Lifestyle Związek

10 koszmarnych lekcji randkowania prosto z seriali

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
12 sierpnia 2016
fot. iStock/rez-art
 

Babski wieczór, moment relaksu, sposób  na zabicie czasu; jakkolwiek traktujemy seriale, zawsze pojawiają się w naszym życiu w rozbrajających momentach. Świadomie czy nie odszukujemy w nich podobieństw z  naszym życiem. No i się zaczyna! Przywiązujemy się do kolejnych postaci, bierzemy z nich przykład, ale i nasze miłosne podboje chcemy wzorować właśnie na kolorowych historiach, które… zawsze dobrze się kończą i my wierzymy, że z nami też tak będzie. Jak bardzo złe rady podrzucają nam seriale? Sprawdźcie same!

1. Miłość to wszystko, czego potrzebujesz

Praca, mieszkanie, pieniądze? Skąd! Wszystko, na czym powinno ci zależeć to związek. Możesz poświęcić dla niego wszystko, ale w końcu odbije się to na twoim zdrowiu psychicznym. Zresztą nawet w stanie ogromnego zakochania, które ma być tym jedynym i na całe życie, warto sobie przypomnieć, że związek to taka spółka, w którą każdy z was musi dodać swoje trzy grosze. Czasami miłość to nie wszystko, potrzeba także zrozumienia i „tego czegoś”, co sprawi, że naprawdę będziecie razem szczęśliwi. Niekoniecznie poświęcając cały swój świat.

2. Dziwne zachowanie – pożądane! 

Wystawanie pod oknami swojej ukochanej? Śledzenie ukochanego, żeby upewnić się, czy aby na pewno cię nie zdradza? A może serenada pod oknem w środku nocy? Tak, to może się udać tylko w serialach. W realnym świecie ktoś w końcu wezwie policję, sąsiedzi będą się wściekać, a ty zaczniesz się po prostu bać. Nieważne, jak przystojny jest twój obiekt westchnień lub też totalna pomyłka, to po prostu nie wypali.

3. Romantyczki żyją i tylko czekają na swojego księcia

Wedle kinematografii oraz srebrnego ekranu, każda żyjąca na tym świecie romantyczka powinna:

a) tańczyć w deszczu

b) uszczęśliwiać małe, biedne dzieci

c) ubierać się jak hipiska, by zawsze być zauważoną

Tymczasem nowoczesna romantyczka jest bardziej wrażliwa od reszty społeczeństwa, ale potrafi się zająć sama sobą. Książę sam znajdzie do niej drogę!

4. Jeśli jesteś wystarczająco piękna, czarująca, a twoja kariera zawodowa kwitnie – ukochany pojawi się za rogiem 

Pamiętacie „Powiedz tak”, w którym bohaterka grana przez Jennifer Lopez jest odnoszącą ogromne sukcesy, piękną organizatorką ślubów? Przechodzi przez ulicę, but klinuje się w szczelinie, a przystojny pan doktor ratuje jej życie. Buta także! Nie może obejść się bez komplikacji, ale to właśnie ten film jest esencją wszystkich komedii romantycznych i pięknych seriali. Skoro jesteś piękna, nie musisz się starać! I wiecie co jest najgorsze? Młode dziewczyny w to wierzą! A zderzenie z rzeczywistością jest bolesne.

5. Sprawdzanie swojego partnera wzmacnia relację

Podstawiona dziewczyna? Przypadkowe spotkanie w pubie? A może „udowodnij, że mnie kochasz”? Ah, ta utopijna wizja świata! Epoka rycerzy, którzy udowadniali jak to bardzo kochają damy swojego serca w turniejach dobiegła końca. Pora się z tym pogodzić i cieszyć się małymi rzeczami, które robi dla nas nasz partner. Prędzej powie ci arrivederci, niż wskoczy w metalową zbroję.

6. Najlepsza przyjaciółka zawsze będzie tłem do twoich romansów

Oczywiście, bo przecież ona nie potrzebuje szczęścia i miłości, prawda? Obraz przyjaciółek, gdzie jedna zawsze jest tą dobrą, kochaną i doradzającą to czysta fantazja. Każdy z nas ma problemy, a kiedy skupiamy się tylko na sobie zapominając o przyjaźni, w końcu zostaniemy same.

7. Nic się nie ułoży, póki nie poczujesz prawdziwej magii

…i tęcza nad wami nie zaświeci, a następnie białe gołębie wylecą zza pięknego zamku. Dzień dobry, witamy w realnym świecie! Tutaj magia to kilka godzin spędzonych na rozmowach, romantyczna kolacja czy pierwsze „kocham cię”. Skupianie się na szukaniu tego jedynego, który musi być idealny, jak ze snów to strata czasu. Możesz przeoczyć kogoś, kto był twoją prawdziwą miłością, choć nie był perfekcyjny.

8. Facet niedostępny emocjonalnie zasługuje na więcej twojej uwagi niż ten, który jest gotowy na związek

Jeżeli chcesz poczuć się jak Don Kichot, idź na walkę z wiatrakami, oj, facetami! Tymi niedostępnymi emocjonalnie, którzy ciągle mają w głowie coś innego, zbierają się po ostatnim rozstaniu, płaczą po byłej dziewczynie albo jej kocie. I czekaj. Czekaj, aż on dzięki tobie stanie się najwspanialszym mężczyzną na świecie, dla którego ty będziesz najważniejsza. Powodzenia!

9. Nie kocha cię, jeśli nie da ci najbardziej kreatywnego prezentu na świecie

Jeżeli jesteś z tych, dla których liczą się wielkie gesty czynione pomimo wszystko, zmniejsz oczekiwania. Dla własnego dobra. Zakup planety czy stworzenie viralowego filmu na twoją cześć może udać się tylko nielicznym, ale na pewno nie powinno przekreślać szans na szczęście. Dla jednych tym ogromnym prezentem będzie wieżowiec, a dla innych kolacja przygotowana samodzielnie. Zawsze lepiej być mile zaskoczonym niż rozczarowanym.

10. Zazdrość i zaborczość to oznaki miłości

Jeżeli twój partner wykazuje te cechy, zakładaj swoje najwygodniejsze buty i uciekaj! To wcale nie oznaka miłości, ale toksycznego człowieka, który zrobi wszystko, by odciąć cię od przyjaciół, rodziny i znajomych, a przy okazji uczynić z ciebie swoją własność.

Seriale kłamią!


źródło: Self.com


Lifestyle Związek

On mnie zdradził, więc ja się zemszczę… Czy zemsta ma zawsze słodki smak?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
12 sierpnia 2016
Fot. iStock/Dmitrii Kotin
 

Kochasz, ufasz, snujesz plany na przyszłość. I nagle jak obuchem w głowę, słyszysz, że nie chciał, nie planował tego, że nie wie, jak to się stało, ale na pewno nic nie znaczy. A ty w głowie masz tylko dwa obrazki – widzisz ich razem, jak cię po prostu zdradza i… jak ty, w odwecie robisz to samo. I zaczynasz obmyślać plan zemsty. Ma przynieść ulgę i być słodka, tak jak mawiają. Czyżby? 
Historia jakich milion. Poznaliśmy się u znajomych, dość szybko polubiliśmy i staliśmy nierozłączni. I naprawdę szczęśliwi. Po blisko dwóch latach zamieszkaliśmy razem i była to świetna decyzja. Mieliśmy dobrą pracę, pieniądze do odłożenia. Tak, bardzo poważnie myśleliśmy o przyszłości i tylko w kategorii – nasza, wspólna. Wiadomo, były jakieś nieporozumienia, ciche dni, wiesz wszystko w normie. I bez fajerwerków, ale za to dojrzale, stabilnie. I świetny seks. Najlepszy, bo połączony z głębokim uczuciem. O ślubie zaczął mówić on, ale ku mojej radości. Sześć lat razem, znaliśmy się na wylot, byliśmy bardziej niż pewni. I nagle z dnia na dzień coś się zmienia. Nie wiem co, bo niby wszystko było w porządku, ale czuję, że coś jest nie halo. On się miota, dziwnie zachowuje. Widzę w nim zdenerwowanie, ale też przeogromny smutek. Pytam raz, drugi, trzeci. Cisza. W łóżku też jakoś nie tak, jak dotychczas. Bo on jakiś nieobecny, jakby zmuszony do bliskości.

Analizuję domyślając się najgorszego, choć bardzo to wypieram. Boli na samą myśl, a co dopiero, gdyby okazało się prawdą.  Nie chcę pytać, wolę nie wiedzieć. Wiem, że nie będę umiała wybaczyć i zrozumieć. Miotają mną skrajne uczucia, wyobraźnia robi swoje, na wszystkie koleżanki patrzę podejrzliwie.

Bronię się przed sprawdzeniem jego telefonu i skrzynki mailowej. Nie wytrzymuję i pytam wprost: „zdradziłeś mnie?”. On przez moment stoi jak wryty, ale już widzę w jego oczach, co chce mi powiedzieć. Mam odruch wymiotny i nieprzyjemny ścisk, w żołądku, ciemno przed oczami. Chce mi się i płakać i krzyczeć jednocześnie, i wyjść bez słowa.

Słyszę tylko: „przepraszam” powtarzane w nieskończoność. Odwracam się, biorę płaszcz i jednak wychodzę. Dzwonię do przyjaciółki, kupuję dwie butelki wina i wyłączam telefon.

Nie wracam trzy dni, wiem że mnie szuka, obdzwania wszystkich, szaleje. Ja też szalałam, z rozpaczy. Jakby mi ktoś serce wyszarpał i nadal mocno ściskał. Co zrobiłam nie tak, że poszedł do kogoś innego? Gdzie popełniłam błąd, zawiniłam?

Nie znajduję logicznego wytłumaczenia. Chcę wrócić, porozmawiać, spakować rzeczy i rozstać się, jak ludzie, mimo tego, co mi zrobił.

Wchodzę do mieszkania i nie wiem skąd ta uporczywa, wręcz obsesyjna myśl: „Nie, nie tak szybko i łatwo. Skrzywdziłeś mnie, odpowiesz za to”. Żeby już nikomu innemu tego nie zrobić – tak sobie tłumaczę. Nic nie mówię, ale całą sobą zawładniętą rządzą zemsty, wiem, że to zrobię. Taka nauczka, oko za oko, żeby też go bolało jak mnie.

Teraz jak sobie o tym pomyśle, to mi samej siebie szkoda, że taka głupia mogłam być. I wierzyć, że to dobre wyjście, że to przyniesie ulgę. Gówno prawda. Pozwalam mu zostać, ale wyprowadzam ze wspólnej sypialni. Prawie z nim nie rozmawiam, on cieszy się, ma nadzieję, że jeszcze to posklejamy. A tymczasem ja znikam na długie wieczory nie tłumacząc się z kim i gdzie. Czasami wracam nad ranem. Widzę, że to przeżywa, że go boli. I tylko ja wiem, że nic jeszcze nie zrobiłam, choć sugeruję, że jest inaczej. Nie mogę przestać i brnę w to dalej.

Aż pewnego wieczoru wracam od jego kumpla, jest mi strasznie. Miała być ulga, słodka zemsta, poczucie triumfu i wygranej. Lekcja i nauczka na przyszłość. A czuję wstręt do siebie…

Na pewno nie jest tak, jak miało być. Siadam na łóżku i kiedy on pyta, co się stało, wyznaję prawdę.. bez emocji w głosie, jakby mnie życie opuściło.

Nic nie mówi, zaczyna pakować rzeczy… a ja wpadam w panikę. Bo jednak nie chcę by odszedł, przecież jesteśmy kwita, przecież oboje tego nie chcieliśmy. To tylko zemsta, pokazanie mu, jak ja się czułam, jak mnie skrzywdził.

Już stojąc w drzwiach mówi, że nigdy sobie nie wybaczy. Ani tego, że wtedy na wyjeździe raz po pijaku poszedł z laską, której nawet imienia nie pamięta. Ani tego, że teraz ja przez niego, skrzywdziłam siebie. Bo nie zemściłam się na nim, tylko na sobie.

Tak, drugi raz, sama sobie złamałam serce. Nie wiem czego ja się spodziewałam, czego oczekiwałam.  Nie miało to nic wspólnego z poczuciem odwetu i słuszności, że to był dobry krok. Dzisiaj wiem, że zemsta niszczy. Wyżera od środka, sprawia, że przestajesz logicznie myśleć i czuć.

We mnie wtedy, gdy wyszłam z łózka jego kolegi, coś pękło. Rozsypało się bezpowrotnie. Straciłam poczucie godności i szacunku do siebie. Ciężko mi to teraz odbudować. Cierpiałam przez to, że zawiódł mnie najbliższy człowiek. I mówiłam głośno, że najgorszemu wrogowi nie życzę, tego co wtedy czułam. Że to podłe, nieludzkie. A na koniec sama zamieniłam się w potwora. Wierząc naiwnie, że zemsta ma słodki smak.

Jan Parandowski o zemście mówił tak : „Do najpiękniejszych cnót człowieka należy zdol­ność prze­bacza­nia. Zem­sta niszczy zarówno wro­ga, jak i nas sa­mych, nas sa­mych o ty­le groźniej, że pus­toszy naszą duszę, gdy wro­gowi możemy odpłacić tyl­ko szkodą cielesną. Prze­bacze­nie nas pomnaża”. Ja dodałabym jeszcze, że nasza zemsta najbardziej upokarza nas samych.


Lifestyle Związek

Każdy rozmiar może być fit. I to w dodatku sexy fit! To udowadnia meksykańska gimnastyczka

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
12 sierpnia 2016
Screen z Facebook XXI Ayuntamiento Mexicali

Igrzyska Olimpijskie to moment, w którym cały świat żyje sportem. Niezależnie od tego, czy jesteś prawdziwym, zawziętym kibicem czy oglądasz zawody dla walorów estetycznych. Razem z tym prawdziwy świętem i wszechobecnością aktywności fizycznej, przychodzi moment, w którym sama stwierdzasz: pora na siłownię! Szkoda tylko, że pięć minut później w głowie pojawia się milion powodów, dla których zupełnie się do tego nie nadajesz. Na przykład ten, że na sport jesteś po prostu za gruba.

Podstawowe wspomnienia 

A wszystko zaczyna się w szkole na lekcji wuefu. Bardzo szybko zaczęłam dorastać. Większe piersi od koleżanek, szybko pierwszy okres, włosy na nogach. Słowem, wuef był dla mnie totalną katastrofą. Już samo przebieranie się w szatni powodowało, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Moje koleżanki nosiły staniki, żeby poczuć się dorosłymi, a ja po prostu go potrzebowałam. Gdybym za każdy komentarz na temat mojego ciała wtedy dostawała piątaka, dzisiaj byłabym milionerką.

Błędny obraz

Kiedy myślimy o sporcie, w głowie pojawia nam się parada pięknych, szczupłych ludzi. Jasne, połowa z nich była taka od zawsze; geny, drobna budowa ciała. Ta druga połowa pracuje na taką sylwetkę godzinami, to po prostu ich zawód. Kilka lat temu rozpoczynając przygodę ze światem sportu od kulis, przeżyłam prawdziwy szok. W czasie treningów normalne jest ważenie zawodników. Wyobraźcie sobie mnie, wtedy około 80 kg z ogromnymi kompleksami dotyczącymi swoich nadprogramowych kilogramów i dziewczynę, która słyszy, że jest za gruba, bo waży 50 kg a nie 48. Stałam jak wryta, słuchając kazania trenera, które otrzymywała zawodniczka i myślałam, kiedy ktoś wytknie mi moje nadprogramowe kilogramy. Matko, moje kompleksy były wtedy wielkie jak Rysy.

 Krągła (r)ewolucja 

Latynoski to synonim krągłości. Są piękne, krągłe i bardzo seksowne. Dlatego też tak bardzo dziwią mnie komentarze dotyczące Alexy Moreno, meksykańskiej gimnastyczki, która dumnie reprezentuje swój kraj na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. W Meksyku gimnastyka artystyczna jest tak popularna, jak w Polsce gra w bule. Ciężko o dobre warunki do treningów, jest mało trenerów, co sprawia, że mało dziewczyn decyduje się na tą efektowną dyscyplinę sportu.

Po swoim występie Moreno zamiast słów uznania pojawiła się fala hejtu. Bo jakże mogłoby się stać inaczej! Niektórzy porównywali ją do Świnki Peppy czy ciała dwóch zawodniczek w jednym. Dziewczyna zajęła 31. miejsce w kategorii „gimnastyka artystyczna”, co jest ogromnym sukcesem biorąc pod uwagę możliwości jakie miała w okresie przygotowawczym. Krytyka wcale nie sprawiła, że Alexa się poddała, wręcz przeciwnie. Zapowiedziała, że w kolejnych Igrzyskach także weźmie udział i będzie jeszcze lepsza. Wiecie co? Mam cholerną nadzieję, że wtedy wygra. Udowodniłaby całemu światu, że krągłości to tylko dodatkowy atut. Bo zamiast zajmować się czyimś ciałem, krytyka powinna być skierowana na doping, który niszczy sport.

W każdym rozmiarze 

Ostatnio coraz więcej marek sportowych poszerza swoje rozmiarówki. Chwała im za to! Gdyby jeszcze wzięli pod uwagę fakt, że kobiety nie kończą się na rozmiarze 44, byłoby cudownie. Za dobrą wróżbę możemy uznać kampanię Nike, w której występuje modelka plus size. W cuda warto wierzyć, ale trzeba także działać. Dlatego dziewczyny z Superbabkiteam postanowiły wyprodukować sesję zdjęciową, w której występują dziewczyny w każdym rozmiarze. Przekonują, że sport jest dla każdego! Każdy rozmiar może być fit. I to w dodatku sexy fit! Bo nie oszukujmy się, większość z nas rezygnuje z uprawiania sportu właśnie ze strachu przed tym, jak będzie wyglądać. Mam rację? Przeżywam dokładnie to samo. W końcu wychodzimy do ludzi, a oni krytykują, ciągle oceniają. My za to chcemy ciągle czuć się atrakcyjnie, pięknie, nawet spocone i wykończone ciężkim treningiem. Tak naprawdę w sporcie wszystko zaczyna się od głowy, odpowiedniego nastawienia. Kiedy zrozumiemy, że wyjście na siłownię, czy wieczorne bieganie po parku jest dla naszego własnego dobra, lepszego samopoczucia i utarcia nosów wszystkim, którzy wmawiają ci, że nie dasz rady – będzie łatwiej!


Zobacz także

Czego nie powinieneś mówić (w) rodzinie. To, co osobiste, zachowaj po prostu dla siebie

Lista osób, którymi warto się otaczać. Czy masz je blisko siebie?

9 delfinów czy para uprawiająca miłość? Co widzisz na tym obrazku?