Macierzyństwo

Podsumowanie akcji „Prawdziwa przyjaźń rodzi się w dzieciństwie”

Redakcja
Redakcja
4 sierpnia 2016
Fot. iStock / wundervisuals
 

Nie spieszy się, nie znika nagle, nie krzywdzi i uczy wzajemności… i jeszcze długo możnaby wymieniać, jaka naprawdę jest prawdziwa przyjaźń – bo dla każdego nieco odmienna. Serdecznie dziękujemy wam za to, że byliście z nami. Że podjęliście wyzwanie – bardzo trudne wyzwanie, pokazania swoim dzieciom skarbów prawdziwej przyjaźni.

Dlatego z ogromną przyjemnością ogłaszamy zwycięzców naszej akcji – i wszystkim gratulujemy włożonej pracy i wspólnie spędzonego z dziećmi czasu!

Laureaci:

Iza Steffens
Kasia Cieśluk
Patrycja Tomaszewska 

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 11.08.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

3 x razy zestaw 6 książek autorstwa Roalda Dahla, z urodzinowj edycji

Fot. Materiały prasowe

linia 2px

BFG – Najnowszy film od ludziołków, którzy stworzyli E.T. oraz od autora Charliego i fabryki czekolady i Matyldy. Bardzo Fajny Gigant nie jest takim sobie zwykłym olbrzymem. On jest aż nadto miły i w dodatku mocno zakręcony. Sophie doprawdy ma szczęście. Gdyby w środku nocy porwał ją inny gigant, szybko zostałaby jego śniadaniem. Gdy Sophie dowiaduje się, że olbrzymy knują niecny wypad, razem z BFG postanawiają raz na zawsze położyć temu kres.


Macierzyństwo

Masz dosyć stania w miejscu? Chcesz ruszyć do przodu? Zrób to małymi kroczkami

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/pixdeluxe
 

Czego się boimy? Bywa, że tego, iż inni będą daleko przed nam podczas, gdy my będziemy stać w miejscu. Znajomi, koledzy, przyjaciele będą się realizować, osiągać cele, o których mówili kilka lat wcześniej, a my będziemy mieć poczucie stagnacji, tego, że w naszym życiu nic się nie zmienia, że wszystkie plany, nadal są dla nas tak odległe, jak 10 lat wcześniej, kiedy zaczynaliśmy o nich myśleć.

Nie chcesz obudzić się pewnego dnia z poczuciem, że zmarnowałaś kawał czasu? Że zamiast korzystać z  życia, z własnych możliwości, przełamywać swoje ograniczenia, ty tkwiłaś cały czas tu, gdzie byłaś jeszcze kilka lat wcześniej.

Uwierz, nie trzeba robić rewolucji w swoim życiu, nie trzeba sięgać po najwyższe cele, wystarczy małymi kroczkami rozwijać się, pozwolić sobie na ten rozwój, by osiągać to, co sobie postanowiłaś.

Poznawaj nowych ludzi, przyjaźnij się z nimi, rozmawiaj i słuchaj, co oni mają do powiedzenia. To poszerza twój światopogląd, otwiera głowę na nowe, ludzie naprawdę inspirować do działania.

Czytaj – nie tylko pobieżnie kilka pierwszy zdań artykułu, czy początek książki, którą za chwilę rzucisz w kąt. Czytaj, jak najwięcej, bo to, co piszą inni może zmienić twoje myślenie, może zmienić sposób podejścia do wielu spraw.

Słuchaj swoich wątpliwości i zadawaj sobie pytania, jak je możesz pokonać z czego one wynikają. To między innymi dzięki wątpliwościom i pracy nad ich rozwianiem rozwijamy się.

Bądź gotów żyć nie tak, jak inni, ale tak, jak ty chcesz.

Nauczyć się gotować rzeczy, które uwielbiasz jeść, zamiast zamawiać je z knajpy, to ci pokaże, że nie jesteś gorsza, słabsza od innych, że też potrafisz.

Naucz się planować swoje wydatki, panować nad własnym budżetem. W ten sposób poczujesz się odpowiedzialna za finanse, a one przestaną cię w końcu ograniczać. Już nie powiesz – „nie stać mnie”, bo będziesz umiała tak zarządzać swoimi pieniędzmi, że na rzeczy, na których ci zależy, będzie cię stać.

Skupiaj się na doprowadzeniu jednej rzeczy do końca, nawet wtedy, gdy jest to dla ciebie bardzo trudne. Pokonywanie słabości, walka z samym sobą poprzez skupienie się na takim zdaniu sprawia, że czujesz się silniejsza, że myślisz: „Kurde, uff, udało się, nie poddałam się” i nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych.

Przyznawaj się do błędów. Nie jest sztuką udawanie, że ich nie ma. Prawdziwą wartością jest przyznanie się do nich i dążenie do ich naprawienia.

Zrób porządek wokół siebie. Wyrzuć wszystko to, co jest ci niepotrzebne – zaczynając od ubrań, przez to, co znajduje się w twoim najbliższym otoczeniu, a czego nie używasz od wielu lat. Naprawdę sprzątając przestrzeń wokół siebie łatwiej uporządkować swoje życie.

Zrób listę rzeczy, które lubisz w swoim życiu i listę tych, których nie lubisz, co cenisz, a czego nie, do czego masz predyspozycje, i rzeczy, do których wiesz, że się nie nadajesz. Warto przyglądać się sobie, ustawić swoje priorytety co jakiś czas, to fundament dostrzegania zmian, które w nas zachodzą i podążania za nimi.

Zastanów się, co jest motywem przewodnim w twoim życiu i czy na pewno to jest to, na czym ci zależy, czy prowadzi się w słuszną stronę. Pomyśl nad tym, wyobraź sobie swoją dalszą drogę i zdecyduje, czy właśnie nią chcesz iść.

Boisz się rutyny, uczyń z niej swoją siłę, niech ona składająca się z konkretnych działań doprowadzi cię tam, gdzie chcesz. Z rutyny też można zrobić odpowiedni użytek.

Nie pozwól, aby twoje życie było tylko serią bezmyślnych przypadków, które miło, że się zdarzyły, ale ty nie wyciągnęłaś z nich żadnych wniosków.

Zaczynaj od nowa tyle razy, ile trzeba. Nie wstydź się porażek, błędów. Pamiętaj, że nie popełnia ich ten, który nic nie robi. Spytaj siebie, czy lepiej mieć w sobie odwagę próbować i czynić coś lepszym, czy poddać się ze strachu przed tym, że może się nie udać?

Zobacz, jak niewiele trzeba. Jak drobne zmiany w twoim życiu mogą pozytywnie wpłynąć na twoje działania, na ciebie samą. To nie wymaga wysiłku, a nawet jakiejś dużej ilości czasu. Warto spróbować ruszyć z miejsca, w końcu po co marnować czas, który został nam dany.


Macierzyństwo

Wojna o cyc nad kawiarnianym stołem. Karmienie piersią postawione na równi z pierdzeniem i pluciem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/Halfpoint

Marek Migalski znany jako były europoseł na swoim Twiterze napisał:

I rozpętał wojnę „Cyc a sprawa polska”. I o ile w sprawę polską mieszać się nie mam ochoty, o tyle próba wyjaśnienia swojej uwagi przez pana Migalskiego już mnie rozdrażniła. Mówi, że rozumie argumenty zwolenników karmienia piersią, ale chyba tylko mówi, bo jego wypowiedź ze zrozumieniem nie ma nic wspólnego. „Nie życzę sobie, by kobiety wyciągały nad moim talerzem cycek (przypomnijmy, że sprawa stała się głośną po incydencie w restauracji, a nie na przykład w parku). Czy zatem klienci kawiarni mają prawo do tego, by pewnych widoków nie oglądać, czy też prawo karmiącej matki jest ponad wszystkim?” pisze pan Migalski i idzie dalej proponując kobietom odwracanie się tyłem do sali, kiedy karmią swoje pociechy i porównuje wypracowanie kompromisu z bekaniem, mlaskaniem i sikaniem – nie wiem, kiedy był świadkiem sikania przy stole, ale okej. Każdy ma różne doświadczenie.

Moi synowie są w takim wieku, kiedy o tym, że cycek służył do ich karmienia nie pamiętają. To znaczy wiedzą, ale to dla nich bardzo odległa przeszłość. I niby sprawa mnie nie dotyczy, niby mogłabym machnąć ręką, ale nie potrafię przejść obok tego obojętnie mając koleżanki, przyjaciółki w ciąży, mając siostrę która swoje trzecie dziecko owym cyckiem karmi.

Pomijam wszystkie kampanie namawiające mamy do karmienia piersią, depresję tych mam, które karmić nie mogą. Bo o tym, jak jest to ważne dla dziecka, wie każda kobieta i wielu facetów, a przede wszystkim ci, którzy są ojcami.

I zastanawiam się, co czułaby mama pana Migalskiego, gdyby ktoś jej kazał karmić syna tyłem do sali lub wyprosił z miejsca publicznego, bo ośmieliła się swojemu krzyczącemu wniebogłosy i głodnemu dziecku włożyć pierś do buzi.

Zdaje się, że w całej tej dyskusji pan Migalski o jednym zapomniał – my nie mówimy tutaj o prawie kobiety do karmienia piersią, my tu mówimy o dziecku i jego prawie do życia takiego, jakie jest w stanie pomieścić w swoim maluczkim ciałku.

A jego życie kręci się właśnie wokół tego cycka, który Pana tak bardzo razi w kawiarnianej atmosferze. Proszę mi uwierzyć, znam wiele kobiet, które tuż obok mnie karmiły piersią i nikt by się nawet nie domyślił, że to robią.

A jeśli nawet wyciągały swoją pierś z ciasnego stanika, to nie robiły tego po to, żeby Pana czy inne osoby oburzyć, czy zniesmaczyć, lecz by dać swojemu dziecku to, czego w danym momencie potrzebuje.

Tak, znam kilka kobiet, które przez takie uwagi takie, jak Pana wpadały w wyrzuty sumienia. Bo z jednej strony bały się ostracyzmu i wytykania palcami za karmienie dziecka w publicznym miejscu piersią, a z drugiej leciały z wrzeszczącym w niebogłosy dzieckiem w wózku, któremu nie były w stanie wytłumaczyć: „Kochanie, poczekaj chwilkę, jeszcze trochę, mamusia znajdzie ustronne miejsce, może w zamkniętej śmierdzącej publicznej toalecie, żeby cię nakarmić i żeby nikt się do niej nie przypie*dolił”.

Nożesz. Krew mnie zalewa. Bo z jednej strony tyle się mówi o prawach dziecka, o jego poszanowaniu, o wychowaniu w wysokim poczuciu wartości, własnej tożsamości. Ale cycek to już za dużo. Nie, cycek i dziecko to dwie osobne sprawy. Cycek to po prostu bezwstydna kobieta, która ośmiela się karmić swoje dziecko w kawiarni i to ona jest tą naznaczoną nie facet, który siedzi obok i widać mu pół tyłka, bo spodnie nie są w stanie się na nim utrzymać. Albo ten, któremu na modnej brodzie zwisają kawałki jedzenia.

Pan Migalski tłumacząc się tym razem już na Facebooku pisze:

Fanatycy publicznego karmienia piersią właśnie o tym zapominają – o przekonaniu inaczej myślących lub o zawarciu z nimi zadawalającego obie strony kompromisu. Czytaj więcej

A ja się pytam, jaki to miały być kompromis. Może po prostu nie patrzeć i nie przyglądać się kobiecie, która chce nakarmić dziecko, a może pozostanie w restauracji z krzyczącym, bo głodnym niemowlakiem? A może wszyscy ci, których to oburza w momencie, kiedy kobieta ten cycek wyciąga, powinni odwrócić się tyłem i uszanować dziecka prawo do karmienia go piersią, do dokonania się tego, co jest całkowicie naturalną rzeczą. Co jest cudem. Bo ta nić porozumienia między dzieckiem a jego matką, ta magia, która powstaje między nimi dla pana Migalskiego nigdy nie będzie rozumiana.

Fot. iStock/ evgenyatamanenko

Fot. iStock/ evgenyatamanenko

Proszę tylko pomyśleć o tym, jak te zasady przekazać przychodzącemu na świat dziecku. Proszę mu wpoić: „Kochany, pamiętaj nie możesz domagać się cycka w kawiarni, restauracji, podczas spaceru, to nieładne, to się nie godzi, bo inni, ci dorośli mają prawo być głodni, ale ty tego prawa nie masz”. Powodzenia!

I tak wiem, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I proszę mi wybaczyć, ale pierdzenie i plucie w miejscach publicznych trudno mi porównać do karmienia piersią, tak jak czyni to pan Migalski. Bo jak widać dla niego te rzeczy są równie naturalne, jak ten cycek na wierzchu i z pierdzeniem porównywalne. I na zgodę karmienia piersią pan Migalski oczekuje powszechnego ustalenia zasad. To może ustalmy od razu, że reklamy i billboardy z na wpół rozebranymi kobietami powinny być zakazane. A kelnerki obsługujące klientów w kawiarni czy w restauracji powinny chodzić w golfach?


Zobacz także

Dostał szansę na życie. Daliśmy mu nadzieję, nie można jej odebrać… czasu zostało tak mało. Pomóżmy Emilkowi

„Dom jest tam, gdzie serce”. Potrafilibyście mieszkać w wielopokoleniowym domu? Są tacy, którzy potrafią i to z sukcesem

Cokolwiek się zadzieje z naszymi dziećmi kiedyś – to czego nas nauczyły zostanie na zawsze