Psychologia

Miłość do siebie samej. Dlaczego jest tak ważna?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
24 listopada 2021
 

Każda z nas zasługuje na miłość do siebie samej, akceptację od czubka głowy po palce nóg, autonomię w podejmowaniu decyzji, szacunku wobec swoich postanowień. Żeby się wszystko udało, musi być spełniony tylko (aż) jeden warunek: musisz być dla siebie dobra i akceptować siebie w całości. I zgadzam się, to nie jest łatwe. Skorzystaj z mojej listy i konsekwentnie wcielaj w życie. Twoje dobre życie – zależy tylko od Ciebie!

  1. Powiedz sobie coś dobrego

My, kobiety, jesteśmy mistrzyniami w samooskarżaniu. Od banalnego: „co za idiotka ze mnie”, gdy wypadną nam zakupy, po poważne oskarżenia: „jestem gruba”, „nie nadaję się do tego”, „jestem beznadziejna, nigdy nie otworzę własnego biznesu”. Zapominamy, że słowa mają moc.

Gdy się umniejszasz, odczuwasz poczucie winy, lęk, niepokój. Szybciej bije Ci serce, masz ściśnięty żołądek. W efekcie stajesz się mniej wydajna, tracisz moc do działania. Dokładnie w takim momencie powiedz sobie coś miłego: „genialnie to ogarnęłam”, „naprawdę jestem w tym dobra”, „w tej sukience wyglądam świetnie”.

  1. To, co uważasz za wadę, przerób na zaletę

Nieustannie wyrzucasz sobie, że jesteś za mało przebojowa? Za mało towarzyska? Albo za dużo mówisz, jesteś zbyt emocjonalna? Przypomnij sobie, co przeszkadza ci najbardziej. A teraz powiedz: „to jest fajne! To właśnie mi pomaga”. Jeśli myślisz, że jesteś zbyt otwarta, pomyśl, ile razy na tym skorzystałaś. Potrafisz wszystko załatwić, ludzie cię lubią. Jesteś szorstka i trudno do ciebie dotrzeć, też świetnie. Dzięki temu nie marnujesz energii. Zacznij zauważać, ile daje ci dobrego coś, co często uznajesz za wadę.

  1. Zezłość się, jeśli czujesz, że musisz

Albo poczuj inną emocję, którą zazwyczaj wypierasz. Może ostatnio skrzywdził cię ktoś bliski, dowiedziałaś się czegoś przykrego, ktoś z kim współpracujesz, potraktował cię protekcjonalnie. Nieważne co to było. Nie mów sobie, że to nic takiego. Wyparte emocje uderzają w nasze ciało, manifestują się poprzez chorobę. Hashimoto, migreny, łuszczyca to tylko niektóre z licznych chorób autoagresywnych. Nie bój się silnych uczuć, one są w porządku. Tak je oswajasz.

  1. Nie wstydź się

Niczego. Tego, że nie wyglądasz jakbyś chciała, twój dom nie jest tak piękny, jak koleżanki. Twój umysł nie tak sprawny, jak przyjaciółki naukowca. Masz za mało pieniędzy, dzieci nie tak idealne. Nie utrzymałaś małżeństwa i ktoś cię za to obwinia. Nie wstydź się, że za mało wczoraj zrobiłaś. Wstyd to bagaż, który ciągniemy od dzieciństwa. Ze szkoły, z domu. Porzuć go. Jesteś w porządku. Ze wszystkim co masz. I czego nie masz.

  1. Dostrzeż, że masz wpływ na rzeczywistość

Niezależnie od tego w jakiej sytuacji dziś jesteś, gdzie jesteś, możesz to zmienić. Nawet jeśli tego teraz nie czujesz. Nie musisz robić planów, że jutro podbijesz świat. Nie musisz nagle wszystkiego zmieniać. Napisz na kartce, gdzie chciałabyś być za rok, dwa. Nawet za miesiąc. I codziennie rób mały krok. Jeśli ciężko o motywację: czytaj o spełnionych kobietach, słuchaj ich słów i spróbuj podążać podobną drogą (choć swoją). I nie bój się wątpliwości po drodze. Każda z nas je ma.

  1. Nie bój się odrzucenia

Żadnego. Pomyśl, ile razy już się podniosłaś ze straty. Straty ukochanego, przyjaciela, straty marzeń i nadziei. Jeśli więc działasz teraz z lęku, przestań. Jest jedna osoba, której nie powinnaś nigdy odrzucić: ty sama.

  1. Zdystansuj się

Od rzeczy, ludzi, niepotrzebnych emocji. Pamiętasz podróże i to, co się dzieje podczas nich? To, co zostawiłyśmy, nie wydaje się już tak żywe. Czasem można taką podróż urządzić sobie w głowie. Choćby teraz. Na kanapie, w wannie, na spacerze. Stefania Stahl w książce „Jak myśleć o sobie dobrze” pisze: „Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem i w bagażniku masz worek symbolizujący kłopoty i zmartwienia. Wyobraź sobie, że ten worek ma dziurę i z każdym przejechanym kilometrem wysypuje się trochę piasku”. Zrób to i poczuj ulgę. Tu i teraz.

  1. Komunikuj się wprost

Z szacunku do innych, ale też do siebie. Mów co czujesz i czego chcesz, bez ranienia innych. Tego samego oczekuj. Odsuń się od ludzi, którzy wciągają cię w emocjonalne gry. Wyczerpują i nie rozwijają żadnej relacji. Może teraz zakomunikujesz coś szczerze bliskiej osobie?

Dobra miłość do siebie samej owocuje dobrym życiem.


Psychologia

Już dzisiaj zapisuj swoje dobre dni!

Redakcja
Redakcja
24 listopada 2021
 

To prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych planerów na rynku! Wyróżniają go oryginale ilustracje Katarzyny Laskowskiej, pełne optymizmu, motywacyjne felietony – całość – w zgodnym z autorką – życiowym optymizmem i autentycznością.

Planer „365 dni dobrego życia”” przeznaczony jest dla kobiet, które chcą bez wyrzutów sumienia zadbać o siebie, osiągnąć spokój i poszukać swojej

Zdaniem autorki, to przede wszystkim miłość do samej siebie owocuje dobrym życiem, a to, czy jesteśmy szczęśliwe, zależy od nas samych. Jako psycholożka i niepoprawna optymistka nie udziela rad, nie ocenia i nie wskazuje jedynej słusznej drogi do samej siebie. To właśnie z planerem stopniowo możemy odkrywać kręte ścieżki życia, które prowadzą do dobrostanu. Można próbować na wiele sposobów, najważniejsze, żeby dać sobie szansę na dobre życie.

Bo „dobre życie, zależy tylko od nas”

Bezdatowy planer w formacie zbliżonym do A5 znajduje się:

  • 12 wspierających kobiety tekstów Małgorzaty Ohme
  • 12 motywujących cytatów na każdy miesiąc
  •  miejsce na notatki
  •  12 oryginalnych ilustracji Kasi Laskowskiej
  •  satynowa zakładka
  •  twarda oprawa z lakierowanymi elementami, 176 stron.

Planer dostępny jest w sieci salonów EMPIK, na EMPIK.COM i ALLEGRO

 

 


Psychologia

Aida: Babcia uprzedziła mnie, żebym nie opowiadała o tym, co widzę. Wiedziała, że to wizje

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
24 listopada 2021

– Największymi przeszkodami na drodze do naszego szczęścia są żal, stres, strach. One budzą ból, paraliżują, nie pozwalają iść dalej. Odwracają nas plecami do przyszłości. Niewidzialne, ale najcięższe bagaże. Musimy rozpakować te walizki i zrobić miejsce na szczęście – mówi Aida Kosojan-Przybysz w rozmowie z Beatą Sadowską.

Kiedy się spotkałyśmy, zaparzyłaś mi kawę: kto w Twoim rodzinnym domu potrafił zobaczyć przyszłość w filiżance, czyli wyczytać ją z fusów?

Moje obie babki i moja mama. Wiem, że ten dar ma też moja córka Margo. Moje przodkinie uczyły mnie odczytywać znaki. Przyglądałam się ich wizjom, nasiąkałam mistyką, która panowała w domu. To było dla mnie naturalne tak jak fakt, że moje koleżanki bawiły się lalkami.

Każdy może być jasnowidzem?

Każdy może mieć chwile, kiedy widzi więcej. Może być budzony różnymi sytuacjami, wydarzeniami i znakami. Jeden przeżywa śmierć kliniczną, drugi – wypadek, jeszcze inny – dostaje ten dar po przodkach.

Ty odziedziczyłaś to w genach?

Dostałam ten dar od moich babek i prababek, tak jak inni dziedziczą kolor oczu. Nie byłam świadoma tego, co otrzymałam. Myślałam, że tak widzą wszyscy. Nie zastanawiałam się nad tym, czy to jest coś wyjątkowego. Zwyczajnie, jako dziecko, nie zdawałam sobie z tego sprawy. Mój widzialny świat dla innych był niewidzialny.

Pamiętasz moment, kiedy się zorientowałaś, że widzisz więcej?

Kiedy – jako dziecko – opowiadałam swojej babci Annie, co widzę, uprzedziła mnie, żebym mnie opowiadała tego wszystkim. Ona już wiedziała, że to nie moja wyobraźnia, ale wizje.

Prowadzisz warsztaty na Mentalist.pl, po których kobiety tworzą grupy wsparcia, spotykają się na kawie, wymieniają doświadczeniami: serce rośnie, że Twoja wiedza jest realną pomocą, stawia na nogi, pokazuje, że jest wyjście nawet z bardzo trudnych sytuacji?

To jest sens mojej pracy. I największa nagroda. Wracają do mnie klienci po latach, żeby podziękować za to, że zrobili coś według moich wizji i było dokładnie tak, jak powiedziałam, że będzie. Każdy ma wolną wolę i wybór. Uświadamiam ludziom, że mają duży wpływ na swoje życie.

Nie zgadzam się z powiedzeniem „co ma być, to będzie”. Jesteśmy saperami na swoim polu i to my rozbrajamy bomby. Ja mogę tylko pokazać drogę, krok każdy musi postawić sam.

Teraz nagrałaś Potęgę Obfitości, czyli ponad 30-godzinny kurs on-line, w którym odsłaniasz tajniki wiedzy zdobywanej latami jako jasnowidz: dla kogo są te wykłady?

Dla wszystkich, którzy szukają szczęścia albo czują, że coś ich w osiągnięciu tego szczęścia blokuje. Dla tych, którzy chcieliby zadbać o bezpieczeństwo i dobrobyt swojego domu. Dla tych, którzy chcą zrozumieć mądrość przodków. Dla tych, którzy nie boja się pytać i szukać odpowiedzi. Dla wszystkich, którzy wierzą, że nasze korzenie mają znaczenie i mają na nas wpływ. Dla wszystkich, którzy wierzą, że nasze życie to nie tylko szkiełko i oko, ale dużo, dużo więcej. I dla tych, którzy chcą zaufać intuicji i odróżnić ją od strachu.

Dlaczego Potęga Obfitości?

Bo ten program jest bardzo szeroki i kompleksowy. Mówi o relacjach, ochronie przed toksycznymi ludźmi, pieniądzach i przesądach. O klątwie rodowej i zmianie nazwiska. O prezentach i szczęściu. O równowadze i dobrostanie. To wszystko ma nam pomóc w osiągnięciu równowagi, doprowadzić do miejsca, w którym poczujemy się pełni, spełnieni. Do miejsca, gdzie króluje obfitość. A obfitość to potęga.

Często powtarzasz, że przyszłość jest ruchoma: co to znaczy?

Nie możemy wszystkiego zrzucać na los i przeznaczenie. Mamy wolną wolę i powinniśmy z niej korzystać. Szczęściu też trzeba pomóc. Zrozumieć i odpuścić przeszłość, być i żyć tu i teraz, pokierować swoją przyszłością.

Największymi przeszkodami na drodze do naszego szczęścia są żal, stres, strach. One budzą ból, paraliżują, nie pozwalają iść dalej. Odwracają nas plecami do przyszłości. Niewidzialne, ale najcięższe bagaże. Musimy rozpakować te walizki i zrobić miejsce na szczęście.

Czego uczysz na Potędze Obfitości?

Między innymi tego, jak osiągnąć równowagę między duszą, rozumem i ciałem. Jak przyciągnąć pieniądze i jak ich nie stracić. Jak zadbać o harmonię w domu. Jak odpuścić stare żale i zacząć żyć tu i teraz. I – uwielbiam to określenie – jak ominąć objazdy do własnego szczęścia. Bardzo się cieszę, że ponad trzydzieści lat mojego doświadczenia i wiedzy moich przodków zebrałam w jednym miejscu.

Każdy, kto kupi ten kurs, będzie mógł z niego korzystać bez ograniczań przez najbliższe trzy lata, wracać do kwestii, które go interesują, wykorzystać przepisy na szczęście.

Trzymam kciuki za wszystkich, którzy mają odwagę podążać za marzeniami i szczęściem. Mam nadzieję, że dzięki Potędze Obfitości Wam w tym pomogę.


Zobacz także

„Cześć kochani, znów święta, mam przesrane. Ale większość z was też”. List singielki do całej reszty ludzi

Jak „kochać” kogoś z depresją? 8 sposobów na wsparcie chorego

Lepiej bądź sama, zamiast tkwić w niby-związku. Zasługujesz na znacznie więcej niż „prawie”