Psychologia

Nie ma nic złego w smutku. Jest w nim nawet wiele dobrego

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
29 listopada 2015
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Jestem smutna i jest mi dobrze. Nie każcie mi wracać. Boicie się smutku, dlatego go nie akceptujecie. W smutku nie ma nic złego. Jest uczuciem jak inne. A że boli? Nawet ból bywa przyjemny, gdy wiemy, że po nim nastąpi ulga.

Wszyscy chcemy być szczęśliwi. To naturalne. Chcemy cieszyć się i śmiać. Skakać z radości. Uszczęśliwiać innych. Czerpać życie pełnymi garściami. Żyć pełną piersią. Brać jak najwięcej i zamieniać swoje życie w bardziej komfortowe. Takie imperatywy kulturowe nam dziś towarzyszą. I dobrze. Człowiek szczęśliwy, to fajny człowiek. Ale…

Smutek jest piękny

Wycisza. Umniejsza powierzchowność, kierując uwagę na duchowość. Tworzy przestrzeń dla prawdziwej intymności. Ze sobą samym. Z innymi. Kiedy mój Tata odszedł, spędziłam wiele długich godzin z moimi bliskimi w milczeniu. Ile ważnych słów usłyszałam w tej przejmującej ciszy… Zmusił mnie do zwolnienia tempa. Jeszcze nigdy tak wolno nie gotowałam zupy, tworząc z niej kulinarne arcydzieło. Widać precyzja, którą smutek uruchamia, przekłada się na jakość. Zupy. Relacji. Myślenia.

Smutek dodaje odwagi

Przestajesz się bać rozmawiać o rzeczach trudnych z lęku przed utratą (przecież to też strach przed smutkiem, który wiąże się ze stratą). Nie boisz się podejmować ryzykownych działań, bo ryzyko porażki nie jawi ci się tak zagrażające jak wcześniej. Nie robisz uników, nie odkładasz na potem – bo zazwyczaj nie chcesz się zamartwiać tu i teraz. I tak jesteś przecież bardzo zmartwiona. Wreszcie towarzyszy ci więcej obojętności, a jak wiadomo nadmierne zaangażowanie zwiększa poziom lęku, a więc łatwiej ci podjąć działanie, nawet jeśli może się ono wiązać z negatywnymi emocjami.  Będąc bardzo smutną trudno być jeszcze smutniejszą.

Smutek odziera nas z powierzchowności

Żartu, podejmowanej gry, utrzymywania pozoru. Smutasy to słabi aktorzy. Gwiazda powinna nieść ze sobą dobrą energię, światło, charyzmę, a ty jej nie masz w tej chwili. Przechodzisz więc w rolę obserwatora. Nagle zauważasz tyle ważnych rzeczy, których dotąd nie widziałaś! Że ludzie mówią za dużo  z lęku przed intymnością. Bywają za głośni i zbyt egzaltowani. Widzisz nagle ich niepewność i zagubienie. Słabości mnożą się jak grzyby po deszczu. Dostrzegasz tych, którzy stoją poza sceną i nie rzucają się w oczy. Jak miło jest z nimi porozmawiać. Albo pomilczeć.

Smutek rozwija magiczne myślenie

Nagle wyobrażasz sobie inne scenariusze, w których nie wydarzyło się to, co jest powodem cierpienia. Widzisz różne drogi, a każda z nich mogła być twoim życiem. To opowieść o twoich marzeniach, potrzebach, może celach na przyszłość? Zyskujesz większą przestrzeń dla określenia gdzie chcesz być i z kim.

No właśnie. Z kim. Smutek przeprowadza dokładną selekcję bliskich. Odrzuca biorców, bo cóż oni mogą dostać od smutnego człowieka? Także egocentryków, bo przez łzy ledwo się widzi takich królów. Eliminuje także mało zaangażowanych i fałszywie kochających. Związek ze smutnym nie należy do atrakcyjnych społecznie. Zostają ci, którzy kochają szczerze. Ale pojawiają się też nowi. Tacy, za których wcześniej nie dałabyś złamanego grosza. Poważniejsi, smutniejsi, mało rozrywkowi. Z nimi jednak chciałoby się umierać.

Zaczynasz rozróżniać rzeczy ważne od mniej ważnych. Przewalają ci się wartości. Nie chce ci się brać kolejnego projektu dla sławy, kasy czy zajęcia; doceniasz nagle ten czas w domu, gdy wreszcie wiesz, o której jest angielski, a kiedy konie, a kiedy tenis.  Rozmawiasz z wychowawcą długo i nagle widzisz w niej człowieka. Pytasz Pani, która sprząta, czy tęskni za rodziną. Wysłuchujesz odpowiedzi do końca, bo nigdzie się nie spieszysz. Mówisz córce, że smutek ma swoje imię i jest częścią życia. Masz czas z nią o tym długo porozmawiać na spacerze (jak to jest możliwe, że nie wiedziałaś, że sąsiad ma cztery szczeniaki owczarki alzackie?).

Wreszcie smutek pomaga myśleć

Towarzyszy mu większa wnikliwość i refleksyjność. Patrzysz na obraz Hoppera, który dobrze znasz i nagle widzisz go zupełnie inaczej. Słuchasz po raz pięćdziesiąty nocturna Chopina w wykonaniu Arthura Rubinsteina i jakbyś go odkrywała na nowo. Trzymasz się z daleka od banałów i zaczynasz rozumieć, co twój kolega artysta miał na myśli, mówiąc, że sztuka ma pozostawiać w tobie niepokój. Profesor Łukaszewski napisał kiedyś, że to mit, że ludzie smutni są mądrzejsi. „To mądrzy są smutniejsi. Może to cena, jaką płaci się za mądrość, albo cena, dzięki której dochodzi się do mądrości…”

Nie ma nic złego w smutku, który jest stanem przejściowym. To właśnie kryzysy, a za tym idący lęk, smutek, ból – powodują, że człowiek się rozwija, zmienia, nierzadko stając się lepszym. Smutek jest dziś dla mnie jak łaskawy pan, który chroni mnie przed chaosem. Bo jak jest smutek, to ja wiem, że coś się wydarzyło, a to jest reakcja, a dalej będzie zmiana i życie, które na mnie czeka. Zwykła sekwencja zdarzeń, które mimo nieprzewidywalności zawierają w sobie porządek.

Zobacz, napisałam o smutku, ale w niesmutny sposób. Bo w sumie wyszło optymistycznie. Jak w życiu, gdzie smutek i radość nie istniałyby bez siebie wzajemnie. Nie bójmy się smutku, pozwólmy go innym przeżywać, a możemy i my z niego skorzystać.

PS. Ciociu K., nie dzwoń do mnie znów z zaproszeniem na weekend, by mnie rozweselić. Jestem smutna i jest mi dobrze. A jak chcesz być ze mną w smutku, to zapraszam do siebie.


Psychologia

Jaki nauczyciel, tacy uczniowie. Czy potrafią jeszcze pracować z pasją?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 listopada 2015
Fot. Pixabay / Sharena / CC0 Public Domain
 

„Jeśli przez dziesięć lat mówisz: Proszę o ciszę, uspokójcie się. Boli mnie głowa, a to nie przynosi rezultatu, to może przestań to powtarzać i zrób coś innego. Nie wiem – stań plecami do klasy”.

„Powinniśmy uświadamiać dzieciom, że uczą się dla siebie, że nie dbając o swoją edukację robią krzywdę same sobie”. Te i wiele innych słów padły w stronę nauczycieli uczestniczących w sobotę, dniu wolnym od pracy, w konferencji „Republika edukacji” zorganizowanej przez Centrum Kształcenia Nauczycieli w Pile. Mówiono o potrzebie otwarcia się na nowe, o odwadze do zmian, a także o marazmie w polskiej szkole. Podkreślono niełatwą prawdę dla nauczycieli, że ci częściej słyszą niż słuchają uczniów.

Fot. Ewa Raczyńska

Fot. Ewa Raczyńska

O nauczycielach mówi się często, że to grupa zawodowa, której trudno przyjąć słowa krytyki. Pewnie nie tylko im. Dlatego tym bardziej można było z podziwem spojrzeć na tych, którzy z uwagą słuchali o efektywności pracy. O tym, że choć w naszych szkołach pojawia się coraz więcej komputerów i innych nowinek technicznych, to w edukacji nic się nie zmienia. „Wyposażanie szkół w narzędzia, które miały wspomagać nauczanie, to dziś pieniądze wyrzucone do śmieci”, mówiono podczas jednego z wykładów podkreślając, że jeśli nauczyciele nie otworzą się, nie zechcą poznawać nowego, to nic w edukacji naszych dzieci się nie zmieni. „Jakie znaczenie ma dziś nauka ręcznego pisania? Owszem, dziecko ćwiczy rękę, ale zamiast skupić się na formułowaniu myśli, pilnuje, by dociągnąć litery od linijki do linijki”.

Fot. Ewa Raczyńska

Fot. Ewa Raczyńska

Podawano przykłady otwartej szkoły, współpracy między różnymi dziedzinami nauki. Wspomniano także o szkole demokratycznej, gdzie każde dziecko uczy się w swoim indywidualnym rytmie. Pomyślałam: „Gdyby szkoła wyglądała, tak, jak o niej dziś mówią”. I jasne, można być sceptykiem, można machnąć ręką i powiedzieć: „Pogadają, a i tak nic się nie zmieni”. Ale kiedy widzi się ludzi, którzy lubią swoją pracę, którzy chodzą do niej „bo chcą”, a nie „bo muszą”, którzy z przyjemnością uczestniczą w warsztatach, chcą się rozwijać, kształcić, chcą słuchać tych, którzy powtarzają: „Wszystko zależy od was, zmiany nie są łatwe, ale ile można trwać w tym, co nie daje efektów?” to można mieć nadzieję, że coś jednak się zmieni. Choćby małymi krokami.

Ktoś spytał: „Do czego dążycie? Do osiągania wyników, czy odkrywania talentów”. To bardzo ważne pytanie. To też budujący przykład na to, że są nauczyciele, którym się chce i naprawdę warto o nich mówić głośno, bo to z pewnością daje motywację do działania i wkładania przez nich serca w edukację naszych dzieci.


Psychologia

Woskowe wyzwanie. Tydzień trzeci, dzień #6

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 listopada 2015
Fot. Pixabay / rootport / CC0 Public Domain / iStock

To już przedostatni dzień naszej listopadowej akcji #Bądźdobradlasiebie. Mamy nadzieję, że każda z was przez ten czas zrobiła więcej niż jedną dobrą rzecz tylko dla siebie, że poczułyście, że dawanie sobie odrobiny przyjemności jest bardzo ważne w naszym zaginionym życiu.

A jeśli jeszcze nie wzięłyście udziału w naszej akcji – macie okazję. Za chwilę podamy laureatki drugiego tygodnia, które nie dość, że zrobiły coś dla siebie, to jeszcze otrzymają od nas nagrody. Podobnie będzie z trzecim tygodniem.

Wiecie, jaki dzisiaj wieczór? Wieczór wróżb andrzejkowych, więc może poczuj się znowu jak dziecko. Przygotuj wieczorem wosk, klucz i miskę z zimną wodą. Zrób sobie z najbliższymi wigilię Andrzejek. Pobawcie się w przewidywanie tego, co powiedzą wam woskowe wróżby. Może będzie to impuls do zmian, do spojrzenia z uśmiechem na to, co jeszcze przed tobą.

 


 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi trzeci: 24-30.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień trzeci:
    2 x  Sesja coachingowa ze specjalistką – Karoliną Cwaliną – przeczytaj więcej na Sexy zaczyna się w głowie.

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień trzeci – zobacz wszystkie zadania


Zobacz także

Kim jest dziś prawdziwy mężczyzna?

Kim jest dziś prawdziwy mężczyzna?

Miłość na przeczekanie. Ile czasu dasz ukochanej osobie na zmiany, które nie nadejdą?

Miłość na przeczekanie. Ile czasu dasz ukochanej osobie na zmiany, które nie nadejdą?

„Wiem, że jestem najlepsza”. Arogancja czy lepszy komfort życia?