Lifestyle Uroda

Mężczyzna nie jest gruboskórny. STOP – mitom i stereotypom. Dobrze przytulić się do miękkiego faceta

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 lutego 2016
Fot. Unsplash / Christopher Campbell / CC0 Public Domain
 

Metroseksualny, wygłaskany i pachnący kwiatuszkami… nie jedna kobieta wzdryga się na samą myśl. Jakie to niemęskie. Ale równie mocno wzdryga się, gdy on pachnący wcale nie jest, a wręcz to pachnienie jest trudne do niezauważenia. Albo gdy ten męski On twarz ma męską aż nadto, bo można z niej odczytać historię jego życia, a nawet dosnuć kilka wątków. Nie to przecież nie jest już męskie. To okropne. No to drogie panie, czego tak naprawdę oczekujemy? Porzucamy stereotypy i mity. Bo prawdziwy facet, nie musi szorować twarzy pastą BHP, by na męskość zasłużyć.

Stereotyp nr 1: Facet nie może być wymuskany!

Nie piękniutki lecz zadbany.

A to różnica. faktycznie żadna z nas nie czułaby się dobrze w towarzystwie faceta, który ma barwniejszą kosmetyczkę niż my. Ale nie tolerujemy obgryzionych i brudnych paznokci. Nie wyobrażamy sobie, żeby facet chodził brudny i nieświeży lub z odrażającymi ubytkami w zębach. Więc dlaczego mały krem budzi w nas tyle sprzecznych emocji? Ma dbać o całe ciało za wyjątkiem skóry? Panowie, wy również macie problem z zaakceptowaniem kremu. Żel pod prysznic, pasta do zębów, szampon czy kosmetyki po goleniu – ok, krem? Marszczycie brwi…

A przecież to taki sam kosmetyk jak każdy inny.

Obalamy mit! Fanaberie znudzonych chłopców… KREM to pielęgnacja – nie fanaberia!

To my, kobiety oczekujemy od kremów cudów, efektów rodem z spod skalpela hollywoodzkiego doktora piękno. I to nas, kremy rozpieszczają. Produkty dla mężczyzn to inna bajka. Zupełnie tak samo jak żel pod prysznic. Męski – co tu kryć „myje”, kobiecy – ma wymienione dziesiątki dodatkowych i cudownych właściwości – i żadna z nas nie myśli o tym, że jej żel powinien koniecznie służyć do mycia, ale ma nawilżać skórę, pachnieć… itd.. Widzicie teraz różnicę?

Krem dla mężczyzny ma dbać o jego skórę, a nie zamieniać go w Lalusia, a to olbrzymia różnica. Oprócz tego warto uświadomić swojemu mężczyźnie (lub tacie, bratu), że istnieją również inne kosmetyki i mydło z łazienkowej mydelniczki nie jest najlepszym wyborem. Panowie bardzo często nieświadomie sami sobie szkodzą.

Męska skóra zwykle ma więcej porów i aktywnych gruczołów łojowych, więc bardzo istotne jest zachowanie równowagi jej nawilżenia i nie pozbawianie skóry naturalnej warstwy ochronnej. Inaczej może to doprowadzić do nadprodukcji tłuszczów, zatkanych porów i wyprysków. Najprostsza recepta na ten efekt: szorowanie twarzy mydłem – tłumaczy Piotr Miroszewski z Nasine Cosmetics

Stereotyp nr 2: Facet nie może przesadnie dbać o urodę, ale powinien być zadbany, schludny, dobrze wyglądać

Jak? Jedno przeczy drugiemu. Dobry wygląd zależy właśnie od tego, jak szanujemy swoje ciało. W wielu aspektach. Figury, formy fizycznej, czystości, ogólnego zadbania i ubioru.

To tak jakbyśmy uważali, że elegancki mężczyzna, to taki, który nosi garnitur za pięć tysięcy, ale bez różnicy czy ten garnitur jest od pół roku niewyprany i mówiąc kolokwialnie cuchnie… Chyba jednak wolimy czystego mężczyznę w dżinsach, prawda?

Jeżeli ma być zadbany – musi o siebie dbać. Po prostu. Tak jak strzyże włosy, powinien dbać o skórę. Mydło nie wystarczy, a nawet złe mydło może zaszkodzić.

Jan Pacułt, jeden z założycieli marki kremów Nasine
Typowe mydła do kąpieli, mycia ciała, czy szampony mogą usunąć z naszej skóry naturalne oleje, których potrzebuje ona do właściwego funkcjonowania, regenerowania się i ochrony przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, który jest pełno w mieście
– dodaje Jan Pacułt. Podobnie jest z korzystaniem z mydła antybakteryjnego, które dla większości typów męskiej cery nie jest potrzebne i jeszcze bardziej uszkadza naturalną warstwę ochronną.

Fakt: Mężczyźni nie lubią wokół pielęgnacji robić szumu

Zdecydowanie prawda. Rzadko zdarza się, żeby swobodnie o tym rozmawiali lub przyznawali się do kosmetycznych dylematów. I jest w tym sporo naszej – kobiecej winy. Mężczyzna potrzebuje pretekstu. Dużo chętniej sięgają po krem zimą lub latem – np krem z filtrem. Tylko, dlatego, że wtedy ich celem nie jest używanie kremu jako takiego, a ważniejsza misja – np. ochrona przed słońcem lub traktują go bardziej jak medykament.

Piotr Miroszewski z Nasine Cosmetics:
Tak na dobrą sprawę wszystko sprowadza się do przestrzegania kilku podstawowych zasad, co nie jest ani obciążeniem dla portfela, ani nie wiąże się z koniecznością spędzania połowy dnia w łazience. Wystarczy trochę wiedzy.

Obalamy mit! Krem to krem, bez przesady… Nieprawda krem dla mężczyzny jest inny

Absolutna nieprawda. Czy my kobiety kupujemy „jakiś” krem? Nie sądzę. Rzadko kiedy nasza skóra jest tak idealne, żeby nie wymagała poświęcenia jej większej uwagi. Mężczyźni nie mają „grubszej” skóry. Dodatkowo okazuje się, że krem dla mężczyzny ma również do pokonania kilka wyzwań.

Powinien naprawdę działać kompleksowo. O ile mężczyzna będzie stosował jeden kosmetyk, to raczej nie zamierza przechodzić mini kursu kosmetycznego i smarować każdej partii ciała czymś innym, a twarzy – to już  w ogóle.

Nie powinien mieć ciężkiej konsystencji. Musi dobrze i szybko się wchłaniać

Nie może powodować błyszczenia, zostawiać tłustych osadów i filmów.

Misja specjalna? Musi pomagać, a nie szkodzić wszystkim panom, którzy się golą! Tak. Łagodzić podrażnienia, a nie je potęgować. A więc musi być naprawdę dobry, z dobrej jakości surowców. Prawdę mówiąc dobrze gdyby był naturalnym produktem.

To tylko kilka cech, kremu dobre – bo stworzonego dla faceta. Skóra mężczyzny ma swoje potrzeby, a panowie mają odmienne problemy od kobiet. Chociażby wizyta na siłowni, czy częste treningi pływania – i już skóra krzyczy o pomoc. Codzienne golenie – tak, codzienne, lub częściej jeśli natura była zbyt hojna. I choć lubimy w mężczyznach widzieć sprawnie działających macho (w doatku nie wymagających żadnych skomplikowanych renowacji 😉 ), ich skóra też potrzebuje troski.

Czy wiesz, że…
Niestety pot i sebum, które wydzielają się podczas wysiłku, powodują powstawanie krostek i zaskórników na skórze twarzy. Krem Nasine posiada udowodnione działanie niwelujące ich szkodliwy wpływ, dlatego warto stosować go po każdym treningu.

Fakt: Krem przygotowany specjalnie dla mężczyzny jest dla niego lepszy

Jan Pacułt, jeden z założycieli marki kremów Nasine
Dzięki możliwości skorzystania z doświadczenia FEMI stworzyliśmy krem, który oferuje najwyższą dostępną jakość i został opracowany tak, aby spełnić wszystkie najważniejsze wymagania mężczyzn: zapewnienie cerze świeżego i zdrowego wyglądu, likwidację oznak zmęczenia, podrażnień po goleniu, zaczerwień czy opuchlizny twarzy po dłuższej nocy.

Krem rewitalizujący 24h Nasine Cosmetics to krem bogaty w specyficzne polisacharydy i polifenole, które silnie nawilżają i witalizują skórę. Skład uzupełniają jagody goji uchodzące za jedne z najzdrowszych owoców świata oraz pieprz tasmański, który jest niezawodny w likwidowaniu stanów zapalnych. Cała kompozycja zapewnia skórze kompletną opiekę i mineralizację, czyli posiada działanie, które powinno zainteresować mężczyzn prowadzących aktywny tryb życia, narażających swoją skórę na szkodliwe czynniki zewnętrzne, a przy tym chcących dobrze i atrakcyjnie wyglądać na co dzień.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał przy współpracy z Nasine Cosmetics

 


Lifestyle Uroda

Ciasteczka owsiane z jabłkami dla tych, którym dziś dokucza chandra!

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
16 lutego 2016
 

Kiedy mi smutno/źle/okropnie/średnionajeża – biegam lub piekę. To pierwsze lepsze dla pośladków, drugie dla podniebienia. Czasami łączę przyjemne z pożytecznym czyli biegnąc wymyślam przepisy. Dziś rano jak zwykle pobiegłam i poprzez piosenkę Osieckiej, która grała w moim Ipodzie przypomniała mi się moja teściowa, a z nią pyszne owsiane ciasteczka. Komu dziś dokucza chandra, niech szybko weźmie się do roboty!

Przepis na owsiane ciasteczka:

 

Składniki:

  • masło (1/2 kostki) – może być margaryna (ja grzeszę z masłem)
  • płatki owsiane (1 szklanka)
  • mąka pszenna (1 szklanka)
  • cukier (1/5 szklanki, ale można nie dodawać wcale, a wtedy wydobywa się naturalna słodycz z owoców, żurawiny i rodzynek i daje efekt słodkiego zaskoczenia)
  • rodzynki (na oko, ok. 50 gram)
  • żurawina (tak samo)
  • jabłko (dwa duże pokrojone w kosteczki)
  • można dodać orzechy, suszone śliwki lub morele (ja nie dodaję, bo dominuje smak jabłka)
  • szczypta soli
  • proszek do pieczenia (1 łyżeczka)
  • cukier waniliowy (1/2 torebki)
  • jajko (1-2)

I co dalej:

Otóż mokre z mokrym i suche z suchym 🙂 czyli:

  • Makę mieszamy z płatkami, proszkiem do pieczenia i solą
  • Masło ucieramy z cukrem (jeśli dodajemy) i cukrem waniliowym, potem dodajemy jajko (ja nie miksuje, bo wychodzi breja, lepiej intensywnie utrzeć)
  • Jabłka kroimy w kosteczkę, żurawinę i rodzynki zalewamy ciepłą wodą, by zmiękły, potem odsączamy wodę
  • Suche (mąka…) łączymy z mokrym (masło…), a na koniec dodajemy owoce – wszystko delikatnie mieszamy łyżką
  • Powinno się wstawić masę na pół godziny do lodówki, ale ja nigdy nie mam na to czasu 🙂
  • Lepimy z tego kulki, które rozpłaszczamy na papierze albo folii, aby przypominały kształtem okrągłe ciasteczka. Ja lubię formy improwizowane, jak rodzynki, jabłka odstają z boku, a ciasteczka są w najróżniejszych formach.

Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach, oczywiście w rozgrzanym wcześniej piekarniku.

Genialny sposób spędzania czasu z dziećmi, które uwielbiamją te ciasteczka. Jeść i piec.

I w ten oto sposób napisałam swój pierwszy przepis kulinarny na blogu!

Smacznego kochani, nic już nie powiem, bo mam buzię zapchaną owsem 😉


Lifestyle Uroda

Tylko z Nim wspinałam się bez strachu po drzewach i tym samym wydzierałam dziury w nowych spodniach

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/kaboompics / CCO

Doskonale pamiętam swoją pierwszą miłość pomimo, że zakiełkowała ona, kiedy miałam niespełna 7 lat, a dziś mam dokładnie o 23 więcej.

To był niezwykle słoneczny dzień 1 września 1993 roku. Wtedy oto stałam się uczennicą pierwszej klasy, a wraz ze mną ON. Mimo że byłam dziewczyneczką niewiele przecież jeszcze wtedy wiedzącą o życiu i poważnych damsko – męskich sprawach, to jednak już od progu klasy moje serce do Niego jakoś szybciej zabiło, a jak się po czasie okazało, ja jemu też nie byłam obojętna.
Los chciał, że siedliśmy wtedy w jednej ławce i w tejże ławce przesiedzieliśmy następne 9 lat. Ale nie tylko w klasie byliśmy nierozłączni, bo i po szkole spędzaliśmy niemalże każdą wolną chwilę.
Tylko Jemu pozwalałam spacerować ze swoim psem.
Tylko On mógł mi bezkarnie wyjadać z plecaka kanapki z Nutellą.
Tylko z Nim wspinałam się bez strachu po drzewach i tym samym wydzierałam dziury w nowych spodniach.
Tylko Tomek mógł ode mnie ściągać na każdym sprawdzianie i tylko z Nim nauka jakoś tak magicznie wchodziła do głowy.
W końcu to z Nim poznałam smak taniego wina i pierwszych papierosów palonych po cichu za szkołą.
Lata mijały, a my wciąż byliśmy nierozłączni. Z biegiem czasu planowaliśmy nawet nasz przyszły ślub, a hipotetyczne dzieci miały już wybrane imiona. Niestety, jak to zwykle w życiu bywa, nagle na naszej drodze pojawiła się Ona, a jego serce mocniej do Niej zabiło. Cierpiałam bezdennie, ale wiedziałam, że pewnych rzeczy naprawić się nie da i trzeba czasem pozwolić odejść temu, kogo się kocha. Jednak życie bywa nieprzewidywalne i po niedługim czasie Oni się rozstali, a ja z Nią stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami i przez długie lata byłyśmy niemal jak siostry.
Dziś On ma już inną Ją, Ja też dzielę życie z innym Nim, a i przyjaźń jednak nie przetrwała próby czasu. Jednak mimo tych wszystkich perturbacji, kiedy czasem wracam do rodzinnego miasta i przypadkiem go spotkam, serce wciąż jednak daje o sobie znać i na wspomnienie tych szczenięcych lat nam obojgu roziskrzają się oczy i uśmiech mimowolnie pojawia się na twarzach.

Agnieszka Zabielska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

Zmarł Witold Pyrkosz… Aktor miał 90 lat

6 rzeczy, które ułatwiają życie współczesnej kobiecie

„Kiedy pies opuszcza swojego właściciela, to nie po to, by pojechać na wakacje”. Spróbujcie się nie rozpłakać, oglądając ten film