Lifestyle

Zastanawiasz się czasami, gdzie będziesz za dziesięć lat? Wszystko zależy od tego, co robisz dzisiaj

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2017
Fot. istock/stock_colors
 

„Mam 38 lat. Mam też świadomość, że to, gdzie dzisiaj jestem jest wypadkową wielu czynników. A to, gdzie za dziesięć lat będę zależy tylko ode mnie” – która z was może tak o sobie powiedzieć, oczywiście z korygowaniem wieku?

Zauważyłam, że około 40-tki wszyscy prowadzimy podobne rozmowy. Kim jestem, co osiągnęłam, czy jestem szczęśliwa. To stały temat wśród moich znajomych. Nagle ze zdziwieniem zaczynamy zauważać osoby z boku – gdzie one doszły, co zrobiły.

Dzielimy się właściwie na dwie grupy. Tych, którzy narzekają, że jest ciężko, że trudno, ale cóż – takie życie i nic się nie da z tym zrobić, choć byśmy chcieli, ale… to jednak wymagałoby od nas jakiegoś wysiłku. Ci są pogodzeni z tym, gdzie są, jest im wygodnie, bo wokół siebie mają to, co doskonale znają. Założę się, że za 10 lat usiądą przy tym samym stole i będę mówić dokładnie to samo, co dzisiaj. Tylko dzieci będą starsze.

Druga grupa, zdecydowanie mniej liczna, to ci, którzy nie zrezygnowali jeszcze z życia i dostrzegają jego potencjał. Nie chcą osiadać na laurach, patrzeć jedynie jak dorastają dzieci i tkwić w miejscu, bo wiedzą, że jeszcze naprawdę wiele mogą. Słyszałam ostatnio, jak Marysia Sadowska opowiadając o swojej mamie, wspomniała, że mama mając 70 lat wyciągnęła ją na festiwal reggae i i tańczyła w pierwszym rzędzie pod sceną. I ja też tak chcę, co więcej – nie to, że chcę, wiem, że tak będzie. Dlaczego? Bo staram się dzisiaj dokonywać wyborów, których nie będę żałować za dziesięć lat, które sprawią, że moje życie będzie dobre dla mnie.

Często nosimy w sobie poczucie winy – bo odsunęliśmy się od pewnych przyjaciół, bo porzuciliśmy jakiś znajomych. Bywa, że te osoby same winą chcą nas obarczyć. A gdyby tak szczerze sobie powiedzieć: „Moją intencją nie było kogoś zranić, skrzywdzić, ja po prostu w ten sposób, najlepszy dla mnie, zadbałam o siebie, o swój spokój i swoje szczęście”. Prawda, jak zmienia się perspektywa?

Tymczasem najsmutniejszym zwrotem, jaki można usłyszeć jest: „Jeśli tylko…”. Jeśli tylko coś się wydarzy, ja się zmienię. Jeśli tylko los zacznie mi sprzyjać, moje życie będzie fajne. Jeśli tylko zarobię jakieś pieniądze, będę mogła zrobić coś więcej. Jeśli tylko ktoś mnie pokocha, będę szczęśliwa. Ten zwrot to świetna wymówka, by znaleźć usprawiedliwienie na wszystko, czego nie robimy, czego nie próbujemy, z czego nie korzystamy.

Zastanawiasz się czasami, gdzie będziesz za dziesięć lat? Wszystko zależy od tego, co robisz dzisiaj.

Czy zakładasz maskę, by imponować innym?

Maskę świetnej mamy, doskonale zorganizowanej osoby, idealnej pani domu i wyrozumiałej żony? Ile w tym wszystkim jest ciebie naprawdę? Jeśli twarz, którą pokazujesz światu jest jedynie maską, pewnego dnia niczego już pod nią nie będzie. Dlaczego? Bo tak bardzo koncentrujesz się na tym, żeby być taką, jak inni od ciebie tego wymagają, że zapominasz, kim naprawdę jesteś, czego chcesz.

A przecież wcale nie musisz być doskonała, by imponować innym. Niech innym imponuje, jak świetnie radzisz sobie ze swoimi niedoskonałościami.

Czy pozwalasz innym, by decydowali o twoich marzeniach?

Wiecie, co jest największym wyzwaniem w życiu? To odkrywanie samego siebie i bycie zadowolonym z tego, co znajdujesz. Aby to osiągnąć należy pozostać wiernym swoim marzeniom i celom – swoim własnym, a nie narzuconym przez innych. Twój mąż chce pojechać na wakacje do wypasionego hotelu, a tobie marzy się wyprawa w góry, spanie w schronisku? Powiedz to. Chcesz zmienić pracę, o której wszyscy inni mówią, że marzą – zrób to, przygotuj cv i porozsyłaj. To twoje życie, twoje marzenia, twoje plany, na ich realizację, dopóki żyjesz i jesteś zdrowa, nigdy nie jest za późno

Przejmujesz negatywną energię od innych?

Myślę sobie, że mogłabym usiąść z niektórymi moimi znajomymi i narzekać, jak oni i odgrażać się, że „jeśli tylko…”, to ja już światu pokażę. Mogłabym, ale nie chcę. A ty? Ulegasz tym, którzy są malkontentami? A wiesz, że to twój wybór? Że ich towarzystwa możesz zwyczajnie unikać, zrezygnować z niego? Zamienić gniew we współczucie, a lęk w cierpliwość? To ty decydujesz, po której stronie chcesz być.

Unikasz zmian?

Czego byś nie zrobiła, jeśli tylko byś mogła? Znacie te groźby buńczucznie wyrzucane światu, groźby bez pokrycia. Bo tak naprawdę nic w życiu zmienić nie zamierzasz, bo nie chcesz walczyć z ogarniającym cię konformizmem. Zamiast mówić, jak wiele w życiu byś zmieniła, przyznaj się, że wcale tego nie chcesz, zamiast okłamywać siebie i innych. Jeśli chcesz się rozwijać, iść do przodu nie używaj „jeśli tylko…” i „gdybym”. To nie istnieje. Jeśli chcesz wiedzieć, co czeka cię za dziesięć lat, spójrz na to, co dzisiaj robisz, jakie działania podejmujesz. I jak? Zmieniasz coś, czy masz to w głębokim poważaniu?

Poddajesz się?

Szczerze – nie znam kobiety, w której głowie nie dudniło: „Nie nadajesz się do tego”, „Jesteś na to za słaba”, „Nie dasz rady”, „Gdzie ty się pchasz”. Każda – każda, z którą rozmawiałam, chociaż raz o sobie w ten sposób pomyślała. Także nie jesteś w tym sama, pytanie tylko, co z tym, co dźwięczy ci w głowie, zrobisz? Poddasz się już na samym początku, nie sięgniesz po to, o czym marzysz, czy może spróbujesz? Boisz się porażki – każdy się boi – serio. Ale bez ryzyka nie ma zabawy. A ty, czy uznamy coś za porażkę zależy od naszego punktu widzenia. Tak naprawdę popełniony błąd jest dla nas lekcją, z której warto wyciągnąć wnioski, by móc iść dalej. Chcesz siedzieć na kanapie – okej, ale nie wmawiaj sobie, że nie warto próbować. Bo zawsze warto!

Bez końca czekasz na jutro?

Moja mama zawsze mówi, że jutro pójdzie na rower, jutro już nie będzie jeść słodyczy. Tyle tylko, że to jutro jest już dzisiaj. Zawsze się nam wydaje, że mamy dużo czasu, na wszystko. Że na pewno zdążymy zrobić to, co byśmy chcieli, co mamy w planach. Tyle tylko, że pewnego dnia się obudzisz i czasu już nie będzie, jutro nie nadejdzie, zaprzepaścisz wszystkie swoje szanse i okazje. Za dziesięć lat nadal będziesz czekać? Może już nie na: aż dzieci dorosną, ale może jak wnuki będą większe? Jak ty nabierzesz pewności? Jak co? Skoro dzisiaj tak łatwo znajdujesz wymówki, uwierz – za dziesięć lat nadal będziesz sypać z nimi jak z rękawa.

Są ludzie, którzy chcą się rozwijać, czerpać z życia jak najwięcej, próbować sprostać stawianym sobie wyzwaniom. Są osoby, które marzą i swoje marzenia chcą realizować. Ale są też tacy, którzy tu i teraz uznają za granice swoich własnych możliwości i za kolejna dekadę będą w tym samym miejscu (a to wbrew pozorom wcale nie tak odległy czas). Do której grupy ty należysz?


Lifestyle

Powiedz sobie w tym roku „Psiego najlepszego”. Daj szansę bezwarunkowej miłości, która zmieni twoje życie na lepsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 listopada 2017
Fot. iStock/Pawzi
 

Zastanawialiście się kiedykolwiek jak bardzo zwierzęta mogą zmienić nasze życie? Jak wiele może nam da wierne, psie spojrzenie albo cichy, ciepły koci pomruk tuż obok twojego ucha? Ile zawdzięczamy tym naszym przyjaciołom, wiernym towarzyszom codzienności?

Czy myślicie o tym w święta, gdy rozkoszne szczeniaczki rozdaje się  jako gwiazdkowe prezenty dla dzieci lub ukochanej dziewczyny, czy w lecie, kiedy porzuca się je w schronisku lub gdzieś, przy polnej drodze? Wszystkim miłośnikom zwierząt na zimowe, nie tylko świąteczne, wieczory polecam przeczytać najnowszą powieść W. Bruce’a Camerona. Jeśli znacie „Był sobie pies”, lektura „Psiego najlepszego” będzie dla was wspaniałą przygodą.

Dlaczego? Bo to niezwykła historia, którą zrozumieją tylko ci, którzy ze zwierzętami obcują. Oni wiedzą, że psia miłość ma realny wpływ na ich życie, że bezwarunkowe psie uczucie zmienia. Co się dzieje, kiedy samotny facet staje się wbrew sobie właścicielem ciężarnej suczki, Lucy? Wydarza się magia. I nieważne, że Josh nigdy wcześniej nie miał psa, ani nawet nie opiekował się zwierzętami

Nieważne, że jest samotny, zraniony, że ma trudne doświadczenia związane z bolesnymi wydarzeniami z przeszłości. Lucy i pojawiające się zaraz po niej szczeniaki sprawiają, że Josh odnajduje w sobie na nowo pokłady czułości. Odkrywa, że jest opiekuńczy, troskliwy, że nawiązuje z psem taką więź, jaką nawiązuje się z dobrym przyjacielem. Tylko tyle, i aż tyle wystarczy, by otworzyć się na miłość. Nie zdradzę wam więcej szczegółów tej historii, bo nie chciałabym zabierać nikomu przyjemności jej odkrywania. Studiowania zmian, jakie zachodzą w głównym bohaterze pod wpływem Kerri, która pracuje dla lokalnego schroniska dla zwierząt.

„Psiego najlepszego” jest książką o tym, że warto wpuścić mądre, psie spojrzenie do swojego życia. Nie tylko dlatego, że bezwarunkowa psia miłość jest wartością samą w sobie. Ale również dlatego, że miłość i przywiązanie zwierzęcia sprawiają, że zaczynamy czuć się odpowiedzialni, a odpowiedzialność porządkuje nasze życie. Sprawia, że wszystko staje się naturalnie proste. I obnaża naszą drugą naturę.

Bo jeśli jesteś dobry dla zwierząt, masz w sobie pokłady dobra dla innych. To, co z nimi zrobisz, zależy od ciebie. Nawet jeśli, tak jak Josh, nie potrafisz mówić o swoich uczuciach, nawet jeśli komunikacja z bliskimi nie jest twoją mocną stroną. Uda ci się. Czy jesteś „twardzielem” czy wrażliwcem – nadejdzie moment, w którym zrozumiesz, że troska o ukochane zwierzę, to coś więcej niż wrzucenie karmy do miski. Że życie to coś więcej niż trwanie z dnia na dzień. Że psią duszę można i trzeba zrozumieć właśnie po to, by lepiej zrozumieć samego siebie. By odnaleźć w sobie to, co zostało dawno temu zagubione. I przestać się bać, że już nigdy nie będziemy szczęśliwi.

Już za miesiąc, może niektórzy z was będą mogli powiedzieć sobie „Psiego najlepszego”;). Niech to będzie początek jakiejś wspaniałej podróży, przygody, która zmieni całe wasze życie. Przyjaźni, która sprawi, że zaczniecie otwierać się również na ludzi. Bardzo realnej możliwości, by wyleczyć rany z przeszłości i dać sobie szansę na miłość.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym


Lifestyle

8 oznak, że masz do czynienia z toksycznym narcyzem. Dlaczego świadomie ignorujesz te zachowania?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
23 listopada 2017
Fot. iStock/NejroN

Przeczytałaś mnóstwo artykułów, poświęconych toksycznym relacjom i teoretycznie doskonale wiesz, jakich zachowań nie wolno tolerować. Potrafisz wyłapać znaki ostrzegawcze i wiesz, że nie wróżą niczego dobrego. Myślisz sobie: „Ja na pewno bym na coś takiego nie pozwoliła. Ja na pewno bym odeszła!”. Naprawdę? Skąd w tobie ta pewność? A wiesz, że „znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono”? To zabawne, że większość z nas świadomie ignoruje lub nie zwraca uwagi na niektóre, charakterystyczne sygnały, mówiące: „Uciekaj!”.

Osiem oznak narcyzmu, które najczęściej ignorujemy:

Brak zaangażowania w relację

To, że nie dostrzega twoich potrzeb, potrafisz sobie jakoś wytłumaczyć. Bo ma mniej empatii niż ty, bo jest zabiegany, bo macie inne charaktery… Ale skoro ty już przestałaś czekać, aż on się domyśli i głośno mówisz, czego potrzebujesz, a on dalej ma to gdzieś, wiedz, że nic tego nie zmieni. Narcyzowi zależy tylko i wyłącznie na zaspokojeniu własnych potrzeb. Twoje go nie interesują.

Mówienie do ściany

Kiedy narcyz akurat nic nie mówi (co zdarza się bardzo rzadko), wcale nie oznacza, że słucha. Możesz sobie gadać, ale do niego i tak nic nie dotrze, ponieważ myślami jest gdzieś indziej. Słuchanie drugiego człowieka wymaga wysiłku i zaangażowania, a narcyzm nie zamierza tracić energii na takie głupoty.

Nieprawidłowa komunikacja

Sukces, zdarzyło się, że zaczął słuchać, co mówisz. Nie ciesz się jednak. Jeżeli w twojej wypowiedzi pojawi się chociaż delikatna krytyka jego osoby, odbierze to jako potwarz i zniewagę. Szybko odczujesz skutki rozzłoszczenia narcyza. I nie, on nie będzie się na ciebie wydzierał. Najprawdopodobniej zastosuje pasywną agresję. Spodziewaj się… ciszy. Tak, to jeszcze gorsze niż bluzgi i wyzwiska. On ukaże cię ciszą, ponieważ jesteś niegodna, żeby cokolwiek ci tłumaczyć. Masz przemyśleć w samotności i przeprosić. To od ciebie zależy, jak długo ten stan potrwa.

Pokora na pokaz

Niektóre toksyczne osoby wolą jednak stosować inną metodę. Kiedy zauważą, że zrobiły coś źle, natychmiast się ukorzą. Powinnaś zorientować się, że coś jest nie tak, ponieważ zachowanie narcyza będzie wyjątkowo groteskowe. Może płakać, użalać się nad sobą i błagać o przebaczenie. Skończy się to na tym, że zaczniesz go pocieszać. Po co to robi? Bo potrzebuje ludzi, żeby móc nimi manipulować. Kiedy wszyscy się od niego odwrócą, kto będzie tańczył wokół niego?

Totalny brak empatii

To najbardziej charakterystyczna cecha wszystkich narcyzów. Jeżeli czujesz, że z tą osobą jest coś nie tak, spróbuj wykonać prosty sztuczkę. Zrób coś, co będzie wymagało okazania ci choćby odrobiny współczucia. Jest niewzruszony? To najlepszy dowód, że masz styczność ze złym człowiekiem. Zrezygnuj z tej relacji, a zaoszczędzisz sobie mnóstwo cierpienia.

Wysokie mniemanie o sobie

Narcyz uważa, że jest alfą i omegą. Na każdym kroku będzie chwalił się swoją wiedzą i inteligencją. Problem w tym, że często pierwsza lepsza dyskusja kończy się tym, że wychodzi na głupka. Na takich narcyzów można patrzeć z politowaniem. Musisz jednak wiedzieć, że istnieją także wyjątkowo inteligentne osobniki. Są sprytni, więc nie będę się afiszować.

Bunt dwulatka

Kiedy narcyz chce coś osiągnąć, będzie zachował się jak dwulatek. Zacznie tupać nogą i wymuszać. On nie rozumie racjonalnych argumentów i nie potrafi z niczego rezygnować. Jeśli coś idzie nie po jego myśli, okaże to natychmiast i to tak, że pójdzie ci w pięty. Jego potrzeby mają być zrealizowane i będzie męczył cię tak długo, aż odpuścisz i spełnisz jego żądania.

Wieczne niezadowolenie

Narcyza można chwilowo zadowolić, ale nie da się go uszczęśliwić. On takiego stanu nie osiągnie nigdy. Problem w tym, że nie zdaje sobie z tego sprawy, więc wciąż do czegoś dąży, ciągle szuka, oczekuje i potrzebuje. Będąc blisko takiego człowieka, sale będziesz musiała mu nadskakiwać. Może mieć sławę, pieniądze, dobre zdrowie, rodzinę – i ta nigdy nie będzie szczęśliwy.

Możesz go tłumaczyć, dawać kolejną szansę, liczyć, że pod twoim wpływem się zmieni i będzie cudownie.

Twoje emocjonalne, psychiczne i fizyczne zdrowie musi być dla ciebie na pierwszym miejscu.

Jest?

Źródło: Power of Positivity


Zobacz także

7 naturalnych produktów, które skutecznie zwalczają anemię

Nie rozpamiętuję, nie płaczę, bawię się. Dziękuję moim byłym za lekcje, które mi dali. A ty za co podziękujesz swoim?

Trening uważności

Trening uważności w 10 punktach. Nie daj się zwariować, wcale nie musisz pędzić jak wszyscy