Macierzyństwo

Wakacje z książką mogą być wielką przygodą. Pokaż dziecku niezwykły świat bohaterów oraz ciekawe łamigłówki

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 czerwca 2016
Fot. iStock / svetikd
 

Właśnie kończy się długi i męczący nie tylko dla dzieci rok nauki w przedszkolu i szkole. Zapomnijcie o wczesnych pobudkach, spędzaniu czasu na odrabianiu zadań domowych. Wreszcie tornistry idą w kąt, wysłużone książki i zeszyty wędrują na półki. Dzieciaki marzą o tym, by nie musieć do nich sięgać przez te dwa miesiące wakacyjnej laby. 

Ale nie porzucajcie książek zupełnie, przecież ich obecność w pokoju dziecka nie musi zwiastować długich godzin nauki. Książki wspaniale rozwijają wyobraźnię, pomagają poszerzać słownictwo, zdobywać nową, pasjonującą wiedzę. Sięganie po książki w wakacje nie powinno być traktowane jako przymus i kara, ale raczej jako element stałego rozwoju dziecka.

Dzieci nie lubią się nudzić

Nawet jeśli w wakacje nie uda się wam skorzystać z urlopu, dziecko powinno mieć wypełniony czas ulubionymi, kreatywnymi zajęciami. Zorganizujcie zabawy i gry ruchowe, wyciągnijcie z szaf gry planszowe, do których można zaprosić znajomych lub rodzinę, i wreszcie książki, które pozwolą dziecku na oderwanie się od codzienności lub zachęcą do oddania się umysłowym zabawom i intrygującym łamigłówkom. Pamiętajcie, że książka to nie „zabijacz” czasu, ale przepustka do świata fantazji, w którym dziecko wspólnie z bohaterami przeżyje najdziksze przygody. Odrywając się od codzienności, młody czytelnik skupia się na rozwiązywaniu problemów, podążaniu śladem magii, odgadywaniu tajemnic. Są również książki, które nie mieszczą się w definicji klasycznej powieści literackiej i poza treścią proponują również rozruszanie umysłu poprzez liczne zgadywanki, wyliczanki i zadania.

Jedne dzieci chcą być szybko duże, inne wolą pozostać maluchami

D064_Nie_chce_byc_duzy_500pxCo dziecko, to inne marzenie! Ale każdemu maluchowi spodoba się mały kangurek uparciuch, który nie chce wyskoczyć z maminej torby! „Nie chcę być duży” myślało całkiem duże kangurzątko, podróżując wraz z mamą po gorącej równinie. Kangurek, mimo namów mamusi, wcale nie chciał się usamodzielnić. Bardzo kochał swoją mamę i nawet widok kwiatków, motylków czy wspaniałych zwierząt mieszkających w sąsiedztwie nie przekonał go do wyjścia. Co zrobi kangurza mama, jakich argumentów użyje, by zachęcić swego synka do większej samodzielności? A może to twoje dziecko wpadnie na super pomysł, jak pomóc mamie kangurka.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zgłodnieliście? No to „Komu zupki”?

D066_Komu_zupki_500pxCo wasze dzieci jedzą najchętniej na obiad? Rosołek z domowym makaronem, ziemniaczki z surówką ze świeżych warzyw? A może zaczarowaną zupę? O tak, takie danie będzie wyśmienicie smakowało na intelektualny deserek dla dzieciaków! A dlaczego? „Komu zupki” to intrygująca historia pewnego tajemniczego dania, które wyszło spod ręki równie tajemniczej czarownicy. Nie dajcie się zmylić pozorom, ta zupka o mało zachęcającym składzie – por, marchew i ziemniaczki – to prawdziwy majstersztyk czarownicy Gryzminy. Jesteście ciekawi, co takiego wiąże się z daniem wprost z zaczarowanego kotła? Koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Być może natchnie was chęcią poznania i innych, równie magicznych przepisów?

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dobry humor to podstawa

D030_Humory_Hipolita_Kabla_500pxPowie wam to wyjątkowy pies, któremu został dobry humor zabrany. „Humory Hipolita Kabla” to historia o wesołym jamniku, który najbardziej na świecie lubił merdać ogonkiem, uśmiechać się oczami i towarzyszyć swojemu dobremu humorowi każdego dnia. Niestety, po pewnej nocy stało się coś nieoczekiwanego. Zawsze zadowolony Hipolit wstał jakby inaczej. Niby tak samo rozprostował łapki, tak samo zszedł z posłania, ale jego ogon odmówił posłuszeństwa! Co się stało z wesoło merdającym ogonkiem? Gdzie się podziały radosne oczy pieska? Poszukajcie wraz  z dzieckiem dobrego humoru Hipolita, przecież ktoś musi pomóc psu odnaleźć to, co dla niego najcenniejsze.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Rikuś i Anusia zapraszają twoje dziecko do ich świata

D063_Rikus_i_Anusia_500pxGrzechem byłoby nie skorzystać z takiego zaproszenia. Tym bardziej że „Rikuś i Anusia” to druga książeczka o przygodach małego króliczka Rikusia. Tym razem bohater książeczki wymarzył sobie piękną przyjaźń z małą Anusią. Anusia, tak jak Rikuś, to mały biały króliczek, naprawdę uroczy. Nasz bohater marzy o wspólnych spacerach, rozmowach i przyjaźni na dobre i złe ze swoją króliczą wybranką. Czy uda się Rikusiowi osiągnąć cel jego starań?

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Przygody wilka, wcale nie takiego strasznego

D004_Przygody_Wilka_cien_500pxPrzyszła pora, by w dziecięcej rzeczywistości odczarować mit złego bohatera – wilka. W książeczkach z cyklu „Przygody Wilka„, dziecko pozna kłopoty bajkowego bohatera, pochyli się nad jego problemami, przeżyje radości znane milionom dzieci na świecie. Bo wilk z Dalekiego Lasu to prawdziwa bajkowa gwiazda! Pokaż dziecku ciekawe perypetie bohatera, świętujcie wraz z nim urodziny, zastanówcie się, dlaczego wilk chciał zmieniać kolor i bał się własnego cienia. Każda z książek tej serii to wciągająca lektura i w efekcie mile spędzony czas.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Łamigłówki dla starszaka

06-szukaj-roznic.inddGdy starsze dziecko nasyci już swoją wyobraźnię przygodami ulubionych bohaterów, przychodzi czas na rozruszanie umysłu w aktywny sposób. Dzieci są niezwykle ciekawskie i chętnie zadają mnóstwo pytań, na które oczekują odpowiedzi. Wyjdź naprzeciw naturalnej ciekawości dziecka i podaruj mu „Łamigłówki” idealne nie tylko na letnie wieczory. W zasadzie zawsze jest dobry czas, by potrenować spostrzegawczość i logiczne myślenie.

 

  • „Łamigłówki. Grupuj piątki”. W każdej tabelce wydziel pięć grup składających się z pięciu różnych obrazków. Dla ułatwienia najpierw oddziel od siebie identyczne obrazki.
  • „Łamigłówki. Idź do celu”. Trzymaj się podanej kolejności obrazków, aby odszukać właściwą drogę do wyjścia.
  • „Łamigłówki.  Podstaw liczbę”. Każdy obrazek zastępuje pewną liczbę. Liczby te, dodane do siebie, dają sumy zapisane na końcu rzędów i kolumn. Policz, ile są warte poszczególne obrazki.
  • „Łamigłówki. Przejdź labirynt”. Znajdź wyjście z labiryntu. Tylko uważaj, nie wpadnij w ślepy zaułek…
  • „Łamigłówki. Szukaj różnic”. Na każdej stronie znajdź siedem szczegółów, którymi różnią się dwa obrazki. Widzisz je wszystkie?
  • „Łamigłówki. Znajdź taki sam obrazek”. Przyjrzyj się uważnie dużemu obrazkowi, a potem znajdź taki sam mały obrazek. Przypatrz się wnikliwie, ponieważ wszystkie wyglądają podobnie.

02_grupuj-piatki.inddBez trudu możesz zapewnić swojemu dziecku mile spędzony czas z książką i łamigłówkami. Wybierzcie dla siebie propozycję, która szczególnie was zaintrygowała. A może znajdziecie ich więcej, na wiele długich letnich dni? W końcu książka dobra jest na każdy dzień wakacji.


Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem ADAMADA

 


Macierzyństwo

Śpiąca Królewna miała rację! Drzemka dla urody, kreatywności i produktywności

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
30 czerwca 2016
fot. iStock/gruizza
 

Pamiętacie czasy przedszkola i obowiązkowe leżakowanie, które wtedy było prawdziwym koszmarem? Jeżeli wzdychasz tęskno do tamtych momentów, pora odświeżyć dziecięce zwyczaje! Naukowcy udowodnili, że półgodzinna drzemka w ciągu dnia jest dla naszego mózgu niczym reset dla komputera – jesteśmy bardziej kreatywni i produktywni.

Siesta

Jeżeli popołudniu czujesz, że przestajesz być wystarczająco skupiona, a do tego zmęczenie jest naprawdę przygniatające, pora zastosować hiszpański model dnia, oczywiście w miarę możliwości, które daje ci praca czy studia. Profesor Jim Home z Loughborough University uważa, że człowiek jest stworzony do dwóch porcji snu dziennie – jednego krótkiego wczesnym popołudniem i drugiego, długiego nocą. To, że powinnyśmy spać po 8 godzin dziennie wie każdy, ale drzemka w ciągu dnia ciągle brzmi abstrakcyjnie. Tymczasem w Chinach, miliony pracowników na godzinę przykładają głowę do biurka, żeby odbyć ten swoisty „reset mózgu”. Bardziej popularna jest jednak drzemka po lunchu, która jest zwyczajem w Hiszpanii, Włoszech czy Indiach. Dla potencjalnego turysty może się to okazać trudne do przyjęcia, ale czas zrozumieć, że to dla dobra wszystkich!

Dla piękna i higieny

W Szwecji często mówi się, że Śpiąca Królewna była taka piękna, bo ciągle spała, a sen wpływa na piękno. Dlatego też, Szwedki zachęca się do godzinnego snu, to ich mała tajemnica dobrego wyglądu. Okazuje się, że drzemka w ciągu dnia ma pozytywny wpływ nie tylko na nasz wygląd, ale także na gospodarkę hormonalną i prawidłową pracę serca. Sportowcy, podobnie jak Szwedki, na swoich zgrupowaniach odbywają codzienną, godzinną siestę, w czasie której ich główne zadanie to… sen! To wszystko po to, by organizm szybciej się zregenerował i mógł dalej prowadzić bardzo aktywny tryb życia. Jest jeszcze mózg, który traktuje drzemki jak „reset” i ładowanie w jednym. Dzięki temu, po wybudzeniu więcej pamiętamy, lepiej pracujemy i mamy o wiele lepsze pomysły.

Amerykańscy naukowcy potwierdzają!

W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono pewien eksperyment, który miał ostatecznie rozwiać wątpliwości dotyczące drzemek w ciągu dnia. Wybrano 39 osób i podzielono je na dwie grupy; tą, która pójdzie spać i tą, która ciągle będzie działać. Wszystkim wybrankom dano do przyswojenia bardzo trudny materiał, wymagający dużej uwagi i zaangażowania. Około godziny 14, członkowie pierwszej grupy udali się na półtoragodzinny spoczynek. Druga tura nauki odbywała się o 18; wyniki były jednoznaczne – szczęściarze, którym dane było odpocząć, przyswoili wiedzę jeszcze lepiej niż w samo południe. „W czasie drzemki, mózg wyczyścił pamięć krótkotrwałą jej uczestników, dzięki czemu mogli przyswajać jeszcze więcej wiedzy.” – mówi dr Matthew Walker z University of California, na którym został przeprowadzony eksperyment.

Fot. iStock / shironosov

Fot. iStock / shironosov

Bądź hipopotamem

Pamięć tych ogromnych zwierząt jest niesamowita, a to wszystko dzięki dużej ilości snu! Okazuje się, że mózg hipopotamów działa trochę jak skrzynka mailowa – kiedy jest za dużo wiadomości, nie przyjmie ich więcej, dopóki nie usuniesz lub nie zarchiwizujesz niepotrzebnych wiadomości. Dlatego też, zwierzęta udają się do krainy snu, kiedy tylko poczują, że już niczego więcej nie przyswoją. Tak samo jest z ludzką pamięcią, dlatego pomysł porannej nauki, kiedy wieczorami mamy dość, wcale nie jest taki zły! Pamięć to jedno, ale kreatywność to zupełnie inna bajka. Neurologowie przekonują, że w czasie drzemki pracuje prawa półkula mózgu, odpowiadająca za kreatywne myślenie, dlatego też budząc się, możemy być bardziej produktywni w pracy wymagającej od nas kreatywności.

Elitarni żołnierze

A dokładnie od 10 minut do pół godziny. To właśnie ten rodzaj drzemki jest najlepszym rozwiązaniem, kiedy potrzebujesz w ekspresowym tempie stanąć na nogi i zacząć działać dwa razy lepiej niż wcześniej. Doskonale odświeża komórki układu nerwowego, poprawia czujność, zdolność logicznego myślenia i dodaje mnóstwa energii. Jeśli więc czujemy się senni, musimy szybko wrócić do obowiązków, nie zwracajmy się ku kolejnej porcji kawy czy nawet zielonej herbaty. Zamiast tego, poświęćmy 10 do 30 minut na sen. Będzie to najbardziej optymalnym rozwiązaniem. Tego rodzaju drzemka jest zbyt krótka, by pojawiała się faza REM snu, w której zaczynają pojawiać się marzenia senne, a mózg jest najbardziej aktywny. Dzięki temu po przebudzeniu możemy szybko wrócić do aktywności bez poczucia zupełnego rozleniwienia i rozbicia. Metodę tę już dawno docenili żołnierze elitarnych jednostek specjalnych. W warunkach bojowych, na terytorium wroga, sen często trwa właśnie do 30 minut i powtarzany jest regularnie. Pozwala to zachować maksymalną sprawność i skupienie.


Macierzyństwo

Orange Is The New Black: Dlaczego świat pokochał serial o więźniarkach?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
30 czerwca 2016
Photo by Jojo Whilden - © 2014 Netflix

Kiedy dobrze sytuowana mieszkanka Brooklynu musi odpokutować za swoją burzliwą przeszłość i spłacić swój dług wobec społeczeństwa zamieniając wygodne życie miłośniczki mody w Nowym Jorku na niezbyt modny pomarańczowy kombinezon i pryczę w więzieniu, zaczynają się dziać do bólu prawdziwe rzeczy. „Orange Is The New Black” to serial oparty na prawdziwej historii Piper Kerman, która wspomnienia z piętnastomiesięcznego pobytu w kobiecym więzieniu o niskim rygorze. Ale skoro to serial o więzieniu, dlaczego kochają go ludzie na całym świecie?

Nie tylko Piper

Orange Is the New Black to serial który tylko w teorii ma główną bohaterkę. Od Piper Chapman (w tej roli Taylor Schilling), wcześniej wspomnianej mieszkanki Brooklynu, zaczyna się cała historia i to przez jej pryzmat poznajemy ogromny przekrój bohaterek. Każdy odcinek serialu to opowieść o zupełnie innej kobiecie. Mamy Red (Kate Mulgrew) rosyjską kucharkę, od której tylko pozornie wieje chłodem, a tak naprawdę jest pełną miłości i troski osobą; Sofię Burset (Laverne Cox) transseksualistkę która jest bardziej kobieca niż połowa więźniarek w Litchfield czy nawet siostrę zakonną pełną wiary w Boga, ale chyba trochę bardziej w ludzi. To tylko trzy z dziesięciu charakterów głównych, 25 więźniarek i około 15 postaci dodatkowych. Każda z nas znajdzie mniej lub więcej siebie w któreś z postaci.

Babskie kino

Ciągle mówi się o równouprawnieniu i potrzebie prawdziwie babskiego kina, które nie byłoby naiwne. Taki jest właśnie serial reżyserowany przez Jenji Kohan. Nie jest banalny, ale za to bardzo odważny. W pierwszym odcinku serialu jest scena, która ostrzega widzów przed tym, co czeka ich dalej; podczas ostatniej nocy, którą Piper spędza w domu ze swoim narzeczonym, chwilę przed seksem udaje się toalety. Nie zamyka nawet drzwi, tylko swobodnie załatwia swoje potrzeby przed swoim partnerem, rozmawiając z nim. To dopiero początek, bo autorki tego hitu Netflixu zapewniają nam sceny seksu, gwałtu, śmierci i chorowania, głębokich depresji i prawdziwych dramatów.

Bez patosu

W jednym serialu zderzamy się z tematem homoseksualizmu, transseksualizmu, wiary, trudnych relacji na linii matka-córka, ale także rasizmu czy trudnego dzieciństwa, które ma ogromny wpływ na dorosłe życie. Dzięki temu, że serial jest oparty na autobiografii, nie doszukamy się tutaj przerysowania postaci czy zbędnego patosu otaczającego pewne sfery naszego życia. Prostym przykładem jest moment, kiedy to umiera jedna z bohaterek chorująca na raka. Wszystkim jest smutno przez jakieś pięć minut odcinka, ale potem tak jak w normalnym życiu – show must go on. Przy tym motywie nie mogło zabraknąć wojny o swoisty spadek, która rozpoczęła się zaraz po informacji o śmierci – kto bierze prycze? Kto ciuchy? A kto książki i większy majątek? Może to przykre, ale z drugiej strony, jakże bardzo prawdziwe, czyż nie?

Photo by JoJo Whilden - © 2014 Netflix

Photo by JoJo Whilden – © 2014 Netflix

All you need is love!

Skoro to babskie kino, które porusza każdą sferę życia prawdziwej kobiety, nie mogło tu zabraknąć wątków miłosnych. Nie ma tutaj bajkowej miłości, ani księcia, który z helikoptera nad Litchfield spuszcza swej ukochanej drabinę i ratuje ją z objęć tego strasznego, więziennego świata. Jest za to miłość, przez którą ląduje się w więzieniu albo ta zupełnie zakazana, jak osadzonej i strażnika, który ostatecznie panikuje i już więcej nie pojawia się na terenie więzienia. Pomimo tego, przekaz jest prosty – każdy z nas potrzebuje bliskości, nieważne czy na dłużej czy tylko na chwilę. Dlatego też bohaterki decydują się na przelotne romanse z innymi osadzonymi, a czasem i ze strażnikami. Nawet jeżeli kilka z nich decyduje się na przymusowy związek na odległość, pisze listy i uprawia sex przez telefon przy kilkudziesięciu innych kobietach, w końcu pojawia się zwątpienie i niepewność, czy za murami więzienia na pewno ktoś czeka.

Bezbłędne poczucie humoru

W całej więziennej otoczce, która mogłaby okazać się przytłaczająca dla widza, znajduje się miejsce na moment rozbawienia, który często prowadzi do wzruszenia. Może się wydawać, że ciężko wprowadzić element humoru w taką poważną przestrzeń. Reżyserka jest dla nas jak dobra nauczycielka i dobrze wie, kiedy może sobie pozwolić na poważne rozmowy a kiedy na żarty, nawet te bardzo ironiczne, a czasem i z pogranicza czarnego humoru. I tak oto mamy bezbłędną rozmowę osadzonej z siostrą, która dowiaduje się o ślubie swojego ukochanego (za którego prześladowanie została skazana na pozbawienie wolności). „Nie wybierasz Jessici Simpson, kiedy możesz mieć Rihanne!” – wykrzykuje zalewając się łzami. To tylko jedna z licznych tego typu sytuacji. Dzięki temu serial nie przytłacza, a wręcz zachęca do optymistycznego radzenia sobie z codziennością.

Niezakłamana kobiecość

Dzisiejsze społeczeństwo pełne jest obrazów kobiet idealnych. Tych w rozmiarze 36, pełnym makijażu nawet podczas wyjścia do sklepu, ale przede wszystkim wykształconych i koniecznie z dwójką pięknych dzieci! Orange Is The New Black uwalnia nas od wszelkich stereotypów. Nagle okazuje się, że kobieta nie musi być jakaś by być ciekawą. Może być brzydka, mądra, niebezpieczna, dowcipna, głupia, nudna, uległa, twarda, silna, pyskata, religijna, piękna, nawiedzona czy zwariowana. Najważniejsze, żeby była sobą. To chyba najlepsze przesłanie, jakie niesie ten serial – nieważne, kim jesteś poza więzieniem, ważne, kim jesteś tak naprawdę, bez otoczki związanej z drzewem genealogicznym, wykształceniem czy nawet pieniędzmi. Jeżeli nie jesteś sobą, możesz wpaść w niezłe tarapaty.


Zobacz także

RR, czyli rozsądne rodzicielstwo – mity dotyczące opieki nad noworodkiem, cz. 2

Czy przekąski odgrywają ważną rolę w żywieniu dziecka?

Marzenia Matki Niespełnione. Czyli co ułatwiłoby mi życie, a czego jeszcze nikt nie wymyślił