Uroda

Szorstkie dłonie po zimie? Zastosuj najlepsze domowe kuracje dla skóry

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 lutego 2016
dłoni
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain
 

Dłonie są wizytówką każdej kobiety. Równo przycięte paznokcie, zadbane skórki nie tylko poprawiają nam humor, ale dodają wyrazistości, uroku. Niestety nawet najbardziej wymyślny wzór na paznokciach i modny kolor lakieru, nie spełni swojej funkcji, jeśli skóra dłoni jest przesuszona, podrażniona.

Twoje dłonie są suche nie bez przyczyny

W codziennym funkcjonowaniu popełniamy wiele błędów, które wpływają negatywnie na wygląd naszych dłoni. Po pierwsze, sprzątamy mieszkanie, myjemy naczynia bez zakładania rękawic ochronnych. Długotrwały kontakt z detergentami nie pozostaje obojętny na stopień nawilżenia skóry dłoni. Stosowanie wielokrotnie w ciągu dnia perfumowanych lub antybakteryjnych mydeł, wyjątkowo ją wysusza. Często też nie pamiętamy o konieczności każdorazowego zastosowania kremu na dłonie, właśnie po to, by nawilżyć je i lepiej chronić przed czynnikami drażniącymi. Nie zapominajmy, że zimą suche powietrze w domach, zimny wiatr, a szczególnie mróz także szkodzi delikatnym dłoniom, podobnie jak dieta uboga w witaminy. 

Zastosuj sprawdzone kuracje

  • Jeśli na co dzień stosujesz krem, czy serum które przywraca skórze witalność, pamiętaj by w momencie gdy skóra staje się bardziej przesuszona, posmarować dłonie warstwą kosmetyku i założyć bawełniane rękawiczki na noc. Do tłustego kremu możesz dodać 2 łyżeczki soku z cytryny. Substancje odżywcze zostaną wchłonięte, a skóra stanie się lepiej nawilżona i wygładzona, bez brudzenia pościeli.
  • Kąp dłonie w siemieniu. 3-4 łyżki siemienia lnianego zalej wrzątkiem na 10 minut. Po ostudzeniu, dodaj do powstałej papki wodę i zanurz w niej ręce przez 20 minut.
  • Funduj parafinową kąpiel. Wykonaj peeling dłoni, nasmaruj kremem. Podgrzej kosmetyczną parafinę i zanurz w niej całe dłonie z rozchylonymi palcami. Powtórz 4-5 razy, załóż najpierw foliowe, a na nie bawełniane rękawiczki. Zostaw na kwadrans, a następnie zdejmij je oraz parafinę z dłoni. Skóra będzie gładka, odżywiona.
  • Odżywiaj żółtkiem i miodem. Surowe żółtko utrzyj z kilkoma kroplami oliwy, dodaj 2 łyżeczki miodu. Nałóż na ręce, załóż foliowe rękawiczki i pozostaw na 15 minut, następnie zmyj.
  • Raz w tygodniu sięgnij po płatki owsiane. 1,5 łyżki płatków zalej 3 łyżkami gorącego mleka. Gdy przestygnie, dodaj łyżeczkę gliceryny, 2 kapsułki witaminy A+E. Nałóż na dłonie i po 5 minutach zmyj.

 


Uroda

Szczęśliwe rodziny robią kilka rzeczy „inaczej”. 7 zasad rodzinnego szczęścia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 lutego 2016
Fot. iStock / IvanJekic
 

Udane życie rodzinne to coś, czego bardzo często zazdrościmy innym. Oczywiście, w każdej rodzinie zdarzają się konflikty i trudniejsze momenty. Ale zawsze wydaje nam się, że wszędzie lepiej tam, gdzie nas nie ma, albo raczej gdzie nie ma „zbyt blisko” naszych rodziców, teściów, rodzeństwa… Gdybyśmy jednak potrafili wprowadzić w nasze kontakty z najbliższymi kilka prostych zasad i jeszcze umieli ich przestrzegać, udało by nam się stworzyć relacje dobre i ciepłe. Przywrócić wiarę w siłę i istotę rodzinnego gniazda.

Szczęśliwe rodziny robią kilka rzeczy „inaczej”. Ta „inność” polega głównie na praktykowaniu kilku pozytywnych… przyzwyczajeń:

1. Szczęśliwe rodziny mają swoje małe rytuały

Żyjemy w czasach, kiedy wszyscy narzekamy na brak czasu. Dlatego tak bardzo ważne dla naszych rodzinnych relacji jest wygospodarowanie paru stałych momentów w tygodniu (a może nawet miesiącu), podczas których po prostu jesteśmy razem. Mam znajomych, w których domu nieodwołalną tradycją jest sobotnie wspólne smażenie naleśników o poranku. Dziewczynki nie umawiają się wówczas z koleżankami, tata nie włącza komputera żeby sprawdzić maile, mama nie czyta tygodniowych raportów. W piżamach lub innym swobodnym stroju, kręcą się po kuchni, a rodzice, nawet mimochodem nadrabiają zaległe wiadomości dotyczące życia ich dorastających dzieci.

2. W szczęśliwych rodzinach ludzie potrafią sobie wzajemnie dawać

I jakoś instynktownie wyczuwają co i kiedy komu jest aktualnie potrzebne, co poprawi humor, co pomoże stawić czoło problemom. „Potrzebujący” przyjmują zatem: uważne ucho, rozumiejące milczenie, ciepłą atmosferę, pocieszające ramię… A kiedy przyjdzie pora, dadzą to samo od siebie innemu członkowi rodziny. Bo to jest po prostu naturalne.

3. W szczęśliwych rodzinach ludzie się ze sobą dzielą

I nie, nie chodzi tylko o wymianę ciuchów między starszą z młodszą siostrą. Chodzi o wymianę doświadczeń, wspólne wspomnienia, dzielenie się wiedzą, którą nabywamy o życiu i innych. Z troski o siebie, z miłości i dla wspólnego dobra, z potrzeby serca dzielimy się z najbliższymi tym, co może im się przydać. Życiowo i nie tylko.

4. W szczęśliwych rodzinach ludzie dają sobie przestrzeń

Bo to wynika z ich wzajemnego dla siebie szacunku. Rozumieją, że każdy potrzebuje odrobiny prywatności, że każdy ma tę granicę, swój „teren osobisty” inaczej wyznaczony i nie można go „eksplorować” siłą.

5. W szczęśliwych rodzinach jest akceptacja

I bezwarunkowa miłość. Członkowie szczęśliwych rodzin rozumieją, że są różni, że każdy z nich jest odrębną istotą, ma różne marzenia, plany, czasem nawet wierzy w coś zupełnie innego. Ale jest akceptowany taki, jak jest i otrzyma wsparcie w momencie kiedy będzie go potrzebować.

6. W szczęśliwych rodzinach się rozmawia

Nie narzuca swojego zdania, nie wymusza decyzji z racji swojego wieku bądź funkcji pełnionej w rodzinie („Ojciec wie lepiej”). Członkowie takich rodzin potrafią dojść do porozumienia bo się efektywnie komunikują, a jeśli komunikacja zawodzi szukają innych rozwiązań.

7. W szczęśliwej rodzinie nie zamiata się kłopotów pod dywan

Tylko się je rozwiązuje. Bo najważniejsi są właśnie członkowie rodzinnej wspólnoty, a nie to co „ludzie powiedzą”. Przecież nie ma ważniejszych osób niż te, które tworzą naszą rodzinę. Cóż więc może nas obchodzić opinia innych?

Na koniec dodam tylko, że w szczęśliwych rodzinach ludzie po prostu potrafią być szczęśliwi i zamiast na aspektach negatywnych koncentrują się na tym, co dobre i pozytywne. Planują i działają razem, a nie przeciw sobie.

Szczęście rodzinne to nie jest coś, co przychodzi samo. To efekt pracy nad sobą każdego z członków rodziny. Jeśli rozumiemy, że najwięcej zależy tu od nas samych, będziemy w stanie modelować nasze rodzinne relacje tak, by dom był dla nas miejscem, do którego po prostu chce się wracać.


Uroda

Hej, jestem twoją żoną. A ty do niej pisałeś: tęsknie, myślę, rozbieram cię. Słabe, kotku

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 lutego 2016
Fot. i Stock / _IB_

Cicho, cicho, bo inni zobaczą. Zobaczą coś o nas, czego nie wie o nas prawie nikt.

Przeszłość. Nie widać jej, gdy uśmiechasz się do mnie na kolacji i pytasz czule co mi podać. „Ależ on opiekuńczy” wzdychają przyjaciółki, koleżanki, znajomi.

Nie widać tego, gdy rozmawiasz z tą ładną panią w przedszkolu. Głaszczesz wtedy Julkę, a do pani uśmiechasz się tym amerykańskim uśmiechem, to chyba numer 5. A ja już na pewno wiem, że pani dopowiada sobie historię o tym twoim uśmiechu. Że on znaczy coś więcej, jest uwodzeniem, prowokowaniem i uwagą, która jest zapowiedzią czegoś więcej. No chociaż nadziei.

Słabe, co? Jak w ogóle pewna siebie trzydziestolatka może mieć takie myśli. Że  jej mąż za bardzo uśmiecha się do jakiejś pani.

Jestem również czuła na twój wzrok wędrujący za kobietami na ulicy, choć nie daję po sobie poznać nic, w ogóle. Opowiadam wtedy o pracy, o Julce mówię i o Stasiu. Ale zauważam to co ty. Tamta uśmiechała się pięknie, a inna szła z taką pewnością, której mi zabrakło już dawno.

Nie jestem taka ładna.

Tak mądra.

Taka fajna.

„Zwariowałaś?” spytasz. Ja zwariowałam? Czy może ty, gdy zapomniałeś o wszystkim co mamy i w chwili kryzysu wybrałeś Ją. Ją– która nie urodziła dziecka, nie wyglądała jak miotła, nie zapominała robić ci laski i mówić słodko: „misiu….” oraz „miau”. Ja nie zdążałam, bo w nocy zbierałam rzygi twojego jednego dziecka, a drugie karmiłam. I to dziwne, że ja się dzisiaj nie czuję taka fajna? Że nie lubię swoich piersi, brzucha nie lubię i nogi mnie złoszczą?

Bardzo przepraszam.

Bardzo, k…., przepraszam.

No bo przecież my tyle mamy. Dlaczego miałabym być zazdrosna o panią w przedszkolu, kobiety na ulicy, koleżanki czy podwładne z pracy. Przecież to nic. Rozmawiasz. Jękniecie, foch, przewrócenie oczami. To nic– przekonujesz.

Zupełnie jak wtedy, gdy mówiłeś, że to Nic. No z Nią nic. Ona w ogóle Mi się nie podoba, te wiadomości NIC nie znaczą, a maile? Maile TO pomyłka. Prawda chwili, iluzja. Łapię się za głowę, bo zamiast spakować cię w jedną walizkę, rozpakowywałam emocje w twojej głowie próbując zrozumieć gdzie popełniłam błąd. Ja. „Czy mogę coś zrobić?” mruczałam zbierając resztki godności z posadzki, gdzie rozwaliłeś miskę z płatkami. Z wkurwu, że o coś cię oskarżam.

A sam rozumiesz, wcześniej myślałam, że naprawdę tyle pracujesz i tak bardzo jesteś zmęczony.

„Zdrady nie da się wybaczyć” przeczytałam kiedyś komentarz pod jakimś artykułem. Pomyślałam, że to bardzo dziecinne, ten komentarz. I to przekonanie, że nie da się potem żyć.

Mijają trzy lata od kiedy znalazłam waszą korespondencję. Pisałeś do Niej,  że pragniesz i tęsknisz. Że znów zrobiłam aferę (akurat wtedy po tej kłótni się kochaliśmy), że się czepiam, że tęsknisz.  Za Nią. Pisałeś do niej jak do mnie zawsze. I rytm tych podobnych słów zabolał mnie szczególnie. Auć. Ale że tak SAMO. Zobacz, nie byłam zła. Byłam taka dorosła. Wybieraj, zdecyduj, rób co czujesz, ja kocham. Wydawało mi się, że dojrzałe osoby rozmawiają dojrzałe, ale ty leciałeś za nią, która mówiła, że nie wie i kazała się zdobywać. Otwierałam oczy. Zbyt słabo, by powiedzieć krótkie: „spier….”

To naprawdę ja? To ze mną? Te wyznania przed ślubem, ten tekst, obietnice. To serio nie ma zupełnie znaczenia? Wszystko co wydawało się takie ważne? No cóż, nie miało znaczenia. Wtedy. Gdy kąpałam twoje dziecko, a ty myk– mykałeś pisać z Nią. Potem się, oczywiście, wycofałeś, mówiłeś, że tylko ja. To było wtedy, gdy już odpuściłam proszenie i mówiłam: rób jak czujesz, jak czujesz rób. A ty nagle, że czujesz do mnie….

Tak, pewnie, że chciałam, żebyś tak mówił. Bo kochałam, pamiętałam. No i wierzyłam. Ups.

Ale nie do końca już w środku wierzę twoim słowom. Nawet jeśli mówię: „wierzę”, bo to dobre dla nas obojga. Dla naszych dzieci i rodziców, którzy lubią przyjeżdżać do nas na święta i lubią jak rybę po grecku robię i mówię o tobie: mój mąż. Bo to taaakie bezpieczne. Dla nas wszystkich, kochanie. Wiesz. Taka rodzina tylko trochę śmierdząca od środka. Ale kto o tym wie, no na miłość boską.

Czy zdradę można wybaczyć?

No cóż, powinno się. Bo nikomu nie jest potrzebna złość i pretensje.

Czy być razem potem?

No cóż, można. Mamy taką ładną i mądrą córkę, wspaniałego syna, i święta fajne i życie miłe.

Czy można zapomnieć?

Moim zdaniem nie można. A przecież wiem co znaczy „moim”, bo od trzech lat uprawiamy dobre małżeństwo, mamy seks, czułość i wszystko.

Ale ja ciągle wyobrażam sobie co do niej mówiłeś. No wiesz, wtedy, kiedy byłeś w delegacji.

Wyobrażam sobie jak ją przytulałeś,  gdy do mnie odwracałeś się bokiem.

I co jej mówiłeś, gdy mi mówiłeś, że nic między wami nie ma.

Nie ma znaczenia czy urodziłam ci dziecko, podam ci śniadanie i będę uprawiać z tobą seks. Wyjdziemy z naszym psem, wykąpiemy się razem, wypijemy kawę.

Coś pękło. Oszukałeś mnie. Twoje „nic” boli mnie jeszcze bardziej, bo tak samo wyparłeś się ją, jak i mnie. Wiem, że próbujesz nas uratować. Na swój sposób. Kiedyś bym ci zaufała.

Czy da się wybaczyć zdradę i żyć od nowa – spytała mnie przyjaciółka

Powiedziałam: pewnie.

Pomyślałam chwilę później: to jedno z kłamstw, które sobie serwujemy. Zdrada zawsze do nas wróci. Będzie lękiem, że on patrzy na inne, niepokojem, że z kimś pisze. Będzie naszym kompleksem, frustracją, perfekcją.

Przepraszam, że cię tym niepokoję, ale nie potrafię jednak wybaczyć. Myliłam się. Co teraz z tym zrobimy?

Tak, wiem, wiem. Jestem jedną z tych kobiet, to takie typowe, inne z tym żyją, to oczywiste.

To może napijesz się kawy? Albo naleśniki ci zrobię. Przecież to nie twoja wina, że się zakochałeś. Życie, życie kochana 🙂


Zobacz także

PEG-i, SLS-y, parabeny. Wszystko, co powinnaś wiedzieć, o szkodliwych składnikach kosmetycznych

Masz cienie i worki pod oczami? Wypróbuj 5 sprawdzonych domowych sposobów na ich zmniejszenie

Biały stanik pod białą bluzką? Wpadki modowe, które zaliczasz każdego dnia