciało. Zdjęła czapkę i rozpłakała się. Zobaczyłem łysą głowę po chemioterapii raka jajnika…
Każdy chce dobrze wyglądać. Dbamy o nasz wygląd. Chodzimy do fryzjera, malujemy się, odwiedzamy kosmetyczkę czy gabinet medycyny estetycznej. To jest zewnętrzna skorupa. To po niej często nas oceniają inni. Bo często żyjemy dla innych, bierzemy do serca ich opinie i hejt.
Zapominamy w tym wszystkim o sobie, swoim wnętrzu, ale też o zdrowiu.
Rak jajnika – objawów nie widać na zewnątrz. Do pewnego momentu nie czuć ich. A zbiera żniwa śmierci. Boimy się i nie chcemy rozmawiać o trudnych tematach i chorobach. Odpychamy od siebie myśli, że może to nas spotkać. Że rak mnie nie dotyczy. Że to dotyka inne kobiety ale nie mnie.
Każdego roku ponad 3500 kobiet dowiaduje się, że ma raka jajnika. 70 % z nich umiera: 6 kobiet dziennie! Wszystko dlatego, że za późno trafia do lekarza. Bo, nazywany cichym zabójcą, rak jajnika nie daje żadnych wyraźnych objawów… Według badań Kwiat Kobiecości aż 62 % kobiet bardzo rzadko lub w ogóle nie rozmawia o chorobach kobiecych w rodzinie. Drogie Kobiety! Musimy to zmienić! Cytologia nie wystarczy! Apeluję do Was: idźcie do ginekologa i przebadajcie jajniki. Wcześnie wykryte zmiany można wyleczyć. Nie zapełniajcie cmentarzy. Macie dla kogo żyć…
Dziś solidaryzuję się z tymi kobietami, które walczą o przeżycie – łysymi po chemii. One wiedzą że nie uroda zewnętrzna jest najważniejsza…
#rakjajnika #diagnostykajajnika #kwiatkobiecosci


 

Fot. Maksymilian Rigamonti (mat. prasowe Holistic Clinic)

dr n. med. Krzysztof Gojdź to jedyny w Polsce certyfikowany lekarz American Academy of Aesthetic Medicine. Dyplom obronił z pierwszą lokatą. Pracuje jako wykładowca szkolący lekarzy z całego świata w zakresie laseroterapii, medycyny estetycznej i regeneracyjnej. W Polsce jest właścicielem Holistic Clinic, z której usług korzysta wiele polskich gwiazd.


Lifestyle Związek

Romans? Jaki romans? Kiedy wyjechałeś, postanowiłam za nas oboje, że to koniec

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 października 2016
Romans? Jaki romans? Kiedy wyjechałeś, postanowiłam za nas oboje, że to koniec
Fot. iStock / m-gucci

Nie, nie marzę o tobie po nocach, leżąc tuż obok niego. Nie wyobrażam sobie wcale twoich czułych rąk zamiast jego dotyku, gdy rozpala mnie namiętność. Snu z powiek nie spędza mi pytanie: „co by było gdyby”… Gdybym rzuciła to wszystko, odeszła, pobiegła do ciebie, wybrała nadzieję na nowe życie, a nie walkę o moje małżeństwo.

Czasem tylko (częściej na jesieni niż wiosną) stajesz się moją myślą, gdy zawinięta w koc popijam gorącą herbatę z cytryną i miodem, dokładnie taką, jaką sama nauczyłam cię pić. I ta myśl o tobie ogrzewa mnie mocno, na chwilę, czasem dłuższą. A potem gaśnie, kiedy patrzę w oczy mojego męża i czuję się tak, jakbym zrobiła coś niewybaczalnego, potwornego. A przecież między nami nic nie było…

Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych

Poznaliśmy się kilka lat temu. Oboje na życiowych zakrętach. Outsiderzy, samotni, niedzisiejsi, niepoprawni romantycy. Na tym koniec podobieństw. Bo tak właściwie to jesteśmy z dwóch różnych światów, prawda? Dzieli nas o wiele więcej niż te tysiące kilometrów, życie, codzienność, czy daty urodzenia. A jednak już pierwszego dnia rozmawialiśmy jak dobrzy znajomi, rozumiejąc się bez słów, wyczuwając podświadomie, że łączą nas te same bolesne doświadczenia. Nie, nie zakochałam się w tobie. Głowę i serce miałam zajętą NIM. Powiedziałam ci o tym i rozczulił mnie błysk rozczarowania w twoich brązowych oczach. Taki niespodziewany, niezręczny. Dalej chciałeś być obok. Być moim przyjacielem.

Wróciłam do domu, do niego, do miłości odnalezionej w nim po latach, jak do bezpiecznej przystani. Zabrałam tylko wspomnienie o miłym znajomym, o bratniej duszy. Ale marzyłam o stabilizacji u jego boku. Zgodziłam się być żoną, mieć dom, uwierzyłam w przeznaczenie.

Czy to na pewno to? – myślałam potem nieraz w chwilach kryzysu, rozdarcia, rozczarowania związkiem, który miał być przecież tym, na całe życie. I znowu, na jedną chwilę, stawałeś mi przed oczami. Wolałam je zamknąć, przegonić ten obraz.

Ktoś poprosił, żebym wyszła po ciebie na lotnisko, oprowadziła po mieście, bo znam twój język. Przytuliłeś mnie mocno. Czułam, jak szybko biło twoje serce pod flanelową koszulą. Usłyszałam jak głos drży ci ze wzruszenia. Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że naprawdę czujesz do mnie coś więcej. Że w jakiś sposób jestem dla ciebie ważniejsza niż powinnam. Odsunęłam to od siebie. Niedługo miałam wyjść za mąż.

Jak para nastolatków rozśmieszaliśmy się nawzajem, jak para znajomych piliśmy razem białą kawę, zagryzając chrupiącymi herbatnikami i jeszcze mocniej śmiejąc się z tego chrupania. Lubiłam cię, chciałam grać w otwarte karty. To dlatego poznałam cię z NIM.

Nigdy nie zapomnę tego wieczoru tuż przed twoim odjazdem. Zaprosiliśmy cię razem do siebie, ale to do mnie przyszedłeś. Mówiłeś mi to każdym gestem i spojrzeniem. Nigdy w życiu nie byłam w tak absurdalnej sytuacji, tak mocno między dwoma mężczyznami. Tak niezręcznie. „Nigdy więcej” – myślałam. Wtedy widziałam cię ostatni raz przed moim ślubem. Nie odwiozłam cię na poranny samolot, wymyśliłam jakiś durny pretekst, stchórzyłam. Wtedy przemówiłeś. Napisałeś wiadomość, która mogłaby wywrócić moje życie do góry nogami. Taką, o jakiej marzy każda zakochana kobieta. Ja nią nie byłam. Kiedy wyjechałeś, postanowiłam za nas oboje, że to koniec tej znajomości.

– Romans, jaki romans? – myślałam wtedy. Romans to pójście na całość, seks i namiętność. Dzisiaj myślę, że skrywane emocje, nawet niewypowiedziane, niespełnione mogą wyrządzić tyle samo szkody. Nie, nadal cię nie kochałam.

Wciąż jesteś 

Lata mijają. Wyszłam za mąż, za Niego. To nie jest łatwa miłość, to jest miłość z odchodzeniem (i moim i jego). Walczę o nią, nawet wbrew sobie. Bywam nieszczęśliwa, zrozpaczona, wypalona. Czasem brak mi już sił. Dlatego ta nasza znajomość jest dla mojej miłości niebezpieczna. Bo łatwo jest wybrać coś nowego, zamiast walczyć o to, by naprawić to stare. A jednak na nowo wpuściłam cię do swego życia. I nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, prócz może tej dziwnej próżności, że dla kogoś jeszcze jestem stale i uparcie najważniejsza. Okrutne to, wiem. Bo ty wciąż nie masz nikogo. Bo wciąż dajesz mi znak, że gdybym tylko chciała, jesteś obok. Wciąż przewijasz się przez moje życie, zjawiasz nieoczekiwanie, przylatujesz, gdy to tylko możliwe, proponujesz spotkanie tylko na kawę, na lotnisku, choćby na pięć minut. Bo przecież jesteśmy tylko znajomymi. Wciąż jesteś obok.

Ciekawi mnie co będzie, gdy w końcu odnajdziesz swoje miejsce, odejdziesz, pokochasz kogoś innego. Chcę tego, wiesz? Bo dopóki będziesz sam, dopóki będziesz wysyłał te słowa: „fajnie patrzeć w niebo, na którym są te same gwiazdy, na które ty patrzysz”, dopóki  wracasz, gdzieś na dnie serca czuję niepokój. I jestem już tym zmęczona. Choć nadal cię (nie) kocham.


Zobacz także

TOP 5 letnich dodatków

Designerskie lato? O czym w tym roku marzą dziewczyny – TOP 5 letnich dodatków

„To naprawdę przemiły człowiek!”. Co wyróżnia takich ludzi i czy łatwo stać się jednym z nich?

Gwiezdną misję czas zacząć! Świetna zabawa dla dorosłych i dzieci. Zapraszamy do kina na „Super Spark: Gwiezdna misja”