Z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią marka eufyBaby, należąca do Anker Innovations, oferująca m.in. mobilny laktator S1 Pro, zainicjowała przygotowanie raportu społecznego „Po 20. tygodniu. Karmienie piersią po podstawowym urlopie macierzyńskim: jakiego wsparcia potrzebują matki w Polsce?”. Raport zestawia wyniki polskich publikacji naukowych, dane publiczne oraz doświadczenia kobiet i położnej. Jego najważniejszy wniosek wykracza daleko poza technologię: matki nie potrzebują kolejnej presji, lecz dostępnej pomocy i warunków pozwalających kontynuować karmienie.
Prawie wszystkie zaczynają, nieliczne karmią wyłącznie przez pół roku
Z przywołanego w raporcie badania obejmującego 1679 kobiet z 42 szpitali wynika, że karmienie piersią rozpoczyna 97 proc. matek. Później następuje jednak gwałtowny spadek. Po dwóch miesiącach wyłącznie piersią karmionych jest 43,5 proc. dzieci, po czterech miesiącach 28,9 proc., a po sześciu – 4 proc.
Te liczby nie świadczą automatycznie o braku chęci czy zaangażowania kobiet. Pokazują raczej, jak trudno utrzymać karmienie, kiedy po pierwszych tygodniach kończy się intensywna opieka, a pojawia się zmęczenie, ból, stres i coraz więcej codziennych obowiązków.

fot. Laktator S1 Pro
Największą przeszkodą nie jest brak wiedzy
W badaniu opublikowanym w 2025 roku kobiety najczęściej wskazywały problemy zdrowotne piersi – dotyczyły one 76,1 proc. respondentek. Aż 72,6 proc. mówiło o wyczerpaniu psychicznym, 64,1 proc. o zmęczeniu fizycznym, a 65,4 proc. o niewystarczającej pomocy personelu medycznego w nauce prawidłowej techniki karmienia.
Naturalne nie zawsze znaczy łatwe. Karmienie może wiązać się z bólem, uszkodzeniami brodawek, zastojem pokarmu, trudnościami z przystawieniem dziecka czy lękiem, że mleka jest za mało. W takich chwilach kobieta nie potrzebuje kolejnego komunikatu, że powinna bardziej się starać. Potrzebuje szybkiej, dostępnej i kompetentnej pomocy.
Kobiety wiedzą, że pomoc jest potrzebna. Tylko nie zawsze mogą ją otrzymać
Aż 95,5 proc. badanych uważa, że w przypadku problemów każda matka powinna mieć dostęp do certyfikowanego doradcy laktacyjnego. Jednocześnie 61 proc. kobiet oceniło, że nie otrzymało wystarczającej pomocy już w szpitalu. 67 proc. nigdy nie korzystało ze wsparcia konsultanta, a 65 proc. deklarowało, że w ich miejscu zamieszkania nie ma dostępu do takiego specjalisty.
Wsparcie nie powinno kończyć się po połogu. Trudności mogą pojawić się później – podczas kryzysu laktacyjnego, choroby, rozszerzania diety dziecka albo powrotu matki do aktywności zawodowej.

Powrót do pracy zamienia karmienie w operację logistyczną
Po kilku miesiącach karmienie trzeba pogodzić z dojazdami, spotkaniami, obowiązkami domowymi i pracą. Kobieta potrzebuje czasu na odciągnięcie pokarmu, prywatnego miejsca oraz warunków do jego higienicznego przechowywania.
Formalne prawo do przerwy nie zawsze rozwiązuje problem. W wielu biurach nadal nie ma odpowiednich pomieszczeń, a kobiety obawiają się reakcji przełożonych lub współpracowników. Wyzwaniem pozostaje także przestrzeń publiczna – 73 proc. badanych wskazywało na brak odpowiednich miejsc do karmienia, a 42 proc. odczuwało skrępowanie i lęk przed oceną otoczenia.
Mniej oceniania, więcej realnej pomocy
Decyzja o sposobie karmienia zawsze należy do kobiety i nie powinna być podstawą do oceniania jej jako matki. Jednocześnie warto tworzyć warunki, dzięki którym kobieta, która chce nadal karmić, nie będzie musiała rezygnować z powodu braku pomocy, zmęczenia czy nieprzystosowanego miejsca pracy.
Raport wskazuje na potrzebę łatwiejszego dostępu do doradców laktacyjnych, przedłużenia wsparcia poza okres okołoporodowy, przygotowania odpowiednich pomieszczeń w zakładach pracy oraz lepszego informowania kobiet i pracodawców o przysługujących prawach. Bo matki często nie przestają karmić dlatego, że nie chcą. Przestają, ponieważ codzienność nie daje im przestrzeni, aby mogły kontynuować.
Materiał redakcyjny przygotowany na podstawie materiałów informacyjnych eufyBaby.