Lifestyle Uroda

Tajniki profesjonalnego makijażu – krok po kroku

Joanna Fizia
Joanna Fizia
20 lipca 2016
Fot. iStock / gilaxia
 

Wykonanie makijażu to z pozoru nic trudnego. Wystarczy przecież nałożyć na twarz kilka produktów, pociągnąć rzęsy tuszem, a usta „pomazać” szminką, ot cała filozofia! Niestety jak przychodzi co do czego, nagle okazuje się, że to wcale nie jest takie proste, na jakie wygląda.

Wykonanie profesjonalnego makijażu, który wydobędzie nasze naturalne piękno, to bez wątpienia sztuka. Trzeba bowiem nie tylko znać produkty i akcesoria, ale też wiedzieć jak ich używać oraz jak je dobierać do danego typu urody. Wszak istotą makijażu jest korygowanie wszelkich defektów i podkreślanie swego uroku.

Tak więc jeśli zdarza ci się stać przed lustrem i zastanawiać czego potrzebujesz do wykonania makijażu, jak używać danych kosmetyków i w jakiej kolejności nakładać, przeczytaj poniższe wskazówki.

BAZA

Każdy makijaż zaczynamy od nałożenia bazy, której zadaniem jest nawilżenie skóry i jej wygładzenie. Jeśli nie masz jej w swojej kosmetyczce, użyj w zamian zwykłego kremu nawilżającego.

KOREKTOR

Fot. iStock

Fot. iStock

Zadaniem korektora jest ukrycie wszelkich niedoskonałości cery. Generalnie można wyróżnić dwa jego rodzaje. Pierwszy to klasyczny korektor, używany punktowo, między innymi na wypryski. Drugi, to tzw. toner, maskujący takie mankamenty urody, jak cienie pod oczami, plamy pigmentacyjne, czy rozszerzone naczynka i rumień na policzkach. Na rynku dostępne są różne kolory tonerów odpowiadające konkretnym problemom skórnym:
– żółty: rozjaśnia sińce pod oczami,

– zielony: ukrywa rozszerzone naczynka i rumień,

– fioletowy: niweluje brązowe plamy wątrobowe i starcze,

– niebieski: rozświetla szarą cerę palacza.

Produkty te zazwyczaj nakładamy pod podkład, ewentualnie można je ze sobą wymieszać.

PODKŁAD

Fot. iStock

Fot. iStock

Dobór podkładu bywa trudny ponieważ należy dopasować go do odcienia naszej cery. Dopuszczalne jest by był on jedynie o jeden ton ciemniejszy, lecz nie więcej i nie powinien być też jaśniejszy. Jak więc dobrać idealny odcień? W tym celu warto kilka kolorów podkładu nałożyć na czysty, niepomalowany policzek i sprawdzić, który zlewa się z cerą. A jak poprawnie aplikować podkład? Najlepiej jest to robić dłońmi – opuszkami palców, tak by go nieco rozgrzać, dzięki czemu łatwiej go będzie rozprowadzić i sprawić by „stopił” się ze skórą.

PUDER

Fot. iStock

Fot. iStock

Generalnie zasada jest taka, że na partie twarzy, które chcemy ukryć nakładamy puder brązujący, natomiast na te części, które chcemy uwypuklić aplikujemy puder rozświetlający.

Poza tym, dla uzyskania świeżej i młodo wyglądającej cery, warto rozświetlić środek czoła, nosa, brody i okolice pod oczami.

Fot. iStock

Fot. iStock

RÓŻ DO POLICZKÓW

Odcień różu można dobrać na dwa sposoby. Pierwszy jest taki, że kolor różu powinien odpowiadać naszym naturalnym rumieńcom. Z kolei drugi sposób pozwala na zastosowanie dość uniwersalnych zasad dotyczących karnacji.

Fot. iStock

Fot. iStock

Dla przykładu:

Jasną i porcelanową cerę możesz delikatnie musnąć kolorem brzoskwiniowym, pastelowym odcieniem różu i/lub z domieszką pastelowej pomarańczy,

Śniadą cerę możesz podkreślić różem w odcieniu moreli, mieszanką różu z fioletem, bądź odcieniem malinowym,

Cera oliwkowa będzie ładnie i naturalnie wyglądać w kolorze ciepłej brzoskwini, bądź w różu z dodatkiem złota,

Ciemną cerą można podkreślić odcieniem brązu lub pomarańczy.

Pamiętaj aby róż nakładać na uwypukloną część kości policzkowej – by ją znaleźć, najlepiej jest się uśmiechnąć. Zwróć również uwagę na to, aby dobrze rozetrzeć róż, tak żeby nie było widać jego wyraźnych granic.

CIENIE DO POWIEK

cienie do powiek2Przed aplikacją cieni warto nałożyć na powieki odrobinę podkładu i pudru – zapobiega to ich obsypywaniu i rozmazywaniu.

Jak dobrać kolor cieni do tęczówki oka?

Oczy niebieskie: zieleń, fiolet, róż, brąz, złoto i miedź, pomarańcz.

Oczy zielone: brąz, fiolet, złote akcenty, czerń, róż, czerwień.

Oczy brązowe: fiolet, grafit, granat, brąz, złoty, żółty, pomarańczowy i odcienie zieleni.

Oczy szare: złoto, miedź, brąz, fiolet i niebieski, czerń.

Fot. iStock

Fot. iStock

EYELINER / KREDKA DO POWIEK

Jeśli masz małe oczy, nie obrysowuj ich dookoła, zaznacz jedynie kreskę pod dolną linią rzęs, zaczynając od środka bądź ¾ szerokości oka. Jeśli natomiast masz opadającą powiekę, przy zewnętrznym kąciku oka, pociągnij kreskę do góry.

Fot. iStock

Fot. iStock

Fot. iStock

Fot. iStock

TUSZ DO RZĘS

Tusz wybieramy w zależności od tego jakie mamy rzęsy i jaki efekt chcemy uzyskać – wydłużyć, podkręcić, pogrubić.

KREDKA/CIENIE DO BRWI

Brwi można ładnie podkreślić i/lub wymodelować przeznaczonymi do tego cieniami bądź kredką. Ważne jest jednak by zbytnio ich nie przyciemniać, bo można sprawić, że będą wyglądać agresywnie i postarzą naszą twarz. Najlepiej jest trzymać się naturalnego ich odcienia.

POMADKA/BŁYSZCZYK

Fot. iStock

Fot. iStock

Koniecznie przed aplikacją szminki, wygładź usta robiąc im delikatny peeling. Nie zapomnij też o tym by odpowiednio je nawilżyć – suche wargi nigdy nie wyglądają dobrze, nawet jeśli mają najpiękniejszy odcień pomadki.

Teraz gdy wiesz już jak krok po kroku wykonać poprawny makijaż, możesz przystąpić do ćwiczeń – tak do ćwiczeń, bo teoria to nie wszystko. By nauczyć się sztuki makijażu trzeba jeszcze wyrobić swoją rękę, popróbować różnych technik nakładania kosmetyków, przetestować dostępne produkty i wybrać ulubione oraz sprawdzić w jakim makijażu czujemy się dobrze i w jakim wyglądamy co najmniej poprawnie.

Fot. iStock

Fot. iStock

Pamiętajcie też, że makijaż nigdy nie będzie ładnie się prezentował gdy skóra twarzy będzie sucha, szorstka i łuszcząca się. Dlatego warto jest regularnie (lub przed planowanym wyjściem, jeśli malujecie się okazjonalnie) wykonywać peeling i nawilżać cerę.


Lifestyle Uroda

Ulubiona i niezawodna – zupa pieczarkowa Gosi Ohme

Redakcja
Redakcja
20 lipca 2016
zupa pieczarkowa Gosi Ohme
Fot. Oh!me
 

Ile razy myślisz: „Zwariuję, jak się z nimi nie spotkam?”. Bo co daje więcej energii kobiecie niż spotkania z przyjaciółkami? No, może zakupy i fryzjer, ale to przecież nie to samo co wspólne popołudnie, kiedy można się pośmiać, popłakać, ponarzekać i pochwalić wszystkim tym, co nas ostatnio spotkało. Niestety coraz rzadziej mamy czas na takie spotkania. Zwykle nasze plany kończą się na wieczornej rozmowie telefonicznej z przyjaciółką  i to wszystko. A przecież nic nie jest w stanie zastąpić choćby wspólnego gotowania czy zasiadania do stołu. Bywa, że myślisz: „Dobra, zadzwonię, skrzyknę nas wszystkie”, ale w głowie oczywiście pojawia się milion myśli: „Tylko co zrobić do jedzenia, nie mam kiedy się tym zająć, jak to wszystko zorganizować, skoro czasu tak mało”. I plany biorą w łeb na kolejne tygodnie. A może nie warto odkładać takich spotkań na później?

My w końcu przestałyśmy odkładać i spotkałyśmy się u Gosi w domu. Wspólnie gotowałyśmy, rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Cudowne popołudnie, podczas którego każda z nas naładowała akumulatory na kolejne dni pracy. A co jadłyśmy? Oczywiście mistrzowską zupę pieczarkową według przepisu Gosi Ohme. Każda z nas miała ręce pełne roboty – jedna kroiła druga mieszała, a pozostałe z nas nakrywały do stołu. I uwierzcie, nie zabrakło nam czasu na rozmowy.

Zupa jest łatwa w przygotowaniu i bardzo sycąca. Oczywiście nie jest to tylko przepis na spotkania z przyjaciółkami. Wręcz przeciwnie – uwierzcie, że tę zupę pieczarkową pokochają wasze dzieci i cała rodzina. Jest prosta i szybka w przygotowaniu, co przy naszym trybie życia, w którym często brak czasu, jest doskonałym rozwiązaniem.

A oto przepis.

Składniki:

Wywar:
1 pęczek włoszczyzny
skrzydełko lub udko z kurczaka

1 kg pieczarek i masło do ich podsmażenia
1 cebula
śmietana 30% – 1 łyżka
6 ziemniaków
kilka ziarenek ziela angielskiego i kilka liści laurowych
brązowy cukier i sól – odrobina do smaku

Przygotowanie:

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Przygotowujemy bulion. Obrane i umyte warzywa oraz mięso gotujemy (ok. 30-40 minut, do miękkości warzyw). My pieczarkową gotujemy w garnkach Valdinox – jest po prostu szybciej i przyjemniej. Pamiętajcie, że lepiej postawić na dobry garnek, który pozwoli przyspieszyć gotowanie i zaoszczędzić energię – niż uciekać się do sztuczek z gorącą wodą z czajnika. Niestety ta sztuka kradnie sporo smaku – bo mięso od razu ścina się zamiast oddawać swój smak! Zatem gotowanie zaczynamy w zimnej wodzie.

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

Pieczarki i cebulę kroimy drobno i podsmażamy na patelni na rozgrzanym maśle – my ułatwiłyśmy sobie to zadanie korzystając z patelni Valdinox. Ta wyjątkowo przypadła nam do gustu! Po pierwsze szybko i równomiernie się nagrzewa, po drugie dzięki swojej powłoce zapobiega przywieraniu i przypalaniu potraw – więc nie musiałyśmy ciągle stać „nad garami”. I jeszcze jedna niespodzianka – pamiętajcie, że dobra powłoka to nie tylko komfort gotowania – ale i czyszczenia!

Fot. Oh!me
Fot. Oh!me

Gdy warzywa są już miękkie, wyjmujemy mięso (można je obrać i dorzucić z powrotem do wywaru) i wrzucamy do garnka pieczarki, przyprawy oraz pokrojone w kostkę ziemniaki.

Fot. Oh!me
Fot. Oh!me

Teraz pozostaje tylko zaczekać (i pilnować garnka przed ewentualnym wyjadaniem). Zupa potrzebuje jeszcze 20-30 minut, żeby wszystkie smaki się ze sobą dobrze połączyły.

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

Na sam koniec dodajemy odrobinę śmietany. Nie należy już zupy przegotowywać, żeby śmietana się nie zwarzyła.

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

I voila. Nakrywamy do stołu!

Fot. Oh!me

Spróbujcie koniecznie – bo świetnie sprawdza się na co dzień oraz podczas oficjalnego obiadu. Zresztą zobaczcie sami ;).

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

Żeby było jeszcze piękniej – stół nakryłyśmy zastawą porcelany MariaPaula.

Fot. Oh!me
Fot. Oh!me

Smacznego!

Dziękujemy za wspaniałe garnki Valdinox – będziemy korzystać! Podczas naszego spotkania do pełni kulinarnego szczęścia wystarczyły nam: garnek z żaroodporną pokrywką (4,2 l), patelnia (24cm) oraz rondelek  z żaroodporną pokrywką (1,35 l).

valdinox-black-garnek-z-pokrywą-żaro-24-300x200 valdinox-patelnia-24cm-300x200 valdinox-rondel-z-pokrywą-żaro-16cm-300x200

 

Łatwiej byłoby tylko, gdyby ktoś za nas posprzątał ;).

Garnki i patelnie Valdinox znajdziesz w sklepie internetowym www.pieknowdomu.pl


Lifestyle Uroda

Młodo biorą ślub i młodo się rozwodzą. Czy taki związek ma szansę przetrwać?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
20 lipca 2016
Młodo biorą ślub i młodo się rozwodzą. Czy taki związek ma szansę przetrwać?
Fot. iStock / Milan Stojanovic

Dawid ma 26 lat, trzyletnią córeczkę i za chwilę jego status z „mąż” zmieni się na „rozwiedziony”. – Nie doczekaliśmy nawet drugiej rocznicy ślubu. To śmiech przez łzy, ale wygląda na to, że w dzień w którym normalnie powinniśmy świętować kolejny wspólny rok, kiedy powinienem mojej żonie wręczyć kwiaty,  to owszem,  wręczą nam obojgu wyrok sądu. I przestanę być mężem, a Ona moją żoną.


Myślę o tym, że dwa lata to niewiele jeśli chodzi o związek w ogóle, a co dopiero ślub. Pytam jak się poznali, ile byli ze sobą zanim padło sakramentalne „tak” i co się właściwe stało, że aż tak nie wyszło.

– To nie było jakieś niezwykłe przeżycie, że wiesz szedłem po plaży, słońce zachodziło i nagle ją zobaczyłem, jak biegnie z latawcem. Poznaliśmy się zwyczajnie, na domówce u wspólnych przyjaciół. Ale tak, niezwykła była ona sama. Oczy, zapach, sposób w jaki się poruszała, to jak mówiła. Mieliśmy tyle wspólnych zainteresowań i tematów do obgadania, zawsze się bałem, że nam życia zabraknie na wszystko. Okazało się, że wystarczyły niespełna cztery lata. Było pięknie, bo  my się serio kochaliśmy. W zasadzie, to gdybyś mnie zapytała, czy już jej nie kocham to chyba wolałbym nie odpowiadać, rozumiesz. Z mieszkaniem był problem od początku. Trochę u niej, trochę u mnie, trochę wynajem. Teraz to nawet myślę, że to przez to właśnie nas już nie ma. I nie będzie, bo może tułaliśmy się to tu to tam, ale dawaliśmy radę. O ślubie żadne z nas nie myślało. Byliśmy młodzi, chcieliśmy jeszcze się uczyć, potem dorobić, trochę podróżować. No i Asia przyniosła test ciążowy…

Lenka była dzieckiem chcianym, może nie do końca planowana, ale wieść o ciąży szczerze nas ucieszyła. Ja naprawdę moją Aśkę kochałem, moją żonę. Wiem powtarzam się, przepraszam. Ciąża przebiegała prawidłowo, wszystko było ok, tylko z pracą różnie. No i zaczęły się te naciski na ślub. Nie przez coraz większy brzuch, nic z tych rzeczy. Ktoś nam podpowiedział, że zawarcie związku małżeńskiego bardzo nam ułatwi pozyskanie mieszkania. No i nawet nie zdążyliśmy się wypowiedzieć, zastanowić a już mieliśmy obrączki. I wspólne nazwisko. Dzień weselny, wcale dla nas wesoły nie był, szliśmy jak na ścięcie.  Było nam dobrze bez papierów, deklaracji, obietnic w urzędzie. A potem nagle zaczęło się okazywać, że ja drażnię Ją a Ona mnie.

Gdy urodziła się mała doszły obowiązki. Z kasą było krucho, z urzędu żadnych pism o mieszkaniu. Ja czasem wychodziłem do kolegi, Asia była o to wściekła. A to nie tak, że migałem się od wspólnego życia. Po prostu, nie bardzo radziłem sobie z sytuacją. Nawet nie pamiętam kiedy i które pierwsze, wyprowadziło się  do osobnej sypialni. Raz ja miałem pracę, raz Ona. Ciągle było na wszystko za mało. Na początku dużo się kłóciliśmy i to chyba było lepsze, bo przynajmniej mieliśmy jakiś kontakt. Potem była już tylko wymowna cisza, mijanie się bez słowa, jak dwoje obcych sobie ludzi. Nie winie nikogo. Asia jest matką naszej córeczki, zawsze będę je kochał, obie! Myślę, że niepotrzebny nacisk nas rozdzielił. A może się mylę? Co to teraz zmienia? Jesteśmy w punkcie gdzie na nowo usiłujemy się jakoś dogadać, ale już tylko z myślą o Lence. I tylko dla niej.

Czekam na Basię. Ma 24 lata, rozwód dostała kilka miesięcy temu. Doczekali się z mężem nawet trzeciej rocznicy. Niestety, wtedy już nawet nie mieszkali razem. Nie mają dzieci, więc pewnie było im łatwiej. Tylko czy na pewno? 

– Cześć, sorry za spóźnienie. Może ja ci sama wszystko opowiem. Dużo tego nie będzie, mimo wszystko. Chodziliśmy razem do szkoły, parą zostaliśmy na początku liceum. Kochaliśmy się bardzo i tak samo zawsze chcieliśmy ślubu. Z tym, że ja marzyłam o przyjęciu weselnym dla najbliższej rodziny i garstki przyjaciół, a Jarek o weselichu z pompą, na 200 osób. Jego rodzice też, choć stać na to nikogo nie było. Przekonywałam, tłumaczyłam, prosiłam. Nawet groziłam, że zaręczyny zerwę. Wszystko na nic. W końcu uległam, choć kiedy w  banku kredyt na tę naszą imprezę finalizowaliśmy, to mi się płakać chciało. Może już wtedy przeczuwałam?

Jarek przekonywał, że niepotrzebnie się martwię, że to ma być nasz wymarzony dzień i wszystko ma być jak należy. Nie możemy na nic skąpić bo to źle wróży na przyszłość. Jasne!  Dobrze, że taki wielki kredyt to dobry omen na wspólne dni, cholera. Mówił, że w prezentach i kopertach się większość zwróci.  Albo co tam zwróci! Tyle ludzi, to i pewnie jeszcze nam zostanie. Nie zostało, zwróciła się niewielka część. Za to wesele było super! Połowy gości w ogóle nie znałam, mój małżonek zresztą też nie. Jakieś ciotki i wujkowie, których lata nikt na oczy nie widział. Koszmar.

Potem, to już jak lawina nieszczęść. Uczelnia i praca jednocześnie, bo wynajmowaliśmy, a życie drogie. Zawalanie egzaminów, ciągłe awantury. Kasa na mieszkanie, kasa na raty kredytu. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Raz nawet podniosłam na Jarka rękę, On mi wtedy wykrzyczał, że kogoś ma. Coraz mniej było nas, a coraz więcej problemów. W końcu pisma z banku, bo przestaliśmy płacić. Teraz nawet się do siebie nie odzywamy, mamy rozwód, wyrzuciłam obrączkę. I dalej płacę za swoją głupotę. Siebie obwiniam, za to że nie postawiłam wtedy na swoim. Gdybym tak zrobiła, to pewnie dziś byśmy nie rozmawiały, bo nie byłoby tego tematu. Może nawet byłabym już mamą. Napisz tam, żeby każdy kto ma pomysł na ślubowanie, zastanowił się trzy razy. To nieprawda, że to niczego nie zmienia.

2014 rok – 42 777 rozwodów, wśród nich rozwody małżeństw ze stażem poniżej 5 lat – 9 017

2015 rok – 98.000 rozwodów, wśród nich rozwody małżeństw ze stażem poniżej 5 lat – 18 680

Według danych demografa z Uniwersytetu Łódzkiego doktora Piotra Szukalskiego nawet jedna trzecia małżeństw w Polsce kończy się rozwodem. Niestety większość, to tzw. młode małżeństwa z niewielkim stażem. Statystyki pokazują również, że znaczącą część rozwodzących stanowią ci, którzy w momencie zawierania związku małżeńskiego nie mieli ukończonych 23 lat. W przypadku mężczyzn to ponad 50 proc., a w przypadku kobiet ok. 75 proc.


źródło: GUS


Zobacz także

Nie unikniesz starzenia się skóry, ale możesz znacznie spowolnić ten proces. Mamy na to sposób!

„Kim jestem? Myślę, że jedną z wielu 35-latek, które nawet za bardzo nie mają czasu się zastanowić nad tym, kim tak naprawdę są”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Chcesz poczuć się jak w bajce? Spędź wakacje w zamku. Akcja „Kocham podróże, kocham swobodę”. Dzień #12 [27.05]