Lifestyle

Wyrzuć z łóżka nudę i rutynę. 6 niezawodnych patentów na podkręcenie atmosfery w sypialni

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
17 lipca 2016
Fot. iStock/franckreporter
 

Gdy do partnerskiej sypialni wedrze się rutyna, seks zamiast być mistycznym połączeniem dwojga ciał i dusz, rozkoszną chwilą spełnienia i przeżyciem godnym poetyckich strof, staje się jedną z wielu czynności warunkowanych przez naturę, zwykłym aktem podyktowanym pierwotnymi instynktami człowieka. Nie trzeba od razu zamieniać się w mrocznego Grey’a by podgrzać miłosną atmosferę – czasem wystarczy wprowadzić kilka zmian i przełamać dobrze znane schematy.

Powiedz „nie” starej piżamie

Flanelowa, trochę już rozciągnięta tu i ówdzie, a nawet z plamą po lodach czekoladowych, która upamiętnia nocną randkę z lodówką w chwili słabości – do spania taka piżama pewnie jest najlepsza i najwygodniejsza. Ale nie o spanie nam przecież tutaj chodzi! Czasami warto założyć coś mniej komfortowego, by wywołać szybsze krążenie krwi u partnera – tym bardziej, że jeśli pójdzie po twojej myśli, długo nie będziesz tego mieć na sobie… Te wszystkie tiule, hafty, koronki i prześwity naprawdę robią na facetach wrażenie. I nie bój się, że będziesz wyglądać jak w przebraniu albo z filmu 18+, bo z pewnością znajdziesz coś ładnego, gustownego i efektownego jednocześnie.

Wejdź w rolę

A gdyby tak na chwilę zostać aktorką, zamienić się w kogoś innego i trochę poudawać? Odgrywanie ról to nie tylko świetny sposób na grę wstępną i zabawę, ale także oznaka wielkiego zaufania i pewności.  Wymaga od partnerów pokazania swoich pragnień, podzielenia się ukrytymi marzeniami i fantazjami, dobrej komunikacji i większego otwarcia się na drugą osobę. O czym marzy twój mężczyzna? Co ty sama chciałabyś przeżyć w sypialni? Seks z groźnym policjantem, ekscytujące spotkanie z nieznajomym, a może facet – drwal w typie macho? Wyobraźnia i fantazja górą, daj im się czasami ponieść!

Wyjdź z łóżka!

Paradoksalnie, by nie dopuścić do nudy i rutyny w łóżku, dobrze jest czasami z niego wyjść. Nie zawsze seks musi odbywać się w niedzielę i co drugi wtorek, pod kołdrą i przy zgaszonym świetle. W wannie, pod prysznicem, na pralce, na stole, na kanapie w salonie, na podłodze, na balkonie, w garażu… Tyle możliwości, a jeszcze nie wyszliśmy z domu! Tylko upewnij się, że dzieciaki nie wejdą w najmniej odpowiednim momencie, a sąsiedzi nie mają darmowego kina dla dorosłych – no chyba, że właśnie to cię kręci…

Fot. iStock/ Kuzmichstudio

Fot. iStock/ Kuzmichstudio

Dodaj nieco aromatu…

Żele intymne to świetny sposób na pobudzenie zmysłów i zwiększenie doznań płynących ze zbliżenia. Na rynku znaleźć można stymulujące, pobudzające, wydłużające przyjemność, w różnych zapachach – od owocowych po kwiatowe. Można wykorzystać je jako zwykłe lubrykanty lub użyć do masowania partnera – taka gra wstępna z pewnością pobudzi wszystkie jego zmysły.  Oprócz fikuśnych specyfików przydadzą się też stare dobre świeczki zapachowe, które pomogą w „zbudowaniu” odpowiedniej atmosfery oraz zmysłowe perfumy – ubranej w piękny zapach kobiecie trudno się oprzeć. Coco Chanel ponoć twierdziła, że kobieta powinna nakładać perfumy wszędzie tam, gdzie chce być całowana, więc do dzieła!

… a nawet i smaku

Można przenieść seks do kuchni, a można też… kuchnię do seksu. Nie od dziś przecież wiadomo, że dobre jedzenie może być przyjemnością porównywalną do orgazmu, a niektóre potrawy pobudzają nie tylko nasz zmysł smaku. Widziałaś film „Dziewięć i pół tygodnia”? Co ten Mickey Rourke wyczyniał z Kim Basinger i zawartością jej lodówki – i wcale nie chodzi o gotowanie! Bita śmietana, czekolada, miód, kostki lodu – o tym na pewno już niejedno słyszałaś. Nie ograniczaj się jednak, bądź kreatywna i wspólnie poszukujcie własnych smaków. Możecie też pokusić się o kupno specjalnych gadżetów, które urozmaicą wasze miłosne igraszki, takich jak jadalne żele, pasty do malowania ciała, a nawet jadalna bielizna. O kalorie się nie martw, bo szybko je spalisz…

Wyginaj śmiało ciało

Bo nie tylko pozycja misjonarska istnieje! Czy mówi ci coś słowo kamasutra? Uważa się ją za jeden z najobszerniejszych zbiorów pozycji seksualnych, ale to coś znacznie więcej niż zwykłe obrazki z instrukcją. Ten napisany przed wiekami, pochodzący z Indii traktat filozoficzny na temat seksualności i zachowań seksualnych, z pewnością wniesie do twojej sypialni powiew nowości i wypędzi z niej nudę. Nie musisz też być kobietą gumą i od razu stawać na głowie, bo nie wszystkie opisane pozycje wymagają cyrkowych umiejętności i mistrzowskiego wygimnastykowania. Spróbuj, a zdziwisz się, że na to nie wpadłaś, o tym nie pomyślałaś, że tak można nie wiedziałaś. To co dzisiaj – Przyczajony Tygrys czy Ukryty Smok? Cokolwiek wybierzesz, bawcie się dobrze!

Na podstawie: www.bustle.com


Leave Your Hat On ? – nie pies, nie wydra, nie mąż, nie żona. Ona.


Lifestyle

Czasami najtrudniejsza w odchodzeniu jest samotność, więc zostajesz, bo znikąd nie dostajesz wsparcia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 lipca 2016
Fot. iStock/Marjot
 

Nie wiem, gdzie wtedy byłam – dziwne, prawda, bo nadal tutaj tkwię. Nie odeszłam od niego, po tamtym spotkaniu, nie jestem pewna czy to dobrze czy źle, czy cokolwiek się już skończyło czy dopiero zakończy. Siedzimy trochę jak zaczarowane sięgając po filiżankę częściej niż zwykle, żeby zapełnić czymś milczenie.

Było późne popołudnie, gdy wychodziłyśmy, padało. Wiele razy przecież rozmawiałyśmy o tym, co się dzieje, co u mnie się dzieje, a jednak tym razem to  zupełnie co innego. To trochę ironiczne – że łatwiej nam rozmawiać z kawałkiem plastiku niż patrząc sobie w oczy. Jakby wina „na żywo” była cięższa, a problemy bardziej prawdziwe.

Już długo oswajałam cię z naszym spotkaniem.

– Chodźmy proszę, gdzieś na kawę, żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać, jak już przyjedziesz – szeptałam ci mamo do słuchawki, a ty odpowiadałaś  – Tak, zobaczymy…

– Przecież wiesz, że przy A. nie będzie okazji.

– Tak, tak – mówiłaś lekko już przygaszonym głosem. A ja jednak żyłam nadzieją, że gdy ci się wypłaczę na ramieniu, wszystko jakoś się ułoży. Nie umiem ci tego powiedzieć, i chyba nie chcę – to była bardzo gorzka kawa, choć obie tak starannie wycierałyśmy serwetką swoje rozczarowanie.

Siedzimy sięgając po filiżankę częściej niż zwykle, żeby zapełnić czymś ciszę. Czyjeś życie właśnie rozpada się na kawałeczki – brzdęk, filiżanka uderza o spodeczek, jakby to była najzwyklejsza środa świata. Łzy napływają mi do oczu – brzdęk… Mówię, czekam, tak bardzo chcę usłyszeć coś, co wszystko dla mnie zmieni, jakoś magicznie pchnie mnie do przodu, albo strzeli mocno w policzek – brzdęk – cokolwiek, to taka chwila, w której wyczekuje się, nawet największego banału świata – brzdęk…

A przecież jeszcze wczoraj rozmawiałyśmy przez telefon, znasz tę moją historię nazbyt dobrze. Żyjesz w niej. Dziwisz się, złościsz, nie rozumiesz, jak tak  można – pływać we własnej obojętności, i ciągle czekać na coś, mieć nadzieję, że po prostu będzie lepiej, a problemy same się rozwiążą.

Moja historia jest taka zwyczajna. Przez chwilę myślałam nawet, że wyjątkowa, bo inna niż te, które obserwowałam. Tymczasem poczułam, jakby nagle jakieś złe duchy zamieniły moje wszystkie koszmary w jawę. Przecież ja tak bardzo nie chciałam, żebyśmy byli  jak inni – mijać się, zapomnieć co to dotyk, uśmiech, bycie – takie po prostu. Głupia ja, nawet w tym smutku nie ma nic niezwykłego – przecież inni też nigdy tego nie planowali, nie chcieli. Może część z nich płacze wieczorem w poduszkę, a rano znów udaje, że jest częścią idealnie działającej maszyny. Takiej, która z wiekiem już nie potrzebuje tej czułości, uważności…  Jednego się boję mamo, że będę tu już zawsze, nagle obudzę się i będę wiedziała, że tak przeżyłam życie, że moje dzieci pójdą kiedyś w świat z przekonaniem, że tak właśnie wygląda miłość, wspólne życie, że trzeba się z tym pogodzić.

Minęły już przecież trzy lata od naszej ostatniej ważnej rozmowy, mamo, a ja nadal nie umiem przesunąć się o milimetr. Jedyne co się zmieniło to to, że dzisiaj już nie wierzę, że zmienić się może. Przecież to tyle czasu. Przez trzy lata można tak wiele zrobić… Zbyt wiele, żeby wierzyć w bajki o nagłej odmianie życia.

… Słuchasz, chociaż znasz to prawie na pamięć. Zawsze jest tak samo: – Musicie się jakoś dogadać, córeczko – mówisz, a dla mnie każde słowo byłoby teraz lepsze. Wszystko byłoby bardziej atrakcyjne dla kogoś bez nadziei, niż ta niepewność decyzji, którą mam, zwątpienie, smutek, miotanie się rozpaczliwie, naprawdę.

Wiesz mamo, czasami najtrudniejsza w odchodzeniu jest samotność, więc zostajesz… Nie, to nie jest samotność, którą zgubisz w cudzym łóżku, to ta, która cię  nie opuszcza, mieszka cicho, nieustannie gdzieś z tyłu głowy. Zawsze chcesz odejść gdzieś, choćby to miało być ciepłe poklepanie po ramieniu, odrobina zrozumienia – a ja wiem, że moje odejście zawsze będzie dla ciebie, mamo, zbyt trudne, niewygodne.

Nie z powodu strachu przed resztą świata i zawodem jaki sprawię tobie moim życiem. Nie winię cię, wiem jak bardzo nie wierzysz, że dobra może być inna droga, albo że nic już innego nie zostało. I może masz rację, chciałabym dziś w to wierzyć, po kilku latach dryfowania gdzieś myślami po tym, „jakby to było, gdyby…”.

Wiem, że nie możesz, nie potrafisz inaczej – po prostu powiedzieć mi „co by się nie działo jestem z tobą”. Nie możesz powiedzieć „rozumiem cię”, „nie martw się, to nie koniec świata” – bo choć tak wiele w życiu już dla mnie zmieniłaś, ta moja decyzja byłby dla ciebie jednak końcem świata. To wybór, którego nie umiesz dokonać, między córką a tym wszystkim,  w co w życiu wierzysz. Że zawsze, że do końca, że pomimo wszystko… Dla ciebie pochwalanie tego, że chcę odejść, to wzięcie za moje być może złe wybory odpowiedzialności…. Wiem, że nie umiałabyś się z tym budzić co rano…

Wiem, że wszystko w tobie krzyczy, choć milczysz jak zaklęta. I choć ja naprawdę, mamo, to wszystko wiem – to nadal boli tak samo.

Chyba obie się tym spotkaniem rozczarowałyśmy, mamo. Nie sobą, tym że tak wiele jest znów pomiędzy nami – a każda z nas wie i rozumie, dlaczego ta druga nie może się już bliżej niej przysunąć. Dziś wiem, że nie zawsze będziesz na mnie gdzieś czekać, nawet ty. Może nie jestem jeszcze dość duża, żeby to nie miało znaczenia.


Lifestyle

Pielęgnacja nóg i stóp – jak o nie zadbać nie tylko latem?

Joanna Fizia
Joanna Fizia
17 lipca 2016
Fot. iStock/wundervisuals

Każdego dnia, przez wiele godzin nogi narażone są na ogromny wysiłek. Przede wszystkim dlatego, że dźwigają ciężar całego ciała. Poza tym, zależnie od trybu życia i wykonywanej pracy, nieustannie poddawane są ciężkim próbom – nadmierna lub niedostateczna ilość ruchu, nadwaga, źle dobrane obuwie, brak odpowiedniej higieny, zła pozycja podczas siedzenia…. To tylko część popełnianych przez nas błędów, które odbijają się na kondycji naszych nóg i stóp.

Jak zatem dbać o kondycję kończyn dolnych by cieszyć się nie tylko ładnym ich wyglądem ale i zdrowiem?

Poznaj podstawowe zasady pielęgnacji nóg i stóp

Obuwie – powinno być lekkie, przewiewne – pozwalające na swobodne oddychanie i odparowywanie potu, a także wygodne – nie przyczyniające się do zniekształcenia stóp, a w konsekwencji do zniekształcenia kręgosłupa oraz do powstawania odcisków i modzeli.

Dobór odpowiedniego obuwia to wbrew pozorom sztuka ,trzeba bowiem zwrócić uwagę na wiele aspektów i nie zawsze można kupić to co wpadnie nam w oko. W każdym razie, na pewno przy zakupie obuwia nie powinno się oszczędzać, lepiej dołożyć i postawić na porządne obuwie, a w zamian cieszyć się zdrowiem, niż kupić tańszy model, przez który nabawimy się trudnej do wyleczenia nadmiernej potliwości stóp.

Skarpety i pończochypodobnie jak obuwie, powinny być odpowiednio dopasowane i wykonane z naturalnych, niesyntetycznych materiałów, pozwalających na oddychanie skóry. Jest to szczególnie ważne w przypadku nadmiernej potliwości. Warto również zwrócić uwagę na ściągacz, który nie powinien uciskać nogi.

Higiena – mycie stóp mydłem, przynajmniej raz dziennie, a latem co najmniej dwa razy powinno być oczywistą sprawą dla każdego. W przypadku stóp cierpiących na nadmierną potliwość należy używać produktów o właściwościach bakteriobójczych. Po umyciu stopy należy dokładnie osuszyć, szczególnie w przestrzeniach między palcami, gdzie lubią rozwijać się grzyby.

Fot. iStock/Ridofranz

Fot. iStock/Ridofranz

Kąpiele z dodatkiem ziół lub soli – pozwalają odprężyć się i zrelaksować, odświeżyć, a także przynieść ulgę zmęczonym i obolałym stopom. Poza tym, sole do stóp zawierają składniki czynne, które zmiękczają naskórek, uelastyczniają, wygładzają i pojędrniają skórę.

Pielęgnacja – poza codzienną kąpielą, należy regularnie złuszczać zrogowaciały naskórek, szczególnie zimą, gdy skóra nadmiernie wysycha, a także latem, kiedy często chodzimy boso lub w odkrytym obuwiu. Do złuszczania można używać ogólnodostępnych tarek, pumeksów bądź peelingów. Na tak przygotowaną skórę warto zaaplikować maskę odżywczą, a na zakończenie wmasować krem nawilżający, z zawartością witamin i wyciągów ziołowych.

Gimnastyka – ma na celu poprawę krążenia oraz wzmocnienia mięśni i więzadeł. W ramach ćwiczeń można: chodzić raz na palcach, raz na piętach, skakać przez skakankę, chwytać palcami stóp chusteczkę, prostować i podkurczać palce, zataczać koła, maszerować raz na wewnętrznych, raz na zewnętrznych krawędziach stopy.

Masaże stóp – celem masażu jest poprawa ukrwienia i rozluźnienie zmęczonych oraz napiętych mięśni. Do masażu można używać różnego rodzaju szczoteczki, wałki, rollery, specjalne dywaniki bądź własne (lub cudze 😉 dłonie.

 

Fot. iStock/robertprzybysz

Fot. iStock/robertprzybysz

Pedicure – należy go wykonywać mniej więcej co 4-6 tygodni. Jego istotą jest usunięcie zrogowaciałego naskórka, odcisków, modzeli, skrócenie paznokci i ich opiłowanie, a także zaaplikowanie preparatów zawierających składniki aktywne.

Kosmetyki do pielęgnacji stóp:

Sólzawiera wyciągi ziołowe, witaminy i mikroelementy. Zmiękcza naskórek, odświeża, nawilża, zmniejsza obrzęki, hamuje pocenie i działa odprężająco.

Peeling – to preparat zawierający substancje biologicznie czynne (aminokwasy, proteiny, olejki eteryczne, krystaliczne cząsteczki ścierne). Ma działanie oczyszczające i wygładzające. Ponadto przygotowuje skórę do przyjęcia kolejnych, intensywnie pielęgnujących preparatów.

Maska dzięki zawartości substancji czynnych, wnika w głąb naskórka, aktywnie wzmagając procesy odnowy. Zaleca się by maskę aplikować tuż po wykonaniu peelingu. Dla wzmocnienia efektu, można stopy zawinąć w folię oraz ręcznik.

Kremzmiękcza naskórek, nawilża i odżywia. W zależności od rodzaju kremu, może też zapobiegać pękaniu stóp, nadmiernej potliwości czy powstawaniu obrzęków. Dla lepszego wchłaniania kremu, można założyć skarpety.

Dezodorant – odświeża i zapobiega poceniu się stóp.

Talkzapobiega nadmiernemu poceniu się stóp, usuwa nieprzyjemny zapach, działa przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjnie.

Dbając o kończyny dolne należy również przeciwdziałać powstawaniu żylaków. Poza predyspozycjami dziedzicznymi, narażone są na nie osoby, które prowadzą mało aktywny tryb życia, w ciągu dnia długo stoją lub siedzą, osoby z nadwagą, palące papierosy, a także kobiety w ciąży. W profilaktyce warto więc postawić na zmianę trybu życia, zwiększyć aktywność fizyczną, a także każdego dnia, w pozycji siedzącej lub leżącej, unieść nogi powyżej serca, na około 15 min.

Usuwanie zbędnego owłosienia to również istotny punkt w pielęgnacji kończyn dolnych. Można by rzecz, że w dzisiejszych czasach gładka, nieowłosiona skóra nóg (i nie tylko) to absolutna podstawa. A ponieważ na rynku dostępnych jest mnóstwo metod służących do depilacji – od wosków i past cukrowych, przez depilatory mechaniczne, aż po metody z użyciem lasera i prądu – każdy jest w stanie znaleźć dla siebie odpowiedni sposób.

Reasumując, podstawowym celem pielęgnacji kończyn dolnych jest ZAPOBIEGANIE powstawaniu zmian na nogach i stopach, a także ich usuwanie i leczenie. Natomiast uzupełnienie profilaktyki stanowią wszelkie zabiegi higieniczne i kosmetyczne.


Zobacz także

Masz konto na Instagramie? Sprawdź, jak na podstawie zdjęć mogą oceniać cię inni

Albo wstań, zabierz płaszcz i odejdź, albo zostań i pogódź się ze sobą. Ze sobą – nie z nim

Czasem myślę, że życie tylko czeka, by zamienić nas w klauny. Nigdy nie gódź się na bycie kimś, kogo nie cierpisz. Nawet w imię miłości