Lifestyle Psychologia

To nieprawda, ze zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest

Midoblog
Midoblog
10 listopada 2015
 

Profil – matka, żona, kobieta po 30, a nawet 35…

Cechy charakterystyczne – otwarta, miła, sympatyczna, pozytywnie nastawiona do życia…

Mimo tego, że życie nie raz już dotkliwie ją zaskoczyło. Swoje przeżyła. I kiedy już myślała, że będzie dobrze, że teraz już „z górki”, bo sobie wszystko poukładała… „BUM” nie dała rady, nie udźwignęła – odeszła z pracy. Bo, co? Bo jest za słaba? Oj nie, co to, to na pewno nie! Wszystko tylko nie to. Jak dla mnie to był szczyt odwagi. Przecież najbardziej w życiu, mimo wszystko – mimo naszej otwartości na świat, bycia ciągle w biegu i nieustannej zachłanności na to, żeby się coś działo, boimy się właśnie zmian. Niby ich chcemy, ale jak przychodzi podjąć ryzykowne decyzje, to mało kto ostatecznie i bez wątpliwości je podejmuje. Lubimy mocno stąpać po ziemi, na dodatek po tej, którą doskonale znamy.

Wykazała się odwagą i dojrzałością. Podjęła decyzję o zmianie sytuacji, w której tkwiła, a która powodowała, że zaczynała źle się czuć sama ze sobą. Odnosiła wrażenie, że zatraca szacunek do samej siebie. Nie chciała już więcej się na to godzić. Nie chciała tkwić w strachu. Codzienność stawała się jedynie znoszeniem własnego losu. Na szczęście miała oczy szeroko otwarte. Nie udawała przed nikim, a przede wszystkim przed sobą, że jest jej dobrze tak, jak jest. To był pierwszy jej krok. Krok do zmiany. Zmiany, którą zamieniła w szansę. Dała sobie chwilę na złapanie oddechu, spojrzenie na siebie z boku. Teraz po prostu działa.

Dawno temu przyjaciółka poleciła mi książkę Spencera Johnsona „Kto zabrał mój ser?” . W tej prostej, alegorycznej przypowieści okrywa najgłębsze prawdy o zmianach dokonujących się w naszym życiu. W przedstawionym labiryncie żyją cztery postaci: dwie myszy – Nos i Pędziwiatr, ludzie – Bojek i Zastałek. Ich poczuciem bezpieczeństwa jest … ser. Pewnego dnia Bojek zaczyna zauważać, że coś niedobrego dzieje się z Serem – zaczyna znikać.Co więcej, dostrzega, że od dłuższego czasu na swojej drodze nie spotkał ani Nosa, ani Pędziwiatra. Zaczyna rozumieć sytuację bardzo powoli. Zastałek niestety nie ułatwia mu tego. Wręcz przeciwnie – nie wierzy Bojkowi, dla niego „ser im się po prostu należy” i zawsze będzie. Nadchodzi czas dezorientacji. Jednak Bojek przezwycięża strach i wyrusza wgłąb labiryntu w poszukiwaniu nowego sera lub czegoś, co go zastąpi. Z czasem przekonuje się, że samo poszukiwanie, odkrywanie nowego staje się dla niego wartością samą w sobie.

To właśnie Bojek i Zastałek reprezentują postawy najczęściej spotykane wśród nas. Świat jednak nieustannie się zmienia. Najważniejsze to umiejętność dostosowania się do tych zmian. To od naszego nastawienia zależy, jaką rolę w naszym życiu odegra zmiana – czy będzie traktowana, jak porażka, czy, jak szansą na nowe możliwości.

Opowiadałam tę historię już kilku kobietom. Słyszałam różne opinie. Większość mówiła, że „podziwia”. A ja po prostu trzymam za nią kciuki i wierzę, że jej się uda.
„To nieprawda, ze zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest. Otwórz się na zmiany, nie walcz z nimi.”.


Lifestyle Psychologia

coraz bliżej święta…

Midoblog
Midoblog
13 listopada 2015
 

To już ten czas! Oj tak. Uwielbiane, najwspanialsze dla mnie święta nadchodzą wielkimi krokami. Już odliczam. Zresztą, nie można inaczej. Z każdej strony – witryny w sklepach, reklamy, nawet w pracy zaczyna się tworzenie ozdób, wianków, bombek na Jarmark Świąteczny.

O przygotowaniach, o uczuciach, które im towarzyszą jeszcze napiszę. Dziś chciałabym się z Wami podzielić filmami, które dopiero teraz odkryłam. Szkoda, że tak późno. Jednak radość moja jest ogromna. Każdy z tych filmów jest po prostu piękny. Filmy te rok rocznie wypuszczane są w listopadzie przez dom handlowy John Lewis.

W tym roku film opowiada o samotności i braku zrozumienia, które towarzyszą starości. Zresztą zobaczcie:

Spot ten nawiązuje również do organizacji charytatywnej AGE UK, którą firma Lewis wspiera, a która działa na rzecz poprawy jakości życia seniorów. Końcowe napisy „Pokaż komuś w te święta, że jest kochany” mówią same za siebie. Trudno mi powstrzymać emocje. Myślę, że każdy z nas ma dookoła starszych ludzi, którym warto to pokazać i powiedzieć.

I tak przeglądając kolejne filmy, natrafiłam na ten zeszłoroczny:

Rozjechałam się kolejny raz. „Podaruj komuś święta o jakich marzy”. Lewis tą reklamą trafia prosto w serce. Każdą. Każdą na swój, nietuzinkowy, niepowtarzalny sposób.

 

 

„Daj komuś święta, jakich nigdy nie zapomni”. I pamiętajmy, że w święta cuda zdarzają się naprawdę. Zwłaszcza wtedy, kiedy sami je tworzymy.


Lifestyle Psychologia

Naturalnie wyjść z choroby

Midoblog
Midoblog
6 listopada 2015

Za oknem piękna, słoneczna pogoda. Marzenie. A ja… przeziębiona. Niestety, moja praca niesie ze sobą to ryzyko. Zarazki w szkole rozprzestrzeniają się w sposób porównywalny do prędkości światła. Dosłownie – dzieci w szkole są zawsze wszędzie. Szczęście w nieszczęściu – ze mną zaprzyjaźnił się tylko katar. Chociaż, szczerze, strasznie z niego upierdliwy przyjaciel.

Walczę z nim sposobami typowo naturalnymi. Żadnych tabletek, jakiś „- exów”. Katarem się zaczęło i na nim się kończy, w nic  poważnego się nie przeobraził, jak to zazwyczaj bywa.

Dziś podam Wam kilka sprawdzonych, krążących w pokoju nauczycielskim, metod na szybkie wyzdrowienie.

  1. cytryna + miód + czosnek + jeszcze więcej czosnku  Jedni robią z tego konsystencję do picia i od okresu mniej więcej września przez całą zimę piją codziennie jedną łyżkę stołową. Inni – jak ja – stosują dawkę uderzeniową w postaci musu i zajadają (oczywiście wieczorem). Proporcje wedle uznania.
  2. kiszonki – ogórki, kapusta. Dzięki zawartości sporej witaminy C zwiększają odporność, a także odkwaszają organizm – co jest częstą przyczyną osłabienia, złego samopoczucia, ospałości. Oczyszczają nasz przewód pokarmowy z pasożytów oraz bakterii, które również zaburzają naszą naturalną odporność. Oczywiście nie wystarczy zjeść jednego ogórka, to dieta długotrwała.
  3. olejek eukaliptusowy ten olejek eteryczny niszczy wirusy, grzyby, bakterie i roztocza. Szczególnie polecany jest przy stanach zapalnych górnych dróg oddechowych. Ułatwia odkrztuszanie, a przede wszystkim działa udrażniająco na zatoki. Nota bene – leży u mnie w szafce nadal w opakowaniu, tak gdzieś od wiosny, nie używany. Kupiłam żeby zadbać o zatoki… Dopiero teraz nadszedł jego czas. Codziennie łykam łyżeczkę wody z kilkoma kroplami olejku. Oprócz tego smaruję też okolice zatok ocznych. O wiele lepiej mi się oddycha, ale zapewne na bardziej spektakularne efekty typu koniec problemów z zatokami przyjdzie mi jeszcze poczekać.
  4. chrzan! chrzan! chrzan! To co o nim wyczytałam, wyszperałam samą mnie zaskoczyło. Nasz polski NATURALNY ANTYBIOTYK jest doskonale znany na świecie. Co więcej, są kraje, w których jest na liście leków. Dobrze wiemy, że dziś na wszystko (nawet na katar) można dostać antybiotyk. Zażywamy ich coraz więcej i niestety, coraz więcej bakterii uodparnia się na antybiotyki. Kółeczko się zamyka. Może więc warto… Wystarczy kromka chleba ze świeżo startym chrzanem. Było ciężko ale udało mi się zdobyć świeży korzeń chrzanu! Za rok muszę wcześniej pomyśleć o zapasie.

Ale właściwie co takiego potrafi ten chrzan?

  • wzmacnia odporność
  • zwalcza katar (oj tak), oczyszcza zatoki
  • wspomaga leczenie zapalenia oskrzeli i płuc
  • wspomaga leczenie kaszlu, jako lek wykrztuśny
  • wspomaga leczenie anemii
  • obniża cholesterol
  • odkwasza organizm
  • pomaga również w trawieniu, leczeniu wątroby
  • jest moczopędny

Zawiera także olejek eteryczny, składniki mineralne (min. potas, wapń, fosfor, magnez, żelazo), błonnik oraz witaminy (min. A, B, B1, B2, C, E). To takie najważniejsze, a przynajmniej te właściwości, które dla mnie przemawiają całkowicie za włączeniem chrzanu do diety.

Na samym końcu, chociaż u mnie powinien być na samym początku jest olej kokosowy. Ostatnio, przyznam, zapomniałam o nim, mimo, że codziennie po niego sięgam – ale jako dodatek do kawy. A pamiętam jak dobrze się czułam, kiedy codziennie na czczo płukałam nim usta. Miałam wrażenie, że wręcz czuję oczyszczanie zatok. Więc teraz ze zdwojoną siłą biorę się za ich oczyszczenie – olej kokosowy + olej eukaliptusowy.

Codzienna herbatka z sokiem z aronii czy też malin (oczywiście myślę tu o prawdziwych sokach a nie syropach z cukrem w tle)  jest idealna na zimne już, jakby nie było, wieczory.

IMG_0701

Powyższe metody to tylko część. Internet to skarbnica przepisów i naturalnych sposobów leczenia, więc najdziecie tam o wiele więcej. Ja o tych słyszałam,  te mam sprawdzone i szczerze je polecam. Może i Wy macie swoje pewne sposoby?