Psychologia

„Co tam w szkole?” Zapomnij o tym pytaniu! Lepiej zadaj dziecku któreś z tych 20

Redakcja
Redakcja
17 września 2021
fot. dusanpetkovic/iStock
 

„Co tam w szkole?” rzucamy znad gazety, garnka z zupą, czy zza ekranu telefonu, kiedy w drzwiach staje nasze dziecko, wracające ze szkoły. Co złego w tym pytaniu? Jest zbyt ogólne. Nic dziwnego, że dzieci odpowiadają niechętnie i najczęściej ta odpowiedź brzmi „dobrze”. Pomyślcie, jak wy byście odpowiedzieli…? W tym pytaniu nie ma też ani cienia ciekawości, nie czuć, że naprawdę interesuje nas odpowiedź. Może lepiej zamienić je na inne? Mamy aż 20 propozycji.

20 pytań, które warto zadać dziecku po szkole

1. Jaka była najlepsza rzecz, jaka wydarzyła się dzisiaj w szkole? (a jaka najgorsza?)

2. Co cię dzisiaj rozśmieszyło?

3. Jeśli mogłabyś (mógłbyś) wybrać do kogo nie chodziłabyś na zajęcia? I dlaczego?

4. Jakie jest najfajniejsze miejsce w szkole?

5. Usłyszałeś dzisiaj jakieś dziwne słowo? A może ktoś powiedział coś dziwnego?

6. Jak myślisz, gdybym dziś wieczorem zadzwoniła do twojego nauczyciela, co by o tobie powiedział?

7. Pomogłeś komuś dzisiaj?

8. Czy ktoś pomógł dzisiaj tobie?

9. Powiedz mi jedną rzecz, której nauczyłeś się dzisiaj.

10. Kiedy byłeś najszczęśliwszy dzisiaj?

11. Jakbyś miała zabrać kogoś z twojej klasy na bezludną wyspę, kto by to był i dlaczego?

12. Opowiedz, co dobrego się dzisiaj wydarzyło.

13. Jak myślisz, czego powinieneś się więcej uczyć w szkole? (a czego mniej?)

14. Co robiłaś na przerwach?

15. Kto jest najzabawniejszą osobą w twojej klasie? Dlaczego akurat ta osoba?

16. Gdybyś był nauczycielem, to co byś zrobił?

17. Z kim chciałbyś siedzieć w ławce?

18. Jaka lekcja była dzisiaj najlepsza? A jaka najgorsza? I dlaczego?

19. Gdybyś była superbohaterem, to komu z twojej klasy byś pomogła?

20. Czy nauczyłeś się czego, o czym nie wiedziałeś jeszcze dzisiaj rano? Co to było?

Pamiętajcie o naszej zabawie! Cudowne nagrody czekają. 


Psychologia

5 toksycznych sposobów myślenia, których musisz się pozbyć, aby żyć lepszym życiem

Redakcja
Redakcja
17 września 2021
fot. Daniel Salcius/Unsplash
 

Toksyczne nastawienie to przekonania na temat naszego życia lub nas samych, które czerpiemy z niesprzyjających okoliczności, traum, nierozwiązanych problemów z dzieciństwa i życiowych porażek. Zaczynamy rozwijać ten sposób myślenia, a wszystkie te zaszłości, zamiast znikać, rosną razem z nami. Mają moc rujnowania naszego życia lub powstrzymania nas przed życiem pełną piersią, takim, jakiego pragniemy.

1. „Nie jestem wystarczająco dobra”

Jednym z najczęstszych toksycznych sposobów myślenia jest przekonanie, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, bez względu na to, czy jest to szkoła, praca czy związek, ponieważ w pewnym momencie naszego życia tak bardzo chcieliśmy czegoś i nie udało nam się tego zdobyć/osiągnąć/utrzymać (lub ktoś nam to odebrał). Stąd strach, że nie otrzymamy czegoś, czego pragniemy, stał się naszą drugą naturą. Nie chcemy ponownie odczuwać tego bólu, więc nawet nie próbujemy zawalczyć.

Prawda jest taka, że ​​możemy nie być wystarczająco wykwalifikowani do pracy, o której marzymy i możemy nie być odpowiednią osobą dla kogoś, kogo pragniemy, ale to nie znaczy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Oznacza to po prostu, że niektóre rzeczy nie są dla nas.

Kluczem jest nie pozwolić, aby ten sposób myślenia sparaliżował cię przed próbowaniem. Ważne, żeby pozbyć się myśli, że nie jesteś godna czegoś lub kogoś, że nie zasługujesz na to, o czym marzysz czy nawet na to, co dostajesz czy osiągasz. Aby zmienić wzorzec, musisz zmienić swój sposób myślenia, nawet jeśli rezultat nie będzie taki, jakiego oczekujesz. Chodzi o to, co dzieje się w środku, a nie o to, co dzieje się na zewnątrz.

„Z byle strachu i lęku oddajemy swoją moc innym. Dlaczego wszystko bierzemy do siebie?” 

2. „Wszyscy mnie opuszczą”

Innym powszechnym toksycznym sposobem myślenia jest przekonanie, że wszyscy w końcu cię opuszczą. Wynika ono z problemów z porzuceniem dzieciństwa lub utraty bliskiej ci osoby w bardzo młodym wieku. Zaczynasz budować mury, aby chronić swoje serce i ostatecznie odtwarzać scenariusz, w którym ludzie, których kochasz, opuszczą cię i skończysz sama. Czasami więc sabotujesz własne relacje. Jest to najbardziej widoczne w związkach, w których jeden partner jest zawsze w defensywie i zawsze czuje się zaniedbany i porzucony.

Aby wyleczyć swoje problemy z wizją porzucenia, musisz najpierw dotrzeć do źródła tego, jak to wszystko się zaczęło i co z tych złych doświadczeń przenosisz do swojego teraźniejszego życia. Czy jesteś urażona, ponieważ twój partner zrobił coś nie tak, czy też dlatego, że jego zachowanie otwiera ci starą ranę, którą się nie zajęłaś i która wciąż broczy?

Samoświadomość i introspekcja we własnych związkach są kluczowe, aby zacząć leczyć problemy z porzuceniem i pozbyć się przekonań, że wszyscy w końcu cię opuszczą lub że wszystko się źle skończy. Twoje relacje z ludźmi mogą się kończyć z wielu powodów. Pomyśl, jak wielką różnicą będzie możliwość spojrzenia wstecz i powiedzenia: zrobiłam wszystko, co mogłam, dałam z siebie wszystko. Nie pozwól, by ograniczenia i niepewność definiowały twoje związki czy relacje z ludźmi.  Nie pozwól przeszłości rządzić twoją przyszłością.

3. „Muszę walczyć o to, czego pragnę”

To przekonanie mamy wgrane chyba wszyscy. Od zawsze towarzyszą nam powiedzonka typu „bez pracy nie ma kołaczy”, „życie jest niesprawiedliwe”, „bez bólu nie ma efektów” itp. itd. Może i pozornie nie brzmi to źle, ale niestety jest to toksyczne przekonanie. Przez takie myślenie wszystko, co przychodzi nam łatwo, sprawia, że mamy poczucie, że na to nie zasłużyliśmy, że nie zapracowaliśmy na to ciężko. Taka mentalność blokuje nas przed… marzeniami. Sprawia, że zduszamy w sobie pragnienia, nie biegniemy za głosem serca, nie szukamy pasji. Wciąż w głowach siedzi nam przekonanie, że musimy ciężko pracować i walczyć o życie, jakiego pragniemy.

Często czujemy się winni, jeśli nie pracujemy tak dużo, jak nasi znajomi, jeśli nie jesteśmy tak zestresowani (!!!) jak oni! Staramy się więc wypełniać nasz czas rzeczami, które nas nie ekscytują, tylko po to, abyśmy mogli wrócić do domu pod koniec dnia i poczuć się „produktywni”.

U każdego wygląda to inaczej, nie można przyłożyć jednej miary, ale jeśli jesteś zadowolona ze swojego życia, nawet jeśli nie pracujesz zbyt ciężko lub nie zawsze jesteś zasypana rzeczami do zrobienia, to tylko to się liczy. To, jak inni postrzegają twoje życie, nie jest twoim problemem. Musimy zacząć wierzyć, że dobre rzeczy mogą być łatwe i niekoniecznie wywalczone na placu boju, a nasze marzenia można spełnić bez bólu i walki.

4. „Nie mogę się poddawać”

Żyjemy w społeczeństwie, które negatywnie ocenia osoby rezygnujące z czegoś – z dobrej pracy, z życia na wysokich obrotach, z posiadania czegoś. Zawsze jesteśmy bombardowani motywacyjnymi wiadomościami, takimi jak „nie rezygnuj”, „poddają się tylko przegrani”, ale czasami rezygnacja z czegoś jest dla ciebie najlepszą i jedyną opcją. Nie chodzi o to, żeby nie walczyć o to, czego chcesz i co kochasz, ale kiedy nie masz już energii, motywacji lub pragnienia, aby iść dalej, kiedy to, w co jesteś zaangażowana, utrudnia ci wstawanie codziennie rano i czucie się dobrze ze swoim życiem lub sobą, możesz zrezygnować.

Rzucenie pracy, która sprawia, że ​​jesteś nieszczęśliwa, jest w porządku. Porzucenie związku, który cię krzywdzi, jest w porządku. W porządku jest rzucić miasto, które wysysa z ciebie życie. W zależności od sytuacji, czasami trwanie w czymś jest bardziej toksyczne niż odpuszczenie.

To tyczy się też ludzi. Czasem jest nam lepiej bez niektórych ludzi w naszym życiu. Zerwanie więzi z przyjaciółmi lub partnerami, którzy nieustannie cię nie szanują lub wprowadzają w twoje życie ciągłe dramaty i problemy, jest dobrym posunięciem. Bycie „mądrzejszą” w takich sytuacjach, przyciąga tylko więcej toksyczności.

W niektórych przypadkach ważne jest, aby być empatyczną, miłą i wyrozumiałą, ale musisz wytyczyć granicę i ustalić granice.

Walcz, trzymaj się, nie poddawaj! A może jednak warto odpuścić i zmienić kierunek?

5. „Muszę być coraz lepszą wersją siebie”

Nasz ulubiony nieustanny rozwój osobisty. Religią ostatnich lat jest niczym niezmącone przekonanie, że cały czas musimy się uczyć, cały czas robić wszystko, żeby być „coraz lepszą wersją siebie”. Pół biedy, że same uległyśmy tym przekonaniom, ale niestety przenosimy to też na nasze dzieci. Niestety to przekonanie może być jednym z bardziej toksycznych. Ciągłe przekraczanie własnych granic i ciągłe „wychodzenie ze strefy komfortu” może nam naprawdę uprzykrzyć życie.

 


Psychologia

Pięć ekspresowych, ciepłych śniadań na jesień dla dzieci przed wyjściem do szkoły wg Moniki Mrozowskiej

Redakcja
Redakcja
17 września 2021
Fot. Archiwum prywatne

Nie masz pomysłu na śniadanie dla dzieci? Masz dość robienia nudnych kanapek z serem żółtym i pomidorem? Chcesz, by twoje dzieci w chłodne jesienne dni przed wyjściem do szkoły zjadły coś naprawdę zdrowego, co da im energię na dłużej.

Kto może znać się na śniadaniach dla dzieci lepiej niż ona. Monika Mrozowska – mama czwórki dzieci: Karoliny, Jagody, Józka i malutkiego Lucjana. Wszyscy pamiętamy ją z hitowego serialu „Rodzina zastępcza”. Ale Mrozowska to nie tylko aktorka. Dziś jest popularną instagramerką, wegetarianką, autorką książek kulinarnych i propagatorką zdrowego stylu życia i kuchni. Przepisy na smacznie śniadania znaleźliśmy w jej najnowszej książce pt. „Zdrowa rodzinna kuchnia”, Wydawnictwo Zwierciadło. Monika jest jedną z najlepiej zorganizowanych kobiet, jakie znamy. Do tego bardzo kreatywną. Jej patent na szybkie śniadania to często blender, w którym błyskawicznie miksuje pasty, albo masę na omlet. Jej niebanalne i zdrowe przepisy wykonasz w maksimum 20 minut.

1. Cukinia z komosą i masłem orzechowym

 

SKŁADNIKI:

  • ½ cukinii
  • 100 g komosy ryżowej
  • 1,5 szklanki wody
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżeczki serka mascarpone
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól do smaku

Przygotowanie:

Cukinię ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Do garnka wlewamy wodę, dorzucamy startą cukinię, komosę ryżową i odrobinę soli. Gotujemy przez około 15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy koncentrat i sos sojowy. Zdejmujemy z gazu, dokładamy kolejne składniki: mascarpone oraz masło orzechowe, a i całość dokładnie mieszamy.

Może ten przepis wygląda jak pomysł na szybki obiad (i faktycznie obiadem też może być), ale to idealne, jednogarnkowe śniadanie. Pod warunkiem, że lubicie śniadania na słono. Ja uwielbiam. Przygotowuje się je dosłownie w kwadrans, a „daje kopa” na długie godziny. Komosa dostarcza wapnia, a masło orzechowe to zdrowy tłuszcz oraz doskonałe źródło energii, która przyda się w ciągu długiego dnia zarówno dzieciakom, jak i rodzicom.

2. Kanapki z pastą z pieczarek

 

SKŁADNIKI:

  • 4 żytnie kajzerki
  • 8 dużych pieczarek
  • ¼ średniej czerwonej cebuli
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • 1 łyżeczka tahini
  • 1 ząbek czosnku
  • sól do smaku

Przygotowanie:

Cebulę kroimy w kostkę, a pieczarki ścieramy na tarce o grubych oczkach. Na rozgrzanym maśle klarowanym podsmażamy cebulę na złocisty kolor przez około 5 minut. Następnie dorzucamy pieczarki, solimy do smaku i dusimy przez kolejne 10 minut na małym ogniu, pod pokrywką. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy do przestygnięcia i miksujemy na jednolitą pastę. Dodajemy łyżeczkę tahini i całość bardzo dokładnie mieszamy.

Pasta rewelacyjnie łączy się z pieczonymi szparagami i sadzonym jajkiem, ale na kromce ulubionego pieczywa też smakuje wybornie. Zwłaszcza gdy spieszymy się rano do pracy, szkoły lub przedszkola.

3. Owsianka ze śliwkami

SKŁADNIKI:

  • ½ kg śliwek węgierek
  • ½ szklanki soku jabłkowego
  • 2 szklanki płatków owsianych górskich
  • 3 płaskie łyżki masła klarowanego
  • 1 płaska łyżka cukru trzcinowego
  • 2 goździki

Przygotowanie:

Do garnuszka wrzucamy pokrojone na pół śliwki bez pestek. Zalewamy sokiem jabłkowym, dodajemy goździki i gotujemy na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż śliwki staną się zupełnie miękkie i będą się rozpadać. Na patelni na rozgrzane masło klarowane wrzucamy płatki owsiane. Smażymy, ciągle mieszając, aż się przyrumienią. Pod koniec dodajemy cukier i smażymy jeszcze przez 2–3 minuty, aż się rozpuści. Przyrumienione płatki mieszamy w miseczkach z gorącymi śliwkami.

4. Rzodkiewkowy omlet

 

SKŁADNIKI:

  • 2 jajka
  • 4 rzodkiewki
  • ¼ średniej czerwonej cebuli
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 1 szczypta soli

DODATKI:

  • 1 awokado
  • 1 papryka
  • kiełki soczewicy
  • parmezan

Przygotowanie:

Cebulę szatkujemy, a rzodkiewki kroimy na pół. Do blendera wrzucamy jajka, cebulę, rzodkiewki i szczyptę soli. Miksujemy na jednolitą masę. Wylewamy na patelnię z rozgrzanym masłem klarowanym i smażymy na małym ogniu przez około 5 minut, aż omlet się zetnie. Delikatnie przerzucamy omlet na drugą stronę i smażymy jeszcze przez 2–3 minuty. Gotowe omlety ozdabiamy ulubionymi warzywami. U nas najczęściej jest to awokado, ale do tego omletu super pasuje też cienko pokrojony parmezan, kiełki soczewicy i papryka.

5. Zielony omlet

SKŁADNIKI:

  • 1 jajko
  • 1 mały pęczek pietruszki
  • 2 łyżki mąki orkiszowej
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • ¼ szklanki wody
  • 1 łyżeczka masła klarowanego
  • ¼ łyżeczki czosnku w proszku
  • 1 szczypta soli

DODATKI:

  • awokado
  • pomidor
  • oliwki
  • oliwa truflowa

Przygotowanie:

Natkę kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do blendera. Dodajemy jajko, mąkę, płatki, wodę, sól oraz czosnek i całość dokładnie miksujemy na jednolitą masę. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, a następnie wylewamy całą zieloną masę. Smażymy pod pokrywką, na małym ogniu przez około 5 minut z jednej strony, aż się zetnie, a następnie delikatnie przekładamy na drugą i smażymy przez kolejne kilka minut. Podajemy z ulubionymi warzywami. Na koniec skrapiamy kilkoma kroplami oliwy truflowej.


Zobacz także

„Chcę być dumna i szczęśliwa, że w objęciach jednej ręki mam swój cały świat”

4 szlachetne prawdy buddyzmu. Musisz je poznać, jeśli chcesz osiągnąć spokój

Co się dzieje, jeśli twoje dziecko spędza zbyt wiele czasu ze swoim smartfonem