Lifestyle

Przyroda w granicach wielkiego miasta? Oczywiście, jeśli zamieszkasz tam, gdzie cywilizacja łączy się z naturą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 września 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Przyrodzie zawdzięczamy wiele. Miejsce do życia, sąsiedztwo zachwycających zwierząt, bogatej roślinności oraz czystego powietrza. Koegzystencja człowieka i natury trwa od zawsze, choć coraz mniej jest pięknych i czystych miejsc w bezpośrednim sąsiedztwie miast. 

Może właśnie dlatego coraz częściej szukamy dla siebie i swoich bliskich miejsc, po których można spokojnie spacerować wśród bujnej zieleni, a nie szybko pokonywać określony dystans wśród betonowych osiedli. Świadomość stałego kontaktu z żywą i ekspresyjnie zmieniającą swe oblicze naturą pozwala żyć głębiej, w poszanowaniu tego co nas otacza. Wyjątkowe szczęście mają osoby, które nowy dom znalazły właśnie w takim swobodnym, zielonym miejscu i zamiast kilku drzew w parku, powtarzalnego widoku osiedli i potężnego ruchu mogą cieszyć się naturą.

Z metropolii na łono przyrody nie jest daleko

I nie potrzeba tu życiowej rewolucji, polegającej na wyszukaniu najdalej schowanego w dzikim lesie drewnianego domku. Mieszkańcy stolicy, ale także bardziej oddalonych od niej miejscowości, mogą mieć dostęp zarówno do komfortowych warunków, jak i upragnionego kontaktu z przyrodą. Współgrająca ze sobą bliskość natury i miasta została rewelacyjnie i nienachalnie uchwycona na jednym z nowo powstałych osiedli o nazwie Dekada. Warto przyjrzeć się temu miejscu bliżej, z powodu umiejętnego łączenia rytmu przyrody otaczającego lasu z przyjaznym sąsiedztwem Boernerowa i okolic ulicy Radiowej. Zalet takiej lokalizacji jest znacznie więcej.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zalet bliskości natury jest wiele

Jeśli masz duszę romantyczki i jesteś miłośniczką kontaktu z przyrodą, ale wahasz się, czy zamieszkać w oddaleniu od centrum miasta, rozważ pozytywy, jakie czekają na ciebie w miejscu takim jak Osiedle Dekada. Po przeciwnej stronie ulicy jest Las Bemowski, w odległości spaceru leżą aż 2 rezerwaty przyrody: Kalinowa Łąka i Łosiowe Błota! Gdzie indziej w pobliżu metropolii można spotkać takie cuda natury?

Bezpośredni kontakt z przyrodą, przy odrobinie szczęścia i zamiłowania do spacerów, pozwoli ci zaobserwować zwierzęta piękne i niezwykłe — łosie, wilki, jelenie, rysie, sarny, lisy. Takie miejsce predysponuje do długich, romantycznych spacerów o każdej porze roku. Kampinoski Park Narodowy zapewnia odwiedzającym około 360 km znakowanych pieszych szlaków turystycznych oraz około 200 km znakowanych szlaków rowerowych. Daje to wiele możliwości spędzania czasu z rodziną – nie tylko latem. Łąki, drzewa i kolorowe kwiaty tworzą niezwykłe pejzaże, do których będziesz wracać myślami w zimowe wieczory. Pełnia spokoju i zmienne piękno krajobrazu skutecznie zachęci do wyjścia nawet z najwygodniejszego apartamentu. Trudno nie zakochać się w naturalnych widokach, które urodą deklasują skrawki zieleni spotykane w centrach miast.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Funkcjonowanie na obrzeżach miasta nie oznacza uwięzienia w jednym miejscu

Bardzo prosto można spełnić marzenia o miejscu idealnym do zamieszkania w sąsiedztwie przyrody. Osiedle położone jest 200 m obok  zajezdni autobusowej, zaś nieopodal funkcjonuje najstarsza linia tramwajowa w mieście. Dzięki temu mieszkańcy mają dobry dostęp do komunikacji miejskiej, ale nie są narażeni na bezpośrednie sąsiedztwo intensywnego natężenia ruchu, od którego wiele osób chce uciec. O edukację też nie musisz się martwić, w końcu nie przeniesiesz się na koniec świata, a w miejsce które sąsiaduje z jednymi z najlepszych gimnazjów i szkół podstawowych na Bemowie. Twoje dziecko i ty sama będziesz mogła bez problemu korzystać z różnych ofert edukacji i rozrywki. Poza tym nie ma mowy o niewygodach, ponieważ architektura osiedla — oparta na koncepcji słonecznych tarasów wkomponowanych w klimat rewitalizowanego osiedla i otoczenie lasu — zapewnia idealne warunki do przyjemnego życia w stałym kontakcie z naturą.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Wpis powstał we współpracy z firmą Profbud


Lifestyle

Twój pies rozumie, co do niego mówisz! To już potwierdzone oficjalnie!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 września 2016
Fot. Screen/ Youtube/41 Action News
 

Jeśli kiedykolwiek uważałeś, że nie ma znaczenia, co mówisz do swojego psa, tak długo, jak mówisz to w miły sposób, teraz pora to odszczekać :). Okazuje się, że te sympatyczne czworonogi rozumieją cię lepiej niż sądzisz. Potwierdzili to naukowcy.

W badaniach przeprowadzonych przez pracowników Uniwersytetu Eötvös Loránd w Budapeszcie, wzięło udział 13 psów (głównie border collie i golden retrievery) żyjących przy rodzinach, z ludźmi. Za pomocą pochwał wypowiadanych różnym tonem (neutralnie lub emocjonalnie) uczono je grzecznego leżenia w specjalnej tubie tomografu komputerowego, mierzącego aktywność ich mózgu na jawie. Następnie, do słów „dobrze” i „dobry chłopiec” dodano inne, nieznane psom słowa, nie posiadające znaczenia (na przykład spójniki). Jedynie wtedy, gdy sens i intonacja składały się w jedną całość, psy odczuwały radość z pochwały.

Fot. Screen/ huffingtonpost.com

Fot. Screen/ huffingtonpost.com

Okazało się, że psi mózg oddzielnie przetwarza słowa, a oddzielnie, w innej części, ton głosu. Podobnie jak u ludzi, lewa półkula odpowiada za rozumienie sensu tego, co zwierzaki słyszą, a prawa za rozszyfrowywanie emocji.

Na pewno powiesz teraz: „wiedziałem!” i z łezką wzruszenia poklepiesz swojego pupila po mądrym łebku. No i – najwyższa pora zacząć ważyć słowa wypowiadane w obecności czworonoga…


 

Źródło: Huffington Post


Lifestyle

Prosta recepta na szczęście

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
1 września 2016
Fot. iStock/PeopleImages

Nareszcie! Po latach zajmowania się patologiami, udzielaniem odpowiedzi na pytanie: dlaczego coś nie działa i utwierdzaniem się w przekonaniu, że niewiele można zrobić psychologia zaczęła skupiać swoje zainteresowania wokół takich pojęć jak poczucie szczęścia, spełnienia czy dobrostanu. A może by tak pójść w jej ślady  i zacząć kierować  swoją uwagę w stronę tego, co pozytywne w naszym życiu? To, na czym skupiasz uwagę przyrasta.    

Psychologia pozytywna, to wciąż nowy i coraz bardziej popularny trend w psychologii w ogóle.  Naukowcem, który zapoczątkował ten nowy paradygmat myślenia w psychologii jest Martin Seligman, twórca między innymi pojęcia wyuczonej bezradności, autor takich bestsellerów, jak „ Optymizmu można się nauczyć „ oraz „ Prawdziwe szczęście”.

Według Seligmana psychologia pozytywna zmienia punkt widzenia na człowieka ze skupionego wobec problemów i braków w stronę mocnych stron,  możliwości i  wpływu na własne życie.

Psychologia pozytywna koncentruje się wokół pojęcia dobrostanu ( z ang. well-being), czyli intensywnego, głębokiego i trwałego odczuwania spokoju i zadowolenia w odniesieniu do siebie i swojego życia. Węgierski psycholog Mihaly Csikszentmihalyi (drugi z prekursorów psychologii pozytywnej ) twierdzi, że na poczucie dobrostanu ( inaczej możemy nazwać  je szczęściem ) ogromny wpływ ma robienie rzeczy,  które sprawiają nam taką radość i poczucie spełnienia, że pochłaniają nas bez reszty. To wszystkie te chwile, kiedy jesteśmy w coś zaangażowani tak bardzo, że świat wydaje się dla nas nie istnieć.  Csikszentmihalyi nazywa  ten stan „ przepływem” ( ang. flow). Wynika stąd, że na poczucie szczęścia i autentycznego zadowolenia ma wpływ nie to, co posiadamy, ale to co robimy, nasze działanie i osiąganie stawianych sobie celów.

Szczęście

I tak oto psychologowie zaczęli badać i w praktyczny sposób zajmować się czymś, co do tej pory było domeną filozofów i wydawało się być czymś tak bardzo nieuchwytnym, że można się pokusić o stwierdzenie nieistniejącym. Dzisiaj już wiemy, że szczęścia można się nauczyć, szczęście jest  bowiem stanem umysłu, który każdy z nas może  osiągnąć.

Ale jak to zrobić?  

Ponieważ jednym z obszarów, na jakich koncentruje się psychologia pozytywna są pozytywne doświadczenia w naszym życiu, takie jak zadowolenie, zabawa czy poczucie spełnienia, dowiedz się przede wszystkim  co Cię uszczęśliwia. Być może i w twoim przypadku sprawdzi się stare porzekadło, że „ pieniądze szczęścia nie dają”, badania pokazały bowiem, że tym, co ludzi uszczęśliwia autentycznie są przede wszystkim związki z innymi, umiejętność cieszenia się małymi rzeczami oraz realizacja swojego potencjału. Rozejrzyj się dookoła, tak aby dostrzec wszystkie okazje, jakie stwarza tobie życie do bycia szczęśliwą i zadowoloną już teraz.

Teraz, to najlepszy czas, a tym co nas unieszczęśliwia najbardziej, to nieumiejętność wykorzystania tego czasu. Brak umiejętności  bycia w TU i TERAZ, to rozpamiętywanie grzechów przeszłości albo martwienie się o jutro. Obietnice składane sobie, że będę szczęśliwa, jeżeli w moim życiu wydarzy  się to lub tamto, są tylko zwykłym mydleniem sobie oczu. Jeżeli nie umiesz cieszyć się dzisiaj, jak będziesz umiała cieszyć się jutro, jeżeli nie cieszą Cię rzeczy małe, jak możesz trenować cieszenie się z rzeczy wielkich? Jeżeli ciągle praktykujesz niezadowolenie, prędzej, czy później stanie się ono twoim nawykiem. I pamiętaj, że czekając na wielkie rzeczy, możesz przegapić coś ważnego.

Jeżeli chcesz być szczęśliwa zacznij od siebie, to nie okoliczności w jakich przyszło ci żyć decydują o twoim szczęściu, tylko twoja interpretacja tego, co ci się przytrafia.

 Przypowieść  o mieście Tu i mieście Tam

Dawno temu do chatki ogrodnika zawitał wędrowiec, z pytaniem o drogę. Uzyskawszy odpowiedź, jak dojść do miasta Tam zapytał jeszcze, czy może ogrodnik coś wie na temat tego, jak jest w mieście Tam.

-A skąd przybywasz, jak jest w mieście, z którego wędrujesz. – O – powiedział wędrowiec – przybywam z miasta Tu i muszę powiedzieć, że w mieście, z którego idę, jest bardzo cudownie, są tam piękne budowle i widoki, zawsze jest ładna pogoda a ludzie życzliwi i uśmiechnięci. – W mieście Tam – powiedział ogrodnik – jest bardzo podobnie, zawsze świeci słońce, widoki są wspaniałe, a ludzie szczęśliwi i zadowoleni, na pewno ci się tam spodoba.

Wędrowiec podziękował za informację i życząc ogrodnikowi dobrego dnia, ruszył w swoją drogę.

Kilka dni później do chatki ogrodnika, zapukał inny wędrowiec, również z pytaniem o drogę do tego samego miasta. Ogrodnik swoim zwyczajem zapytał wędrowca skąd przybywa i co to za miasto. – O – powiedział wędrowiec – przybywam z miasta Tu i muszę powiedzieć, że bardzo Tu mi się nie podoba, ulice są szare i brudne, ludzie niemili, a pogoda kapryśna. – O – powiedział ogrodnik, w mieście Tam jest bardzo podobnie, na pewno nie będzie ci się tam podobało.

Nie muszę chyba dodawać, że wędrowiec nie podziękował ogrodnikowi, ani nie życzył mu miłego dnia.

 

Przypowieść tą usłyszałam na jednym ze szkoleń zawodowych i bardzo głęboko zapadła mi w serce. Dlatego dzisiaj się dzielę nią z tobą. Pamiętaj o niej zawsze, kiedy w poczuciu nieszczęścia będziesz chciała radykalnie zmienić swoją sytuację. I choć czasami ostre cięcie spełnia swoje zadanie, to pamiętaj, gdziekolwiek się nie udasz zabierasz siebie samą.  Dlatego, jeszcze raz powtórzę: zacznij od siebie. To ty sama stwarzasz  szczęśliwe życie, poprzez przyjęcie pozytywnej postawy wobec siebie, innych ludzi oraz życia i świata. Postawę na szczęście można zmienić.

Zacznijmy od umiejętności cieszenia się chwilą obecną

Ćwiczenie uważności. Medytacja

Istnieje wiele technik i metod na świadome bycie w chwili obecnej i czerpania z niej jak najwięcej dla siebie. Jedną z nich jest „medytacja uważności”. Polega ona na samej obecności.

Przenieś swoją uwagę ze świata zewnętrznego na świat doznań wewnętrznych. Żeby sobie ułatwić możesz skupić się na oddechu. Pomyśl o tym, że medytacja ta nie ma żadnego celu, skup się po prostu tylko na tym , co jest i obserwuj to z pozycji świadka. Obserwuj wszystko co się z tobą dzieje, obserwuj swoje myśli, uczucia, obrazy, które się pojawiają. Pozwól im  swobodnie płynąć.

Możesz teraz spróbować relaksacji. Wyobraź sobie, że do czubka twojej głowy przymocowany jest sznurek, który jakaś tajemnicza siła delikatnie pociąga do góry. Wraz z pociągnięciami sznurka wydłuża się całe twoje ciało, poszerzają się przestrzenie między kręgami, a oddech płynie swobodnie. Teraz zrób kolejno mentalny przegląd swojego ciała, zaczynając od stóp. Pamiętaj również o organach wewnętrznych, takich jak serce czy wątroba.

Zatrzymaj się przez kilka sekund na wybranej części ciała i sprawdź, jakie pojawiają się odczucia. Jeżeli, w którymś rejonie ciała czujesz napięcie prześlij tam swój oddech ( dobrze jest włączyć w to wizualizację i wyobrażać sobie, że oddech to uzdrawiający strumień który wymywa wszystkie bóle i napięcia z twojego ciała, żeby wzmocnić proces możesz nadać temu strumieniowi swój ulubiony kolor ), a potem  powtórz ćwiczenie jeszcze raz, sprawdź czy zostały jakieś napięcia, jeżeli tak to  ……porozmawiaj w myślach lub na głos z napiętą lub bolącą częścią ciała,  możesz tam posłać też swój uśmiech. Tak, uśmiechnij się do swojej  wątroby lub nerki).  Teraz wyobraź sobie, że wątroba uśmiecha się do ciebie. Całe ćwiczenie powinno zająć ci najwyżej kilkanaście minut.

Taka codzienna praktyka uważności  będzie doskonałym wstępem do celebrowania życia w momencie jego trwania, do wyrobienia w sobie umiejętności dostrzegania i doceniania małych kroków, ponieważ  na poczucie szczęścia  i spełnienia w życiu, największy wpływ mają właśnie tzw. rzeczy małe;  umiejętność cieszenia się drobiazgami oraz proste przyjemności , takie jak rodzina, dobre relacje z ludźmi  czy miło urządzone otoczenie.

Sztuka akceptacji

Wiemy już, że trudno odczuwać szczęście, jeżeli cały czas rozpamiętujemy przeszłość lub martwimy się o przyszłość. Częstym powodem takiej postawy jest niezadowolenie z chwili obecnej. Z kolei to niezadowolenie wynika z ciągłego porównywania siebie lub swojej sytuacji do tego, co było lub do tego, co mogłoby być, czasami jest to porównywanie siebie do innych. „ Gdybyśmy chcieli po prostu być szczęśliwi, dałoby się wnet to osiągnąć. Ale my chcemy być szczęśliwsi od innych, a to zazwyczaj nie jest łatwe, ponieważ uważamy innych za szczęśliwszych, niźli są w rzeczy samej” ( Montesquieu).

Brak akceptacji  dla rzeczywistości jest potężną siłą, która nie dość, że nie pozwala nam cieszyć się chwilą obecną to dodatkowo zatrzymuje nas w miejscu. Akceptacja nie jest równoznaczna z bezmyślnym pobłażaniem sobie. To właśnie pierwszy i zarazem wielki krok do zmiany, ponieważ dopiero, jak coś zaakceptujesz, uznasz, że jest jakie jest, możesz dalej coś z tym zrobić konstruktywnego.

 Ćwiczenie akceptacji

Stań w rozkroku, pomyśl o trudnej czy bolesnej rzeczy lub sytuacji ze swojego życia. Powiedz do siebie: w porządku, akceptuję to i …. zaakceptuj. Colin Sisson, twórca metody integracji oddechem, mówi, że jeżeli nie możesz czegoś zaakceptować, to po prostu zaakceptuj, to że nie możesz tego zaakceptować. Dobrze jest się ćwiczyć w samej sztuce akceptacji.    Mów TAK wszystkiemu co ci się przydarza w życiu.

Naucz się cieszyć z drobnych rzeczy. Praktyka wdzięczności

Jeżeli już zaakceptujesz rzeczywistość w jakiej się obecnie znajdujesz możesz zauważyć, że mimo wielu obiektywnych trudności, jest wiele rzeczy, z których możesz się cieszyć. Zauważ je i doceń.

Ćwiczenie wdzięczności

Wypisz przynajmniej 100 rzeczy w swoim życiu, za  które możesz być  wdzięczna. To naprawdę nie muszą być wielkie rzeczy czy sprawy. Jeżeli uznasz, że nie masz powodów do wdzięczności, pomyśl o tych ludziach, którzy nie posiadają tylu z rzeczy, które dla Ciebie wydają się być tak naturalne i oczywiste, jak np. ciepła woda w kranie. Jeżeli np. nie jesteś zadowolona ze swojej pracy, bądź za nią wdzięczna, myśląc o tych wszystkich, którzy pracy nie mają, itd. . Zapewne masz wiele powodów, do bycia wdzięczną, sztuką jest je tylko zauważyć. Stajesz się szczęśliwsza, kiedy skupiasz się właśnie na pozytywach. Przyjrzyj się swojej sytuacji i w każdym jej szczególe spróbuj dostrzec coś dobrego. Pamiętasz? To na czym skupiasz uwagę, przyrasta! W ten sposób przeprogramowujesz swój mózg.

„ Martwiłem się, że mam brzydkie buty, dopóki nie zobaczyłem człowieka bez nóg”.

Wypatruj radości! 

Jeżeli dokładnie wykonałaś podane wcześniej ćwiczenia, to prawdopodobnie umiesz już być w tym magicznym czasie Tu i  Teraz, w którym akceptujesz rzeczywistość i jesteś wdzięczna za wszystko, co ci przynosi życie.

Pomyśl teraz o wszystkim, co sprawia ci prawdziwą, niekłamaną  radość. W chwili, gdy to czytasz prawdopodobnie myślisz o tych wszystkich rzeczach, które sprawiają ci radość.  Prawdopodobnie właśnie teraz na samą myśl o tych rzeczach poczułaś się bardziej radośnie. To na czym skupiasz uwagę przyrasta.  Zadając sobie pytanie: co powoduje, że czuję się bardziej radosna, szczęśliwa, kierunkujesz swój umysł na poszukiwanie odpowiedzi w tym właśnie obszarze. Spróbuj uwarunkować się na właśnie taki sposób myślenia. Zadawaj sobie to pytanie, tak często jak to jest możliwe. Zwłaszcza w chwilach zwątpienia, kiedy mamy tendencję do zadawania sobie pytań w rodzaju: dlaczego właśnie mi się to znowu przytrafiło. A ponieważ to pytania determinują odpowiedzi, spróbuj zastąpić je innym: co mogę zrobić, żeby w tej sytuacji czuć się dobrze?

Nie ustawaj w odnajdywaniu rzeczy, które na co dzień cię uszczęśliwiają i po prostu rób je najczęściej. Stwórz własną listę poprawiaczy nastroju  albo rzeczy, które dadzą ci prawdziwe poczucie spełnienia. Możesz stworzyć listę, która stanie się swoistym planem do działania na co dzień. Możesz skorzystać z gotowej, jaką stworzyli uczestnicy eksperymentu społecznego dotyczącego wprowadzania w życie zasad psychologii pozytywnej. Głównym założeniem eksperymentu, w którym wzięli udział wszyscy mieszkańcy jednego z angielskich miasteczek, było znalezienie odpowiedzi na pytanie: co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Możesz skorzystać z ułożonego przez nich manifestu szczęścia:

  1. Ruszaj się! Zafunduj sobie półgodzinną gimnastykę raz w tygodniu.

  2. Ciesz się z tego co masz! Pod koniec dnia pomyśl przynajmniej o pięciu rzeczach, za które jesteś wdzięczna.

  3. Poświęć trochę czasu na rozmowę! Co tydzień odbądź godzinną, nie przerywaną rozmowę ze swoim partnerem albo przyjacielem.

  4. Posadź jakąś roślinę – choćby w skrzynce na kwiaty albo w doniczce. I dbaj o nią.

  5. Czas spędzany przed telewizorem ( komputerem ) skróć o połowę.

  6. Przynajmniej raz dziennie uśmiechnij się do nieznajomego na ulicy i pozdrów go.

  7. Zadzwoń do przyjaciela. Skontaktuj się przynajmniej z jednym przyjacielem lub krewnym, z którym od dawna nie rozmawiałeś i umów się na spotkanie.

  8. Serdecznie się pośmiej chociaż raz ciągu dnia.

  9. Codziennie spraw sobie jakąś nagrodę i daj sobie czas naprawdę się nią nacieszyć.

  10. Zrób coś dobrego. Każdego dnia postaraj się zrobić dla kogoś coś dobrego.

Dodam od siebie punkt 11. Stwórz własny manifest szczęścia i wcielaj go w życie.

 Udawaj aż ci się uda!

To jedna z bardziej popularnych technik stosowanych w treningach rozwoju osobistego.

Chcesz być osobą szczęśliwą? Wypisz wszystkie cechy, jakie Twoim zdaniem powinna posiadać osoba szczęśliwa, a potem zachowuj się tak, jakbyś już to miała. Co byś myślała jako osoba szczęśliwa, co byś widziała, co mówiła do siebie, co o Tobie by mówili inni ludzie, co byś czuła? Wyobraź sobie człowieka szczęśliwego. Zachowuj się właśnie tak. Pamiętaj umysł nie specjalnie  odróżnia wyobrażenia od rzeczywistości, po pewnym czasie stosowania tej techniki zaczniesz  tak czuć się naprawdę.

A co kiedy mimo wszystko, ci nie wychodzi?

Nawet u najbardziej szczęśliwych  ludzi stan „flow” nie trwa 24 godziny na dobę. Psychologia pozytywna traktuje człowieka całościowo, z całym „dobrodziejstwem inwentarza” i chociaż rozmaite teorie oparte na jej założeniach widzą człowieka, jako istotę podejmującą decyzje i działania, pewną siebie i swojej skuteczności, to te same teorie biorą pod uwagę fakt, że  istota ludzka może czasami przeżywać kryzysy i być po prostu bezradna.

W takich momentach psychologia pozytywna spieszy z pomocą sugerując, żeby dając sobie prawo do trudnych chwil skupiać się zawsze na zasobach, nie ograniczeniach.

Pamiętaj, każdy czasami ma gorsze chwile. Nie musisz się nimi zadręczać. Zaakceptuj je. Miej odwagę przyznać się wobec siebie i innych, że jest ci trudno. Działaj. Nie pozwól, żeby smutki, obawy czy lęki owładnęły tobą, skieruj myśli na inny tor. Wykorzystaj listę „pocieszaczy”  lub wykonaj zadanie z manifestu. Zrób coś dobrego dla kogoś.

Rzadko kiedy, coś jest tak straszne jak nam się wydaje.  Uśmiechnij się do siebie.

Zawsze zakochana – zawsze szczęśliwa

A może tak się zakochać?

Na koniec dygresja na wesoło z własnego życia. Jakiś czas temu byłam w  Paryżu i oczywiście oprócz wielu innych atrakcji, skorzystałam pewnie jak większość turystów z przejażdżki statkiem po Sekwanie. Cóż bardziej romantycznego w mieście wiecznej miłości …. nie sądziłam jednak, że nagrany na taśmę głos przewodnika zdradzi mi receptę na szczęście.  Otóż owa recepta brzmiała: chcesz być szczęśliwa – bądź zakochana!

Przypomniałam sobie jak to jest, gdy się jest  zakochanym. Masz wrażenie wtedy, że wszystko możesz, jesteś pełna sił witalnych i niekłamanej radości. Z niecierpliwością czekasz na każdą chwilę spędzoną z ukochanym i całemu światu chcesz krzyczeć jak bardzo jesteś szczęśliwa. Wszystko, na co patrzysz oglądasz przez różowe okulary i wierzysz w magię, która roztacza się wokół ciebie. Bo przecież obiektywnie nic się nie zmieniło, nie zmieniłaś ani pracy, ani warunków zamieszkania, ani tysiąca innych rzeczy, na które do tej pory być może narzekałaś. Czyli nie zmieniło się nic, a zmieniło się właściwie wszystko. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ty się zmieniłeś, a właściwie neurobiologia Twojego mózgu. Stan zakochania to prawdziwa burza chemiczna w naszym mózgu. Wydzielane neuroprzekaźniki, takie jak fenyloetyloamina oraz dopamina wywołują coś w rodzaju stanu miłosnej euforii.  Produkowane są tzw. hormony szczęścia, jak encefaliny i endorfiny, dzięki którym czujemy zadowolenie i przyjemność.

To taki rodzaj dopingu emocjonalnego. Nie każdemu z nas jest dane być zakochanym na okrągło, ale gdyby tak spróbować i wbrew temu co mówią niektórzy, że permamentny stan zakochania jest szkodliwy, znaleźć sobie taki obiekt westchnień, coś co będzie rano nas podrywać z łóżka, co będzie nas wynosić na wyższy poziom, czego to bowiem nie zrobimy dla miłości, coś co będziemy akceptować i szanować ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Pomyśl już teraz jak będzie wyglądać twoje życie, gdy od tej chwili będziesz już na  zawsze zakochana…….. 🙂

No tak, przewodnik miał rację. To takie proste!

Zakochaj się w życiu! Zakochaj się w radości!


 

AUTORKA

Aleksandra Stanek – dyrektorka poznańskiego PROGRESSteronu.

Psycholog, trenerka rozwoju osobistego i biznesu, coach ICF, wykładowczyni akademicka, psychoterapeutka, właścicielka Pracowni Psychoedukacji i Rozwoju Osobistego MOC Poznania. Z PROGRESSteronem związana od 2006 roku – przez 16 edycji prowadziła warsztaty, m.in. z radzenia sobie ze stresem, budowania pozytywnej postawy życiowej oraz inspirowania do zmian w życiu. Zajęcia Oli zyskiwały jedne z najwyższych ocen wśród uczestniczek. Wiosną tego roku podczas organizowanego przez Dojrzewalnię WZLOTu Kobiet, jako Coach wspierała Drużyny Mocy, czyli kobiecą sieci kontaktów, wymiany i wsparcia. Pracując przy PROGRESSteronie wierzymy w nie dające się prosto zdefiniować sploty wydarzeń, a jeszcze bardziej w to, że gdy jasno określamy nasze potrzeby i to, czego szukamy, to nagle znajdują się ludzie, miejsca, zasoby, chcące nas wesprzeć w realizacji planów. Tak było w przypadku PROGRESSteronu i Oli – znałyśmy się od dawna, ale kilka telefonów, maili, twórczych spotkań letnią porą i wiedziałyśmy, że nasz Festiwal w Poznaniu ma nową organizatorkę.

Prywatnie Ola jest pasjonatką otaczającego świata. Kocha podróże i rozmowy z ludźmi. Ma wiele zainteresowań, które aktywnie realizuje. Dla równowagi najlepiej odpoczywa w ciszy, na łonie natury w towarzystwie najbliższych osób. Jest zakochana w życiu.

Autorka programu coachingowego dla kobiet TRZYMAJ BALANS, którego celem jest wspieranie aktywnych kobiet w osiąganiu szczęścia i równowagi życiowej. Olę znajdziecie tu: www.trzymajbalans.pl oraz  www.mocpoznania.pl

Sprawdź rezerwacje na PROGRESSteron w Poznaniu!

Nie czekaj, zajrzyj teraz! http://www.festiwalprogressteron.pl/poznan

uwolnijradosc


Zobacz także

magia świąt

Dom tworzą ludzie, a nie drogie świąteczne dekoracje. W tym roku usłyszmy w końcu siebie

Regulamin akcji #BeMumSelf

Konkurs „Puść sobie oko”