Macierzyństwo Psychologia

Bądź odważnym rodzicem. Dzieci potrzebują samodzielności

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 marca 2016
Fot. Pixabay / palichka / CC0 Public Domain
 

Rodzice niezwykłą wagę przywiązują do odpowiedzialności za swoje dzieci. Troszczą się o nie i otaczają opieką od samego poczęcia. A gdy dziecko pojawia się na świecie, trafia w czułe objęcia mamy i taty.

Im dziecko młodsze, tym więcej aspektów w jego życiu zależy od rodziców. To oni dbają o to, by maluch bezpiecznie podróżował w foteliku, spokojnie spał w swoim łóżeczku, czy przy ich wsparciu stawiał z radością swoje pierwsze kroki. Asekuracja poczynań małego człowieka jest bardzo ważna, dzieci podejmują działania szybko i początkowo bez rozważania mogących ich spotkać konsekwencji. W tym miejscu opiekunowie czuwają nad bezpieczeństwem początkującego odkrywcy, niwelując zagrożenia jakie go otaczają.  Rodzice ubiegając możliwe wypadki, zabezpieczają dom – zakładają osłony na kontakty, blokady na okna i drzwi, trzymają z daleka ostre, niebezpieczne przedmioty.

Malec rośnie, rozwija się ku uciesze otoczenia. Szczególnie dla rodziców te wszystkie zmiany są bardzo widoczne. Z początku ich bezbronne maleństwo, staje się coraz większym, ciekawym świata człowieczkiem. Do tej pory stąpali za nim krok w krok, zmieniając kierunek jego przemieszczania, bądź usuwając z drogi przeszkody. Jednak zawsze przychodzi czas, na to, by dziecko zyskało samodzielność.

Bądź odważnym rodzicem, pozwól dziecku na samodzielne działanie

Zmiany bywają trudne w akceptacji, i tak bywa też gdy dziecko próbuje działać w większym oddaleniu od maminej spódnicy. Najpierw odchodzi kilka kroków, by następnie oddalić się do pomieszczenia obok a w konsekwencji jeszcze dalej. Rodzice w obawie o bezpieczeństwo nie powinni trzymać pociech w złotych klatkach, stworzonych z ich troski i miłości. Zamiast tego, warto spojrzeć na dążenie dzieci do samodzielności z ich perspektywy. Jak inaczej nauczą się one żyć szczęśliwie i funkcjonować w świecie, który bywa tak różny od tego, co chcieliby pokazać dziecku rodzice? Nawet za cenę możliwej porażki, nabitego guza czy podartego ubrania dzieci wyciągają z takich lekcji bezcenną wiedzę. Najtroskliwsze rodzicielskie słowa, oraz najmądrzejsze poradniki nie zastąpią osobistych doświadczeń dziecka.

Pozwól dziecku zdobywać własne doświadczenia

Jedynie bezpośrednie działanie sprawia że dzieci szybko się uczą. Nie da się zrobić wszystkiego od razu, ale dziecko przecież przez długie lata będzie budowało swoją samodzielność i umiejętności. Doświadczenia wspierają dziecko na płaszczyznach rozwoju fizycznego, psychicznego a także emocjonalnego. Nauka przez doświadczanie różnych sytuacji, przy delikatnej asekuracji (ale nie wyręczaniu dziecka!) rodziców będzie prawdziwą frajdą dla obu stron.

Od czego zacząć?

Pozwalaj na samodzielność poprzez stopniowanie trudności zadań. Jeśli malec pragnie pomagać tobie w kuchni, pozwól ma na to! Wręcz małemu pomocnikowi nieostry nóż, którym nie zrobi sobie krzywdy i pokaż mu, w jaki sposób kroi się gotowane warzywa. Wspólnie stworzona sałatka będzie smakowała całej rodzinie o niebo lepiej. A maluch nauczy się nowych czynności.

Dziecko chce się samo ubrać? Nawet jeśli zajmuje to jemu dużo czasu, i nie zawsze wszystko wychodzi tak jak powinno, ćwiczenie czyni mistrza. Jeśli dasz szansę podciągnąć te umiejętności, szybko nauczy się na czym rzecz polega, a ty mamo, będziesz miała jeden z obowiązków przy dziecku “z głowy”. To bardzo ważne, przecież kiedyś musi podjąć wyzwanie. A im szybciej na to pozwolisz, tym szybciej maluch osiągnie sukces, który go podbuduje.

Nawet na wspólnym spacerze czy zabawie na placu zabaw, pozwól na samodzielność dziecka. To naturalne że obawiasz się o jego bezpieczeństwo, ale nawet upadek pod okiem rodzica uczy zapobiegania jemu na przyszłość. Obserwuj dziecko z pewnej odległości, nie chodź za nim krok w krok, nie ingeruj przedwcześnie w konflikty które rodzą się pomiędzy dziećmi. Rozmawiaj z dzieckiem i słuchaj go uważnie, ono jest szczerym i otwartym na otoczenie rozmówcą. Tłumacz, opisuj świat, układaj w głowie dziecka wszystko to, czego on zapragnie zrozumieć.

Powiedz “tak” dla dziecięcej samodzielności, zamiast wyręczać malca, a zobaczysz z jak wielką  radością podejmie z sukcesem nowe wyzwania w przyszłości.


 

Artykuł powstał w ramach akcji Powiedz Tak

Co radzi rodzicom Małgorzata Ohme? Przeczytaj, jak mądrze mówić TAK


Macierzyństwo Psychologia

Co różni wiecznego chłopca od mężczyzny? 9 cech dojrzałego faceta

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 marca 2016
Co różni wiecznego chłopca od mężczyzny? 9 cech dojrzałego faceta
Fot.Splitshire / Daniel Nanescu / CC0 Public Domain
 

Nim zdecydujemy się na związek warto przyjrzeć się mężczyźnie, z którym chciałybyśmy związać nasze życie. Żeby uniknąć płaczu, rozczarowań i zgrzytania zębami może lepiej zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii. Tym sposobem łatwiej będzie nam dojść do wniosku, czy na swojej drodze spotkałyśmy dojrzałego mężczyznę, czy wiecznego chłopca, z którym życie niekoniecznie będzie usłane różami.

Dojrzały mężczyzna nie ucieka od trudnych rozmów

Nie reaguje agresywnie, gdy pytasz, co do ciebie naprawdę czuje, gdy chcesz porozmawiać o swoich wątpliwościach i obawach. Jasne, że mężczyźni mniej chętnie od kobiet rozmawiają o uczuciach, ale dojrzałość pozwala im podjąć taką rozmowę, a nie od niej uciekać i się wymigiwać.

Dojrzały mężczyzna dba o związek

Jemu poświęca energię i uwagę upewniając nas w tym, że mu zależy. Nie gra z nami w kotka i myszkę oczekując, że to my wyjdziemy z inicjatywą, będziemy o niego zabiegać. Jeśli mężczyźnie na nas zależy, to po prostu będzie o nas dbał i okazywał nam, jak bardzo jesteśmy dla niego ważne.

Dojrzały mężczyzna nie żyje z dnia na dzień

Wie, czego chce, do czego dąży. Nie wyklucza to w żaden sposób jego spontaniczności, ale nam daje poczucie bezpieczeństwa i pewność, że za chwilę to nie my będziemy musiały o wszystkim myśleć i brać na swoje barki odpowiedzialność za wspólne życie.

Dojrzały mężczyzna mówi, że kocha, gdy jest tego pewnym

Nie rzuca słów na wiatr, nie mówi od razu, że nigdy nie spotkał tak wyjątkowej kobiety, nigdy nie czuł tego, co przy nas. Tak zachowują się chłopcy, którym zależy na jak najszybszym zaciągnięciu nas do łóżka, a co mało ma wspólnego z prawdziwym uczuciem. Dojrzały mężczyzna powie, że kocha, gdy będzie tego pewnym. Na te słowa z pewnością warto zaczekać.

Dojrzały mężczyzna śmiało podejmuje decyzje

Nie odwleka pewnych rzeczy, a jeśli nie może o czymś zadecydować, to potrafi wyjaśnić, dlaczego zachowuje się w taki a nie inny sposób. Nie ucieka się do wymówek, błahych argumentów i mętnych tłumaczeń. Jeśli jest czegoś pewnym to w to wchodzi bez niepotrzebnej straty czasu na analizy.

Dojrzały mężczyzna bierze odpowiedzialność za swoje wybory

Nie szuka winnych tego, co mu się wydarza, tego w jakim zawodowym i życiowym miejscu jest. Świadomie ponosi konsekwencje swoich własnych wyborów.

Dojrzały mężczyzna ma przyjaciół, nie tylko kumpli

Zobacz w jakich relacjach żyje z ludźmi. Czy potrafi nawiązać długoletnie i stałe przyjaźnie, czy są to jedynie znajomości będące wynikiem jego życiowej obecnej sytuacji. Jeśli mężczyzna ma przyjaciół, ma wokół siebie ludzi, na których może polegać od lat i którzy mogą polegać na nim, to znaczy, że potrafi on również stworzyć stały i trwały związek.

Dojrzały mężczyzna nie musi nikomu niczego udowadniać

Nie potrzebuje akceptacji otoczenia, innych ludzi, czy twojej, żeby czuć się pewnym sam ze sobą. Nie musi dodawać sobie wartości ubraniami, gadżetami. Jemu jest dobrze ze sobą, lubi siebie i wie, na co go stać. Nie robi niczego na pokaz, żeby przypodobać się innym.

Dojrzały mężczyzna nie boi się okazywać słabości

Wzrusza się, smuci i płacze. Dla niego wrażliwość nie jest równoznaczna ze słabością, wręcz przeciwnie – okazywanie uczuć jest zupełnie naturalne. Nie boi się przyznać, że coś go dotyka, że nie zgadza się na czyjąś krzywdę. Potrafi o tym mówić, a nie ukradkiem ocierać łzy i uciekać od emocji.

Czy w jednym mężczyźnie można znaleźć te wszystkie cechy? Z pewnością tak, czasami trzeba mu tylko pozwolić je wszystkie pokazać. Nie traćcie czasu na niedojrzałych chłopców. Szukajcie miłości tam, gdzie zostanie ona doceniona i zrozumiana.


Macierzyństwo Psychologia

Dlaczego ludzie tkwią latami w niszczących związkach? Przeczytaj, zanim ocenisz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 marca 2016
Dlaczego ludzie tkwią latami w niszczących związkach? Przeczytaj, zanim ocenisz
Fot. iStock / swissmediavision

Dlaczego ona to sobie robi? Dlaczego on nie potrafi tego przerwać? Często zdarza ci się zastanawiać nad tym dlaczego twój znajomi lub bliscy tkwią w niszczących relacjach, nie decydując się na zmiany? – Ja bym tak nie mogła – stwierdzasz lekko. Zanim ocenisz, zatrzymaj się, zastanów czy na pewno masz do tego prawo. Ludzie pozostają w złych, nieszczęśliwych związkach latami. Męczą się w sieci wzajemnych emocjonalnych i materialnych powiązań, o których być może nie masz pojęcia i nigdy ich nie zrozumiesz, bo po prostu nie byłeś w podobnej sytuacji.

„Dlaczego boję się odejść?”. Dlaczego ludzie tkwią latami w niszczących związkach?

To, co ich ogranicza i blokuje ma głębokie podłoże. Myśląc o rozstaniu stają twarzą twarz ze swoimi obawami i przekonaniami. Oto kilka najczęstszych:

„To moja, oswojona przestrzeń, czuję się w niej bezpiecznie, bo znam ją najlepiej”

Co to właściwie oznacza? Zostanę w tym złym, nieszczęśliwym związku z przyzwyczajenia (to już i tak tyle trwa) i dlatego, że wiem czego mogę oczekiwać. W pewnym stopniu czuję się nawet komfortowo. Póki nie uświadomię sobie, że to co znajome nie znaczy obligatoryjnie „dobre”, nie podejmę żadnych decyzji ku zmianom na lepsze. Zmiany to przecież krok w nieznane.

Wskazówka: Należy spojrzeć na swoją sytuację z boku, pomyśleć o tym, jak powinna ona wyglądać: co mam, czego mi brakuje, dlaczego to nie jest dla mnie dobre? Trzeba spróbować być jak najbardziej obiektywnym. Czasem taki zimny prysznic daje efekt śniegowej kuli.

„Zostanę, bo tak jest bardziej racjonalnie”

Odejście równałoby się przecież z prawdziwą rewolucją w naszym życiu. Taka decyzja wpłynie bezpośrednio na naszą codzienność: o to, co do tej pory (przynajmniej w teorii) dzieliliśmy na dwoje, trzeba będzie zadbać samemu. Wiele spraw zaczniesz od nowa, z wielu będziesz musiała zrezygnować. Największym ograniczeniem są z reguły pieniądze: boisz się odejść z obawy o swoje (a często i dzieci) zabezpieczenie materialne. Obawiasz się, że w pojedynkę sobie nie poradzisz, że nie będzie cię stać na wynajem mieszkania, jedzenie, życie.

Wskazówka: Są sytuacje, w których nie należy krępować się poprosić o pomoc. Pamiętaj, że dla większości problemów łatwiej znaleźć rozwiązanie wspólnie z przyjacielem.

„Zostaję dla dobra dzieci”

To jeden z najbardziej złożonych i istotnych powodów, dla których tkwimy w złych związkach. Czujesz, że jesteś w pułapce.  Z jednej strony wiesz, że dla twoich dzieci życie w atmosferze ciągłego napięcia, nienawiści i strachu jest niszczące i szkodliwe.  Codziennie zastanawiasz się jak to wpłynie na ich życie, a także na dorosłe wybory. Boli cię to i obwiniasz się, że po części sama do tego doprowadziłaś („mogłam wybrać inaczej”). Z drugiej strony pragniesz by miały pełną rodzinę. Nie chcesz fundować im traumy rozwodu rodziców i prawdopodobnej walki o alimenty i „widzenia”. Możliwe, że swoje trzy grosze dokładają do tych twoich wątpliwości życzliwi (na przykład twoi rodzice, mówiąc: „ojciec to jednak zawsze ojciec”).

Wskazówka: Tu ważne jest ustalenie sobie priorytetów. Pomoże ci rozmowa z psychologiem, który uświadomi ci, co będzie w waszej sytuacji mniejszym złem. Jeśli coś postanowisz, trzymaj się tego, zaufaj, że potrafisz zdecydować dobrze.

„Boję się, że nikt inny mnie nie zechce”

To efekt twojej niskiej samooceny, a ta bardzo często jest skutkiem toksycznej relacji, w której się znajdujesz. Jak często zdarza ci się myśleć o sobie źle? Łapiesz się na  przekonaniu, że jeśli ON jest niezadowolony, to znaczy , że znowu zrobiłaś coś nie tak jak trzeba? Czujesz się niewystarczająco dobra? A może takie podejście wyniosłaś jeszcze z domu, kiedy wychowywano cię w poczuciu, że nie spełniasz oczekiwań swoich rodziców?

Wskazówka: Staraj się zmienić swoje nastawienie do siebie samej. Szukaj i znajduj w sobie jak najwięcej pozytywnych cech, to cię wzmocni i pozwoli z większą odwagą spojrzeć w przyszłość.

„Boję się samotności”

Bo odkąd jesteś z nim, wpaja ci się, że sama sobie nie poradzisz. A może prawda jest taka, że uzależniłaś się od swojego nieszczęśliwego związku?

Samotność to dla ciebie, po tym trudnym okresie rozczarowań, doskonała okazja by lepiej poznać i zrozumieć siebie i swoje potrzeby. Założę się, że  prawdopodobnie przez długi czas były one tłamszone i spychane na dalszy plan. Nie bój się samotności, prawdopodobnie potrzebujesz jej teraz bardziej niż dobrych rad przyjaciół. Powinnaś się  na nowo „odnaleźć”, przypomnieć sobie co jest dla ciebie ważne, co kochasz, co sprawia ci przyjemność.

Wskazówka: Pomyśl o tym, jak to było przedtem, zanim związałaś się z nim. Radziłaś sobie, prawda? Śmiałaś, się, byłaś radosna, a nawet szczęśliwa.

Odejście, rozstanie z kimś, z kim było się długo, a może przede wszystkim bardzo intensywnie (z punktu widzenia twoich emocji) jest trudne. Wymaga od nas mobilizacji wszystkich wewnętrznych sił i przekonania mocniejszego od wątpliwości, że to dobra droga.  Trzymam kciuki!


Zobacz także

Koniec polityki jednego dziecka w Chinach! Czy to oznacza koniec dzieciobójstwa?

Szukasz pracy w Nowym Roku? Zaplanuj to!

Przyjaciel jak malowany. Akcja „Prawdziwa przyjaźń”