Podróże

Za oknem zimno, ale może warto zaplanować wakacje? Majorka wiosną? Brzmi zachęcająco

Kat Piwecka
Kat Piwecka
26 listopada 2016
Fot. Kat Piwecka
 

Największa wyspa Archipelagu Balearów – Majorka kojarzy się z rozgrzanymi słońcem plażami, turkusowymi wodami Morza Śródziemnego i modnymi kurortami nadmorskimi. Na szczęście pomimo masowej turystyki, Majorka zachowała swój urok i malowniczość, które postanowiłam odkryć poza sezonem i z dala od tłumu turystów.

Na początku kwietnia ląduję w stolicy Majorki – Palmie i od razu uderza mnie orzeźwiające powietrze i przyjemne słońce. Lokuję się na przedmieściach Palmy i wypożyczam samochód na kilka dni, żeby swobodnie podróżować po wyspie.

2

W pierwszym dniu wybieram się na przejażdżkę po zachodnim wybrzeżu, rozpoczynając swoje zwiedzanie w przepięknym małym porcie Port d`Andratx, a kończąc w jeszcze piękniejszym Port de Soller. Trasa biegnie wzdłuż morza skrasowiałym pasmem górskim, z którego rozciągają się fantastyczne widoki na dzikie klifowe wybrzeże. Pełno tu bajkowo położonych miasteczek jak Banyalbufar i Deia oraz punktów widokowych.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

W kolejnym dniu zwiedzam północ wyspy z obowiązkową wizytą w słynącej z ceramiki Pollnece oraz średniowiecznej Alcudii. Następnie udaję się widokową drogą z Pollenci na sam północny kraniec wyspy do przylądka Formentor, uznanego za najpiękniejszy zakątek wyspy. Przez samych mieszkańców wyspy Cap de Formentor nazywany jest „miejscem spotkań wiatrów”. Główną atrakcją półwyspu jest znajdująca się tutaj latarnia morska (przerobiona obecnie na restaurację). Widoki stromych klifów schodzących do morza i dzikiej przyrody wokoło zapierają dech w piersiach.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Trzeciego dnia postanawiam wreszcie ruszyć śladami Fryderyka Chopina i George Sand, którzy spędzili tutaj zimę na przełomie 1838 i 1839 roku. Po powrocie z Majorki George Sand opublikowała wspomnienia z pobytu na wyspie zatytułowane Zima na Majorce. Książkę tą zakupuję w pierwszym kiosku zaraz po przylocie i czytam każdego wieczoru podczas mojego pobytu na Majorce. Najpierw więc odwiedzam małe miasteczko Establiments, w którym słynna para spędziła kilka tygodni zaraz po przypłynięciu statkiem do Palmy. Następnie udaję się do masowo odwiedzanej przez turystów Valldemossy, gdzie zwiedzam klasztor oraz celę numer 4, zamieszkiwaną niegdyś przez Chopina i jego kochankę.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Następnego dnia udaję się na wschód wyspy, gdzie mieszczą się niesamowite jaskinie pełne stalagmitów i stalaktytów. Główną atrakcją jest tutaj największe na świecie podziemne jezioro, przy którym odbywają się pokazy światła i koncerty muzyki poważnej kilkadziesiąt metrów pod ziemią. Wracając w kierunku Palmy, zaglądam jeszcze do manufaktury pereł w Manacor, gdzie można zobaczyć proces wyrobu pereł z masy otrzymywanej z łusek ryb zmieszanej z żywicą.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Na sam koniec zostawiam sobie stolicę Majorki – Palmę, którą zwiedzam w deszczu, który pojawił się pierwszy raz po wielu słonecznych dniach.

Podczas kolejnych dni, każdego ranka i wieczoru spaceruję po spokojnych, nieprzeludnionych plażach podziwiając pastelowe wschody i zachody słońca. Dzięki łagodnej temperaturze w miesiącach zimowych, wiosną wyspa urzeka soczystą zielenią i feerią barw zakwitających kwiatów. Cała wyspa zdaje się tonąć w morzu kwiatów, a już za chwilę na początku maja będzie tu obchodzone wielkie Święto Kwiatów. Każdego dnia towarzyszą mi także słowa George Sand w przepiękny sposób odpisującej piękno przyrody wyspy: „Jest rzeczą pewną, i wszyscy to wiedzą, że każdy kraj ma swoje melodie, swoje skargi, swoje odgłosy, swoje tajemnicze szepty.”

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

10

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka


Podróże

Kocham Cię jak… Irlandię. Dajcie się zabrać w tę podróż

Kat Piwecka
Kat Piwecka
11 grudnia 2016
Fot. Kat Piwecka
 

Klify zasnute tajemniczą mgłą, urokliwe miasteczka z pięknymi drzwiami i kolorowymi witrynami, samotne twierdze i wysokie celtyckie krzyże, odludne i dzikie zakątki, zieleń we wszystkich możliwych odcieniach, ocean przypominający o sobie silnym i porywistym wiatrem oraz codzienny deszcz …

Wiejki poranek w Irlandii Północnej

Wczesnym rankiem budzę się w ciepłej pościeli w starej wiejskiej chatce na północnym wybrzeżu wyspy. Z okna widzę owce beztrosko wylegujące się na zielonych łąkach oraz w oddali niebieskie wody Oceanu Atlantyckiego. Już za chwilę po śniadaniu wyruszam w jego stronę, aby zobaczyć dwie perełki Irlandii Północnej – formację skalną składającą się z kolumn bazaltowych zwaną Groblą Olbrzyma oraz wiszący most linowy Carrick-A-Rede. Wieczorem wybieram się na spacer po Belfaście – mieście murali, które dokumentują historyczne starcia pomiędzy katolikami i protestantami. Najbardziej interesujące projekty murali znajduję na murze oddzielającym dzielnicę protestancką od katolickiej, symbolicznie nazwanym Linią Pokoju.

1

2Trzy rodzaje deszczu w Dublinie

Ulewa, w czasie której niemożliwe jest przebywanie na zewnątrz, lekki przyjemny do spaceru deszczyk oraz deszcz, którego się w ogóle nie czuje, ale po mokrych ubraniach orientujemy się, że jednak musiało padać. Te trzy rodzaje deszczu naliczyłam podczas mojego spaceru ulicami Dublina, a rodowici mieszkańcy podobno rozróżniają jeszcze więcej rodzajów deszczu. Pomimo niesprzyjającej aury udaje mi się odwiedzić pomnik i dom James Joycea, słynną ulicę i szerszy niż dłuższy most Oconnell oraz największy w Europie miejski park – Phoenix Park.

3

Claddagh ring – symbolprzyjaźni, wierności i miłości

W mieście Galway położonym na zachodzie wyspy warto się zatrzymać na dłużej z kilku ważnych powodów. Po pierwsze, jest to dobry punkt wypadowy, aby zobaczyć największe cuda natury irlandzkiego wybrzeża: Klify Moheru – malownicze skały wyłaniające się z morza na wysokość 120-200m, przepiękną trasę widokową Ring of Kerry oraz Park Narodowy Connemara. Po drugie – to tutaj w Galway w XVII wieku powstał tradycyjny pierścień irlandzki zwany „claddagh ring”, będący symbolem przyjaźni, wierności i miłości. Pierścień przedstawia dwie dłonie obejmujące serce w koronie. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, może pełnić rolę obrączki ślubnej, pierścionka zaręczynowego lub podarunku dla bliskiej osoby, na przykład od matki na narodziny dziecka. Noszony jest na dwa sposoby: jeżeli dół serca wskazuje dłoń, nosząca pierścień osoba jest „zajęta”, jeśli skierowany jest ku czubkom palców – nosząca go osoba jest „wolna” i szuka osoby, której może podarować swoje serce. Mój claddagh ring już od kilku lat ma swoje stałe miejsce na serdecznym palcu mojej lewej ręki …

4

Sztorm na oceanie

Z miasta Galway płynę promem na wyspy Aran, będące prawdziwą ostoją irlandzkich tradycji. Na największej z trzech wysp mieszka około 800 mieszkańców. Posługują się oni wyłącznie językiem gaelickim, należącym do grupy języków celtyckich. Cała wyspa pełna jest tradycyjnych wiejskich chatek z dachami pokrytymi strzechą oraz łąk poprzedzielanych niskimi kamiennymi murkami. Wieje wyjątkowo silny wiatr, który szczególnie uciążliwy jest podczas pobytu na szczycie klifów, a krew w żyłach mrożą legendy mówiące o tym, ile ludzi zostało porwanych przez ten wiatr do oceanu. Ogrzewam się przy kominku w jedynej otwartej na wyspie knajpce, serwującej przepyszny krem z pomidorów z dodatkiem świeżo upieczonego brązowego chleba o lekko słodkawym smaku. Wracając z wysp z powrotem do Galway, przedsztormowe morze kołysze promem we wszystkie strony. Zaraz po dopłynięciu port zostaje zamknięty z powodu sztormu, przestają kursować promy i tym samym wyspy Aran są odcięte od świata dopóki morze się znowu nie uspokoi.

6

Z tobą lub bez ciebie

Kilkanaście lat temu na tej szmaragdowej i wietrznej wyspie dokonało się moje przeznaczenie życiowe. Każdej nocy walcząc ze strachem, usiłowałam zasnąć w targanym wiatrem namiocie rozbitym na szczycie klifu. I wtedy już wiedziałam, że odtąd całe moje życie będzie podporządkowane nieustającej podróży i przygodzie, że nawet będąc na miejscu w domu, myślami i sercem będę zawsze daleko daleko stąd – planując kolejne wyprawy i marząc o nowych przygodach … a w głowie już zawsze będzie grać „With or without you” U2.

Walcząc z burzą dobijamy do brzegu

Oddajesz mi wszystko, ale ja chcę więcej

I czekam na ciebie

Z tobą lub bez ciebie

Nie mogę żyć

Z tobą ani bez ciebie

(U2 „With or without you”)


5

7

9

10

11

12

13 14 15 16 17


Podróże

Dzień Dobry Istambuł!

Kat Piwecka
Kat Piwecka
12 listopada 2016
Fot. Archiwum prywatne

Istambuł to jedyne miasto na świecie, które leży na dwóch kontynentach, łącząc w sobie egzotykę Azji i nowoczesność Europy. To prawdziwa mozaika kultur i ludzi, stolica chrześcijańskiego i islamskiego imperium. To metropolia pełna smukłych minaretów, wonnych bazarów i tętniących życiem ulic. 

Trzy godziny lotu w przepełnionym niemieckimi Turkami samolocie i o godzinie 5 rano lądujemy w azjatyckiej części miasta. Teraz musimy przeprawić się promem przez Cieśninę Bosfor do Sultanahmet, czyli Starego Miasta. Istambuł wita nas przepięknym wschodem słońca i głośnym stadem mew, które krążą nad naszym promem. Dopływając wodami Złotego Rogu do mostu Galata, mijamy Błękitny Meczet, Hagię Sofię oraz Nowy Meczet skąpane w przepięknym wczesno porannym słońcu. Kilka godzin snu (po nocnym locie), małe śniadanie i już za chwilę ruszymy w miasto.

2

Przez pierwsze dwa dni odwiedzamy wszystkie słynne miejsca w Istambule. Słońce towarzyszy nam w czasie naszych mroźnych pieszych wędrówek po mieście. Jeszcze parę dni temu leżał tutaj śnieg – pierwszy od wielu wielu lat, a teraz widzimy na drogach nie stopniałe do końca resztki śniegu.

Nasze zwiedzanie zaczynamy od Hagia Sophia – jednego z architektonicznych cudów świata, który przez 1000 lat był bazyliką chrześcijańską, potem przez 500 lat meczetem i stanowi wyjątkowy przykład połączenia tradycji chrześcijańskich i islamu. Tutaj koniecznie próbujemy pieczonych kasztanów i kukurydzy od ulicznych sprzedawców. Obok Hagia Sophia mieści się Cysterna Bazylikowa, wchodzimy w podziemia i widzimy konstrukcję wielkich kolumn, to tutaj był niegdyś gromadzony zapas wody dla całego miasta. Naprzeciwko Hagia Sophia widzimy Błękitny Meczet, pod którym już gromadzą się wierni na nabożeństwo. Mężczyźni myją nogi przed meczetem pomimo niskiej temperatury na zewnątrz, a kobiety wyczekują na nich siedząc na ławkach.

Idąc dalej trafiamy do Pałacu Topkapi, w którym mieszczą się bogactwa i harem rządzących sułtanów. Zachwycają nas piękne mozaikowe wnętrza haremu i przede wszystkim olbrzymie łoża sułtana. Co 2 godziny niska temperatura powietrza zmusza nas do ogrzania się gorącą aromatyczną herbatą, więc siadamy w ulicznych knajpkach na niskich krzesełkach i pijemy małą szklaneczkę tureckiego czaja. Bardzo popularny o tej porze roku jest też świeży sok wyciskany z granatów, który daje nam energii do dalszych pieszych wędrówek. Oczywiście na obiad obowiązkowo spożywamy tutejszy kebab, a na deser baklawę z lokalnych cukierni.

16

W następny dzień odwiedzamy kolejne przepiękne meczety (Nowy Meczet, Meczet Sulejmana Wspaniałego), Uniwersytet Stambulski oraz słynne bazary – Wielki Bazar i Bazar Egipski. Po ściągnięciu butów wejdziemy do każdego meczetu, gdzie możemy usiąść na dywanie i posłuchać nabożeństwa, nie przekraczając linii specjalnej bramki, za którą gromadzą się wierni. Po południu przechodzimy mostem Galata na drugą stronę miasta, gdzie wjeżdżamy starą kolejką pod górę w stronę wieży Galata, z której rozciąga się wspaniały widok na miasto podzielone wodami Cieśniny Bosfor i Złotego Rogu. Tutaj także jedziemy historycznym czerwonym tramwajem na Plac Taksim, będący centrum nowoczesnej części miasta. Wracając na naszą starówkę obok mostu pełnego rybaków kupujemy tzw. fish bread, czyli bułkę ze świeżo usmażoną rybą.

7

Każdego ranka o świcie budzi nas głośna pieśń modlitwy z wież meczetu, która roznosi się po całym mieście jeszcze kilka razy w ciągu dnia. Za każdym razem wtedy czujemy się magicznie i ogarnia nas błogi spokój.

11

Na następny dzień pogoda się psuje, daje znać o sobie turecka zima z silnym wiatrem i deszczem, ale pomimo tego decydujemy się na zaplanowany wcześniej rejs statkiem po Cieśninie Bosfor. Na samym środku wielkiej wody mijamy maleńką wysepkę Maiden`s Tower, a następnie skręcamy już w wody wąskiej cieśniny. Przepływamy pod słynnymi mostami, łączącymi azjatycką i europejską cześć miasta. Na koniec już po rejsie, idziemy jeszcze zobaczyć końcową stację słynnego niegdyś pociągu Orient Express obsługującego trasę Monachium-Istambuł.

18 17 15 14 13 12 10 9 8 6 5 4 3 1


Tekst i zdjęcia: Kat Piwecka www.katpiwecka.com