Go to content

Czy toksyczne matki zasługują na miłość? Nie, nie musisz kochać tego, kto cię skrzywdził

Fot. iStock/Martin Dimitrov

Miłość i szacunek do matki, należą jej się od nas „z urzędu”, wpajają nam od dziecka. Matka jest jedna, to ona nosiła cię dziewięć miesięcy pod sercem, ona urodziła w bólu, ona poświęciła się dla ciebie i poniosła niejedno wyrzeczenie. Kocha bezgranicznie i bezwarunkowo. A co jeśli było inaczej? Jeśli relacja z osobą, która miała zapewnić ci poczucie bezpieczeństwa i wspaniały życiowy start, zostawiła na twojej psychice bolesne blizny, z którymi zmagasz się przez całą swoją dorosłość? Czy toksyczne matki zasługują na miłość?

Skąd mam wiedzieć, że moja matka jest osobą toksyczną

Jeśli myśl o niej sprawia, że ściska cię w żołądku, jeśli kolejne spotkanie napawa strachem, jeśli wspomnienia z nią związane wywołują poczucie bezsilności, lęku, agresji, jeśli wreszcie oddychasz z ulgą, kiedy wychodzi i długo odreagowujesz jej wizytę – wasza relacja nosi znamiona toksycznej. W skrajnych przypadkach możesz nawet odczuwać dolegliwości fizyczne, takie jak bóle głowy, zmęczenie, nadmierną potliwość i nagłe skoki ciśnienia, kiedy dowiadujesz się, że będziesz musiała stanąć z nią „oko w oko”, lub gdy „grzebiesz” w waszej wspólnej przeszłości.

Złe, nie „święte” macierzyństwo

Zwykło się przyjmować, że matka jest osobą niezdolną do okrucieństwa, wyjątkową, poza podejrzeniami.  To bardzo błędne założenie, „blokuje” nas w trzeźwej ocenie naszych relacji z własną mamą i napędza w nas poczucie winy („A może ona wcale nie jest taka zła, tylko to ze mną jest coś nie tak, to ja nie zasługuję na jej miłość?”). Cóż, prawda jest taka, że macierzyństwo nikogo nie uświęca i nie zmienia nas aż tak bardzo, jak byśmy chcieli.

Matka może być złym, nieczułym, a nawet okrutnym w stosunku do swojego dziecka człowiekiem, może być też człowiekiem ogarniętym obsesją kontrolowania twojego życia i niszczenia twoich marzeń. Matka nie zawsze czuje więź ze swoim dzieckiem, nie zawsze chce wziąć za nie odpowiedzialności. Nie wyżebrzesz u niej uczucia, kochając za was dwoje.

Zmierz się z tym

Owszem, dała ci życie, owszem, sama pochodzi z rodziny, w której panowały trudne, skomplikowane relacje.  Nie są to jednak żadne argumenty w twojej sprawie. Możesz chcieć uwolnić się od uczucia, które ci ciąży, które sprawia, że jesteś wiecznie rozdarta i nie potrafisz uporządkować własnych emocji. Nie musisz kochać tego, kto cię krzywdzi. Szukaj wsparcia u osób, które są ci życzliwe i którym na tobie naprawdę zależy.  Nie masz obowiązku miłości wobec kogoś, kto nie umie kochać ciebie. Nie możesz pozwolić, by osoba, z którą łączą cię jedynie więzy krwi niszczyła twoje życie. Powiedz „dziękuję”, za to, że pojawiłaś się na świecie. I tyle po prostu wystarczy.