Choroby Zdrowie

Ból zatok – 6 sposobów na ból zatok

Redakcja
Redakcja
17 stycznia 2020
Ból zatok
Fot. Materiały prasowe
 

Zapalenie zatok to infekcja, której pierwsze objawy są podobne do symptomów przeziębienia, ale jej dalszy przebieg jest już inny. Przede wszystkim dolegliwości związane z zatokami są bardzo uciążliwe i mogą spowodować, że nie będziesz w stanie wykonywać podstawowych obowiązków. Ból odczuwać możesz przy każdym poruszeniu głową.

Ból zatok – z czego wynika?

Najczęściej ból zatok pojawia się znienacka, na skutek niedoleczonych innych dolegliwości. Po czym poznać, że objawy związane są z zatokami? Na początku może pojawić się kichanie, a następnie bardzo uporczywy katar, który nie będzie ustępować. Chwilami możesz się zastanawiać, jak to możliwe, że z twojego nosa wydostaje się taka ilość wydzieliny. Typowym objawem jest również ból u nasady nosa i czoła, który może być bardzo męczący. Skąd się bierze? Zatoki to przestrzenie wypełnione powietrzem, które produkują wydzielinę śluzową. Kiedy przestają one być drożne, pojawia się taka ilość wydzieliny, z jaką organizm nie jest w stanie sobie poradzić, czego efektem jest ból. Towarzyszyć mu może senność, brak apetytu, problemy z węchem i oddychaniem oraz ropno-śluzowy wyciek z zatok.

Do najczęstszych przyczyn bólu zatok zaliczamy:

  • infekcje wirusowe,
  • powikłania po leczeniu kanałowym lub usunięciu zębów,
  • alergiczny nieżyt nosa,
  • astmę oskrzelową.

Ból zatok odczuwać możesz w okolicach oczu, czoła i policzków. Szczególnie nasilony jest on rano, a także przy dotyku i pochylaniu głowy. Każdego roku z zapaleniem zatok zmaga się co 10. Polak. Według European Position Paper on Rhinosinusitis and Nasal Polyps w pierwszym etapie tę dolegliwość należy leczyć objawowo. W przypadku infekcji wirusowej można stosować leki dostępne bez recepty. Jeśli jednak objawy utrzymują się przez 10 dni lub nasilają się, to konieczna jest konsultacja z lekarzem. Jeżeli specjalista oceni, że ma do czynienia z infekcją bakteryjną, prawdopodobnie zaleci antybiotykoterapię. Jednak nawet w przypadku przyjmowania antybiotyku konieczne jest leczenie objawowe. Nie spowoduje ono, że dolegliwość natychmiast ustąpi, ale na pewno sprawi, że będzie mniej uciążliwa.

6 sposobów na ból zatok

Z bólem zatok możesz sobie poradzić na wiele sposobów. Konsultacji z lekarzem nie wymagają takie metody jak:

  • Inhalacje – to metoda stosowana w przypadku różnych infekcji dróg oddechowych, jednocześnie uważana przez wielu specjalistów za bardzo dobry sposób na ból zatok. Do przygotowania inhalacji możesz użyć ziół, olejków eterycznych czy soli. Nie potrzebujesz inhalatora – wystarczy, że do miski gorącej wody dodasz 7 łyżek soli, a następnie będziesz wdychać unoszącą się parę.
  • Płukanie zatok – w aptekach możesz kupić bez recepty specjalne zestawy do płukania zatok. Nie jest to bolesne, a przynosi niemal natychmiastową ulgę. Zwróć uwagę na to, jak często możesz robić płukanie – taką informację znajdziesz na ulotce.
  • Maści rozgrzewające – okolice zatok możesz posmarować np. maścią kamforową.
  • Przyprawy – dzięki zapachowi cebuli, kminku czy czosnku, udrożnisz nos. Podobny efekt może przynieść wypicie herbaty z dodatkiem cynamonu czy imbiru.
  • Spożywanie kaszy jaglanej – pomaga w oczyszczeniu organizmu z nadmiaru śluzu. Kasza jaglana może być jednym z elementów zup. Możesz również przygotować z niej budyń jaglany.
  • Nawadnianie organizmu – picie dużej ilości wody zalecane jest przy wielu infekcjach, również w przypadku bólu zatok. Dzięki odpowiedniemu nawodnieniu organizm łatwiej rozcieńczy wydzielinę, co ułatwi osuszenie zatok. Specjaliści zalecają picie około 8 szklanek wody dziennie, ale nie tylko w czasie choroby – również na co dzień.

Więcej informacji znajdziesz na Pelafenlek.pl


Artykuł partnera


Choroby Zdrowie

Gorący temat. Lekcja, którą każdy powinien odrobić

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
17 stycznia 2020
Gorący temat (Bombshell), Oskary
Fot. Materiały prasowe
 

Wyobraź sobie, że właśnie zaczynasz pracę. Jesteś młoda, piękna, ambitna. Marzysz o swojej szansie. Aż pewnego dnia, przypadkiem, poznajesz w windzie sekretarkę szefa wszystkich szefów… Miła babka, starsza. Od słowa do słowa, zaprasza cię, żebyś miała okazję się przywitać. Być może to już więcej razy się nie zdarzy. Wielkie kropo, media, wiadomo. Nietrudno utknąć na resztę życia za biurkiem, pracując na czyjąś sławę i premię. Idziesz. Czujesz się przez chwilę, jakbyś złapała Boga za nogi.  A szef? Jest bardzo w porządku. To znaczy czasem rzuca jakimś dziwnym hasłem, czujesz napięcie w powietrzu, ale to taki ekscentryczny „staruszek”. Wiadomo, wielcy ludzie tak mają, prawdą?

Jesteś nawet zaskoczona, bo uważnie wysłuchuje wszystkich tych twoich pomysłów i wizji klasycznego żółtodzioba. Wychodzisz. Nie dzieje się nic. Ale masz wrażenie, że i tak dużo zyskałaś. Zawsze możesz się przywitać, przypomnieć o sobie. W końcu się poznaliście.

Mija jakiś czas, dzwoni telefon, słyszysz, że szef zaprosił cię na rozmowę. Masz serce w gardle, milion myśli na minutę i wiesz, że skoro cię jakimś cudem zapamiętał, a teraz zaprasza, czeka cię najlepszy dzień w życiu. Idziesz, a może nawet fruniesz. Rozmawiacie. Ośmielasz się i w końcu przyznajesz, że marzysz o tym, żeby pracować przed kamerą, nie za biurkiem. A on prosi Cię, żebyś wstała i okręciła się kilka razy.

Zaczynasz czuć się dziwnie. Zwłaszcza, że do gabinetu zostałaś zaproszona przez tylne drzwi. Tak, teraz dopiero przypomniałaś sobie o ich istnieniu. O tym,  że wszystko jest zamknięte, na guzik, kartę, kod. Że jesteście absolutnie sami. A on mówi, żebyś pokazała nogi… Za mało. „To medium wizualne” – mówi ostro, usprawiedliwiając wszystko, czego żąda. I podkreślając tym samym, że jesteś tylko ciałem, a to z kolei nie jest już tylko twoją własnością. Kiedy podciągasz spódnicę, sama nie wiesz do końca dlaczego to robisz, ale bardzo się boisz. Powstrzymujesz łzy. A on nadal każe podciągać, dopóki nie pokażesz bielizny.

Potem usłyszysz jeszcze jedno: „Zastanów się, jak możesz udowodnić swoją lojalność”…

Margot Robbie, Kate McKinnon / Fot. Materiały prasowe

Dziś na ekranach kin pojawił się film wyjątkowy. Film, który powinien stać się zadaniem domowym dla każdej kobiety i każdego mężczyzny. Lekcją, którą trzeba odrobić. „Gorący temat” w gwiazdorskiej obsadzie, to niezwykła hollywoodzka produkcja. To historia, która naprawdę wywróciła świat do góry nogami. Historia, po której narodziło się #metoo.

John Lithgow / Fot. Materiały prasowe

Film opowiada o głośnej seks-aferze z 2016 roku. Wtedy to szef Fox News, Roger Aliens został oskarżony o molestowanie seksualne i zwolnienie z pracy kobiety, która odmówiła współżycia. W 2016 roku pękła ogromna, szklana bańka, która nie pozwalała kobietom w mediach i show-biznesie mówić, co je spotyka. „Gorący temat” to film, o którym prędko się nie zapomina.

Genialna gra aktorska i prawda, która wbija w fotel zostały podane na złotej tacy. Wiele ofiar, jeden sprawca i setki niemych świadków – właśnie tak to się dzieję. Reżyser Jay Roach z niezwykłą lekkością obnażył mechanizmy, dzięki którym molestowanie kobiety w miejscu pracy, przychodzi sprawcom bez większego trudu. Dzięki którym często nie ponoszą konsekwencji. Ogromny wstyd, sytuacja bez wyjścia, mniejsze zło, wiktymizacja ofiar i napuszczanie na siebie kobiet. „Sama tego chciała”, „nikt jej nie kazał iść do łóżka dla awansu, sama poszła”, ” to tylko takie żarty”.

Wreszcie odsłonił kulisy wielkich mediów – presji, bezwzględności i lojalności, jakiej oczekują od swoich pracowników korporacje.

Fot. Materiały prasowe

Ogromnie dziękuję Charlize Theron za tę rolę i mocno trzymam kciuki, by okazała się oskarowa oraz Margot Robbie, za wcielenie się w postać drugoplanową, symbolizującą tysiące molestowanych kobiet. Jej kreacja również zyskała nominację do nagrody Akademii.

Nie będę streszczać mocniej wam fabuły. Ani zachęcać. Ten film po prostu trzeba zobaczyć. Jeśli tak się stanie, już nigdy się nie zastanowisz: jak to możliwe, że taka mądra, zdolna babka na TO pozwoliła. I uwierz mi, przez myśl ci nawet nie przemknie, że mogła „TO zrobić” dla pieniędzy czy awansu.

 

Premiera: 17 stycznia 2020 (Polska)

Fot. Materiały prasowe


Choroby Zdrowie

Cztery powody, dla których nie warto się ważyć. Wyrzuć wagę z domu!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 stycznia 2020
Błędne koło odchudzania
Fot. iStock/ereidveto – Błędne koło odchudzania

Na ocenę naszego ciała ogromny wpływ mają cyferki, które pojawiają się po wejściu na wagę łazienkową. Każdy spadek najczęściej przyjmujemy z aprobatą i uśmiechem, każdy wzrost z westchnieniem, smutkiem i postanowieniem zmian w diecie. A przecież sama liczba wyświetlana na łazienkowej wadze nie mówi wszystkiego o naszej kondycji i wyglądzie!

Oprah Winfrey na początku roku ogłosiła w programie telewizyjnym, że porzuca ważenie się – po latach walki o idealną wagę, przejściu przez wszystkie diety świata i poddawaniu swojego ciała przeróżnym wyzwaniom, doszła do wniosku, że od bycia szczupłym ważniejsze jest bycie zdrowym. „Healthy is the new skinny” głosi gwiazda i trudno nie przyznać jej racji.

Zdrowe podejście Oprah to nie jedyna przyczyna tego, by skończyć z codzienną, obsesyjną kontrolą kilogramów – poznaj 4 bardzo dobre powody, dla których nie warto się ważyć, gdy chcesz schudnąć.

1. Waga nie mówi nic o twoim zdrowiu

Nawet niska waga nie oznacza, że procent tkanki tłuszczowej jest w normie – możemy mieć do czynienia z tzw. pozorną szczupłością, czyli skinny fat. Z wyglądu osoba może być szczupła, a nawet chuda, jednak jej tkanka mięśniowa jest słabo rozwinięta, a tkanka tłuszczowa nadmierna. Do tego dochodzi brak jędrności i sprężystości skóry oraz często cellulit.

Trudno też mówić o kondycji fizycznej bazując na kilogramach – cóż po „dobrej” wadze, jeśli ma się problem z podbiegnięciem do autobusu czy wejściem na trzecie piętro? Nawet osoby z nadwagą mogą być dużo bardziej sprawnie fizycznie od tych, które prowadzą kanapowy styl życia.

2. Spadek masy ciała nie zawsze oznacza spadku tkanki tłuszczowej

Cyferki, które pokazuje waga, to suma poziomu naszej tkanki tłuszczowej, mięśni, kości, wody, zalegającego w jelitach pokarmu czy glikogenu. Typowa waga nie rozpoznaje, który z tych elementów uległ zmianie – wystarczy duża kolacja, by rano powitać dodatkowe gramy.
Jeśli zależy ci na sprawdzeniu, czy proces odchudzania przebiega prawidłowo, korzystaj ze specjalistycznych wag u dietetyka lub na siłowni – sprzęt pokaże ci dokładnie, czy spaliłaś niepotrzebny tłuszcz, czy też spadek wynika ze zmiany poziomu wody lub tkanki mięśniowej.

3. Możesz ważyć więcej, a wyglądać lepiej

Często mimo progresu waga może wskazywać ciągle podobne liczby. Wszystko dlatego, że w ciele zaszła rekompozycja – masz więcej tkanki mięśniowej, a mniej tłuszczowej. Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, ale zajmują znacznie mniej miejsca – zapamiętaj to i przestań się przejmować cyferkami!

4. Twoja waga może zmienić się z dnia na dzień

Na naszą wagę może mieć wpływ wiele czynników, np. pora dnia, dzień cyklu, nawodnienie, czas ostatniego posiłku, a nawet to, co jedliśmy ostatnio. Spożycie węglowodanów lub soli może powodować zatrzymanie wody w organizmie. Podobnie, gdy się stresujesz – organizm uruchamia naturalne procesy, magazynuje wodę, a ty więcej ważysz. Jesteś przed okresem? Powitaj dodatkowe kilogramy – nawet dwa lub trzy! Nie bez znaczenia jest też ubranie, które masz na sobie podczas ważenia, pora dnia, wykonany wcześniej trening, czy problemy z zaparciami.

Kontroluj postępy z głową!

Jeśli chcesz się ważyć, pamiętaj, by kontrolować kilogramy maksymalnie raz na dwa tygodnie – codzienne sprawdzanie naprawdę nie ma sensu i może prowadzić jedynie do zniechęcenia i spadku motywacji. Waż się o tej samej porze dnia i w podobnym zestawie ubrań.
A co zamiast wagi? Mierz obwody – centymetr krawiecki powie ci prawdę! Będziesz też widzieć, które partie ciała zmieniają się najbardziej i najszybciej. Zwracaj uwagę na to, jak leżą ubrania i czy nie zrobiły się nieco luźniejsze – i nie zrzucaj wszystkiego na przypadek czy rozciągnięty materiał, zapracowałaś na to! Dobrą metodą jest także robienie zdjęć sylwetki i słuchanie opinii przyjaciół i znajomych – jeśli będziesz wytrwała i cierpliwa, uda ci się osiągnąć swój cel.


Zobacz także

7 błędów, które popełniamy pod prysznicem. Tak, nawet to robimy źle

10 najbardziej uzależniających przekąsek. Zobacz, dlaczego tak nas kuszą

7 przyczyn zawrotów głowy. Kiedy powinny naprawdę zaniepokoić?