Lifestyle

Znaki Zodiaku zostały zaktulizowane przez NASA. Sprawdź, co się zmieniło…

Redakcja
Redakcja
16 września 2016
Fot. iStock / Shing Lok Che
 

No i klops! Dałyśmy sie wpuścić w maliny, bo okazało się,  że ciekawostka, z którą wam spieszyłyśmy – to zwykła „kaczka”. ALE…

… musicie nam wybaczyć. Przyznacie, że to dość fascynujące. Nie sama infromacja, ale towarzyszące jej emocje. W naszej redakcji zakwitły dziś pąsy, i choć na co dzień mamy (w większości) w nosie, w jaki znak zodiaku się załapałyśmy, wiadomość wywołała falę oburzenia. No bo jak to tak, od dziś ktoś mówi nam, że jesteśmy „KIMŚ” innym?

Bawcie się dobrze, w końcu dziś piątek ;).

PS: Lista zrobionych w balona jest długa, jak rozciągniete babcine skarpety ;).

A co nas tak zaintrygowało i wprawiło w bojowe nastroje?

Przeczytajcie:

Przykładasz wagę do swojego Znaku Zodiaku, a może czasem czytasz horoskopy? Nawet jeśli zaprzeczysz, to i tak dobrze wiesz, pod jakim znakiem się urodziłaś. Niestety musisz zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę, z powodu nowych badań przeprowadzonych przez NASA. 

Droga Skorpionico, właśnie może się okazać, że przestałaś nią być, a tak naprawdę byłaś całe życie spod znaku Panny. Sprawdź więc jaki Zodiak patronuje ci faktycznie, zgodnie z nowymi ustaleniami Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA.

Nowe wytyczne dla astrologii

Wszystko, co dotychczas funkcjonowało w tej materii, właśnie uległo zmianie. Nowe fakty dostarczone przez NASA, skutecznie burzą dotychczasowy ład i porządek. Zmiany wynikają z upływu czasu i zmian w konfiguracji gwiazd, jakie wydarzyły się przez tysiąclecia trwania ludzkiej cywilizacji. Astrologiczny kalendarz nie zmieniał się od wieków, a pozycja Ziemi względem gwiazd uległa poważnej zmianie, czemu winne są odchylenia w ruchu obrotowym Ziemi.

Kiedy nałoży się ekliptykę Ziemi na współczesne rozgwieżdżone niebo, przecina ona 13 gwiazdozbiorów. Problem polega na tym, że do niedawna uznawano 12 Znaków Zodiaku, określonych w starożytności. Tak więc, wraz z ostatnim gwiazdozbiorem, pojawił się nowy Znak Wężownika, między Skorpionem a Strzelcem.

Generalnie oznacza to, że daty urodzenia około 86% ludzi na świecie trafiły do nowych konstelacji i otrzymały nowe Znaki. Może to także oznaczać konieczność rekonfiguracji dat i miesięcy odpowiadającym konkretnym Znakom Zodiaku.

Fot. iStock / Shing Lok Che

Fot. iStock / Shing Lok Che

Wężownik — twoje nowe astrologiczne ego

Każdy Znak Zodiaku nosi przypisane sobie cechy. Skorpiony znane są porywczości i namiętności, Lwy z wielkoduszności i niespożytej energii. A jakie cechy przypisuje się Wężownikowi? Jeśli ciebie dotknęła ta rewolucja, możesz od teraz przypisać sobie następujące cechy — samotnik, ale wrażliwy, dobrze zorganizowany, bez problemu osiągający sukcesy. Kreatywny i głodny wiedzy, obdarzony ogromnym potencjałem twórczym, możliwe, że artysta.

I co ty na to?

Więc jaki jest twój współczesny Znak Zodiaku?

Fot. iStock / ilbusca

Fot. iStock / ilbusca

Oto nowy podział Znaków Zodiaku, z uwzględnieniem Wężownika:

  • Koziorożec:  20.01-16.02
  • Wodnik: 17.02-11.03
  • Ryby: 11.03-18.04
  • Baran: 19.04-13.05
  • Byk: 14.05-21.06
  • Bliźniaki: 21.06-20.07
  • Rak: 21.07-10.08
  • Lew: 10.08-16.09
  • Panna: 17.09-30.10
  • Waga: 30.10-23.11
  • Skorpion: 24.11-29.11
  • Wężownik: 29.11-17.12
  • Strzelec: 18.12-20.01

Więc spod jakiego Znaku teraz jesteś?


źródło: m.interia.pl


Lifestyle

Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy. Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Gdzie jest granica obelg?

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
16 września 2016
Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy. Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Gdzie jest granica obelg?
Fot. iStock / Kauriana
 

Powrotu Legii Warszawa do Ligi Mistrzów nie można zaliczyć do udanych. W pierwszym meczu zawiedli i piłkarze, i kibice i PR warszawskiego klubu.

Nie będę udawać, że znam się na piłce. Owszem, obejrzeć lubię i wiem, kiedy jest spalony, ale o poziomie meczu Legii z Borussią nie odważę się deliberować. Ani o tym, że spodziewałam się tego, że przerżną…

Zachowanie kibiców na meczu z drużyną z Dortmundu to oczywiście skandal i wstyd na całą Europę. Choć po ostatnim incydencie z pobiciem prof. Kochanowskiego w tramwaju za to, że mówił po niemiecku, można było spodziewać się zamieszek na stadionie. Swoją drogą zastanawiam się „za co” teraz się bije Niemców. Za II wojnę światową? Powstanie Warszawskie? Grunwald? Uchodźców? Może za Marcina Lutra, który swoimi tezami na drzwiach kościoła w Wittemberdze uderzył w tę podstawę religijną, która dla „prawdziwych polskich patriotów” jest przecież święta i niepodważalna.

Gwoździem do trumny tych ostatnich wydarzeń było wydane przez władze klubu Legia Warszawa oświadczenia na temat pieśni śpiewanej przez warszawskich kibiców. Brzmiało ono tak:

„Nie są prawdziwe medialne doniesienia, jakoby kibice Legii mieli skandować „Jude Jude BVB”. Ustalono, że kibice śpiewali „Nutte Nutte BVB”. Jest to obraźliwa dla Borussii Dortmund i jej kibiców przyśpiewka śpiewana przez kibiców innych niemieckich drużyn – nie ma ona jednak żadnego kontekstu rasistowskiego czy antysemickiego. Niemniej jednak z całego serca przepraszamy zarówno niemieckich, jak i polskich fanów Borussii Dortmund, którzy poczuli się dotknięci.”  Więcej…

Zatem, Szanowny Klubie oświadczam, że nie jestem ani kibicem Legii ani kibicem Borussi, a poczułam się dotknięta. I to chyba bardziej tym kuriozalnym oświadczeniem klubu niż niewyszukanym śpiewem kibiców – co nie oznacza, że go pochwalam. Po kibolach jednak cudów się nie spodziewam. Od klubu natomiast wymagam trochę więcej taktu i klasy. Bo cóż to oświadczenie miało znaczyć? Że jeśli mówimy o Żydach, to przeprosimy (pod groźbą kary), a jeśli mówimy o kobietach to spoko. Lepiej być chamem niż antysemitą, Szanowny Klubie? Bo boicie się Żydów, Mosadu, skandalu międzynarodowego i Bóg wie jeszcze czego? A kobiet nie, bo nie wyjdą z pałami na ulicę i nie zdemolują stadionu?

Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy.  Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Wszystko się zgadza, szafa gra? Wszak określanie piłkarskich klubów mianem panienki lekkich obyczajów to tradycja znana jak świat. Od dziecka niemal. Wszyscy co jakiś czas trafiają na filmiki dzieci wrzucanych do sieci przez dumnych ojców. Latorośle bez zająknięcia śpiewają o „nienawiści do tej drużyny” i „Legia to kurczak”.

 

 

Czytając oświadczenie władz Legii nie mam najmniejszych wątpliwości, że klub zamaszystym krokiem wszedł nie do Ligi Mistrzów, ale klubu tych, którzy onegdaj żartowali: „czy można zgwałcić, hehe, prostytutkę?” Otóż, Szanowni Państwo, prostytutkę zgwałcić można. Tak samo jak zgwałcić można żonę, która nie ma ochoty na seks. „ Kto nie wykorzystał nietrzeźwej, niech pierwszy rzuci kamieniem” – mądrzył się jakiś czas temu na Twitterze publicysta Rafał A. Ziemkiewicz. To bardzo śmieszne, wszak rechoczemy z dziwki, co wszystkim daje d…

Pan co ów d…. bierze jest ok. Nawet bardzo męski. Poklepmy go po ramieniu, bo swoje zrobił dobrze. I, o patrzcie, jaki maczo z niego. Seks oralny to nie seks. Zwykłe bunga bunga.

Czy ktoś mi powie, dlaczego dziwkarz to jest gość, a dziwka to wiadomo – drugi czy nawet piąty sort. Bynajmniej nie uważam, że prostytuowanie się jest dobre i zasługuje na pochwałę, to wiadomo, że nie ale przecież nie robi tego sama. Jeśli potępiamy ją, potępmy i jego. O ile rzeczywiście jest tu powód do potępienia.

Niemniej jednak do klubu należy sterowanie emocjami kibiców. Puszczanie w świat takiego komunikatu na pewno nie ma waloru wychowawczego. Przeciwnie – nie ucząc szacunku do kobiet pokazujemy, jak lekceważyć drugiego człowieka, jak źle odnosić się do kobiet i że ich złe traktowanie nie jest niczym nagannym. Klub pokazał dziś kibicom nie każącą rękę, ale to, w jak lawirować, pokazał, jak wyplątać się z niezręcznej dla niego sytuacji i jak niewyszukanym rechotem panów w dobrych garniturach uderzyć w kobiety. Po prostu nic się nie stało, panowie, nic się nie stało.


Lifestyle

YES WE DID IT! Seks językiem korporacji pisany

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
15 września 2016
Fot. iStock / g-stockstudio

Na bezdrożach korporacyjnej sawanny, w zakrętach ołpenspejsa i labiryntach maszyn wendingowych, w których Twix histerycznie zahacza o podwójnego Snickersa  przy każdym wyborze, a pepsi spada z górnych półek głośno,  jak audytowy kamień z serca sajt menadżera po wizycie zagranicznego egzekjutiw dyrektora, w zakręty niczym gazele spłoszone przez stado lwów wchodzą akałnt menadżery.

Studenci piątego roku polonistyki i nauk społecznych, którzy życiu chcieli sprzedać pstryczka w nos, na zabój wręcz zakochali się w tabelach przestawnych i excelowym zamrażaniu wierszy, a na samą myśl o metodologii Lean zraszają oczy łzami wzruszenia. Te spełnione zebry raportów, alpaki power pointa, hieny sukcesu, gdzieś między pierwszą kawą a lancz brejkiem szukają miłości na całe życie i na wszystkie zmiany władzy na ostatnim piętrze szklanego biurowca. A co, gdyby podrywy i chęć matrymonialnego zwycięstwa rządziły w miejskiej dżungli językiem korpo?

Łowy zaczynamy od dokładnego riserczu po spejsie celem wyszukania towaru nadającego się najlepiej na udowodnienie mamie przy niedzielnych obiadach, że mamy jeszcze zapędy rodzinne i kiedyś na pewno opuścimy hedkłater przed północą.  Rozglądamy się nerwowo w prawo i w lewo, ale same kraciaste koszule Januszy  polibudy skutecznie udowadniają, że czelendż w poszukiwaniu reproduktora będzie gruby, a dotychczasowe gole matrymonialne  powinny zejść z piedestału i zfokusowac się na innych ficzerach np. czy nie jest w trakcie innego „projektu” z koleżanką z poprzedniej pracy i czy przypadkiem żadna inna polonistka z floru nie widziała jego added walius przed wami. I tak oto po wstępnej inwestygacji, jak na prawdziwe Safari przystało, zarzucacie sidła z biurka nr. A1.26.9abc/h3 niewinnym mailem, „haj” na wewnętrznym komunikatorze, w którym zaczynacie prośbą o szerowanie kalendarza i dopasowania czekpointów, na propozycji zmerdżowania własnych komórek kończąc.

Doskonale posługujecie się językiem lengłycz. Wiecie dokładnie, jakie stawiać przed sobą gole i na co położyć fokus. Ty wolałabyś procedować iwent ander kontrol, step baj step, zdobywać majlstony, podczas gdy on jest zwolennikiem akcji ałtofboks i lubi as asap as posible. Dedlajn ustawiony, target zdefiniowany, koszty po apruwalu, można działać. FYI – miting zaakceptowany, spotkajmy się w hołmofisie EOD.

Już na początku pyta on czy dobra jesteś w piwotach, bo taki jeden chodzi po głowie, ale boi się, że mu się komórki rozjadą. Ty znasz swoją wartość, jesteś po treningu, kołczingu i diwelopmencie, z największą dbałością i w zgodzie z misją, że na wyżynach zawsze raźniej, pokazujesz ustawienia prywatnych exceli i dbasz o poprawność formuł. Jest dobrze, wszystko on tajm, podoba ci się ten aj on ditajl, tego ich uczą na biznes tripach. Najwyżej jak się nie sprawdzi, to go tam któryś z z bendu liderskiego zhendoweruje, ale póki co korpo kolego – kudos! Zero fakapu. Kto jak nie ty! Mam dreszcze. Przepraszam, możemy do poprzedniego slajdu? Tam było ważne chyba coś, chciałabym zapamiętać. O to to. Właśnie tu, to zboldowane zdanie. Pan zripituj tego bolda.

BOLDA!

RIPIT!

YES JU KEN DO IT!

YES WE DID IT!

A teraz proszę powtórzyć, majlstołn przeskoczysz Pan o cztery zmiany kejpijaja. Tytuł pracownika roku, firmowy długopis, samoprzylepne karteczki z logo i miejsce na parkingu to już nie tylko łiszful tinking. Masz to jak w banku bady.  Jutro chyba dej of. Dej of albo nie dojdę o własnych siłach na miting.

Best regards

Koleżanka od castomera.


Zobacz także

Chociaż porzucone, nie tracą nadziei na lepsze i piękniejsze życie. Nie tracą wiary w dobroć człowieka

Życie jednak nie kończy się na jednej walizce, a i tę zawsze można przepakować. Co w głowie, to w życiu!

6 godzin tygodniowo – tyle trzeba poświęcić, by mieć udany związek