Lifestyle

zaWODY dla AFRYKI – UNICEF Polska zaprasza placówki edukacyjne do nowej akcji

Redakcja
Redakcja
22 marca 2018
Fot. iStock / Mattis Kaminer
 

W nowym projekcie edukacyjnym UNICEF Polska „zaWODY dla AFRYKI” uczniowie dowiedzą się, jak wygląda sytuacja dostępu do wody na świecie. W akcji mogą wziąć udział placówki przedszkolne, szkoły podstawowe oraz inne instytucje zajmujące się edukacją i wychowaniem dzieci w tych grupach wiekowych.

Woda to elementarna część życia. Organizm dorosłego człowieka w 60% składa się z wody, wpływa ona także na wiele czynności życiowych. Niestety nadal ponad 660 milionów ludzi na świecie żyje w regionach, gdzie brakuje dostępu do czystej wody lub jest on ograniczony. Najtrudniejsza sytuacja jest na obszarach konfliktów zbrojnych i katastrof naturalnych.

Mieszkaniec Europy zużywa średnio do 300 litrów wody dziennie, a mieszkaniec najuboższych krajów w Afryce – nie więcej niż 5 litrów. UNICEF szacuje, że każdego dnia około 800 dzieci poniżej 5. roku życia umiera na skutek tzw. chorób „brudnej wody”. Jednocześnie choroby spowodowane brakiem wody lub brudną wodą stanowią drugą przyczynę zgonów dzieci na świecie.

Aby zwiększyć wśród uczniów w Polsce świadomość na temat znaczenia wody w życiu człowieka UNICEF Polska zdecydował się na rozpoczęcie nowej akcji edukacyjnej „zaWODY dla AFRYKI”. Celem projektu jest m.in. kształtowanie wśród młodego pokolenia postaw proekologicznych związanych z oszczędzaniem wody.

UNICEF Polska przygotował specjalne materiały dydaktyczne, na podstawie których będzie można przeprowadzić ciekawe zajęcia dla uczniów poświęcone tematyce wody. Placówki, które wezmą udział w akcji otrzymają: podręcznik o wodzie wraz ze scenariuszami zajęć dla różnych grup wiekowych, materiały filmowe, prezentację i plakaty.

Ważnym elementem projektu jest konkurs na stworzenie Kodeksu Oszczędzania Wody. Kodeksy będą stanowić zbiór zasad i reguł, jak racjonalnie wykorzystywać wodę. Nadesłane na konkurs prace oceni jury, a na zwycięzców i wyróżnionych czekają interesujące nagrody ufundowane przez partnera wspierającego akcję – Cisowiankę.

Każda placówka, która zgłosi się do udziału w projekcie i do końca czerwca zrealizuje co najmniej 2 lekcje na temat wody, otrzyma certyfikat „Placówki Odpowiedzialnej Społecznie”.

Projekt „zaWODY dla AFRYKI” przewidziany jest do realizacji w semestrze letnim roku szkolnego 2017/2018. Termin zgłoszeń do akcji upływa 10 kwietnia 2018 r. Szczegóły dotyczące projektu znajdują się w „Regulaminie projektu” dostępnym na stronie unicef.pl w zakładce „współpraca ze szkołami”. Rejestracja do akcji odbywa się tylko online.

Cisowianka rozpoczęła współpracę z UNICEF w 2016 r. Wówczas właściciel marki przekazał dla UNICEF środki wystarczające do instalacji 107 pomp wodnych w Afryce. Kolejna odsłona kampanii wspierającej programy wodne ruszyła na początku 2018 r. W sklepach w całej Polsce dostępne są butelki CISOWIANKI z logo UNICEF. Część przychodu z ich sprzedaży zostanie przekazana na rzecz programów UNICEF zapewniających dostęp do czystej wody pitnej dla dzieci i społeczności w Afryce.


 

Przekaż 1% podatku UNICEF, razem z nami ratuj życie dzieci!

KRS:  0000 107 957, szczegóły: unicef.pl/1procent


Lifestyle

Pan pozna panią. Magnetyzujący brodacz szuka miłośniczki „futerka” [ZOBACZ ZDJĘCIA]

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
22 marca 2018
Fotomontaż / iStock
 

Witajcie, jeżeli szukacie partnera na życie,  uczciwego faceta, który wreszcie doceni to, jak wspaniałymi kobietami jesteście – dobrze trafiłyście! Specjalnie dla was, przygotowałyśmy serię publikacji starannie wyselekcjonowanych i sprawdzonych przez nas osobiście ogłoszeń: Pan pozna panią. Szukajcie ogłoszeń z serii Oh!love – bo prawdziwej miłości trzeba w życiu trochę pomóc i przede wszystkim dać szansę!

Furby 😉

Cześć,

tak wołają na mnie kumple. Jestem rozkosznie włochaty (kobiety za tym szaleją), pewny siebie i gotowy na spotkanie (choćby dziś).

Będę cały twój. Będziesz mnie mogła czesać i miziać (to luuubię bardzo), a ja będę mruczał ci przy tym jak sportowe Subaru. Czerwienisz się? Niepotrzebnie. Razem spędzimy najwspanialsze lata Twojego życia. Lubię dzieci.  W wolnych chwilach gram w piłkę.

Lubię kobiety uśmiechnięte, dobre i czerpiące z życia pełnymi garściami. Zabiorę cię nad jezioro, do parku i na plażę. Pokażę ci, jak cieszyć się tym, co w życiu ważne, jak kochać „dzisiaj”. Musisz tylko się odważyć zrobić ten pierwszy krok!

Zobacz moje zdjęcia niżej.

Jeszcze niżej.

Fotomontaż / iStock

Fotomontaż / iStock

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zakochałaś się od pierwszego wejrzenia? Spotkajmy się w realu! Czekam na Ciebie w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie (wejdź na moją stronę: www.celestynow.toz.pl/adopcja/170.html ).

Nie jesteś gotowa na stały związek, możesz mnie odwiedzić lub wesprzeć przekazując swój 1% podatkuKRS 0000154454 W informacji dodatkowej koniecznie wpisz cel szczegółowy: Schronisko w Celestynowie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Z miłością
Furby

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Opis Zwierzęcia

wielkość: średnia
gatunek: pies
płeć: samiec
maść: trikolor
wiek: 4 lata 1 mies. 18 dn.

CHARAKTERYSTYKA ZWIERZĘCIA

IDEAŁ! Tym jednym słowem naprawdę można określić tego 4 letniego psa.

Furby jest bezproblemowy. Na smyczy chodzi pięknie, ludzi kocha, wobec dzieci jest delikatny, z większością psiaków się dogaduje, nawet gra w piłkę i rozumie niektóre komendy.

Jest wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany, z książeczką – w pełni gotowy na adopcję. Przyjdź po Niego. Zostań nową Rodziną… taką na zawsze. Obiecujemy, że będzie najlepszym przyjacielem i już zazdrościmy przyszłym właścicielom.

kontakt:
adopcje@celestynow.toz.pl
tel. 22 789 70 61
www.celestynow.toz.pl

Nie twój typ? Nic straconego – przeczytaj inne ogłoszenia tutaj. 


Artykuł powstał we współpracy z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Polsce.


Lifestyle

Kolejny Czarny Protest. Bla bla, to wszystko już było. Naprawdę pozwolimy sobie wmówić, że nasz głos jest zupełnie bez znaczenia?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 marca 2018
Fot. iStock/delihayat

Przez ostatnie dni myślę sobie o tych wszystkich kobietach, które stanęły przed wyborem. Wyborem tak cholernie trudnym, tak bolesnym i traumatycznym, że żadna z nas, która nie musiała go dokonać, nie chciałaby być na ich miejscu.

My tak łatwo oceniamy, ferujemy wyroki. Ta dziwka, tamta patologia. Niewierząca wpisuje się także w patologię. Przynajmniej w naszym kraju. O jeszcze feministka – jakże bym mogła zapomnieć. Tak – ta też brzydka raszpla, której nikt nie chciał i teraz mści się na facetach wnosząc sama lodówkę na trzecie piętro.

Dlaczego każdemu musimy przypiąć łatkę. Dlaczego zawsze musimy być w kontrze do czegoś? Dlaczego nie potrafimy mówić jednym głosem o wartościach nadrzędnych, na których nam wszystkim, gdyby na spokojnie porozmawiać, zależy? Bez względu na nasze poglądy, na to, kim jesteśmy, jakiego wyboru my myślimy, żebyśmy dokonały?

„Dlaczego nie ma pani drugiego dziecka?”. „Nie mogę. Wyobraża sobie pani mnie i drugie dziecko, kiedy to pierwsze wymaga 24-godzinnej opieki? Dlaczego kosztem chorego dziecka, ma na świat przychodzić kolejne?” – słyszę. Od innej matki: „Boję się, że drugie też byłoby chore. Co bym wtedy zrobiła?”.

„Wychodzę z domu, siadam pod drzewem, mam tam ławkę. Nieważne czy jest mróz, czy pada deszcz. Wbijam zęby w kolana do krwi, żeby zatrzymać krzyk, który dusi mnie w piersi. Mam blizny na kolanach – to ślady moich zębów. Bo czasami nie da się tego udźwignąć, czasami ma się poczucie, że przerasta nas już wszystko, że nie damy rady żyć w tym strachu i napięciu nawet godziny dłużej, nieustannie obawiając się o życie własnego dziecka” – opowiada inna.

„Moja córka umarła… Cztery miesiące w szpitalu. Tyle razy odchodziła… Wie pani, ja się modliłam o jej śmierć. Chciałam, żeby skończyło się jej cierpienie, żeby już mogła odpocząć, zasnąć, nie czuć tych wszystkich igieł, tego bólu…” – pamiętam, jak bardzo ta kobieta płakała, kiedy mi to mówiła…

„Lekarze mówili mi, że dziecko nie przeżyje. Wada serca nie daje mu szans. Nie byłam w stanie się z tym pogodzić. Kolejne konsultacje. I kolejne. Aż w końcu usłyszałam, że nie jest tak źle. Że można to leczyć, że wada nie jest tak rozległa, jak na początku mówili lekarze. Dziś mój syn ma osiem lat. Jest zdrowym dzieckiem…” – następna usłyszana historia.

„Pamiętam to USG i tę ciszę w gabinecie… Lekarz nic nie mówił. Przez ułamek sekundy spojrzał na mnie, a ja już wiedziałam, że coś jest nie tak. Mogłam być w tej ciąży i czekać, aż organizm sam ją odrzuci czy może będzie się oszukiwał, że wszystko będzie w porządku. Mogłam przez dziewięć miesięcy łudzić się, że przez te pięć minut mojemu dziecku po narodzeniu zabije serce. USG pokazało wiele – jak to ładnie lekarz ujął – „nieprawidłowości w rozwoju”. Usunęłam tę ciążę. I to też nie była łatwa decyzja, ale miałam wybór”.

MIEĆ WYBÓR. Nie aborcja, nie mordowanie, nie zamiana terminologii z płodu na dziecko poczęte – nie to powinno być tematem rozmów wokół odbierania nam PRAWA WYBORU. Bo tylko i aż o WYBÓR tu chodzi.

A co, gdyby dzisiaj dyskutowano w sejmie nad uchwałą, która nakazywałaby wszystkim kobietom bez wyjątku po badaniach prenatalnych wykazujących wady płodu dokonywać aborcji? Brzmi strasznie. Tak. Zgadzam się. Ale taki scenariusz też można zakładać. Ktoś wymyśliłby, że zadba o czystość naszej rasy, ograniczy liczbę rodzących się dzieci z głębokimi upośledzeniami, nieuleczalnymi chorobami. „Nie stać nas na leczenie, nie stać na pomoc dla rodziców, nie stać na utrzymanie dzieci z niepełnosprawnością, których nikt nie chce adoptować, kiedy zostają porzucone (bo tak też się dzieje). Więc ograniczmy do minimum narodziny takich dzieci” – brzmi jak słowa szaleńca? Od ostatnich kilku lat wiele rzeczy wydawało się nam szaleństwem, ale i tak zostały wprowadzone w życie, a przynajmniej dyskutowane na forum publicznym.

Ale nie. U nas króluje syndrom cierpiętnicy. Kobieta ma cierpieć, to ją uwzniośli, to doda jej świętości. Ma spełnić „powinność macierzyńską”, jak powinność małżeńską. Tylko wobec kogo? Wobec narodu, polityków, księży, którzy tak ochoczo biorą udział w dyskusji nad PRAWEM kobiety do WYBORU? Wychodzi na to, że kobiety nadrzędnym obowiązkiem wobec państwa i narodu jest rodzić. Bez względu na wszystko. Nie może mieć własnych przekonań, nie może wyrażać własnego zdania. Ba – nie ma prawa myśleć, bo wszyscy inni myślą za nią. Układają jej życie, decydują, co ona powinna, co musi. Odmawiają prawa do własnego sumienia, do wątpliwości, pytań i zmierzenia się z wewnętrznymi lękami, demonami.

Od długiego czasu zastanawia mnie, dlaczego w naszym kraju kobiety uważa się z głupie, tępe istoty. Niezdolne do podejmowania mądrych, rozsądnych, samodzielnych decyzji. Dlaczego ktoś inny, gdzie w zdecydowanej większości są to mężczyźni, chce udowodnić nam, że nie umiemy samodecydować o sobie. Tak bardzo się nas boją? Tak bardzo chcą nam odmówić prawa głosu, żebyśmy nie zaczęły o wszystkich tabu mówić głośno? O przemocy, gwałtach małżeńskich, o tym, że nam też bywa ku*ewsko ciężko w tym życiu, kiedy mężczyźni naszego życia zostawiają nas przy pierwszym dużym problemie. Nierzadko tym „problemem” okazuje się dla nich chore dziecko albo załamana nerwowo kobieta, z depresją, stojąca przed potwornymi dylematami, przed którymi żadna z nas nie chciałaby stanąć.

Czy możemy ten jeden raz nie oceniać, być ponad czubek własnego nosa. Pomyśleć – ja bym urodziła (choć nigdy tego nie wiemy), ale każda z nas ma prawo MIEĆ WYBÓR. Ma prawo w strasznej rozpaczy i strachu całą noc przepłakać i myśleć, co ma zrobić, żeby na koniec podjąć decyzję w zgodzie z sobą. Z SAMĄ sobą, a nie w zgodzie z tym, co próbują jej narzucić ci, którzy nie będą żyć z tą decyzją, z dzieckiem lub jego brakiem.

Chciałabym, żebyśmy przestali rozmawiać o aborcji, a zaczęli o prawie do wyboru, o wolności w podejmowaniu decyzji, zgodnym z własnym sumieniem, własnymi przekonaniami. Decyzji, z którą każda z tych kobiet – jakakolwiek ta decyzja by nie była, będzie musiała żyć. Sama. Nie potrzebuje do tego naszego błogosławieństwa, ani nikogo innego.

Jutro Czarny Protest. Każdy kolejny nie wiedzieć czemu budzi mniej emocji wśród kobiet, mniej wku*wu. Jakbyśmy pogodziły się z tym, że nikt nas nie słucha. Oni chcą, żebyśmy tak myśleli, żeby mogli powiedzieć: „Mieliśmy rację, jesteśmy sumieniem wszystkich kobiet”. Naprawdę chcecie na to pozwolić? Co będzie następne?


Zobacz także

Edyta Pazura: „„Obmacywaczom” mówię stanowczo: NIE!”. My mówimy: wara od brzucha – wbijmy to sobie wreszcie do głowy!

Selfie z dzikimi zwierzętami? Dla niego to żaden problem. Zobaczcie te niesamowite zdjęcia

Zrób sobie przyjemność. Tydzień pierwszy, dzień #7