Lifestyle

„Pamiętaj, że nie jesteś mężczyzną”. Historia bolesnej prawdy o kobietach

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
28 stycznia 2022
fot. Rawpixel/iStock
 

Dawno nie przeczytałam książki, która tak mną tąpnęła. Jestem Polką, Europejką, kobietą, która może nie akceptować swojego rządu, ale właśnie dlatego, że nauczyła się, że ma prawo decydować. Ma prawo myśleć, wybierać, marzyć. I walczyć, jeśli jest tego wyboru pozbawiana. Kobietą, która ojciec nauczył szacunku do siebie. Która miała prawo wybierać studia, jakie chciała, której nikt nigdy nie bił. Ani nie bił jej matki.

W „Pamiętaj, że nie jesteś mężczyzną” (Etaf Rum, wyd. Editio) kobiety są tego pozbawione.

Już na samum początku opowieści pokazywane jest to czytelnikowi w brutalny sposób.

Rok 1990 Palestyna.

Isra, osiemnastolatka już wie, że nie może mówić, bo i tak nikt jej nie słyszy. W jej rodzinie głos ma tylko ojciec. A szanuje się tylko braci, bo gwarantują przedłużenie rodu. Miejsce Isry jest przy matce, w kuchni. A pora modlitwy, gdy klęknie obok niej,  poczuje ciepło jej ramienia, czy delikatny dotyk stopy to jedyna szansa na to, by poczuć bliskość drugiej osoby. Isra musi usługiwać innym mężczyzną, mieć ciasno założony hidżab, żeby nikt nie zobaczył nawet kosmyka jej włosów.

Gdy Istra czyta książki, ojciec nazywa ją dziwką. I mocno ją bije. Tak żeby „wytłuc” z niej ambicje. Ale ona ma chociaż szansę wyjechać do Nowego Jorku, bo jej przyszły mąż stamtąd pochodzi. „Niewiele kobiet ma taką szansę” przekonuje Isrę matka. Ale jednocześnie powtarza: „Nieważne, jak daleko wyjedziesz, kobieta będzie zawsze kobietą . Tu czy tam. Miejsce nie zmieni jej nasib, przeznaczenia”.

Ale czy na pewno?

„Pamiętaj, że nie jesteś mężczyzną” to historia kilku pokoleń kobiet, które wyemigrowały z Palestyny do Nowego Jorku, ale ich życie nie zmieniło się ani odrobinę. Narracja prowadzona jest z trzech perspektyw – nastoletniej Deyi (córki Isry) w roku 2008 roku w Brooklynie, wspomnianej Isry, jej matki, ale także jej babki.

Mimo upływu lat, rola kobiety w konserwatywnej arabskiej rodzinie pozostaje niezmienna i polega wyłącznie na rodzeniu i wychowywaniu dzieci. Na podporządkowaniu się. Ale Deya ma inne marzenia. Owszem,  zmuszana jest do wyjścia za mąż, tak jak jej matka przed laty, mimo że marzy o pójściu na studia. Stopniowo zaczyna jednak odkrywać prawdę o swojej przeszłości i coraz odważniej buntuje się przeciwko życiu, jakie wymusza na niej społeczność, w której się wychowała.

„Pamiętaj, że nie jesteś mężczyzną” to opowieść, której łatwo nie odrzucicie. Dzięki niej możemy wejść do zupełnie innego świata. Świata, który przeraża, ale jednocześnie ciekawi i fascynuje.

To podróż bez wychodzenia z domu. Emocjonalna, kulturowa, psychologiczna. I szybko nie wypuścimy jej z głowy, bo ona nas boli i złości, szczególnie, że Etaf Rum, pisząc tę historię, czerpała z własnych doświadczeń.

 

 

 


Lifestyle

Woda ryżowa intensywnie wygładza i nabłyszcza włosy. Dla takich efektów warto ją wypróbować

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 stycznia 2022
Fot. iStock
 

Woda ryżowa na włosy to jeden z tych niecodziennych pomysłów na pielęgnację czupryny, które zrobiły furorę. Sposób ten pochodzi z Azji, gdzie kobiety wykorzystują go do naturalnej pielęgnacji włosów. Warto go wypróbować, ponieważ miłośniczki ryżowej wody chwalą ją za efekt wygładzenia i wzmocnienia włosów. Jak przygotować i stosować wodę ryżową na włosy?

Co znajdziemy w wodzie ryżowej?

Zamiast trafiać do zlewu, woda po gotowaniu lub moczeniu ryżu może zostać wykorzystana do pielęgnacji włosów i skóry. Wynika to z faktu, że w ryżu znajdują się witaminy z grupy B, witamina E i błonnik, do tego minerały takie jak: potas, magnez, żelazo, fosfor, cynk. Najwięcej drogocennych substancji można znaleźć w ciemnym, nieoczyszczonym ryżu, a najmniej zasobny w nie jest ryż biały, choć i tak ma swoją wartość. Co więcej, woda ryżowa dostarcza cennych dla włosów protein, które budują strukturę włosów, oraz humektantów (skrobi ryżowej) działających nawilżająco i regenerująco. Zawiera również witaminopodobny inozytol, określany mianem witaminy B8 − związek ten wspiera regenerację włosów.

Fot. iStock/Woda ryżowa na włosy

Woda ryżowa na włosy — efekty, których możesz się spodziewać 

Woda ryżowa stosowana na włosy pozwala osiągnąć widoczne efekty już po pierwszym płukaniu, ale jej działanie widać najlepiej przy regularnym stosowaniu. Dzięki tej płukance włosy wyglądają nie tylko ładniej, ale stają się mocniejsze. Miłośnicy tej metody twierdzą również, że woda ryżowa na włosy powoduje przyspieszenie ich wzrostu. Płukanie pasm wodą po gotowaniu ryżu pozwala na nabłyszczenie ich, uzyskanie efektu wygładzenia. Pasma stają się elastyczne, lepiej się układają. Jeśli ten sposób zastosuje właścicielka loków lub fal, ich skręt zostanie podkreślony. W sieci, na różnych stronach zajmujących się tematyką urody można znaleźć wiele opinii zachwalających stosowanie wody ryżowej na włosy, warto więc na własnej czuprynie przekonać się, czy rzeczywiście tak dobrze działa.

Zobacz również: Krople żołądkowe na włosy? Tak, właśnie ten sposób znalazł uznanie wśród kobiet

Woda ryżowa na włosy

Fot. iStock/Woda ryżowa na włosy

Woda ryżowa na włosy — jak używać płukanki, by zobaczyć efekty?

Jeśli zastanawiasz się, jak używać wody ryżowej na włosy, mamy gotową odpowiedź. Możesz przygotować płukankę na dwa sposoby. Jeden do wykorzystania w tym samym dniu (po ostygnięciu), i drugi z myślą gotowej płukance na dzień następny.

Woda ryżowa na włosy — przepis „na już”

Pół szklanki białego ryżu dokładnie wypłucz w misce, a następnie tak przygotowane ziarenka zalej gorącą wodą (nie może być wrząca). Zastosuj proporcję 1:3 (jedna porcja ryżu na trzy porcje wody). Ryż odstaw na co najmniej 15 minut, następnie odcedź go, zlewając płyn do miseczki. Po umyciu i spłukaniu z włosów szamponu w tradycyjny sposób przelej pasma płukanką. Jeśli masz czas, pozostaw ją na włosach przez ok. 10 minut (bardzo wskazane!). Na koniec spłucz pasma zimną wodą i zastosuj ulubioną odżywkę.

Fermentowana woda po gotowaniu ryżu

Drugi przepis wymaga nieco więcej czasu jednego dnia, ale na drugi — trzeci dzień wystarczy wyjąć miksturę z lodówki i ją zastosować. Pół szklanki białego ryżu dokładnie wypłucz, przełóż do garnka i zalej 4 szklankami wody. Gotuj ok.10 minut na niewielkim ogniu. Po tym czasie zdejmij ryż z ognia, ostudź go, przelej do słoika i włóż do lodówki na minimum 24 godziny.

Aby użyć płukanki, odlej ze słoika pół szklanki wody ryżowej i rozcieńcz ją wodą w dużej szklance. Resztę możesz przechowywać w lodówce do tygodnia. Kolejno postępuj tak, jak w sposobie opisanym powyżej.

Zobacz również: Drożdże na włosy – jak w prosty sposób poprawić wygląd i kondycję czupryny? Kuracja do picia i domowa maseczka

Woda ryżowa na włosy

Fot. iStock/Woda ryżowa na włosy

Woda ryżowa na włosy — jak często używać?

Woda ryżowa na włosy może być używana zgodnie z potrzebą. Zakłada się, że przy wysokiej porowatości włosów płukankę możesz używać dwa razy w tygodniu. Jeśli jesteś właścicielką niskoporowatych włosów, możesz stosować ją raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie, w zależności od kondycji włosów.

Woda ryżowa nie tylko na włosy

Wodę po gotowaniu ryżu możesz wykorzystać również do przemywania twarzy. To również pomysł Azjatek, które słyną z młodego wyglądu i doprowadzonej do perfekcji pielęgnacji skóry. W pierwszej opcji wystarczy odstawić wodę do ostygnięcia, a następnie przemyć skórę namoczonymi nią płatkami kosmetycznymi, lub przygotować z namoczonych płatków kompres. To działanie wygładza i rozjaśnia skórę, łagodzi zaczerwienienia, podrażnienia, czy trądzik.


źródło:  www.elle.pl, triny.pl 

Lifestyle

To nieprzerwany potok ludzkich tragedii, ale nie jesteście same! Federa pomoże każdej kobiecie

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 stycznia 2022
fot. JadeThaiCatwalk/iStock

O mężach, którzy dzwonią po ratunek dla żon w ciąży, które w tym samym czasie walczą z nowotworem. O kobietach, których lekarze nie informują, mimo wyników badań, o wadach płodu – rozmawiamy z Antoniną Lewandowską z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. „To nieprzerwany potok ludzkich tragedii!, słyszymy dokładnie rok po publikacji w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uniemożliwia Polkom aborcję w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu.

Najpierw śmierć Izabeli z Pszczyny, potem Anny ze Świdnicy, a teraz Agnieszki z Częstochowy….

– Już w październiku 2020 roku, czyli od samego początku, gdy usłyszeliśmy orzeczenie TK, mówiłyśmy otwarcie, że ta ustawa aborcyjna jest zła i że kobiety będą umierać. Śmierć Agnieszki jest trzecią, o której wiemy. W Federze jesteśmy jednak absolutnie pewne, że jest ich więcej. Nie umiemy dokładnie powiedzieć, co wydarzyło się w Częstochowie, wszyscy musimy poczekać na wnioski z dochodzenia prokuratury. Ale faktem jest, że dziś lekarze bardziej boją się podejmować decyzje o terminacji ciąży, działa na nich tzw. „efekt mrożący” skrajnie restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. Zdarzają się też lekarze, którzy po prostu przekładają prywatne przekonania ponad świadczenie pomocy kobietom. Wyrok TK pomaga im umyć ręce od świadczenia pomocy, której oni nie chcą udzielać i używają tego jako podkładki.

Jaki był dla nas ten ostatni rok po publikacji wyroku TK?

Powiem tak: przed wyrokiem było źle, teraz jest fatalnie. Od roku mamy do czynienia z nieprzerwanym potokiem ludzkiej tragedii.

Z powodu pandemii dyżurujemy teraz w biurze pojedynczo. I tak się akurat złożyło, że byłam w biurze 22 października sama, kiedy ogłoszono wyrok TK. Oglądałam na żywo to wydarzenie w Trybunale i zanim sędzia orzecznik zdążyła do końca odczytać cały wyrok, rozdzwoniły się telefony. To były dramatyczne rozmowy, które będę pamiętała do końca życia. Kobiety zastanawiały się, czy będą miały terminację, która była zaplanowana na kolejny dzień. Pytały mnie: czy ona się odbędzie, czy nie? Pamiętam też rozpaczliwy telefon od męża, który zadzwonił po pomoc, bo jego żonę siłą wypisywano ze szpitala, twierdząc, że wyrok zapadł i aborcji nie mogą przeprowadzić. Krzyk i płacz tej kobiety słyszałam w tle rozmowy.

I te telefony, które się rozdzwoniły 22 października, nie ucichły do dzisiaj. Pracujemy praktycznie całą dobę. Jeśli kobieta dzwoni do nas w środku nocy i jest już pod naszą opieką, to my te telefony odbieramy. Osoby, które nie zgłaszały się do nas wcześniej, a potrzebują pomocy natychmiast, mogą dzwonić o każdej porze na dwa numery alarmowe podane na naszej stronie. Większość zgłoszeń przyjmujemy jednak w godzinach pracy biura – same też potrzebujemy snu i odpoczynku – ale dla pacjentek jesteśmy zawsze.

 

Czy mogę spytać, co opowiadają wam kobiety?

– Każda historia jest inna. To są między innymi historie pacjentek, które dowiedziały się, że noszą płód uszkodzony dopiero w dwudziestym tygodniu ciąży, a w badaniach było to wszystko widoczne wcześniej, tylko że lekarz zataił te informacje. Dzwonią kobiety, które mają zagrożenie perforacji macicy. Dzwonią też matki, które boją się osierocić swoje dzieci. Dzwonią przerażeni mężowie z prośbą o pomoc żonie, której lekarze odmawiają przeprowadzenia terminacji, a ona jest niezbędna do dalszego leczenia onkologicznego. Nieprzerwany potok ludzkich tragedii. Od wyroku TK mamy w fundacji trzy razy więcej pracy.

Ile telefonów teraz odbieracie?

– Rok od wyroku odebrałyśmy 15 tysięcy połączeń i kilkanaście tysięcy maili, na które też na bieżąco odpowiadamy. Dostajemy około 30 telefonów dziennie od kobiet, które wymagają różnego rodzaju wsparcia. Nie zawsze są to potrzeby wykonania aborcji na cito. Wiele kobiet w niechcianej ciąży chce po prostu poznać swoje możliwości. Dzwonią też młode, mniej doświadczone osoby, by poradzić się w sprawach antykoncepcji. To jest praca, która nigdy się nie kończy, tym bardziej że w zespole jest nas tylko siedem.

Czy kobiety mogą u was liczyć na dyskrecję?

– Na dyskrecję, ale też na całkowity brak oceniania. Wychodzę z założenia, że to nie jest moja sprawa, dlaczego kobieta decyduje się przerwać ciążę, bo tylko ona wie, w jakiej sytuacji życiowej się teraz znajduje. Do Federy często trafiają pacjentki, które są w strasznej sytuacji. Zazwyczaj ich ciąże są chciane i zaplanowane. Ostatnio prowadziłam sprawę kobiety, która bardzo pragnęła urodzić drugie dziecko. Była po trzech poronieniach i po cyklu in vitro, ale niestety w kilkunastym tygodniu ciąży dowiedziała się, że płód jest śmiertelnie uszkodzony. Pomagałam jej przejść przez cały proces i proszę mi uwierzyć, że to była potwornie trudna sytuacja dla całej rodziny.

My, jako Federa, uważamy i zgadza się z nami Rzecznik Praw Obywatelskich, że obecny wyrok TK łamie konstytucyjny zakaz tortur art. 40 konstytucji RP, narusza również podpisane przez Polskę dokumenty ONZ przeciwko torturom i nieludzkim traktowaniu. Zmuszane kobiet do donoszenia uszkodzonej ciąży – i możemy to mówić wprost – jest torturą. Polska torturuje swoje obywatelki!

Czy dzwonią do was kobiety ze szpitala, takie jak Agnieszka? A może w ich imieniu dzwoni rodzina z prośbą o pomoc?

– Tak. Niedawno pomagaliśmy kobiecie z Białegostoku, która była w stanie skrajnego wycieńczenia nerwowego. Jej rodzina była przerażona, że ona nie przeżyje, jeśli będzie musiała kontynuować ciążę. Kobieta miała myśli samobójcze i dwie opinie od niezależnych psychiatrów kwalifikujące ją do terminacji ciąży. Skontaktowała się z nami jej rodzina i myśmy pomogły w tej sytuacji. Została przewieziona do innego szpitala w Polsce i dwa dni później doszło do terminacji. Ale ta kobieta musiała przejechać kilkaset kilometrów, co jest absolutnie oburzające.

Na jaką pomoc możemy liczyć w Federze?

–Prowadzimy telefon zaufania, w którym dyżurują: lekarki, psycholożki i edukatorki seksualne. Mamy też zespół prawny i reprezentujemy pro bono pacjentki, które decydują się skarżyć szpital za niedopełnienie obowiązków i błędy medyczne. Reprezentujemy też kobiety w instytucjach europejskich, nasze prawniczki prowadzą np. skargi, które są składane do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Posiadamy oddolną sieć zaufanych psychiatrów, do których możemy kierować pacjentki, które wiedzą, że ich płód jest uszkodzony i czują, że psychicznie po prostu sobie z tą sytuacją nie radzą. No i przede wszystkim – wspieramy pacjentki w dostępie do aborcji, mimo nieludzkiego prawa, które skrajnie im go utrudnia.

Co możemy powiedzieć na koniec przerażonym kobietom?

– Nie jesteście same. Przez cały ten rok wytężonej pracy nigdy nie zostawiłyśmy żadnej kobiety samej.

W Federze pomagamy uzyskać wsparcie psychiatryczne, psychologiczne, prawne. Dzwonimy i pytamy: „Jak się pani czuje, czy możemy coś dla pani jeszcze zrobić?” Bardzo często kobiety czują się zagubione i samotne. Wątpią w jakość opieki, która otrzymują. Wątpią nawet w swoje decyzje i uczucia. Potrzebują usłyszeć, że mają prawo do podjęcia suwerennej decyzji, która w ich mniemaniu jest dobra dla nich i dla rodziny. I że ktoś stanie za nimi murem – Federa im to daje.

Antonina Lewandowska, koordynatorka ds. rzecznictwa krajowego w Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny


Zobacz także

„Nie żałuję, że odebrałam Ci męża. Ty po prostu na niego nie zasługiwałaś”

9 rzeczy, które czynią nas atrakcyjnymi dla płci przeciwnej…

Google Maps

Dookoła świata, palcem po mapie, klatka po klatce… Dokąd chcesz dziś pojechać? Ten filmik robie furorę w Internecie