Lifestyle

Ratunku! Zalałam laptopa!

Redakcja
Redakcja
31 stycznia 2022
 

Laptop w przeciwieństwie do domowych zwierzaków nie lubi ludzkiego jedzenia i nie warto go karmić niczym poza prądem. Wypadki się jednak zdarzają i wiedza o tym jak uratować sprzęt i dane może oszczędzić wiele stresu i  wydatków.

Na pewno każdy wiele razy słyszał uwagę, żeby nie jeść przy komputerze. I co? I nic. Nadal będziemy tak robić, bo w pośpiechu niekiedy nie ma czasu na właściwy posiłek, albo zwyczajnie jest tak  wygodnie. A tak w ogóle to dlaczego nie należy jeść zwłaszcza przy laptopie? Pomijając kwestie estetyczne, prawdziwa przyczyna ma podłoże czysto ekonomiczne. Prawidłowe zachowanie może zaoszczędzić sporo stresu i pieniędzy.

Zabójcze okruchy

Przede wszystkim nie należy jeść nad klawiaturą laptopa niczego co się kruszy. A okruchy generowane są przez prawie każdy rodzaj żywności. Wredne okruszki lubią bowiem zostawać w
klawiaturze. A o ile klawiaturę peceta łatwo wyczyścić a jej wymiana to po prostu wyjęcie jednej wtyczki, to w wypadku laptopa jest zupełnie inaczej. Mechanizm klawiatury laptopa jest znacznie delikatniejszy i kompaktowy od pecetowego. Może  zostać zablokowany nawet przez mały okruch. Zablokowany klawisz nie da się wcisnąć.  Wyczyszczenie laptopowej klawiatury wcale nie jest proste, bo z ciasnego mechanizmu paprochów łatwo nie da się usunąć. Rozebranie klawisza najczęściej nie wchodzi w grę bez specjalnych narzędzi  lub konieczności wymiany mechanizmu przycisku. A wymiana całej klawiatury wymaga rozebrania całego laptopa, co ani nie jest proste ani tanie.

Powstrzymanie się od jedzenia nad laptopem uchroni więc od konieczności naprawy lub wymiany klawiatury. Jeżeli jednak nie możemy powstrzymać się od jedzenia, to przynajmniej przykrywajmy czymś klawiaturę. To się zwyczajnie opłaca.

Mordercza fala

Zupełnie inaczej wygląda kwestia napojów spożywanych zbyt blisko laptopa. Drobne krople płynów zazwyczaj niczego nie uszkodzą i nie są specjalnie groźne. Warto jednak czyścić klawiaturę ze śladów  po słodkich napojach – takie plany lubią się lepić, przyciągać brud lub nawet mogą posklejać klawisze. Najgorsze jednak co może się przytrafić to rozlanie napoju na klawiaturę. Kawa, herbata bardzo często towarzyszy nam w pracy a potrącenie kubka i przewrócenie go na klawiaturę jest znacznie  częstszym wypadkiem niż mogłoby się wydawać.
W wypadku peceta, zakładając, ze solidnie zalaliśmy obudowę a nie klawiaturę, pierwszy odruchem powinno być wyciągnięcie wtyczki z gniazdka, aby wyłączyć komputer. Im szybciej to zrobimy – liczą się dosłownie ułamki sekund, tym większa szansa, że nie dojdzie do poważnej awarii. W wypadku laptopa jest trudniej. Po pierwsze zalewamy od razu cały komputer a nie tylko klawiaturę, a po drugie nie da się szybko wyłączyć zasilania ze względu na wbudowaną baterię. Można skorzystać z przycisku,  lub otworu do resetowania, ale szukanie go lub igły zabiera czas. W praktyce i tak najszybciej będzie  standardowo zamknąć system.

Odłączenie zasilania jest niezbędne, aby ograniczyć prawdopodobieństwo zwarcia. Jeżeli laptop ma wyjmowaną baterię to należy ją wypiąć z komputera. Można to zrobić nawet bez wyłączania komputera – to zdecydowanie najszybszy i najlepszy sposób. Należy też odwrócić komputer do góry nogami tak, aby płyn nie wciekał w głąb obudowy w kierunku
płyty głównej, ale wypływał z powrotem przez klawiaturę na zewnątrz. Laptop z otwartym ekranem  należy położyć do góry nogami na stole, tak aby klawiatura leżała na płasko. Jeżeli ekranu nie da się otworzyć o 180 stopni to trzeba sprzęt położyć na krawędzi stołu. To nie jest jednak takie proste jak wygląda. Ważna kwestią jest, aby nie potrząsać i nie kołysać
laptopem w celu wytrząśnięcia całego płynu. Wszystkiego i tak nie usuniemy za to pomożemy mu dostać się tam, gdzie sam by nie wpłynął.

I to już absolutnie wszystko co możemy zrobić w ramach pierwszej pomocy. Niestety kolejnym krokiem musi być rozebranie laptopa i wyczyszczenie. Resztki płynu, nawet jeżeli komputer działa poprawnie spowodują korozję i po jakimś czasie drogą do naprawienia awarię. Nawiasem mówiąc  uruchamianie zalanego komputera nie jest dobrym pomysłem. Jeżeli zalałeś komputer czystą wodą, to masz szanse, ale tylko szanse – nie pewność, że po 24 godzinach wyparowała i sprzęt będzie  poprawnie działał. Inne płyny zostawiają osad, który jeżeli nie doprowadzi do natychmiastowego zwarcia to zapoczątkuje korozję. Można to dobrze zobaczyć na zdjęciach pochodzących z zalanych laptopów, które trafiły do serwisu firmy Hyperbook.

Jeżeli nie czujesz się na siłach, aby rozebrać i wyczyścić komputer, nie ma się czego wstydzić – potrafi to może kilka procent użytkowników. W takim wypadku naprawdę należy skontaktować się z serwisem.

Zalanie komputera oznacza pozbycie się go na kilka dni, być może droga naprawę, a w najgorszym wypadku także utratę danych z dysku. Dlatego najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed takimi wypadkami jest nie tylko trzymanie kubka z napojami z dala od laptopa, ale też regularne tworzenie kopii bezpieczeństwa – wartość danych utraconych w wypadku zalania, może wielokrotnie przewyższać koszt sprzętu. Ale to już zupełnie inny temat.


Lifestyle

Wróżba zniszczyła mi życie! Ludzie, po co chcecie znać swoją przyszłość?

Redakcja
Redakcja
31 stycznia 2022
fot. 9parusnikov/iStock
 

Zastanawiam się, dlaczego ludzie tak chętnie biegają do wróżek, tarocistek i jasnowidzów. Prosimy o stawianie sobie kart i wykreślanie horoskopów. Czy gna nas tam niecierpliwość? Czy nie potrafimy zaufać sobie? Zaufać życiu? Skorzystałam z tego dwa razy i za każdym razem było z tego więcej nieszczęścia niż korzyści.



Wiem, że jestem w mniejszości. Wiem, że większość ludzi kocha horoskopy. Wiem, że ludzie lubią ważną decyzję (taką, jak zmiana pracy czy ślub) skonsultować z siłą wyższą. Czymkolwiek by ona nie była. Powiem więcej, ja zazdroszczę nawet tym, którzy potrafią wierzyć, że przyszłość jest determinowana siłą przyciągania ciał kosmicznych albo „czegoś/kogoś innego mądrzejszego”.

Jeśli jesteś w tej grupie, proszę nie wściekaj się na mnie. Piszę o własnej perspektywie i zupełnie nie chcę cię do niej przekonywać. Naprawdę zazdroszczę tym, którzy mają odwagę i pokorę, by posłuchać kogoś zaufanego i korzystać z jego magicznej wiedzy. Wiem, że ona wielu osobom  pomaga w życiu. Ale nie mnie!

Wizyta u jasnowidzki

Opowiem ci o swoich dwóch doświadczeniach. Pierwsze pamiętam jak dziś. Miałam wtedy 33 lata i rozstałam się z chłopakiem. Moja przyjaciółka, w dobrej wierze, namówiła mnie na wizytę u popularnej warszawskiej jasnowidzki. Niestety ta kobieta miała wszystkie terminy na kilka miesięcy naprzód zajęte, ale był jeden wolny u jej mamy. Zdecydowałam się.

Już w poczekalni czułam się nieswojo. Zza zamkniętych drzwi dochodziły do mnie głosy dwóch kobiet jesnowidzek, rozmawiających z klientkami.
– Nie martw się, jesteś już w wieku chrystusowym. Masz mądrość, teraz już wszystko będziesz lepiej analizować i szczęście samo się pojawi – mówiła ta młodsza (córka) do kogoś. Nie chciałam podsłuchiwać, ale to zdanie wpadło mi samo do ucha.

W pewnym momencie otworzyły się drugie drzwi (od gabinetu starszej kobiety, czyli matki) i zostałam zaproszona do środka.

– Kawę czy herbatę – usłyszałam propozycję.
– Nie, ja dziękuję – odparłam.
– Ale musi pani, bo ja wróżę z fusów – odpowiedziała.

Ta sytuacja już była groteskowa. Ale potem zrobiło się jeszcze śmieszniej, bo usłyszałam:
– Masz 33 lata i jesteś już wieku chrystusowm i…”. Dalej to zdanie brzmiało tak jak to podsłuchane trzy minuty wcześniej w poczekalni. Zrozumiałam wtedy, że obie panie operują podobnymi „zwrotami-wytrychami” do swoich klientek. Może nawet nie powinnam być podejrzliwa. Bo niby co w tym złego? Nic!

Dalej usłyszałam wróżbę, że nie powinnam się martwić, bo ona widzi, że mój ukochany, ten wybrany „Jeden Jedyny” idzie już do mnie.

– Kochaneczko, on jest już w drodze. Zmierza do ciebie, byście byli szczęśliwi – mówiła jasnowidzka od fusów.
– A jak będzie wyglądał? – dopytywałam.
– Z zawodu będzie księgowym. A z wyglądu? Będzie miał okulary – dostałam odpowiedź.

Powiem wam tyle, że minęły trzy miesiące i na moim horyzoncie pojawił się dokładnie taki mężczyzna. Rozwodził się po dziesięciu latach z żoną, która go zdradziła. Księgowy. W okularach. Wszystko się zgadzało. Koleś był moim starym kumplem, znałam go jeszcze z podstawówki, wydawał mi się bardzo porządny i… bezpieczny. Zaczął do mnie dzwonić i proponował randki. Umówiłam się i choć ten związek trwał ostatecznie osiem miesięcy, był największą traumą mojego życia. Facet okazał się ściemniaczem i zwykłym złodziejem. Dobrze, że szybko się zorientowałam.

Jednak do dziś zadaję sobie pytanie, czy zwiodły mnie słowa wróżki? Czy gdyby nie jej przepowiednia, to oddałabym mu się cała z tak naiwnym zaufaniem? Czy bez przepowiedni nie byłabym bardziej uważna, bo musiałabym liczyć tylko na siebie? A tak weszłam w ten związek z marszu, polegając na hura-optymistycznej przepowiedni.

Już wiem, co teraz myślicie! Przecież przepowiednia nie zwalnia żadnej kobiety z suwerennego myślenia! Ja to wiem, a jednak… chociaż wyszłam od tej kobiety początkowo sceptycznie nastawiona, to cieszyłam się chyba na jej optymistyczne zapewnienia o rychłym szczęściu i o mojej zdolności (w wieku chrystusowym) do rozpoznawania prawdziwej miłości. No niestety! Dla mnie to działa trochę jak przekaz podprogowy. Niby nie wierzysz we wróżbę, ale gdzieś z tyłu głowy realizujesz przepowiedziany scenariusz, bo przyjmujesz go podświadomie za pewnik, na który nie masz wpływu.

Spotkanie z astrologiem

Coś podobnego zdarzyło mi się jeszcze raz. Po kilku latach poszłam do astrologa. Tym razem przyrzekłam sobie, że nie będę mu dawać znaków, nawet mimiką twarzy, o mojej sytuacji. Astrolog wydawał się bardzo kompetentny, mówił różne rzeczy, które absolutnie wbijały mnie w fotel. Opowiadał, jakie mam cechy charakteru. Dużo mówił o mojej przeszłości, szczególnie skupiając się na relacjach z matką i nawet o tym, że mam już dwóch synów. Podał nawet zbliżone daty ich urodzenia. Naprawdę byłam pod wrażeniem. Wszystko się zgadzało. Na sam koniec stwierdził, że mam wielkie intelektualne perspektywy, ale nie potrafię budować relacji z mężczyznami. „Cholera jasna”, pomyślałam. Znowu trafił! Ale nie dałam po sobie poznać. Siedziałam wyprostowana jak struna. W końcu nie wytrzymałam.

– Proszę mi powiedzieć, kiedy ja w końcu będę szczęśliwa? – zadałam jedno, jedyne niewinne pytanko.

A on zaczął coś długo wyliczać w tym swoim komputerze. Przyrzekam wam, że trwało to całe wieki. Minuty, sekundy dłużyły mi się niemiłosiernie. Słyszałam brzęczenie jego lodówki. I on te coś mruczał pod nosem: „Tu nie, nie, mmm, eh”.

– Pierwszy raz tak naprawdę to będzie pani szczęśliwa w 2038 roku – zabrzmiał werdykt.
Parsknęłam śmiechem.
– A czy świat wtedy jeszcze będzie w ogóle istniał? – spytałam oszołomiona.

Niby się śmiałam, ale te słowa zostały ze mną z całej tej rozmowy do dziś. Nic innego z półtoragodzinnego spotkania z astrologiem nie pamiętam. Tylko ten nieszczęsny rok odległego szczęścia.

 I co ja mam teraz zrobić? Niby się z tego śmieję. Opowiedziałam tę historię już chyba wszystkim moim przyjaciółkom na sto możliwych komicznych sposobów. Ale przyznam wam się po cichu, że od momentu tego spotkania już nie szukam miłości. Nie wchodzę na portale randkowe. Nie flirtuję z facetami, nie rozglądam się bacznie w sytuacjach towarzyskich. Chyba się poddałam. A może czekam do tego 2038 roku? Chyba tak!

Może to ze mną jest coś nie tak? Że tak mocno sugeruję się słowami astrologów i wróżek. Dziś jestem samotna i nieszczęśliwa. Jedno wiem na pewno, że już nigdy nie pójdę do takiej osoby, która ma kontakt z „wiedzą tajemną”. Boje się! A może lepiej nigdy nie mówić „nigdy”. Pewnie pójdę, jak coś mnie podkusi. A wy co o tym wszystkim myślicie? Mieliście podobne doświadczenia?

 


Lifestyle

1 lutego 2022. Ta data zmieni twoje życie, ale pod jednym warunkiem!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
31 stycznia 2022
Fot. iStock/eldinhoid

6.49. Dokładnie o tej godzinie rozpocznie się nów księżyca w Wodniku. Ta data zwiastuje też rozpoczęcie Księżycowego Nowego Roku. Szykujcie się na zmiany!

Już od kilku dni możemy czuć poddenerwowanie, potrzebę wyrwania się, opuszczenia dobrze znanego szlaku. To wszystko za sprawą nowiu księżyca w Wodniku, który zaczyna się 1 lutego 2022 roku.

Wodnik jest buntownikiem, myślicielem, rewolucjonistą. Nigdy nie myśli sztampowo, nie uznaje z góry ustalonych zasad i reguł, nie znosi ograniczeń i robi wszystko, żeby się ich pozbyć.

I właśnie w takiej energii teraz będziemy. W życie niektórych może wkraść się chaos, wracają dawne i zapomniane sprawy, niedomknięte zadania, ludzie, z którymi nie potrafiliśmy skończyć. Wszystko to, co powinno być domknięte, a nie zostało– o sobie nam przypomni. To też za sprawą Saturna, który będzie blisko księżyca w Wodniku. Planety, która wymusza na nas odpowiedzialność.

Być może nadchodzące wydarzenia sprawią, że na chwilę stracimy grunt pod nogami. Ale nie przejmujcie, to się dzieje tylko po to, żeby uświadomić nam co jest niewygodne w naszym życiu, z czego powinniśmy zrezygnować. Również po to, żeby bardzo wyraźnie pokazać nam nasze błędy. Saturn potrafi pogrozić nam palcem, ale pozwala budować fundamenty czegoś nowego. Nie ma lepszego czasu na podejmowanie decyzji (niech tylko nie będą bardzo gwałtowne). Nim jednak to zrobicie zajrzyjcie w głąb siebie i zastanówcie się co wam nie pasuje, co musi odejść i gdzie chcecie być za jakiś czas.

Jak to zrobić w trzech krokach?

Po pierwsze oczyszczanie

Nów to czas porządków. Sprzątamy szafy, wyrzucamy niepotrzebne rzeczy, palimy świece zapachowe, kadzidła. Do naszych domów wprowadzamy harmonię i spokój.

Po drugie medytacja

Ważne, żeby teraz zwolnić i skonfrontować się ze sobą. To nie jest dobre czas na samooszukiwanie, a mamy do tego tendencje. Nie ma co wmawiać sobie, że ta praca wciąż jest dla nas dobra, ten związek, czy ta relacja. Nów w Wodniku nam pomoże, ale tylko pod jednym warunkiem– będziemy wobec siebie uczciwi.

Po trzecie plany

Cele pozostają od lat te same? Wciąż niezrealizowane? Niedobrze. Ale 1 lutego to idealny moment, by zrobić nową mapę marzeń. Nawet jeśli umieścimy na niej stare marzenia. Teraz mają większe szanse się zrealizować. Księżyc w Wodniku naprawdę pomaga stworzyć nam nowy świat. Musimy tylko dobrze wykorzystać tę szansę.

Horoskop chiński 2022 na Rok Tygrysa. Sprawdź, co cię czeka!

 


Zobacz także

Nie marudź! 13 demotywatorów, które musisz wyrzucić ze swojego życia

Angel Shot. Tajemny kod, który ma uratować samotną kobietę przed niebezpieczeństwem ze strony nachalnego adoratora

Akcja "Bądź piękna każdego dnia"

Regulamin Akcji „Bądź piękna każdego dnia”