Święta

Mamo, tato nie lubię tych świąt. Czasem chciałbym, żeby było jak dawniej, żebyście znów byli razem

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
18 grudnia 2019
Fot. iStock / ArtMarie
 

Mamo, tato

Nadchodzi kolejny, najbardziej znienawidzony przeze mnie dzień w roku. Wigilia. Połowę dnia spędzę z tobą mamo, pomagając ci w przygotowaniach. To nawet lubię. Ale potem przyjdą dziadkowie i dzieląc się ze mną opłatkiem, będą mi życzyć, żebym był zdrowy, grzeczny i uśmiechnięty, a nie taki poważny. Babcia będzie mówić, że mama zle przygotowała tego karpia, że to trzeba inaczej. Że ona by zrobiła lepiej. Mama przestanie się uśmiechać. Na stole pojawią się kolejne potrawy, szybko, żebyśmy ze wszystkim zdążyli. Na koniec rozdam wszystkim prezenty bo umiem już czytać i wiem, co napisano na małych karteczkach przypiętych do kolorowych paczuszek.

Ledwo zdążę rozpakować moje paczuszki, do drzwi  zapuka tata. Nie wejdzie do naszego domu. Będziesz miała łzy w oczach, mamo,  a mi będzie trochę smutno, że cię zostawiam, a  trochę wesoło bo kocham tatę. Pojedziemy do drugiej babci, na drugą wigilię. Dziadkowie będą mówić, żebym jadł i że na pewno za dużo zjadłem u mamy i teraz mi się nie chce. Zrobi mi się przykro, więc wmuszę w siebie jeszcze jednego pieroga, najlepiej z serem. Wszyscy będą się uśmiechać i mówić, że urosłem.

Mamo, tato, nie lubię świąt. Kiedy mówicie o prezentach i że przyjdzie Mikołaj, jestem zdenerwowany. Mamie nigdy nie podobają się prezenty, które dostaję od taty. Mówi, że są za drogie i że tata mógłby raczej regularnie płacić za mój obiad w szkole.  A tata nigdy nie cieszy się, kiedy mu opowiadam, co dostałem u mamy. Więc chowam wszystko szybko. Obejrzę jeszcze raz, gdy będę się kładł do łóżka.

U ciebie mamo, ciocia będzie mnie pytać jak tam nowa żona taty. Czy jest dla mnie miła i czy ją lubię. Spojrzysz wtedy na mnie uważnie, z lękiem. Jakby to w ogóle było ważne. Wstydzę się przyznać, że ją lubię. Bo ty wtedy patrzysz tak dziwnie. Inaczej niż zwykle. I widzę, że jest ci przykro. Ale ciebie przecież kocham. To ty jesteś moją mamą, nie ona. Nie bój się proszę, ja cię nigdy nie zostawię.

U ciebie tato, dziadek zapyta mnie jak radzi sobie mama. Czy dużo pracuje i czy na mnie krzyczy. Nie wiem co mam odpowiedzieć. Że mama czasem krzyczy, a potem płacze i przeprasza mnie, mówiąc, że nie ma siły i że potrzebuje odpocząć? I tak ją kocham. Ciebie też, tato.

Mamo, tato nie lubię świąt. Czasem chciałbym, żeby było jak kiedyś, dawno temu, kiedy nie musiałem jeździć na drugą wigilię, bo byliście razem. Ale wiem, że to się nigdy nie wydarzy.


Święta

Miłość w czasach zarazy. Czy będzie dla nas wielką próbą?

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
19 marca 2020
Fot. iStock /AntonioGuillem
 

Siła wyższa, mus, coś na co nie mamy wpływu. Rozprzestrzeniający się w szalonym tempie wirus spowodował zamknięcie granic. Jeśli jesteście w związku na odległość, nie zobaczycie się prędko. Nie możecie umówić kolejnego spotkania, bo nie wiadomo jak szybko to będzie możliwe. Chyba najbardziej boli właśnie ta niewiadoma. Trzyma was przecież właśnie ta myśl, że gdy to wszystko minie, będzie pięknie. Tylko kiedy?

Jak działa na nas świadomość, że ukochaną osobę zobaczymy za długie kilka tygodni, a może nawet miesięcy? Oczywiście, frustrująco. Pojawiają się myśli, które nie pomagają nam przetrwać tych trudnych momentów. A co, jeśli któreś z nas zachoruje? A co, jeśli okaże się, że się od siebie przez ten czas za bardzo oddalimy? Niby jesteśmy silni, bo przecież mamy to „przećwiczone”. Wyjazdy i powroty, powitania i pożegnania. Łzy, na lotnisku, w drzwiach, na dworcu. Powinniśmy rozumieć, umieć sobie poradzić z tym jeszcze jednym, tylko nieco dłuższym „rozstaniem”. A jednak, jest ciężko. To dla nas kolejna próba. Czy i tym razem ją przetrwamy?

Miłość jest egoistyczna i niełatwo przychodzi jej rozumienie, że musimy zrezygnować z chwil szczęścia „tu i teraz” na rzecz abstrakcyjnego „ dobra ogółu”. Związki na odległość i tak są już pełne wyrzeczeń, czekania, tęsknoty wpisanej w ten scenariusz przez nas samych. Jednak do tej pory pisaliśmy go sami, dziś mamy na wszystko o wiele mniejszy wpływ.

Rozmawiasz ze znajomą, która pracuje w domu. Jej mąż jest teraz również obok, mają siebie blisko, cały czas. Słuchasz, jak ją denerwuje jego ciągła obecność. Jak on beznadziejnie przyrządził tego kurczaka i jak głośno oddycha. A ty myślisz, że ona ma szczęście, że może się na tego męża teraz  tak denerwować. I że dałabyś wszystko, żeby twój facet był teraz obok i przyrządzał najgorszego kurczaka na świecie. Niech nawet chrapie.

Teraz patrzysz na jego twarz na ekranie komputera. Starasz się nie myśleć o tym, że nie dotkniesz jej w najbliższy weekend. W nocy zakładasz jego T-shirt i kładziesz się po „jego” stronie łóżka. Choć przez chwilę masz wrażenie, że jest bliżej. Zasypiasz czując, że tęsknisz inaczej niż zwykle. I boisz się, że go już nie zobaczysz. To takie dziwne uczucie jednakowej wyjątkowości i obawy o waszą przyszłość. Choć wszyscy wokół mówią: „nie dajmy się zwariować”, ty wiesz, że oni nie rozumieją. Ty już trochę wariujesz.

Przyszedł moment, w którym wylądowaliśmy na swojej własnej pustyni, jak Mały Książę z opowiadania Saint-Exupery’ego. Wczoraj widziałam  w telewizji reportaż o matkach rodzących dzieci w samotności, bez wsparcia partnera – takie przpeisy. Wydarzenie, do którego przygotowały się wspólnie z partnerami, może najtrudniejsze w ich dotychczasowym życiu, będą musiały przetrwać w osamotnieniu. Nie zapisze się ono w ich wspólnej pamięci. Czuję ich ból, choć dla większości z was będzie to niezrozumiałe.

Jakie to przewrotne. Żyliśmy w czasach, w których wystarczy dotknąć jednego klawisza, by móc połączyć się z ukochaną osobą. Do tej pory to nam wystarczało. Tak szczelnie zamknęliśmy się w swoich wirtualnych światach, że przestaliśmy doceniać fizyczną obecność naszych bliskich, ukochanych. Dotknięcie ręki, ciepło oddechu ukochanego. Dziś wracamy do punktu wyjścia. Za jeden dotyk oddalibyśmy wszystko.

Niech to się już skończy.

Dla J.


Święta

7 rzeczy, które matka chce powiedzieć córce. Nie jesteś już dzieckiem, nie jesteś jeszcze kobietą, pamiętaj proszę zawsze, że…

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
2 grudnia 2019
Fot. iStock/ClarkandCompany

Kochanie! Patrzyłam dziś na Ciebie przy śniadaniu, kiedy jadłaś swoje ulubione czekoladowe płatki z mlekiem. Rozczuliły mnie te twoje długie ręce, wielkie niebieskie oczy i piękne jasne włosy. Nie jesteś już dzieckiem. Ale nie jesteś jeszcze kobietą. Jesteś nastolatką, dziewczyną z charakterem. Najważniejszą osobą na świecie. Kocham Cię i boję się o Ciebie jednocześnie. Dobrze wiem, że nie ochronię Cię przed wszystkim, co przyniesie życie. Chciałabym tylko, żebyś zawsze pamiętała te kilka słów, które dziś, z myślą o Tobie, piszę.

Najdroższa Córeczko!

Nie musisz być taka jak ja

Nie musisz być też taka jak inni. W wielu sprawach jesteśmy do siebie podobne, ale wiele nas też różni. Cieszę się z tego, jestem z Ciebie dumna. Czasem cię podziwiam. Czytaj to, co Cię interesuje, podążaj za własnymi marzeniami, nie staraj się spełnić moich oczekiwań, ale miej własne… wobec siebie. Nie zatracaj swojej ciekawości świata, nie przestawaj się rozwijać.

Bądź odważna (w granicach rozsądku)

Na tyle, że gdy przyjdzie na to pora, poprosisz o pomoc. Zawsze pamiętaj o tym, że są tacy, którzy mają gorzej niż Ty, że w ich obronie należy czasem stanąć. Nie bój się mówić o tym, co myślisz i co czujesz. Ale nie ryzykuj zdrowia i życia. Masz tylko jedno życie, a zdrowie łatwo stracić.

Wymagaj szacunku

Zasługujesz na niego nie dlatego, że jesteś kobietą, ale dlatego, że jesteś człowiekiem. Nie wolno nikomu cię poniżać, uderzyć, zmuszać do rzeczy, których nie chcesz zrobić, które są wbrew Tobie, wbrew Twoim zasadom i wartościom. Nie bój się mówić „nie”, kiedy tak właśnie czujesz.

Nie zmieniaj się dla kogoś

Zmieniaj się dla siebie, jeśli uznasz, że tak trzeba, że już najwyższa pora na zmiany. Pamiętaj, że żadna miłość nie jest warta poświęcenia siebie, swoich wartości. Żadna miłość nie może od ciebie tego żądać. Ta prawdziwa jest bezwarunkowa, akceptuje cię taką jaka jesteś. Taką Ciebie kocha.

Polegaj przede wszystkim na sobie

Jasne, masz mnie, przyjaciół, inne, bliskie osoby – jesteśmy dla Ciebie. Ale nigdy nie licz na to, że ktoś inny zdejmie z ciebie ciężar odpowiedzialności za twoje życiowe wybory.

Nie bój się kochać

Doświadczenie miłości, choć czasem bolesne odmienia nas i wzbogaca o nową perspektywę. Kochając, otwierasz się na drugiego człowieka, widzisz i rozumiesz więcej niż wtedy, gdy nie dopuszczasz do siebie uczuć. Wiedz, że dobra, szczera miłość nie zawsze przychodzi od razu, albo że nie zawsze potrafimy ją rozpoznać. Naucz się miłości.

Nie bój się być szczęśliwą

Nie dopasowuj się tam, gdzie nie pasujesz. Kiedy dorośniesz nie „musisz” być w związku. Nie „musisz” mieć dzieci. Nie „musisz” mieć pracy, której nie lubisz i otaczać się ludźmi, którzy nie są wobec ciebie szczerzy. Ty sama projektujesz swoje życie. Popełniaj błędy, ucz się na nich, ale zawsze dąż do tego, by być szczęśliwą. Zasługujesz na to.

Kocham Cię

Mama